Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1636 dni temu Posty: 4536
Profil:
Wysłany: 2011-03-25, 18:05
motylek napisał/a:
wiesz ze ja ciekawa
wiem ciekawskie nasienie Ty
poznaliśmy się przez internet. tylko u nas nie było długich listów poprzedzających spotkanie, zaledwie kilka maili i smsów. 30 kwietnia pierwszy raz spotkaliśmy się w knajpce. od razu miałam przeczucie, że to może być to cały maj to dłuuuugie wieczorne rozmowy jak jeździłam na zajęcia do Wrocławia, wspólne koncerty, spacery z psem, zabierał mnie wieczorami w takie fajne miejsce, w którym elegancko widać panoramę całego miasta ze wszystkimi możliwymi światełkami pierwszy pocałunek w polonezie, nie ma to jak romantyzm w lipcu wspólne wakacje, w Mikołajki zaręczyny, 27.12 zamieszkaliśmy razem, a 26. sierpnia ślub ot cała historia
Informacje: Wiek: 35 Dołączyła 714 dni temu Posty: 2109 Skąd: chatka z piernika
Profil: Imię: Maryna ;)
Im. dziecka: Junior
Nastrój:
Wysłany: 2011-11-21, 14:14
kurcze ale duzo z Was ma oblubieńca z netu...fajnie,że wyszło bo tyle sie słyszy o krętaczach co, co innego pisze a w rzeczywistości skazaniec na przepustce itp.
u nas dziwna historia oboje pochodzimy z tej samej mieściny ale tylko cześć sobie kiwaliśmy podczas mijania na chodniku zresztą to nie mój typ był gruby, mało włosów, ponury, raczej domator niż dusza towarzystwa..no po prostu przeciwieństwo moje i już 5lat starszy a nawyki starszego pana...tak myslałam no ale i ja postanowiłam poszukac miłości kiedys w necie no i znalazłam po roku odwiedzania zamieszkalismy razem w wynajętym mieszkaniu 250km od mojej mieściny no lekko nie było, wojskowy i fanatyk gier komputerowych wiedziałam że nic z tego nie bedzie już po roku ale fajnie sie tam ustawiłam miałam dobrą pracę dużo znajomych wieksze miasto było gdzie wyjść itp wiec tkwiłam w farsie z chłopakiem sie mijaliśmy i chyba każde z nas chciało końca a czekało aż inne brudna robote odwali..no i czekaliśmy męka niesamowita zapisałam sie na prawko i czekając na jazde łaziłam po mieście i nagle patrze znajome ryło gruby, łysy i ponury no mój Ci on poznał mnie od razu bo to szok w nieznanym miejscu ziomala spotkać poszliśmy na kawulca do pubu i przegadaliśmy pół dnia...jedno drugiemu sie wyżaliło jak to się w zyciu nie poukładało ze na starość chyba człowiek sam zostanie, od razu mnie spytał czy palnuje dzieci mieć a ja ze tak tylko jak narazie odpowiedniego kodu dna nie znalazłam dla potomka wymienilismy telefony i dawaj gadać, pisać ,meilować.....trwało to z pół roku oczywiście z wojakiem sie rozleciało( ale on taki dziwny poznał sobie zone z neta urodziła mu 2 dzieci i swoje jedno miała a temu sie odwidziało i zmienił prace i w polsce tylko na gwiazdkę wiem od niedoszłej szwagierki ).Mi sie bardzo dobrze mieszkało tam i wracać do mieściny nie chciałam nawet ze wzg na M. no ale M często w soboty pracował i spotkania były nie często więc M prawie siła mnie przytargał do mieściny, do usc i po krzyku....zona na miejscu. jezdzic nie trzeba i kombinować z urlopami hihi, junior zaplanowany wyczekany wychuchany zresztą wiecie same rodzina odetchneła moja z ulga ze stara panna nie zostane bo ja do ożenku to zawsze na nie byłam
jak ktoś mnie pyta czy z miłości wyszłam za mąż to mówię że z rozsądku bo naprawde mimo ze zaiskrzyło to musiałam sobie samej długo tłumaczyć że trzeba w końcu założyc rodzine i zyc jak człowiek a nie bujać w obłokach...M do dziś ma mi to za złe bo on sie zakochał i slub ze mna był dla niego spełanieniem marzeń a dla mnie nieuniknionym zamknieciem jednego rozdziału w życiu i początkiem nowego
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 196 dni temu Posty: 150
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2011-11-21, 15:01
Historia troche jak z telenoweli..
Poznalismy sie z A przez wspolnych znajomych ale długo to trwało zanim zaczelismy byc razem...
Ale od poczatku.. najpierw bylam z jego kumplem i to byla moja pierwsza milosc, spotykaliśmy sie czasem w trojkę ja, mój były chłopak i wlasnie A i tak zaczelismy sie przyjaznic... Jak mnie zostawil ten chłopak to wlasnie A sie wyplakiwalam w rekaw i wogóle., był zawsze wtedy kiedy go potrzebowałam.... Potem A poznał dziewczyne z która zamieszkał, zrobiło sie poważnie i teraz uwaga to ja wybierałam pierścionek zaręczynowy dla jego byłej... i nawet przez chwile nie pomyslalam ze mozemy byc razem...
Ich związek sie rozpadł, ja sie przeprowadziłam do PN mieszkalam dosłownie na drugim końcu ulicy... Zaczęlismy czesciej ze soba przebywac, on nie mogł sie pozbierac po rozstaniu... Jeździliśmy po nocach po mieście i gadalismy godzinami... Traktowałam go jak przyjaciela, jednak on juz wtedy probowal cos zdzialac bez skutku...
Tak mijaly miesiące.. Latem złamał noge przyszłam do niego z winem i... tak jakoś wyszło ze zostałam na noc...
potem stwierdziliśmy ze chociaż spróbujemy... i tak juz zostało... chociaż nigdy nie brałam tego pod uwage... jest "grubszy" i wogole daleko mu do modela... Ale zakochałam sie ....
znajomi dawali nam najwyżej kilka mcy..
jestesmy małżeństwem prawie rok i jestem mega szczęsliwa....
od tego czasu przestałam wierzyć w przyjaźń damsko-meską...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum