mimi, a ja mam pytanko bo już się troszkę zakręciłam . Ty wcześniej wiedziałaś że ten człowiek jest policjantem , czy dowiedziałaś się na policji ? Bo ja zrozumiałam że dowiedziałaś się na policji . I tego samego dnia ten człowiek wystawia Ci mandat . Przepraszam że tak pytam ale trochę się pogubiłam w tym wszystkim . I kiedy on się dowiedział o tym że jesteś w ciąży ? Bo też myślałam że wie tylko Twoja koleżanka Kasia .
Dowiedzialam sie dopiero na policji. Wczesniej znalam go tylko ten jeden wieczor. Mandat wystawil mi nastepnego dnia. Powiedzial, ze na komisariacie powiedzieli mu, ze jakas wariatka tu byla i takie rzeczy gadala. Widzial mnie na miescie i zaczepil niby pod pretekstem mandatu. To ze jestem w ciazy tez dowiedzial sie od tej policjantki co zeznwalam, powiedzialam jej, bo mialam wszystko mowic. Nie wiedzialam, ze tak sie to skonczy....
Informacje: Wiek: 33 Dołączyła 1591 dni temu Posty: 2962 Skąd: podlaskie
Profil: Imię: Aneta
Im. dziecka: Dominik , Daniel
Nastrój:
Wysłany: 2010-05-14, 08:13
mimi, teraz musisz sama zdecydować co robić dalej . Czy chcesz cały czas się bać i uciekać przed nim ? Jak długo wytrzymasz to psychicznie ? Nie ważnie kim jest ten człowiek . On Cię skrzywdził i powinien za to odpowiedzieć .
Informacje: Wiek: 31 Dołączyła 870 dni temu Posty: 2681 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia, Filip
Nastrój:
Wysłany: 2010-05-14, 10:30
Nie daj się zastraszyć - a na policjantkę, która Ci odmówiła przyjęcia zeznań i jeszcze jemu przekazała informacje, też złóż skargę. Tak nie może być.
Jego partner nie zareagował, że wystawia niezasłużony mandat?
I poszukaj pomocy w jakimś ośrodku kryzysowym - jeśli nie ma u nich prawnika, to pomogą Ci znaleźć kogoś, kto Ci pomoże od tej strony, wesprą Cię.
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1495 dni temu Posty: 3058 Skąd: WrocLove
Profil: Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor Jan
Nastrój:
Wysłany: 2010-05-14, 10:34
Mimi teraz mało co zdziałasz. Ja spokojnie poczekałabym do urodzenia dziecka, założyłabym sprawę o ojcostwo, badania DNA i te sprawy wtedy mógłby sobie pogadać.
Aż woerzyć mi się nie chce, że tacy ludzi istnieją...
_________________
Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
Są synami i córkami powołanymi do życia przez Życie.
Przychodzą przez was, ale nie z was.
I choć są z wami, do was nie należą.
mimi, śledzę Twój wątek od początku. Na wstępie chciałam Ci powiedzieć, że jestem naprawdę pod wrażeniem tego, że mimo tego jak ten drań Cie skrzywdził, umiesz oddzielić to uczucie od uczuć do maleństwa. Trzymam kciuki, żeby wszystko było z nim dobrze- krwawienia w ciąży czasem się zdarzają, ale dobrze, ze idziesz od razu do lekarza.
Co do sytuacji z tym policjantem. Powiem Ci, ze z jednej strony nie powinnaś teraz się denerwować i stresować, tym bardziej, że naprawdę dużo przeszłaś. Od razu szczerze powiem, ze nie wiem co bym zrobiła gdybym znalazła się w tej konkretnej sytuacji, ale wiem co powinnaś zrobić... Mimo, ze to bardzo trudne. Ja bym to po prostu rozdmuchała medialnie. Ale tak, ze gość byłby skończony. Udałabym się ponownie na komisariat z jakimś dziennikarzem, może na początek dyktafonem. Ja wiem, ze to tak łatwo się mówi... Ale czemu to Ty masz cierpieć i być poszkodowana, skoro to jemu należy się kara? Nie może jego pozycja zawodowa pozwolić na unikanie odpowiedzialności!! Tym bardziej skoro policjanci są grupą zaufania społecznego.... Nie masz pewności, ze zrobił to już parokrotnie innym kobietom, albo zrobi komuś znowu. Tymczasem jeśli masz w sobie trochę siły WALCZ o sprawiedliwość. Ale jednocześnie jak już zaznaczałam, nie wiem czy będąc w Twojej sytuacji zdecydowałabym się na to ze względu na stres... Choć z drugiej strony, teraz również się stresujesz, no i nie masz pewności czy ten pan wykorzystując swoją pozycję, nie będzie jeszcze starał Ci się tych nerwów więcej zapodać....
Jakiejkolwiek decyzji byś nie podjęła, dbaj o siebie i maleństwo
Ja bym mu nie odpuściła. Nie dość ze skrzywdził Ciebie (może inne też były lub będą), skazał Twoją kruszynkę na życie bez ojca, to jeszcze za przeproszeniem robi z Ciebie wariatkę i śmieje Ci się prosto w twarz. Powinnaś iść na inny komisariat, nie wiem do prokuratury, do jakieś fundacji. Nie powinnaś puścić mu tego płazem.
Jak to możliwe by w XIX w, w cywilizowanym (wydawało by się) państwie takie rzeczy się dzieją?
Nie wiem co pisac...
Stracilam dziecko
Wczoraj ok 24 dostalam jeszcze silniejszych skurczow i krwawien. Zadzwonilam do Kasi. Zaraz byla u mnie i pojechalismy na pogotowie. Lekarz stwierdzil, ze poronilam. Zapytal o przyczyny i stwierdzil, ze to przez ogromny stres. Zrobili co trzeba bylo i kazali jeszcze zostac w szpitalu,ale ja nie chcialam. Zebralam sie i KAsia zawiozla mnie do domu. Nie wiem jak trafilam do lozka, nic nie wiem. Przed chwila wstalam i wciaz placze.
Wiem, ze dziecko nie bylo chciane, wiem, ze bylo poczete przez gwalt,ale do cholery, czemu musialo umrzec? Teraz czuje jeszcze potezniejszy bol. Serce mi rozrywa! Ten czlowiek mnie zranil i jeszcze dopiol calkowicie swego! Zabawil sie tamtej nocy i na dodatek pozbyl "ciezaru".
Nie moge... Nie wiem co ze soba poczac...
Nic tylko plakac, plakac mi sie chce
Informacje: Dołączyła 1084 dni temu Posty: 742 Skąd: Wrocław
Profil: Imię: Asia
Im. dziecka: Wiktoria
Nastrój:
Wysłany: 2010-05-15, 10:06
mimi, tak mi przykro nie wiem, co Ci napisać, bo chyba żadne słowa nie przyniosą Ci teraz pocieszenia... Wypłacz się, płacz ile chcesz- może choć to przyniesie Ci jakąś ulgę...
A jeśli chodzi o tego człowieka to nie powinnaś rezygnować z wymierzenia mu sprawiedliwości. To, że jest policjantem nie powinno czynić go bezkarnym- przecież to człowiek, który miał nas chronić a nie krzywdzić. Prokuratura, prasa, każda droga do tego by go ukarać jest dobra, bo niby dlaczego Ty masz cierpieć przez niego a on jak gdyby nigdy nic będzie cieszył się swoim życiem i udawał, że nic się nie stało. Że już nie wspomnę o tym, że może Ci próbować zatruć życie tylko dlatego, że jednak podjęłaś już pierwszą próbę zgłoszenia tego co się stało. Przecież nie chcesz żyć w ciągłym strachu...
Bardzo Ci współczuje. To okropne co teraz przeżywasz. Nie wiem co powiedzieć. Straszne, po prostu straszne to co się stało.
Zawsze możesz się nam wygadać, wypłakać w mankiet
Dziekuje dziewczyny za slowa otuchy.
Chcialam tu z wami przebywac i w pozniejszym czasie pisac o powiekszajacym sie brzuszku, o porodzie itd niestyty...
Za to co sie stalo obwiniam tego idiotny! Bo gdyby nie byloby wtedy tej akcji z mandatem (ktorego nie dostalam, bo mnie zle zrozumialyscie, po prostu mnie zastraszal) i wczesniejszych stresow,ale wtedy stres byl szczytem, to moze nie stracilabym dziecka! Przeklinam go!
Ja wiem, ze trzeba by wszczac jakies postepowanie przecikow niemu,ale dziewczyny zrozumcie ja nie mam sil! Nie chce tez pomocy jakiego psychologa, bo nie uwazam, ze dam sobie sama albo z pomoca przyjaciol rady. Od tamtego zdarzenia nie wychodze z domu. To Kasia przychodzi, rozmawia ze mna i zmusza do jedzenia,ale ja nie chce.
Nie moge patrzec jak krawie, bo wtedy musze myslec o tej malej istotce, ktorej nie ma.
To wszystko co sie zdarzylo jest tak straszene i moze nawet nie uwierzylabym w te zdarzenie gdyby ich niestety sama nie przezyla.
Kasia powiedziala, ze widziala wczoraj tego gnojka! MYslala, ze go rozedrze w rekach!
Poki co czuje bol, zarowno fizyczny jak i psychiczny ...
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 748 dni temu Posty: 10
Profil: Imię: Agnieszka
Nastrój:
Wysłany: 2010-05-17, 22:39
Bardzo mi przykro... jednak rozumiem Twój ból związany ze stratą...
Myślę że teraz powinnaś zaleczyc rany i doprowadzić sie do względnego porządku... Nie możesz sie teraz poddać... jeśli już tyle zniosłaś to zniesiesz wszystko! A ten człowiek najwyraźniej myśli że jego pozycja pozwoli mu na zbrodnie! Chyba zapomniał o tym do czego był powoływany! Zamiast strzec prawa on sam je łamie!! Teraz czuje sie bezkarny i jestem w 100%pewna że bedzie to chętnie wykorzystywał!! Wyższa ranga- świetna przykrywka... Próbuj walczyć! musi Ci się udać! On musi odpowiedziec za Twoje krzywdy, krzywdy tego maleństawa oraz każdej kolejnej/poprzedniej dziewczyny!
Zastanawiam sie jak (po sprawie sądowej) zareagowałaby jego żona... a potem dzieci (kiedyś i tak by się dowiedziały)... Współczuje i Tobie i jego rodzinie bo nie mają pojęcia z kim żyją.
Trzymaj się... weź się w garść... zobaczysz że jeszcze wszystko bedzie dobrze. I nie myśl o tym co sraciłaś tylko o tym co zyskałaś- małego aniołka w niebie który bedzie Ci dodawał z tamtąd sił!. (sama w to wierze i to bardzo pomaga wiec myślę że Tobie też pomoże). JESTEŚMY Z TOBĄ!!!!
_________________ Życie jest zdradliwe... Ten kto uważa, że coś może być pewnie- jest głupcem.
Witajcie!
Powoli dochodze do siebie i zaczynam trzezwo myslec (byjamniej tak mi sie wydaje). Zabieram sie powoli do 2giego podejscia, zeby isc na komisariat i zeznawac. Nie wiem jak to bedzie, czy znowu nie uwerza. Jednak coraz wiecej we mnie niepewnosci, ze nikt mi nie uwiezy. Bo przeciez siwadkow nie ma, sladow po gwalcie tez nie i ciazy tez nie . Nie wiem jak udowodnic to co sie stalo?
Poza tym spotkalam ostatnio tego durnia znowu. Byl po cywilnemu, zobaczyl mnie w supermakiecie i podszedl. Powiedzial tak "Cos chyba to byla sciema z tym bahorem, bo jakos nie widac nic po tobie. Pamietaj zwykla szmata z ciebie, ktora chce tego, a pozniej udaje zgwalcona." Chcialam mu wkrzyczec prosto w twarz, ze jest najwikszym draniem jakiego znam i ze w ciazy bylam,ale przez tego cholery juz nie jestem . Jednak cos mi w gardle tak scisnelo, ze zdolalam go tylko spoliczkowac, odwrocic sie i pojsc. On zdazyl tylko powiedziec "Bedziesz tego wszyskiego jeszcze zalowac".
Ja sie nie boje, jesli o to chcecie zapytac. Bo niby czego mam sie bac, jak wszystko co mi cenne stracilam
Witajcie kochane!
Pisze teraz juz nie w tak smutnej sprawie. Zyje i jest ok. Przezylam ciezkie chwile,ale oprocz Kasi moglam liczyc na jeszcze jednego czlowieka-przyjaciela Wojtka. Okazalo sie, ze rozumie mnie najlepiej! Zauwazylismy od dluzszego czasu, ze cos miedzy nami jest i to jest silniejsze niz przyjazn. Od tamtego czasu jestesmy sobie wsparciem,a raczej on moim.
No i tu pojawjaja sie moje watpliwosci. Kochamy sie- to nie do przeoczenia,ale ostatnio chodzi nam po glowie "dziwna" chec posiadania dziecka. Wojtek mowi, ze poczeka jak jeszcze nie chce teraz. No wlasnie a ja nie wiem co zrobic? Nie chce by ta ciaza byla "zastepstwem" tamtej. Uwazam, ze juz jestem gotowa na takie zblizenie. Pamietam jak pierwszy raz sie kochalismy-byl tak delikatny jakbysmy tego jeszcze wczesniej nigdy z nikim nie robili. No i tu kolejna sprawa. Czy moglabym juz zasc w ciaze, po tamtym poronieniu ? Podkreslam, ze kochamy sie caly czas bez zabezpieczenia.
_________________ Mamusia was kocha moje dwa serduszka...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum