Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
Wysłany: 2011-05-06, 12:34 dziecko w kościele
Nie wiem ile z was chodzi do kościoła i do jakiego ale mniejsza o to co myslicie o dziecku w kościele?? Zabierac nie zabierać takiego parolatka??? Bo o ile z maluchami nie ma problemu bo śpia to z większymi róznie bywa...
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 873 dni temu Posty: 1917 Skąd: podkarpackie
Profil: Imię: Ewelina
Im. dziecka: Martynka
Nastrój:
Wysłany: 2011-05-06, 12:43
Wydaje mi się że dziecko należy przyzwyczajać, tylko też zalezy w jaki sposób. Bo jeśli mama zabiera do kościoła trzy-cztero latka a razem z nim torbę z zabawkami i przekąskami to chyba mija się trochę z celem
Z moim rozbrykanym dzieckiem zaczęłam uczęszczać na msze do Palotynów. Msze były przeznaczone dla najmłodszych dzieci, takich od 0 do 6 lat. Msze były krótkie, najwyżej 30 minutowe.Było mnóstwo piosenek, ćwiczeń ruchowych.Dzieciaki mogły latać po całym kościele.
Motylku jeżeli masz możliwość znajdź taki kościół w swojej miejscowości. Twoje dzieci z pewnością będą zadowolone .
Ja do katolickiego, zwykle wybieram kościoły przy zakonach. W jednym jest część wydzielona dla rodziców z maluchami i tam można wszystko. Czasem sajgon jest straszny
Nie wiem czy pisałam już, od wielu lat chodzę na mszę codziennie (z przerwą miesiąc przed i po urodzeniu Kubusia), dzieciaki najczęściej z nami. Jak Kubuś piszczy, noszę go na rękach i spacerujemy sobie, albo huśtam w foteliku, jak jest głodny, po prostu wyjmuję butlę i mlaska, czasem na głos, a w normalny dzień pusto, więc echo niesie . Patryk ma teraz fazę biegania po kościele, więc mąż dzielnie za nim. Czasem się przewróci, czasem zaczepi jakąś babcię. Ostatnio odkrył echo, więc tłumaczymy, by nie krzyczał.
Rzadko zdarza się, by ktoś spojrzał z dezaprobatą, że dzieci robią zadymę, nikt jeszcze nie zwrócił mi uwagi. Jak kiedyś zwróci, to wytłumaczę grzecznie, że Pan Jezus jest nie tylko dla ułożonych, dojrzałych i tych, co potrafią się dobrze zachować, ale także, a może przede wszystkim dla tych, którzy są mniej "porządni".
Inna rzecz, że my staramy się, by dzieci były grzeczne i jakoś je na miarę wieku dyscplinujemy. Też mi się nie podoba jak na mszy niedzielnej pięciolatek wcina bułę albo mówi na głos i nikt z rodziców go nie upomnie.
Czasem słyszę, że takie to małe i nic nie rozumie, że ma czas... Może i tak, tylko skąd wiemy ile tego czasu? I chciałoby się wtedy zapytać: a ty ile z tego rozumiesz? Bo szczerze by trzeba przyznać, że Bóg to taka tajemnica, że im starsi i bardziej szczerzy ze sobą jesteśmy, tym bardziej musimy przyznać, że mało Go rozumiemy. To czemu dzieci nie prowadzić od zera?
Się rozpisałam... Ale wiecie już, że wszystko co związane z Bogiem i wiarą rusza mnie mocno
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
Wysłany: 2011-05-06, 14:28
Ale dzieci codziennie z Toba chodza??? moge spytać skad taka potrzeba codziennej mszy??? jak chcesz to mozesz na pr odpowiedziec - lubie z Toba takie rozmowy
Mi nie przeszkadza jak dzieciaki biegają po Kościele Sama z chęcią zabierałam bratanice do Kościoła, ale one zawsze były grzeczne, po tatusiu
Mimo, że mieszkam na wsi to nigdy nie spotkałam się aby jakaś babcia czy inna osoba zwróciła uwagę rodzicom No, chyba że to 8-latek
Pamiętam jak na poprzednim forum dziewczyny były oburzone, że dzieci potrafią zniszczyć uroczystość, bo się kręcą, chodzą, płaczą i nie wiadomo co jeszcze A dla mnie takie brzdące właśnie dodają uroku
Motylek, dzieci ze mną. Dzisiaj byli też ludzie z dwójeczka i Patryk trochę zaczepiał ich dziewczynkę. A reszta to na pr, jak się trochę tu odrobię z nimi,
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 638 dni temu Posty: 2713 Skąd: Górny Śląsk
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Franuś
Nastrój:
Wysłany: 2011-05-06, 19:33
Laurel, bardzo podoba mi sie Twoje podejscie Ja tez mam zamiar od najmlodszego Franka zabierac do kosciola Uwazam, ze jezeli ktos chce wychowac dziecko w wierze, sam jest wierzacy powinien dziecko uczyc od malego uczeszczania w mszy, by oswoilo sie z tlumem ludzi, spiewami, takze z tym, ze trzeba sie jakos zachowac, mimo, ze na poczatku na pewno nie da sie nad tym zapanowac, bo dziecko po prostu nie rozumie
Mnie tam nigdy nie przeszkadza ani biegajacy na mszy maluch ani placz - zdarza sie i fajnie, ze ludzie mimo wszystko prowadza dzieciaki do kosciola Natomiast byłam kilka razy swiadkiem sytuacji, gdzie rozbrykany moze czterolatek właził prawie ze na oltarz a rodzic tylko glupio sie usmiechal i tego nie akceptuje bo wydaje mi sie, ze tym bardziej w takim miejscu trzeba dziecku zwrocic uwage i pilnowac, tym bardziej, ze rozumie juz co do niegp mowimy...
Informacje: Wiek: 27 Dołączyła 592 dni temu Posty: 347
Profil: Imię: Karolina
Im. dziecka: Maksymilian Piotr
Nastrój:
Wysłany: 2011-05-06, 19:54
Laurel, kashira, moj maly tez bedzie od razu w kosciele (jak juz wspominalam malz organista jest) i tez wole od najmlodszego go oswajac z kosciolem a ze jezdze co tydzien na msze z malzem to maly bedzie z nami mi tez nie przeszkadzaja male dzieci biegajace po kosciele i powiem Wam ze ksieza tez nie i wiem to nie tylko dlatego ze mam z nimi do czynienia na codzien ale mialam taka sytuacje z siostrzenica miala wtedy 3 latka i poszla ze mna do kosciola na msze, usiadlam z nia w pierwszych lawkach mala sobie chodzila po kosciele i w pewnym momencie poszla do ksiedza na oltarz zerwalam sie zeby za nia isc ale ksiadz dal mi znak ze mu nie przeszkadza no i suma sumarum mala przesiedziala u ksiedza na kolanach a jak wstawal na jego krzesle cala msze dodam ze to nie byl zaden znajomy ksiadz
mialam taka sytuacje z siostrzenica miala wtedy 3 latka i poszla ze mna do kosciola na msze, usiadlam z nia w pierwszych lawkach mala sobie chodzila po kosciele i w pewnym momencie poszla do ksiedza na oltarz zerwalam sie zeby za nia isc ale ksiadz dal mi znak ze mu nie przeszkadza no i suma sumarum mala przesiedziala u ksiedza na kolanach a jak wstawal na jego krzesle cala msze dodam ze to nie byl zaden znajomy ksiadz
No i właśnie o to chodzi. Jak się zrobi z mszy takie ponure zgromadzenie, że tylko stać na baczność, w dodatku z poważną miną, nie ziewać i nie smarkać, a już broń Boże, nie popatrzeć np. na zegarek i zlinczować kogoś, kto akurat w rozpędzie komórki nie wyłączył, to rzeczywiście traktuje się to jako przykry obowiązek i może się w ogóle odechcieć chodzić.
Jak dzieciak głodny, to beczy, jak mu się chce śmiać, to się śmieje, ja jak śpiąca jestem to ziewam i już, jak zmęczona, to siedzę, gdy inni wstają. Tak naturalnie.
Informacje: Wiek: 29 Dołączyła 493 dni temu Posty: 2378
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2011-05-06, 20:27
Laurel - ogromny szacunek. Kościół już pewnie wpisany jest w Wasz rytm dnia? Ja codziennie to tylko w Wielkim Tygodniu chodzę.
A córka też chętnie z Wami uczęszcza na msze ???
_________________ Jeszcze Cię nie znam, a już Cię kocham....
Tak, w sumie msza to dla mnie już oczywistość, tak się nauczyliśmy dziwnie się czuję ja coś wypadnie i nie pójdziemy. Co do Dominiki, najczęściej chce iść z nami, ale tak co dzien jej nie zabieram, 2-3 razy w tygodniu zwykle. Tłumaczę, że najpierw rzetelne wypełnianie obowiązków - czyli poprawa jedynek w szkole, a potem dodatkowa modlitwa. Gdyby w szkole było lepiej, pewnie chodziłaby z nami, jeszcze dwa lata temu, jak jedynek nie było, też ją zabierałam codziennie.
A Triduum to dla mnie szczególny czas w roku. Dzieci też grzecznie wytrzymały, poza małym epizodem - w Wielki Piątek tuż przed procesją z krzyżem, w całkowitej ciszy, Kubuś beknął na cały regulator Ale jemu się wybacza
Informacje: Wiek: 27 Dołączyła 716 dni temu Posty: 1488 Skąd: Stalowa Wola
Profil: Imię: Gosia
Im. dziecka: Natalka
Nastrój:
Wysłany: 2011-05-08, 11:31
Ja też jestem za tym, żeby oswajać dziecko z Kościołem od małego, właśnie zaraz wybieramy się z małą na święcenia diakonatu kuzyna, może choć trochę wytrzyma:)
_________________
trzy rzeczy pozostały z raju: gwiazdy, kwiaty i oczy dziecka..
Informacje: Wiek: 27 Dołączyła 1004 dni temu Posty: 241 Skąd: elblag
Profil: Imię: Monika
Im. dziecka: Julia
Nastrój:
Wysłany: 2011-05-08, 12:38
ja tez od jakiś 2 mies zaczęłam chodzić z nasza córeczka do kościoła bo wcześniej jakoś bałam się ze nie usiedzi całej mszy bo wiem jaka jest rozbrykana ale cale szczęście bardzo dobrze się sprawuje na mszy choć zadaje mnóstwo pytań takich np.mamo jak ksiądz jest ubrany kiedy idziemy do domku itp.
Informacje: Wiek: 27 Dołączyła 592 dni temu Posty: 347
Profil: Imię: Karolina
Im. dziecka: Maksymilian Piotr
Nastrój:
Wysłany: 2011-05-08, 13:31
monikak, wiesz to jest nowa dla niej sytuacja i ciekawi ja jak to jest z ksiedzem po mszy
Laurel, ja co dzien nie chodze no chyba ze z malzem ni e raz jak mamy cos do zalatwienia to jade w tygodniu co niedziele mi wystarcza w triduum zawsze bylam oprocz tego w tym roku bo nie czulam sie na tyle silna bym wytrzymala
ale wydaje mi sie wlasnie ze jakby wszyscy ksieza podchodzili w podobny sposob do dzieci tak jak ten ktory moja siostrzenice wzial na mszy na kolana to dzieci o wiele wiele chetniej chcialyby chodzic do kosciola w duzej mierze to od nich zalezy jak sie dzieci czuja w kosciele
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum