Widzę, że temat od dłuższego czasu nieruszany, ale może znajdzie się jakaś dobra duszyczka, która zechce poradzić
Moja sytuacja wygląda tak: po głębokim namyśle, z różnych przyczyn postanowiłam nie przystawiać maluszka do piersi po porodzie. Osobiście nie mam z tym większych problemów i nie sądzę, by taka decyzja decydowała o wartości mojego macierzyństwa, natomiast obawiam się co będzie z synkiem w pierwszych dniach po porodzie, jeszcze w szpitalu. Planuję zabrać ze sobą laktator, ale nie wiem czy w stresie poporodowym, bólu itp. coś w ogóle z tego wyniknie, tzn. czy się uda. Tak czy inaczej, i tak pewnie zajdzie potrzeba dokarmienia go. Martwię się reakcją położnych, tym czy zabezpieczą dziecku właściwie posiłki no i nie chciałabym podejmować na ten temat dyskusji z nimi czy być stawiana pod murem - to moja decyzja, przyczyny są osobiste i chyba nie ma powodu, bym się tłumaczyła personelowi szpitala? No i kiedy o tym poinformować? Zaraz na wejście? Chyba muszą mieć przygotowane buteleczki dla dzieci? Czy mogę wymagać, by podali mu mleczko wybrane przeze mnie i pediatrę, czy jesteśmy "skazani" na to co mają w szpitalu? A może zabrać ze sobą?
Informacje: Wiek: 33 Dołączyła 1595 dni temu Posty: 2898 Skąd: podlaskie
Profil: Imię: Aneta
Im. dziecka: Dominik , Daniel
Nastrój:
Wysłany: 2010-11-03, 11:16
Laurel, nie wiem czy mleko oni dają czy trzeba mieć swoje . Ale o karmieniu piersią zostaniesz zapytana na porodówce . Jak położna będzie przeprowadzać wywiad to jest pytanie czy chce pani karmić piersią . Mleko w szpitalu na pewno jest bo dokarmiają maluszki . Możesz włożyć do torby tak na wszelki wypadek butelkę i mleko .
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1266 dni temu Posty: 2080
Profil: Imię: Kornelia
Im. dziecka: Maja, Dorota
Nastrój:
Wysłany: 2010-11-03, 11:31
U nas jesteś skazana na mleko które mają w szpitalu, więc ja bym wzięła wybrane mleko, butelki ze dwie. Myślę, że sami zapytają jak chcesz karmić choć mnie nie pytali i przystawiałam córkę pierwszy raz już pół godzinki po porodzie. Przed porodem nie zaprzątuj sobie głowy uświadomisz ich po wszystkim.
_________________
Nie usuwaj dziecku kamieni spod stóp, bo gdy dorośnie będzie się potykać o ziarenka piasku.
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
Wysłany: 2010-11-03, 13:58
chcąc nie chcąc ściągać będziesz musiała bo nawał i tak będzie a nie możesz pozwolić aby doszło do zastoju, większość szpitali ma własne laktatory, mleko i butelki ale chyba warto zbarać swoje, zwłaszcza jak wiesz jakim mlekiem będziesz karmić
No właśnie ściągać chcę, dopóki będzie i liczę nawet na ten nawał, żeby chociaż przez ten pierwszy miesiąc dawać maluszkowi. Nie wiem tylko jak to jest do końca; jak ściąganie nie wychodzi albo idzie słabo, to pokarm nie zanika całkiem?
Informacje: Wiek: 31 Dołączyła 1097 dni temu Posty: 71
Profil: Imię: Marta
Im. dziecka: Martynka Michał
Nastrój:
Wysłany: 2010-11-04, 09:09
hej,dawno mnie tez nie bylo
Powiem Ci szczrze ze gdybym miala miec trzecie za chiny tez BYM nie karmila,bo wspominam to jak horror
Lepiej wez swoje mleko,bo w szpitalach dają hurtowo jedno dla wszystkich.Kiedys mi powiedzieli ze to nie sanatorium by kazdy mial co innego
Nie chcesz nie musisz,ale musisz byc przygotowana na glupie spojrzenia poloznych jak i innych matek,bo w Polsce wlasnie to jest takie kretynskie.
Ja szanuje Twoja decycje a nawet popieram .
ja bym powiedziala na porodowce od razu,a nawet lekarzowi ktory cie prowadzi rowniez.
Jak bedziesz chciala dadza ci cos na zatrzymanie pokarmu!
To by bylo dla ciebie najlepsze skoro chcesz wziasc mleko modyf.do szpitala.
Supermarta, czytałam twoje wcześniejsze posty i gratuluję cierpliwości z jaką to wszystko zniosłaś Na pewno było ci bardzo ciężko. Pomyślałam sobie, że gdyby udało mi się odciagać własny pokarm laktatorem i podawać choćby na przemian z modyfikowanym przez pierwszy miesiąc, to już byłoby coś. Zamierzam spróbować, ale jak nie będzie wychodzić, nie zamierzam wpędzać się w depresję z tego powodu, bo to znacznie gorsze rozwiązanie niż podanie butelki. Co do spojrzeń innych, pewnie miłe to nie będzie... Chyba jednak rozsądna położna powinna wiedzieć, że nie każdy organizm jest taki sam i nie wszystkie kobiety mają te same predyspozycje do karmienia. Pocieszam się, że jeśli ktoś krytykuje mimo tej oczywistej sprawy, to nie mnie wystawia świadectwo, tylko samemu sobie.
Informacje: Wiek: 31 Dołączyła 1097 dni temu Posty: 71
Profil: Imię: Marta
Im. dziecka: Martynka Michał
Nastrój:
Wysłany: 2010-11-04, 12:15
a powiesz nam dlaczego nie chcesz karmic ?? wal smialo
ja np nie karmilam bo ja mam bardzo male brodawki,dla mnie to byla męczarnia bo dzieciaki nie mogly chwycic a polozne zalamywaly rece i przekomarzaly sie ktora zna sie lepiej na tym by mi pomóc
no i wielka dupa wyszla ,nakladki nie pomagaly.
Kupilam laktator aventa,na allegro-uzywany.
sluchaj sciagalam do 3 tyg bo mi pomakrm normalnie zanikl.
jak w PIERWSZYM tygodniu potrafilam sciągnąć 200ml tak w 3-ci tydzien polecialo góra 20ml wiec dalam na luz i kupilam BEBILON
i spokoj!!! dziecko zjadlo,i poszlo spac a ja wiedzialam ile zjadlo i luzik
mowie Ci jak masz sie stresowac to bierz to mleko.
Ile ja sie nawyłam ,a juz nie wspomne o dzieciakach,stresy i stresy.
Od okresu dojrzewania mam problemy z piersiami - straszna wrażliwość i bolesność, zwłaszcza brodawek. Był czas, że chodziłam w stanikach z gąbkami, by się przypadkiem nie urazić. Poza tym pojawiają mi się bolesne, ruchome guzki. Byłam badana, robiłam usg i podobno taka moja uroda - nic groźnego, tylko dyskomfort. Lekarz mówi, że niektóre kobiety tak mają. Problemy mam nawet z myciem gąbką, zaciskam zęby i czyszczę bardzo delikatnie. To jedna sprawa.
Po drugie - mam ostatnio sporo problemów osobistych, co raczej nie sprzyja produkcji pokarmu. Ciążę, choć planowaną i upragnioną, znoszę dość ciężko, poza tym zmęczenie na co dzień z każdym dniem narasta. Jako że mam wiedzę z zakresu psychologii, wiem, że jestem w grupie ryzyka depresji poporodowej. No i myślę, że trzeba wiedzieć ile od siebie wymagać w danym momencie. Po prostu ważniejsze jest teraz, bym malucha przywitała z uśmiechem na twarzy i mogła się nim jak najszybciej zająć we w miarę dobrej kondycji psychicznej. To o wiele ważniejsze niż równanie na siłę do jakichś norm, choć nie przeczę, że to dobre normy.
Informacje: Wiek: 31 Dołączyła 874 dni temu Posty: 2681 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia, Filip
Nastrój:
Wysłany: 2010-11-05, 13:50
Niestety musisz się liczyć z atakiem laktacyjnej inkwizycji - choć mam nadzieje, że jednak nie trafisz
Mleko szpital zamawia zwykle jednego typu, hurtem, więc ciężko liczyć na wybór. Mleko zawsze w szpitalu jest, wchodzi tylko przykra kwestia tego, że w programach oceniająch "przyjazność" szpitala liczy się promowanie laktacji i np. ilość zuzywanych opakowań mleka - więc część położnych nie chce dokarmiać, żeby lepiej wypaść
Jeszcze co do wyboru mleka - maluch może je różnie znosić, więc ciężko wybrać przed porodem No i na któryś z droższych preparatów raczej w państwowym szpitalu nie ma co liczyć.
Jesli masz takie problemy i byłaś w tym kierunku diagnozowana - poproś o zaświadczenie od lekarza, moze nie będzie potrzebne, ale może pozwoli uniknąć tłumaczenia się każdej zaślepionej "tylkocyckiem" babie.
Aaa... pytałaś swojego lekarza o karmienie? Bo jeśli masz takie problemy, może lepiej od razu nastawić się na wygaszanie laktacji niż chodzić obolała zamiast cieszyć się dzieckiem? Odciąganie mleka to jednak większe ryzyko zastoju niz przy karmieniu.
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
Tri, ten sam pomysł z tabletkami na wygaszenie podsunęła mi dzisiaj moja mama, zresztą Supermarta też o tym pisała. Łamię się jeszcze, bo chciałam, żeby chociaż przez pierwszy miesiąc maluch dostał porcyjkę odporności, ale jak pomyślę, że miałabym przez pierwsze dni żyć z tego powodu w bólu i stresie, to wiem, że nie wyrobię, ani z obowiązkami przy trójce, ani psychicznie, poza tym raczej to budowaniu więzi z dzieckiem nie sprzyja. Jeszcze mam chwilę, by zdecydować ostatecznie, rzeczywiście poradzę się lekarki na następnej wizycie. Co do zaświadczenia, zmieniłam przed ciążą lekarza, ale nie przychodnię, więc wszystko musi być w karcie i nie powinno być problemu, żeby mi je napisała.
Koleżanka też mnie ostatnio wystraszyła opowieścią o zapaleniu piersi miesiąc po porodzie i coraz bardziej wymiękam z tym laktatorem. Szkoda tylko, że zainwestowałam, najwyżej odsprzedam
Informacje: Wiek: 31 Dołączyła 874 dni temu Posty: 2681 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia, Filip
Nastrój:
Wysłany: 2010-11-05, 16:50
Ostateczną decyzję pewnie i tak podejmiesz dopiero po porodzie
Porozmawiaj z lekarką, jak nie jesteś pewna to i z inną się skonsultuj - masz jeszcze dużo czasu.
Recepta jest ważna miesiąc od wystawienia, możesz ją nosić w torebce i wykupic dopiero jak zobaczysz na czym stoisz. Hormony działają w obie strony, nie tylko w kierunku depresji
Najważniejsze to nie daj się zakrzyczeć, że cokolwiek musisz. No, poza tym, że COŚ dziecko zjeść musi, ale co to już zależy od tego jak się będziesz czuła
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum