Wysłany: 2011-03-21, 20:44 czy krzyczalas podczas porodu?
Do zalozenia tematu natchnal mnie post Beaty
Okej, ja rozumiem, moze i faktycznie dla akcji porodowej lepiej jest oddychac jak nalezy, a nie tracic te sily na krzyki. Ale niech te baby zwane poloznymi, uwierza, ze w tym czasie, nie mysli sie o takich rzeczach. To sie po prostu dzieje i czasami tylko krzyk juz pozostaje. Ja krzyczalam przy bolach partych. Prezylam sie zamiast przyciskac brode do klatki piers. nie panowalam nad tym. Nie rozumiem, czasami czytam jak rodzace slysza niezbyt przychylne slowa typu, "ta to sie drze" "uzala sie nad soba" "nie krzycz"
Juz nieraz powtarzalam, ze caly moj porod byl taki jak sobie wyobrazalam, piekne przezycie, co napisalam juz w pierwszym swoim poscie na forum po powrocie ze szpitala i na moje krzyki nikt mi slowem uwagi nie zwrocil. Polozne patrzyly na mnie jakby na prawde chcialy mi ulzyc, trzymaly za reke... z tego wzgledu nawet sobie wyobrazic nie umiem innej sytuacji. Tak bardzo boli a tu ci jeszcze dokladaja i umilaja chwile.
Krzyczałam przy partych. Popękałam okropnie. Bolało jeszcze bardziej. Nie był to jakiś przeraźliwy wrzask, tylko po prostu...
Na szczęście nikt nie miał do mnie pretensji .
darłam się przeraźliwie przez 1,5 h bóli partych (nie w trakcie parcia). W życiu nie przeszłam takiego koszmaru, rozdzierało mnie od środka, powoli rwało mi kości, nie miałam szans na znieczulenie, nie wiedzialm co się ze mną dzieje bo położna nic mi nie mówiła, pytała tylko czy już będę parła
Jest jak mówisz Madzia - sa takie bóle ze nic innego poza krzykiem nie pozostaje.
Moja kuzynka opowiadala mi, ze jej 3 poród był taki ze już myślała ze bedzie krzyczala, ale zacisnęła zęby. Wkurzyła mnie takim gadaniem. Bo mnie nic innego poza darciem się nie bylam w stanie zrobić
tak czy siak krzyczec zaczęłam przy 9 cm, podczas parcia nie krzyczałam, tylko dziwnie mruczałam
Karoll o tego słowa mi brakowało - u mnie to był wrzask właśnie.
Ordynator podczas obchodu tak mnie przywitał na drugi dzień po porodzie:
ooo to nasz Pani co tak krzyczała. Ale miałem w swoim życiu jedna kobietę ktora była głośniejsza od Pani - facet z conajmniej 30 letnim doświadczeniem
kobieta która lezala ze mną na sali mówiła mi, ze modliła się za mnie zebym jak najszybciej urodziła.
Informacje: Wiek: 29 Dołączyła 838 dni temu Posty: 2578 Skąd: mazowieckie
Profil: Imię: Jola
Nastrój:
Wysłany: 2011-03-21, 20:58
bardzo się nie darłam, przynajmniej tak mi sie zdawalo, ale jednak okazało się, że bardzo. Rodzilam w nocy, potem jak mnie na sale przywieźli, to dziewczyny mówiły, że jakas się strasznie darla w nocy na porodówce, to byłam ja (swoja drogą, że też nie wycisza tych ścian, nie jest przyjemnie sluchac jak sie cięzarówy drą, słyszałam jak leżalam;) )
te poczatkowe parte bardziej krzyczałam, potem jak juz rodzilam, to siłe zostawialam na parcie, tylko koncówke partego krzyczalam, ale gardło bolalo mnie okrutnie po porodzie, chrypiałam, że szok
bądź mądra nie krzycz
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1495 dni temu Posty: 3058 Skąd: WrocLove
Profil: Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor Jan
Nastrój:
Wysłany: 2011-03-21, 21:02
Ja się popłakałam przy cewnikowaniu. Nie wyobrażam sobie bólu przy rodzeniu. Pewnie bym krzyczała.
_________________
Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
Są synami i córkami powołanymi do życia przez Życie.
Przychodzą przez was, ale nie z was.
I choć są z wami, do was nie należą.
Informacje: Wiek: 33 Dołączyła 1591 dni temu Posty: 2962 Skąd: podlaskie
Profil: Imię: Aneta
Im. dziecka: Dominik , Daniel
Nastrój:
Wysłany: 2011-03-21, 21:03
Ja jęczałam przy skurczach . Ale jak przyszły parte to już się darłam - pół szpitala mnie chyba słyszało Prawą ręka miażdżyłam rękę męża a lewą wyrywałam kable od KTG - bo akurat były pod ręką .
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 548 dni temu Posty: 2587
Profil:
Wysłany: 2011-03-21, 21:07
No to ja też byłam cienias hehe od 1 skurczu wiłałam się jak piskorz i ledwo wstawałam do kibla płakałam i syczałam na przemian ojj ciężko było. Jak się zaczeły parte i już wogule szok Mariusz mówił że tak się darłam że na dole było mnie słychać ale mi się wydawało że to nie było aż tak głośno. Jak powiedzieli że bedą ciąć (cały czas perłam) To były przy mnie 2 sistry i sprzątaczka i uspokajały mnie "cicho bądź cicho przestań przeć co ty robisz cicho" A ja wyłam z bólu
Ale już nie pamietam jak to boli hehe
Ja wlasnie przy parciu. Krzyk. No dobra...niech bedzie ten wrzask Bole parte rownaly sie z wypychaniem juz dziecka.
:) napisał/a:
już myślała ze bedzie krzyczala, ale zacisnęła zęby.
tak sie wlasnie po fakcie zastanawiam. Czy gdybym dzis z tym doswiadczeniem, miala isc i rodzic, to czy dalabym rade po prostu zacisnac zeby?
mam własnie podejrzenie, ze gdyby połozna mnie poprowadziła a nie czekala az samo się zrobi, to moglabym urodzić dużo szybciej, wlasnie podczas tych strasznych bóli. Bo nagle poczułam jak Młody zaczyna się zsuwać i wtedy już bóle mnie opuściły.
Z takim doświadczeniem jakie mam mam pewność, ze nie bylaby w stanie nie wrzeszczec
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 1416 dni temu Posty: 1819
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2011-03-21, 21:32
Ja nie krzyczalam. Jakos nie mialam takiej potrzeby. Bolalo jak cholera,tymbadziej ze maly utknal w miejscu i parlam i parlam,a on co sie przesunal to sie cofal,ale jakos nie czulam potrzeby krzyczenia. Moze to dlatego,ze nim u mnie sie zaczely parte to slyszalam jak kobieta w sali obok krzyczala,a jak nagle ucichla i spytalam sie czy juz urodzila to polozna zazartowala,ze tamta niegrzeczna byla a one takich nie lubia wiec ja na inny oddzial wzieli,ale zaraz powiedziala ze tamta dostala juz epidural i stad ta cisza. Dodatkowo chwilami bylam slodko upojona gazem rozsmieszajacym i tak sie skupilam na jego wdychaniu i wydychaniu,ze nawet nie zauwazylam,ze sie gaz skonczyl a dalej twardo z butli ciagnelam
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 812 dni temu Posty: 213 Skąd: Olkusz
Profil: Imię: Marzena
Im. dziecka: Anastazja, Maksym
Wysłany: 2011-03-21, 21:37
ja zakrzyknęłam tylko raz, podczas rozcinania krocza, podczas skurczy zaciskałam zęby i powiedziałam sobie, że dam radę - a podczas parcia prawdę mówiąc czułam ulgę i skupiałam się na jak najsilniejszym "wypychaniu" więc nie miałam za bardzo jak krzyczeć... później usłyszałam od lekarza, że "ślicznie rodziłam, książkowo" heh. no ale rodziłam kruszynkę, 2640.
to ja chyba jakieś ufo jestem bo milczałam jak zaklęta tyle że ja mam tak od dziecka i ból wolę znosić w ciszy i wewnętrznym skupieniu ( mniej mnie boli i łatwiej mi z tym walczyć )
za to doskonale słyszałam wrzaski z sali obok kiedy w połowie mojego porodu trafiła tam jakaś nowa rodząca
a moje maleństwo 3760 więc do maluteńkich nie należała
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum