Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1393 dni temu Posty: 2639 Skąd: WrocLove
Profil: Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor Jan
Nastrój:
Wysłany: 2010-08-30, 12:30
Dzielny chłopak. Przy mnie na porodówce, jak byłam w sobotę przez cc wyjęli 36tyg. maluszka dostał tylko 7pkt, w kolejnych minutach jeszcze mniej, miał problemy z oddechem mimo iż ważył 3300gram. Pobiegli z nim na neonatologie do inkubatora. Także Twojego synka podziwiam, bardzo dzielny i silny maluszek.
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 708 dni temu Posty: 1047 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Karolina
Im. dziecka: Gabriel
Nastrój:
Wysłany: 2010-08-30, 17:12
Dziękuje wam.
Jakieś 3 godziny temu wróciliśmy.
Mały jest cudowny, zakochałam się w nim jak tylko go zobaczyłam.
Ale od początku, więc...
Po tej mojej relacji na żywo ( ) zamówiłam taksówkę i pojechałam do szpitala, zadzwoniłam do Dominika, że to już. On tylko krzyknął : "O kur...! Już jadę!" i się rozłączył.
Koleś z taksówki tylko się patrzył do lusterka czy już rodzę czy jeszcze poczekam.
Dojechaliśmy do szpitala i ledwo co wyszłam z taksówki, była 21:30.
Facet z taryfy wziął torbę i mnie odprowadził do rejestracji. Pielęgniarka od razu wózek i wio na porodówkę, tam przyłazi lekarka, patrzy i :Ma pani pełne rozwarcie, rodzimy!
A ja, zupełnie nie wiem skąd wzięłam na to siłę, ale wstałam i mówię: Że ja nie rodzę, dopóki Dominik nie przyjedzie. Wyobraźcie sobie kobietę stojącą w rozkroku, ubraną tylko w to szpitalne ubranko z rękami założonymi na piersi i upierającą się, że ona teraz nie rodzi, bo czekana męża. Śmiech lekarki i pielęgniarek słychać było na cały szpital. Babka do mnie, żebym usiadła na wózku i pojedziemy, a ja nie i nie. Szłam w zaparte póki nie przyszedł kolejny skurcz i jedyne co z siebie wydusiłam to : może jednak usiąde.
Leżę na porodówce, nogi rozstawione, lekarka z głową między moimi nogami, a tu wparował Dominik, było już dobrze po 22. Chwycił mnie za rękę i nic nie mówił, NIC! Wszyscy na około: przyj, przyj! Dobrze! Teraz wdech, wydech! Bardzo dobrze Ci idzie! A on NIC. No to ja do niego w przerwie między skurczami: Kochanie, przyszedłeś tu pooglądać moją waginę czy troszkę mi pomóc? I czemu nic nie mówisz? Chciałam żeby zabrzmiało to grzecznie, ale nie wiem jak wyszło.
A on śmiech i tekstem: Pamiętasz ten dzień kiedy wybralismy imię?
A ja: Tak, co ma to do rzeczy?
On: Wtedy powiedziałaś mi, żebym nic nie mówił trakcie porodu bo jak się wkurzysz to wstaniesz i mnie wykopiesz za drzwi. Więc nic nie mówię.
Moja mina była bezcenna. Aż się pielęgniarka zaśmiała.
Ja wszystko przetrawiłam i mówię mu: Zmieniam zdanie.
No i tak leżę już po 23 i nic, nawet główki nie widać, no i ja byłam już zmęczona bo dawałam z siebie wszystko w trakcie tego parcia a tu nic.
I pytam się lekarki: Czemu nic się nie dzieje?
A mój kochany mąż: Pewnie się zakneblował. Ciasno tam masz.
A ja: Taak, a może zaparł się nóżkami? ( Jak już on tak, to ja tak)
On: Taaak, to pewne. Pomyślał sobie, że jak masz na niego krzyczeć tak jak na mnie to nie wychodzi.
I tak przez następne pół godziny prowadziliśmy rozmowę o tym dlaczego Mały nie wychodzi.
Aż w końcu Dominik: Wiem! On pewnie nie chce mieć urodzin wtedy kiedy ty, chce mieć swój własny dzień.
Poczekaliśmy, bo była właśnie 23:55, do 0:15 i się zaczęło tak całkowicie na serio, około 0:30 krzyk lekarki: Jest główka!
Dominik śmiech, ja śmiech,a raczej nerwowy chichot.
A on do mnie: oddychaj, oddychaj.
I tak w eskorcie jego słów i słów lekarki o 1:15 urodził się Gabriel Sebastian, Dominik odciął pępowinę, taki dumny.
Położyli mi go na brzuchu, ale zaraz go zabrali, zeby go umyć, ubrać i wziąć na badania. Jakieś 15 minut później "urodziłam" łożysko. Dowiedziałam się wtedy, że dostał 10 pkt w 3 minucie i że jest cały i zdrowy, ale biorą go na obserwację na 12h.
Ja odespałam i obudziłam się tak już na "serio" około 13, przywieźli mi go, mogłam go potrzymać, płakałam, po prostu ryczałam jak bóbr. Karmili go z butelki, potem pozwolili mi go nakarmić, ale też z butelki, dopiero później mogłam go pokarmić piersią.
Właśnie sobie śpi w wózku...
Musiałam 3 razy przerywać, by w końcu to napisać.
Mało płacze, ale za to duże je. Bardzo się z tego cieszę bo jego waga przy wypisywaniu wynosiła 2050g.
Później wrzucę tu jego pierwsze zdjęcia, niestety robione komórką, bo o aparacie zapomnieliśmy.
_________________ Gabriel Sebastian
ur. 27.08.2010 godzina 1:15
43cm, 1900g
nikus [Usunięty]
Informacje:
Profil:
Wysłany: 2010-08-30, 17:25
Charlie.C napisał/a:
"O kur...! Już jadę!" i się rozłączył.
swietna reakcja mezczyzny
Charlie.C napisał/a:
zamówiłam taksówkę
jak w amerykanskich filmach
Charlie.C napisał/a:
Szłam w zaparte póki nie przyszedł kolejny skurcz i jedyne co z siebie wydusiłam to : może jednak usiąde.
Charlie.C, ogolnie piekna relacja, bo taka prawdziwa i bardzo wesola! Kusiki dla Gabrysia
Musze dodac, ze jestes szalenie sympatyczna, szczera i zakrecona osobka
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 708 dni temu Posty: 1047 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Karolina
Im. dziecka: Gabriel
Nastrój:
Wysłany: 2010-08-30, 18:31
Cytat:
Musze dodac, ze jestes szalenie sympatyczna, szczera i zakrecona osobka
Nikus mój jakże kochany mąż, stał nade mną kiedy to czytałam i dodał tylko: i upartą. Asia Dzięki. Moja mama męczyła się, żeby mnie urodzić aż 14 godzin.
Wrzucam pierwsze zdjecia Gabrysia.
Zaraz po urodzeniu.
Pierwsze karmienie piersią.
Druga doba.
Tuż przed wyjazdem do domku.
Juz w domku.
Kurcze, nie chce się wgrać zjęcie gdzie jest cała rodzinka.
Jeszcze jutro spróbuje.
Narazie tyle.
Ale pewnie będę was jeszcze zamęczac jego zdjęciami.
_________________ Gabriel Sebastian
ur. 27.08.2010 godzina 1:15
43cm, 1900g
Informacje: Wiek: 32 Dołączyła 1489 dni temu Posty: 2960 Skąd: podlaskie
Profil: Imię: Aneta
Im. dziecka: Dominik , Daniel
Nastrój:
Wysłany: 2010-08-30, 19:24
Charlie.C, jeszcze raz gratuluję synusia Takiego porodu to tylko pozazdrościć - super się czytało
A synuś śliczny , taka malutka żabusia - słodko wygląda
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1393 dni temu Posty: 2639 Skąd: WrocLove
Profil: Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor Jan
Nastrój:
Wysłany: 2010-08-30, 19:28
Charlie po raz kolejny napisze, że jestem pełna podziwu dla Twojego synka. Tobie też należą się słowa uznania, ja gdybym zaczęła mieć regularne skurcze na początku 36tc to bym się zapłakała ze strachu o maluszka. Brawa dla was!
Mały jest śliczny
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 640 dni temu Posty: 1360
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Agatka
Nastrój:
Wysłany: 2010-08-30, 19:58
Jeeezuuu, fantastycznie się to czyta! Super sprawa, że mimo bólu i zmęczenia, potrafiliście żartować fajnie, że Twój mężczyzna zdążył, miałaś wsparcie, no i on nie przegapił takiej ważnej chwili
Synuś prześliczny
Wyobraźcie sobie kobietę stojącą w rozkroku, ubraną tylko w to szpitalne ubranko z rękami założonymi na piersi i upierającą się, że ona teraz nie rodzi, bo czekana męża. Śmiech lekarki i pielęgniarek słychać było na cały szpital
hahahahaha to się uśmiałam.
Rozmowa z mężem dlaczego nie wychodzi też śmieszna. Super się takie relacje czyta, cieszę się, że wszystko tak super poszło i że już jesteście razem.
Maleńki jest przecudowny, niech szybciutko rośnie i łamie serca po takich rodzicach to ma jak w banku, udani jesteście.
Fajnie, że mimo ciężkich zapewne chwil potrafiliście zachować poczucie humoru, miłość czuje się na kilometr, o to chodzi, ja coś to podeślę mojego męża do Twojego na parę lekcji, wtedy się nie będę bać.
Buziaki dla Gabrysia i czekam na więcej zdjątek, super się ogląda
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum