Wysłany: 2012-02-05, 18:40 brak zainteresowania jedzeniem
taki temat, ogolnie to mam rzad pytan i nie wiem czy nazwa tematu bedzie adekwatna do tresci, no ale
U nas ciagnie sie juz to kupe czasu. Mala w ogole nie jest zainteresowana jedzeniem doroslym. Nie mowie o kleiku, kaszce czy mleku z butelki. Tyle to trwa a juz wysiadam W krzeselku do karmienia nie usiedzi. Przy lawie na swoim stoleczku tez nie bardzo. Na kolanach sie nakarmic nie da. Przy stole na duzym krzesle siadzie z nami ale jesc to ona tez nie chce. Zachecam ja, nabieram jedzenie na widelec/lyzeczke i jej sugeruje, zeby wziela i zjadla. Nic z tego. W efekcie zje tyle ile mi sie uda jej wcisnac samej! no i do poki jej sie nie znudzi, zaraz gdzies popedzi do zabawek. Nie ma problemu z kaszkami kleikami i modyfikowanym, podawanymi butelka. I byl okres, ze wlasciwie zastepowalam jej tym tresciwe posilki ale to juz dwuletnie dziecko i nie powinna jesc po kilka razy jedzenia dla maluszkow.
Slodkosci ma wyznaczone i wydzielone. Soki tez, ostatnio pije glownie wode albo mleko z kartonu. Nie mam juz slow, to sie ciagnie bardzo dlugo i chyba nie moze byc od zebow. To jest dla mnie brak zainteresowania, usiedzenia w jednym miejscu i zjedzenia. Wylaczam tv, probuje sila ja przytrzymac przy jedzeniu i nic nie pomaga.
Wczoraj to wygladalo juz tak, ze jesli nie zjadla, probowalam i nic to chowalam do lodowki. Podawalam za jakis czas, jesli znow nie chciala to znow chowalam.
Nie dawalam w zamian butli wiec byla pewnie glodna. Dzis byl taki sam dzien. Rano parowka i kawalek kanapki, pozniej odgrzalam ziemniaczki z miesem i jajkiem, ledwo podziubala i to nakarmiona przeze mnie. Ze to bylo zaledwie odrobinke, to chcialam za jakis czas podac kurczaka. Pojadla tylko kilka frytkow. Pozniej sen po poludniu, marudzi a ja czuje, ze wypilaby z butli cos bo glodna. Nie dalam. Zasnela, wstala i odgrzewam jej znow tego kurczaka, nie chce. Wiec dzis tylko parowka rano i kilka frytkow do tej pory NIC!
Chce ja wziac na przetrzymanie, no niestety. Nie mam juz innych pomyslow. Moze ona po prostu bedzie malo jadla? ALe to dziecko i ja wiem, ze ona potrzebuje zeby miec sile i zeby rosla. Martwie sie o nia a ona zwyczajnie nie chce. Odmawia i leci sie bawic.
Teraz chodzi juz do przedszkola i tam jest pora obiadu. Wszystkie dzieciaki jedza a moja chodzi po sali. Przeciez w takim miejscu nie biegaja za dzieckiem z talerzem. Mija pol godziny, dzieci zjadly a jej talerzyk pelny. Takim sposobem jak dam rano sniadanie to pozniej dopiero zje obiad w domu po poludniu
Pierwsze co mi przychodzi do głowy, to może pozwól jeść rączkami, choć pewnie próbowałaś. Kubuś ostatnio tak je obiad. Kawałek mięska do łapki, fytka i jakoś idzie. Możesz też zostawić na wierzchu talerzyk z kosteczkami chlebka, żeby sama sobie brała kiedy chce.
Może jej ta konsystencja kaszki odpowiada? Spróbuj budyń, u nas to hit, cała trójka wcina. Ma mleczny posmak, więc może akurat.
No i popieram wytrwałość, jak zawsze Choć gdyby miała jakoś strasznie tracić na wadze, to ze dwa posiłki z gęstej kaszki mogłabyś dać... Ale pilnowałabym, że w miseczece, nie z butli. Potem, następnego dnia, zamiast kaszki, możesz dać do miseczki budyń właśnie. Mleko niech sobie pije, ale jako picie, po posiłku. Przygotuj kakao, zostaw na widoku i powiedz, że to czeka na nią jak ładnie zje kanapkę. Ja tak robię z monte przy obiedzie No i jak nie zje, to nie ma - kakałko zostaje na później. Jak zje połowę, to połowę kakałka czy tego jej mleka.
Informacje: Dołączyła 366 dni temu Posty: 610 Skąd: nibylandia.
Profil: Im. dziecka: Żuczek ;*
Nastrój:
Wysłany: 2012-02-05, 18:50
madzia, ja mam tak hmmm... może podobnie trochę. ALe ja wiem, że moje dziecko nie rusza mięsa, więc jak podawałam jej kartofle z mięsem, to nie ruszyła nawet samych kartofelków, więc poprzestałam na podawaniu jej kartofelków z sosem - znikało wszystko. Ale też mnie serce bolało, więc usmażyłam jej dwa razy do kartofelków rozmącone jajko i rozgniotłam z kartoflami. Nie ruszyła ani za pierwszym ani za drugim podejściem. Nie lubi, trudno. Więc jak zjadamy normalny obiad to ona niestety same te kartofle z sosem, ale nakładam jej dużo i większość zjada. Potem poprawiamy kanapką, jogurtem albo bananem A mięso przemycam w zupach, chociaż czasami i tu je wyłapie, ale ostatnio jakby przestało jej przeszkadzać
Więc dochodząc do sedna w końcu Może ona nie lubi którejś części obiadu i dlatego nie zjada całości? No nie wiem
Laurel napisał/a:
Spróbuj budyń, u nas to hit
oj u nas też! Zuza potrafi na kolację zjeść cały sama! Czyli pół litra mleka jej wchodzi do brzuchola
_________________
Stanisław Lem napisał/a:
Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 774 dni temu Posty: 1702 Skąd: Śrem
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Patryk i Madzia
Nastrój:
Wysłany: 2012-02-05, 18:52
Nie wiem Madziu co ci poradzić. Może mała po prostu chciałaby sobie wybrać na co ma ochotę ? Może przygotuj jej talerzyki z jakimiś dwoma potrawami, albo z różnymi warzywami, które ciekawie wyglądają. Jakieś kanapeczki z minkami, obrazek z ziemniaczków ozdobiony kurczakiem itp. i zachęcaj małą aby zjadała części takiego obrazka. ja wiem że jedzeniem nie powinno się bawić i nie należy tego uczyć dziecka, ale innego pomysłu po prostu nie mam.
Nasz mały w tym wieku jadł wszystko to co my i w dodatku sam. A apetyt miał wielki.
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 434 dni temu Posty: 2183
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2012-02-05, 20:06
Madzia, ja wiem po sobie, ze niektore dzieci tak maja, jak bylam mala to tez nic nie chcialam zjesc a jak mama we mnie wmuszala to pozniej zaraz po zjedzeniu zwracalam wszystko na talerz z powrotem... mialam niedowage, ale glodna nie bylam, tak naprawde zaczelam jesc normalniej jak mialam 8 lat
sproboj moze jak Madz radzi dawac osobno na talerzyku pojedyncze jedzenie...
z nagrodami z jednej strony to dobry pomysl, ale z drugiej strony dziecko sie przywyczai, ze za dobre zachowanie dostaje nagrode...
Informacje: Wiek: 29 Dołączyła 1635 dni temu Posty: 2221
Profil: Im. dziecka: Michałek
Wysłany: 2012-02-05, 20:11
Mnie sie wydaje , że jest bardzo zywotną dziewczynką i nie ma czasu na jedzenie
U nas często tak bywa
ale po pewnym czasie sam przychodzi i pokazuje , że głodny
U nas kaszki tez często idą bo wiem , ze zje
po prostu nie trzeba męczyć się z gryzieniem
Może będąc w przedszkolu będzie widziała , że inne dzieci jedza więc i Ona więcej zacznie
Albo po prostu mało potrzebuje
ile waży ?
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 548 dni temu Posty: 2587
Profil:
Wysłany: 2012-02-05, 20:15
madzia napisał/a:
Wylaczam tv
A u nas nie zje bez teledysków
Madziulek zeby mała była glodna to by w nocy robiłą pobutki na to kaszkie.
madzia napisał/a:
Nie ma problemu z kaszkami kleikami i modyfikowanym, podawanymi butelka. I byl okres, ze wlasciwie zastepowalam jej tym tresciwe posilki ale to juz dwuletnie dziecko i nie powinna jesc po kilka razy jedzenia dla maluszkow.
jak bym widziała Olgie ona też cały dzień by tylko piła kasze z butli.
Nadia mów już ładnie? Może zapytaj ją co chcesz jeść?Otwórz lodówkie i pokaż co jest. Takim sposobem Kaśka moja Olgie podchodzi, ale czasami jest tak ,że dziennie je 5 serków , a następnego dnia jajka samżone przez cały dzień. No ale to lepsze od picia kaszy
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 1416 dni temu Posty: 1819
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2012-02-05, 23:09
madzia a sniadanko przy stole ladnie je,czy w biegu tzn. ty biegasz za nia z widelczykiem? I jak z butli ciagnie to siedzi w miejscu,czy z butla biega?
Mi sie wydaje,ze jej czasu szkoda,zywotna dziewczyna,ciagle w biegu po mamie
Moze na jakis czas odpusc jej siedzenie przy stole,daj kotleta w reke i niech je i dalej sie bawi,a z czasem tego kotlecika na talerzyku poloz na stole i niech sama po niego przyjdzie,pozniej kawalki kotlecika i niech podchodzi raz za razem i tak powoli,az dojdzie do tego,ze bedzie przy tym stole wiecej czasu spedzac.
Mysle,ze dobrze robisz probujac ja przetrzymac,ale jesli po dwoch dniach zmian nie bedzie to chyba trzeba szukac innego wyjscia. Kazda z rad danych przez dziewczyny jest warta proby.
Zycze szybkiego znalezienia rozwiazania problemu.
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 742 dni temu Posty: 1448
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Agatka
Nastrój:
Wysłany: 2012-02-06, 21:19
madzia a moze skoro ona woli sie bawic niz jesc to sprobuj polaczyc jedzenie z zabawa, jakies smieszne buzki na kanapkach albo kwiatki z owocow... No nie wiem, tak mi przyszlo do glowy.
Informacje: Wiek: 33 Dołączyła 1280 dni temu Posty: 1845 Skąd: Poznań
Profil: Im. dziecka: Mateuszek
Wysłany: 2012-02-06, 21:57
I ja przybywam do tego tematu z takim samym problemem. Od jakiegos czasu maly wypial sie na "normalne" jedzenie, tez najchetniej jadlby kaszke, albo mleko zageszczone kaszka, obiady do tej pory wcinal calkiem ladnie, a teraz trzeba sie nameczyc, zeby zjadl z polowe tego co do tej pory, no i tez niestety musze go gonic z jedzeniem. Kombinowalam juz z roznokolowrowymi kanapeczkami itp, nie chce, zostawiam mu na stoliczku, zeby sobie sam podchodzil i bral, to podchodzi, wezmie do reki, zobaczy co to, odklada z powrotem i odsuwa talerz z zacisnietymi ustami. Tez biore go czasem na przetrzymanie, ale to niewiele daje, potem tez nie zje. W nocy na jedzenie sie nie budzi, wiec nie wiem czy on glodny czy nie. jak widze, ze w ciagu dnia zjadl malo, to nadrabiam kaszka czy kleikiem, ale ile mozna. Wlasciwie to najbardziej lubi parowki i te zjada chetnie, chociaz akurat dzisiaj sie na nie wypial, jajecznicy tez ostatnio nie chcial. Zwijam wedline w rulonik, zeby wygladala jak parowka, jak tylko zorientuje sie, ze to co innego, to tez zaciska usta. Nie mam juz pomyslow. Staram sie byc konsekwentna, ale czasem juz mi brak cierpliowsci A i jeszcze co do kanapek, to zje ewentualnie ale z samym maslem
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 1416 dni temu Posty: 1819
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2012-02-06, 23:19
Dziewczyny moj jak byl mniejszy to wcinal wszystko,gotowalam mu zupki - moj tata jak widzial jak moje dziecko je zupe rybna w sklad ktorej wchodzila plotka,brokul,marchew i ziemniak sie krzywil i nie mogl sie nadziwic,ze moje dziecko tak chetnie to je. Jadl wszystko do mniej wiecej roczku,uwielbial parowki,jajka,szynki,a pozniej zaczal sie powoli wypinac na jedzenie - co gorsza kompletnie odrzucil mleko i tylko by pil wode,sok malinowy,a jesc wcale nie musial.
Z czasem zaczal sie przekonywac do niektorych potraw,ale do dzis menu ma bardzo ubogie - nie chce warzyw,owoce kiedys jadl wszystkie teraz od swieta zje banana. Jesli chodzi o obiady to tylko mieso ruszy z talerza,ale tez nie kazde - jak poloze na talerzu warzywa to zrzuca na bok - kiedys od razu odsuwal caly talerz i nic nie dotknal.
Jedno co wam moge z doswiadczenia poradzic - nie wciskajcie na sile,bo potem bedzie jeszcze gorzej -wiem,ze takie niejedzenie martwi ale lepiej polozyc gdzies w zasiegu reki,a nie wciskac na sile. A poza tym probujcie roznych sposobow,dziewczyny daly duzo dobrych pomyslow,a ze kazde dziecko inne to na kazde co innego moze podzialac.
Informacje: Wiek: 29 Dołączyła 838 dni temu Posty: 2578 Skąd: mazowieckie
Profil: Imię: Jola
Nastrój:
Wysłany: 2012-02-07, 10:09
angik1683 napisał/a:
nie wciskajcie na sile,bo potem bedzie jeszcze gorzej
potwierdzam
U nas tez masakra z jedzenie, mleko z dodatkiem kaszy rano i wieczorem i to praktycznie wszystko.
Zupy zje 4 może 5 łyżek i domaga się deseru, ale jej nie daję, bo deser jest w nagrodę, a nie po to, żeby sie najeść
Jak zrobie kanapeczki to pozjada wędlinę a bułeczka gardzi, ale jak pokroje szyneczkę w kostke to nie.
Bułka nie, owce nie, biszkopt nie, wszystko na nie.
madzia tylko że u Was to już długo trwa to niejedzenie, ale faktycznie mała wiecznie zabiegana i wygląda, że szkoda jej czasu na jedzenie. A jak dasz coś w rączkę, to podjada? czy wyrzuca?
Ja myślę, że teraz to duży problem w tym, że siedzimy w domu, nie ma świeżego powietrza, nie ma czym sie umeczyć to i apetyt marny
U nas to od dawna tak jest, juz kiedys pamietam pisalam na pogaduchach, ze ona nie ma czasu na jedzenie
Nie zawsze wezmie sama cos z talerzyka jak jej zostawie w zasiegu reki. Do tej pory jeszcze jakos to bylo, bo dopilnowalam i nakarmilam w czasie zabawy, co jest wogole przegieciem bo takich cyrkow uwazam, ze nie powinnam robic. Jest czas na zabawe i na posilek. Dlatego teraz tak mi zalezy, bo poszla do przedszkola i tam jak nie zje to nie zje ale panie mowia, ze cos tam je. Ja mysle, ze ona musi sie teraz przestawic na jedzenie w jednym miejscu i o wlasciwej porze. Mam nadzieje, ze sie nauczy
Budyniu mala nie lubi. Kisiel tez nie idzie, galaretke jej ostatnio zrobilam zamiast slodyczy, nie wiedziala jak ja zjesc.
Co do ozdabiania, podawania czego atrakcyjnego zeby uwage przyciagnac...np. mala lubi oliwki czarne. Jak jej poloze kilka na talerzu obok jedzenia to znikaja same oliwki. Jak dam keczup do parowek np. to umoczy w nim parowke i zlizuje sam keczup kukurydza, groszek zielony to tez co przyciag jej uwage, to tez sobie potrafi tylko to wydziubac z jedzenia a reszty nie, i jak przemycam jedzenie i zrobie tak, zeby kukurydza byla najbradziej widoczna, to tez zauwazy moj przekret
calineczka napisał/a:
ile waży ?
mialam to zrobic i zapominam. Ona chudzinka jest mysle, ze kolo 12 kg. albo 12 bedzie juz.
kochanie1305199 napisał/a:
?Otwórz lodówkie i pokaż co jest.
sprobujemy i takim sposobem. A to dobre na brak pomyslow, kiedys nie wiedzialam co jej zrobic to wlasnie poszlam z nia i sama pokazala co zje ale czy to zadziala, zobaczymy.
angik1683 napisał/a:
madzia a sniadanko przy stole ladnie je,czy w biegu tzn. ty biegasz za nia z widelczykiem? I jak z butli ciagnie to siedzi w miejscu,czy z butla biega?
sniadanie to zwykle zdjada. ALe tez bez szalu bo potrafi sie juz zajac czyms innym. Z butli to zawsze lezy na podusi i dopije w miejscu.
malami napisał/a:
A jak dasz coś w rączkę, to podjada? czy wyrzuca?
ona czesto nic nie chce, chyba, ze jest to cos slodkiego to wezmie, jedza mala
Dzis rano jakby maly postep, postawialm talerzyk z jedzeniem na stol, bo widzialam, ze wdrapala sie krzeslo prawidziwe i rysowala po kartce. Dalam i sie zainteresowala od razu. Moze sie nauczy w tym przedszkolu? zjadla troche i juz pobiegla gdzies tam. Pozniej mleczkiem popila.
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 548 dni temu Posty: 2587
Profil:
Wysłany: 2012-02-07, 11:23
Madzia Olga w przedszkolu zjada wszystko comjej nalożą na talerz a w domu kaśka lata za nią i ją karmi. I jak zwykle Ola brudna po posiłkach a w pezrszkolu czytsta wraca. Z dzicmi załapała o co chodzi. Nadji też się uda.
Informacje: Wiek: 35 Dołączyła 714 dni temu Posty: 2109 Skąd: chatka z piernika
Profil: Imię: Maryna ;)
Im. dziecka: Junior
Nastrój:
Wysłany: 2012-02-07, 11:56
madzia moja koleżanka ma synka teraz ma 4 latka ale od samego początku niejadek na dzień dzisiejszy to wciąga rano przed przedszkolem butle z jakąś gęstą kaszką dla juniora? w przedszkolu nic nie zjada czasem coś dziubnie w domu tylko rosół je i filet z piersi kur, ewent suchą bułke i małego danonka, ziemniaków z sosem nie ruszy bo brudne, mięsa też nie, czasem sie zdarzy ze 2x kaszke z butli sucha bułka i danonek i nic wiecej w ciągu dnia nie chce...wyniki ma dobre, a wyglada na takiego fest wykarmionego..jak byli u mnie to problem miałam co by mu tu wcisnąć a on tylko sucha bułka, i butla.....a i rosołu z makaronem 2 łyzki zjadł.
są takie dzieci co trzęsą się jak widzą jedzenie i są takie co trzeba im wciskac jedzenie....może z czasem sie zmieni, a pomysł z talerzykiem z jakimś jedzonkiem gdzies w polu widzenia zeby mogła skubnąć wydaje mi się że dobry
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum