Informacje: Wiek: 32 Dołączyła 1490 dni temu Posty: 2960 Skąd: podlaskie
Profil: Imię: Aneta
Im. dziecka: Dominik , Daniel
Nastrój:
Wysłany: 2008-08-04, 14:11 Depresja poporodowa
To, że jako matka czujesz smutek, a nie radość po urodzeniu swojego malucha, nie znaczy, że jesteś złą mamą, czy nie nadajesz się na nią! To przecież głównie hormony oraz nagła zmiana w życiu powodują, że tak się czujesz. Potrzebujesz opieki, wsparcia i miłości. Jesteś kimś wyjątkowym, nie zapominaj!
Depresja ma swoje podłoże przede wszystkim w szalejących hormonach. To one odpowiadają za dręczące cię huśtawki nastrojów, sprawiają, że w jednej chwili potrafisz być tryskającą energią i radością z życia młodą mamą, a za moment świat staje się dla ciebie szary i nieprzyjazny. Na szczęście ten stan zazwyczaj mija i trwa nie dłużej niż do sześciu tygodni po porodzie, a najczęściej mija już kilka dni po urodzeniu dziecka.
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 1226 dni temu Posty: 427
Profil: Imię: Anna
Im. dziecka: Maciuś
Nastrój:
Wysłany: 2009-04-08, 19:50
z tego ze ja czytalam ze depresja poporodowa to powazna choroba a takie zalamanie nastroju i wewnetrzny smutek zamiast radosci po urodzeniu to normalne jesli to mija po kilku dniach
Informacje: Dołączyła 946 dni temu Posty: 41 Skąd: Kujawsko-Pomorskie
Profil:
Wysłany: 2009-07-09, 12:28
mnie dopadała depresja z powodu przedłużającego się pobytu w szpitalu. Miałam dość, nawet to że synek był obok wcale mnie jakoś nie pocieszało, praktycznie stale łzy w oczach i o yle co wpadałam w płacz. Byłam już w taki stanie że miałam chęć go zostawić w tym szpitalu samego byle tylko już stamtąd wyjść. Opieka nad małym była jak zlo konieczne. Na szczęście w porę nas wypuścili bo nie wiem jakby się to dalej potoczyło... W domu doszłam do siebie... Ale jak byłam w szpitalu to była na sali obok babeczka która była w jeszcze gorszym stanie niż ja. W nocy krzyczała że "mają zabrać jej tego wrzeszczącego bachora", ze "ona nie będzie go karmić, nie będzie go przewijać"... to było straszne... Na drugi dzien wypisała się na własne żądanie z dzieckiem. Cały czas wracam do tej sytuacji myślami i się zastanawiam czy nic temu maluchowi nie zrobiła...
młoda mama to o czym piszesz to baby blues i mnie on dopadł. Nagła zmiana w życiu, wspomnienie koszmarnego bólu porodowego, ból krocza po powrocie do domu sprawily ze prawie ciągle ryczalam i nie mialam cierpliwosci do synka. Gdyby nie mój mąż ktory przejął prawie wszystkie obowiazki i nazywał mnie swoim baby bluesikiem, nie wiem jak bym dała sobie radę. Minęło po jakichs 2 tyg
latarniczka szpital nie zaproponował tej kobiecie rozmowy z psychologiem???
Informacje: Dołączyła 983 dni temu Posty: 754 Skąd: Wrocław
Profil: Imię: Asia
Im. dziecka: Wiktoria
Nastrój:
Wysłany: 2009-07-09, 17:55
latarniczka napisał/a:
mnie dopadała depresja z powodu przedłużającego się pobytu w szpitalu. Miałam dość, nawet to że synek był obok wcale mnie jakoś nie pocieszało, praktycznie stale łzy w oczach i o yle co wpadałam w płacz.
Poczułam się jakbym czytała o sobie Mi na dodatek w pewnym momencie zabrali mała i zostałam całkiem sama. Wtedy to dopiero dałam wszystkim popalic- ciągle wisiałam na telefonie i wyłam. Dobrze, że rodzinka wykazała się w stosunku do mnie taką cierpliwością
Informacje: Dołączyła 946 dni temu Posty: 41 Skąd: Kujawsko-Pomorskie
Profil:
Wysłany: 2009-07-09, 21:56
:) napisał/a:
latarniczka szpital nie zaproponował tej kobiecie rozmowy z psychologiem???
nie, w nocy położne na nią wyzywały że sie nie chce dzieckiem zajmować a to jej obowiązek
w końcu skapitulowały i zabrały dziecko, nakarmiły z butli i przenieśli na oddział noworodków a przy porannym obchodzie ona juz wrezszczała że ona chce wyjść na własne żądanie wiec lekarz niewiele mógł zrobić, miała do tego prawo. Jeszcze co 15 minut później chodziła pytać czy lekarz juz ma dla niej wypis przygotowany bo ona juz chce wychodzić, ona już jest gotowa do wyjścia i takie tam... Wspominam to jak najgorzej
to jak bym czytała o naszym szpitalu - nie ma pomocy tylko krzyki na kobiety po porodzie
rzadko jak zmiana była przyjemna i można było porozmawiać tak to jak gestapo sie zachowują
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 1288 dni temu Posty: 517 Skąd: UK
Profil: Imię: Aleksandra
Im. dziecka: Patryk
Nastrój:
Wysłany: 2009-07-14, 15:46
Ja pamietam ryczalam , jak moj TZ musial juz na noc isc do domu , jeczalam wszystkim , ze bez niego nie wytrzymam itd Mowilam , ze jak on pojdzie , to i ja Nawet w mojej karcie szpitalnej to napisali
Ogolnie prawdziwa depresja poporodowa mnie nie dopadla, ewentualnie tylko taki normalny baby blues.
Odnosnie depresji , to polozna przychodzila do mnie i robila specjalne testy pod tym katem , za kazdym razem , no i rozmawiala , jak sobie radzic , gdy napadnie mnie taki stan...
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 1226 dni temu Posty: 427
Profil: Imię: Anna
Im. dziecka: Maciuś
Nastrój:
Wysłany: 2009-07-14, 19:44
ja tez bylam przygnebiona jak moj maz musial wracac do domu ze szpitala ode mnie, ale nie zebym plakala. zdazylomisie tylko raz plakac w nocy jak maly nie chcial w ogole mojego mleka pic i nie dawalam sobie z nim rady,. wtedy sie zalamalam ale na next dzien bylo juz ok to bylam przeszczesliwa. i w ten sam dzien dowiedzialam sie ze wracamy do domu ale za chwile przyszla bnabka i powiedziala ze nie jeszcze dzisiaj nie bo jeszcze musza malemu badania porobic io ze najwyzej jutro... tez sie wedy zalamalam. i w domu w pierwszych dniach jak maly wiecej plakal itd juz nawet nie pamietam dlaczego. ale depresji zadnej typowej nie mialam
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1535 dni temu Posty: 4129
Profil:
Wysłany: 2009-07-21, 16:51
mnie nic nie dopadło, ani depresja, ani baby blues. oczywiście w szpitalu nie było mi do śmiechu i najszczęśliwsza byłam jak wypisali nas do domciu, ale baby bluesem bym tego nie nazwała.
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 1226 dni temu Posty: 427
Profil: Imię: Anna
Im. dziecka: Maciuś
Nastrój:
Wysłany: 2010-03-01, 11:06
jak czytalam wasze relacje z porodu to zawsze plakalam. plakalam bo zazdroscilam takiego pieknego wydarzenia. naprawde cierpie z powodu ze nie mialam szansy zeby urodzic naturalnie i doswiadczyc tych pierwszych wspolnych chwil po porodzie. nie wiem, myslalam ze to mi przejdzie z czasem, przeciez to juz prawie 10 miesiecy. jak mnie najdzie to placze, jak widze albo slysze karetke to od razu w oczach staja mi lzy. nawet jak widze kobiete w ciazy to cierpie, nie potrafie tego opisac. nie potrafie nad tym zapanowac. na poczatku bardzo balam sie o zycie malego swoje i osob z najblizszej rodziny, obsesyjnie w glowie pojawialy mi sie obrazy tragicznych sytuacji, nierzadko krwawych, ktorych wcale nie chcialam widziec.teraz mi to przeszlo ale jestem znerwicowana, czesto mam objawy depresyjne, mam wrazenie ze za duzo mysle, ale nie potrafie tego zmienic. ogolnie jakby przyczyna tego bylo dziecko (ale nie samo w sobie, tylko okolicznosci jego pojawienia sie, ciaza, porod, itp.), tak to odczuwam i jest to bardzo dziwne. bo ja bardzo kocham swojego synka,jest kochany juz prawie chodzi i ladnie mowi mama i tata.nie mam powodu do zmartwien, a jednak?
mloda zaniepokoil mnie twoj post. ciesze sie ze wyrzucilas to z siebie, jednak powiem szczerze ze brzmi to dosc powaznie. masz zdrowego synka, kochajacego meza, wiec nie powinnas tak bardzo przezywac tego ze mialas CC. moze to stan depresyjny? myslalas o wizycie u specjalisty?
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1535 dni temu Posty: 4129
Profil:
Wysłany: 2010-03-03, 09:11
przeniosłam posty tutaj. coprawda młoda mama nie pisze o depresji zaraz po porodzie, ale jednak o złym samopoczuciu po porodzie, więc możemy tutaj o tym porozmawiać.
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 711 dni temu Posty: 213 Skąd: Olkusz
Profil: Imię: Marzena
Im. dziecka: Anastazja, Maksym
Wysłany: 2010-04-03, 21:14
Mnie właśnie dopadł baby blues i to dosyć mocno mnie dopadł.. Bywają momenty, że siadam i płaczę jak małe dziecko, czuję się taka bezsilna i zmęczona.. W głowie mam milion myśli, przede wszystkim to, że sobie nie radzę, że wszystko co robię sprawia mi ogromny trud.. A zaraz potem jestem uśmiechnięta i zadowolona.. Bardzo mnie to męczy - mam nadzieję, że niedługo minie bo długo takiej huśtawki nie wytrzymam, nawet w ciąży nie miałam takich humorków jak teraz.. A jeszcze mąż znalazł w końcu pracę w barze i pracuje od 15 do ostatniego klienta więc praktycznie do samego rana i prawię ciągle jestem sama...
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 769 dni temu Posty: 2694 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia, Filip
Nastrój:
Wysłany: 2010-04-03, 21:56
Olej to.
Ogranicz aktywność do minimum. Jesz, pijesz, korzystasz z łazienki i zajmujesz się córcią. Śpisz kiedy ona śpi, bawicie się gdy nie śpi.
Jak przyjdzie rodzina i pyta czy jakoś pomóc - niech przyniosą obiadek albo posprzątają - chyba, że zaufana osoba, to może małej popilnować, a ty sobie weźmiesz dłuuugi prysznic/kąpiel na spokojnie.
Nieco kurzu jest dziecku niezbędne żeby rozwijać odporność i nie mieć alergii
No i powtórzę się kolejny raz Melisa! Jak nie lubisz ziół, mieszaj z owocowymi/kup gotową mieszankę.
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum