Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
Wysłany: 2011-02-28, 19:57 historia jak z romansu czy może komedia pomyłek...
Powinnam zacząć
No coż M. poznałam w klubie, na dyskotece. Poszłam z psiapsiółką ostatkami sił (dzień wcześniej też szalałyśmy i skończyło się długimi rozmowami z kibelkiem) kolega zdał prawko więc zaprosił na oblewanie, no to poszłyśmy, ale już na spokojnie i na trzeźwo było i chyba dlatego facet wpadł mi w oko ze wzajemnością. Przegadaliśmy pół nocy, następnego dnia gadaliśmy 3h przez tel. a potem była pierwsza randka- koacja spacer, róże....i pierwszy pocałunek ochhh kiedy to było...
a ja mojego meza poznalam przez internet:) nie spodobal mi sie na 1 randce wiec kolejnej nie planowalam.3 miesiace pozniej wpadla do mnie kolezanka nudzilo nam sie chcialysmy gdzies wyjsc nikt nie mial dla nas czasu wiec z glupot napisalam do niego smsa czy wyskoczy z nami do knajpki zgodzil sie od razu no i od tego czasu jakos inaczej na niego spojrzalam...:) wydawal mi sie taki romantyczny byl na kazde moje zawolanie kwiaty wypady do kina wycieczki po 3 miesiacach zareczyny a po pol roku slub:) no i teraz rodzina sie powiekszy:)
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 638 dni temu Posty: 2713 Skąd: Górny Śląsk
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Franuś
Nastrój:
Wysłany: 2011-02-28, 20:27
Ja mojego Ł. poznałam na aikido... On już z dluzszym stazem, ja przyszlam "świeża", od razu wpadł mi w oko I ktoregos razu po seminarium bylismy w knajpce cała ekipą, zasiedzielismy sie i Ł. postanowił mnie odprowadzic, pod domem był buziak, a potem to juz zaczelismy sie spotykac i w pazdzierniku ubieglego roku pobralismy sie
Kurcze jak sobie to przypomne to az to takie wariackie zakochanie wraca
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 873 dni temu Posty: 1917 Skąd: podkarpackie
Profil: Imię: Ewelina
Im. dziecka: Martynka
Nastrój:
Wysłany: 2011-02-28, 21:02
U mnie to raczej komedia pomyłek Pracowaliśmy w jednej firmie, ale jakoś nie udało nam się na siebie "wpaść" Zresztą mi bardzo podobał się pewien Adam , a mojemu teraźniejszemu mężowi Monika (oczywiście oboje z naszej pracy), więc pewnie dlatego nie zwrócilismy na siebie uwagi. W święta Bożego Narodzenia siedziałam przed komputerem i szukałam nr gg Adama, nagle ktos do mnie napisał. Przedstawił się, spytał gdzie pracuję i gdy okazało się że pracujemy w tej samej firmie postanowiliśmy się spotkać. I od tego spotkania jesteśmy razem. Żeby było śmieszniej dowiedziałam się później, że tak naprawdę to Dawid szukał wtedy kontaktu do Moniki, ale przypadkiem trafił na mnie A jeszcze lepsze jest to że mój Adam i jego Monika są ze sobą i niedługo też biorą ślub
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 742 dni temu Posty: 1448
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Agatka
Nastrój:
Wysłany: 2011-02-28, 21:23
My się poznaliśmy na imprezie u znajomych, na początku w ogóle mi się nie podobał, no kompletnie nie mój typ. Wyciągnął od koleżanki mój nr telefonu, zaczął pisac smsy, na początku mnie wkurzały, ale gdy pewnego dnia przestał pisać, ze zdziwieniem odkryłam, że brakuje mi tego zabiegał o spotkanie, ja nie chciałam się zgodzić, ale w końcu umówiłam się z nim, ale po drodze spotkaliśmy tych naszych wspólnych znajomych i razem poszliśmy do knajpy. Gdy K. mnie odprowadzał, chciał mnie pocałować, ale odsuwałam się i odsuwałam, aż w końcu wymamrotałam, że chce mi sie siusiu i uciekłam do domu Parę dni później była kolejna impreza, na której zresztą nie mogłam się od niego opędzić i z jednej strony jego adoracja mnie irytowała, z drugiej strony pochlebiała, po długim okresie posuchy, w końcu ktoś się mną interesował
Potem kilka dni się nie widzieliśmy, ale smsowaliśmy cały czas, K. wyjechał na Wielkanoc do swoich rodziców na wieś i jakoś wtedy doznałam olśnienia, że w sumie może dałabym mu szansę no i gdy wrócił zaprosił mnie na spacer i ten spacer zmienił wszystko. Zupełnie inaczej na niego spojrzałam, im częściej z nim rozmawiałam, tym bardziej przekonywałam się jaki fajny z niego facet i nawet fizycznie zaczął mnie kręcić normalnie wpadłam po uszy sama nie wiem kiedy i jak. Po tym spacerze pocałował mnie pierwszy raz i od tego czasu jesteśmy razem pamiętam dokładnie tamten okres: to, że było dużo słonecznych dni, to jakie filmy oglądałam, jakiej muzyki słuchałam, a nawet jakie ciuchy nosiłam i trzymam do tej pory te pierwsze smsy spisane w zeszycie
Informacje: Wiek: 29 Dołączyła 838 dni temu Posty: 2578 Skąd: mazowieckie
Profil: Imię: Jola
Nastrój:
Wysłany: 2011-02-28, 22:35
Z A. chodzilismy razem do podstawówki, do równoległych klas, razem jeździlismy na wycieczki, wiedziałam, że się we mnie "podkochuje" ale uwieżcie, był straszny
Drogi się rozeszły. Spotkalismy się kiedyś na dyskotece, już w wieku 20stu lat, przy barze piliśmy pięćdziesiątki ach te szczeniackie lata , on miał wtedy dziewczyne i znowu drogi się rozeszły, zresztą, ja wtedy mieszkałam we Francji i byłam tylko na wakacjach w Polsce. Po 2 latach wróciłam na stałe do polski, po pół roku się spotkalismy w pubie, byłam z koleżanka na plotkach, podeszłam do niego i mu zakomunikowałam, że odprowadza mnie do domu, odprowadził. Powiedział, że się zaręczył i za połtora roku się żeni, spytałam czy ją kocha, odpowiedział, że to nie jest ważne. Pocałował mnie wtedy pierwszy raz i nasze drogi znowu się rozeszły, absolutnie nie miałam w zamiarze rozbijaC jego związku (i nie rozbiłam).
Po doładnie roku znowu sie spotkalismy na tej samej dyskotece co wcześniej. Podeszłm do niego i spytałam, gdzie ma narzeczoną, powiedział, że nie ma, że się rozstali, tego samego wieczoru oznajmiłam naszej wspólnej znajowej, że to będzie mój mąż (wpływ kilku piw )
Nastepnego dnia się spotkalismy i potem znowu i znowu. (to był początek lutego)
Od konca marca nie rozstawalismy sie prawie na krok, poza przymusem pójścia do pracy.
1 maja zamieszkaliśmy razem
W lipcu zaklepalismy date slubu, zaręczyny gdzies były w trakcie
Piękne... Historia Kasi - Królika rzuciła mnie na kolana
My...
Wczoraj minęło 2 lata od kiedy spotkaliśmy sie po raz pierwszy. U nas było dziwnie... Ja leczyłam się z dziwnego, zupełnie nie trafionego (ale bardzo bolesnego) romansu. Nie mogłam sie otrząsnąć.
Mojego P. zaczepiłam na portalu randkowym. Ja wiem, że to dziwne. Stara baba ze mnie, a ale od pierwszej chwili kiedy mi odpisał wszyscy inni przestali się liczyć. Przez miesiąc pisaliśmy do siebie, w końcu zdecydowaliśmy się na spotkanie (mieszkamy 100km od siebie). Nie powiem - na pierwszym spotkaniu nie rzucił mnie na kolana, ale cały czas miałam takie dziwne przeświadczenie, że jeśli pozwolę mu odejść, to stracę coś strasznie cennego. On potem powiedział mi, że jak mnie zobaczył pierwszy raz, to cały czas sobie powtarzał, że nie może sie od razu zakochać, że nie może sobie na to pozwolić. Długo na mnie czekał. Zawsze chciał mieć tylko jedną kobietę, jedną miłość. I tak się stało. Jestem jego pierwszą i jedyną
Po tygodniu przyjechał znowu. Ale wtedy już byliśmy parą Na kolejnym spotkaniu powiedział, że mnie kocha
2 miesiące później ja mu powiedziałam, że go kocham i wtedy mi się oświadczył
A potem wszystko potoczyło się jeszcze szybciej - rok później odbył sie nasz ślub, a za 3 miesiące na świat przyjdzie owoc naszej miłości. Ja mojego męża kocham z każdym dniem coraz bardziej, nigdy się nie spodziewałam,że będę potrafiła pokochać kogoś tak głęboko. I wiem, że ja jestem dla niego całym światem (wciąż powiększającym się )
A nasze smsy z początku znajomości wciąż mam nie wykasowane, nie potrafie ich usunąć
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 774 dni temu Posty: 1702 Skąd: Śrem
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Patryk i Madzia
Nastrój:
Wysłany: 2011-03-01, 08:48
U nas to wszystko było tak zwariowane, że aż ciężko to opisać.
T. poznałam kiedy był z inną dziewczyną. Miałam wtedy 16 lat. Kompletnie nie zwracałam na niego uwagi. Ot nowy kumpel i tyle. Ja w tym czasie też byłam z kimś innym więc w zasadzie nie było czego roztrząsać. Ale mijał czas a on coraz częściej zagadywał na gg, odwiedzał itp. W końcu zaczęły się pierwsze pocałunki i zauroczenie Jednak on nadal był z tą inną. Po jakimś czasie pięknej sielanki dowiedziałam się, że ona jest w ciąży (15 lat miała biedna) a wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazywały, że to T. jest ojcem tak więc wielkie zrywanie ze łzami i inne temu podobne rzeczy. Kontakt zerwany na kilka miesięcy.
Ale niespodziewanie tuż przed jej porodem odezwał się do mnie jak normalny kolega i postanowiłam dać mu szansę chociaż jako znajomemu. Był taki dumny, kiedy urodziła mu się córka, pisał do mnie jaka jest śliczna i jaka podobna do niego. Próbowałam cieszyć się razem z nim. Ale po kilku dniach załamany się do mnie odezwał, że nie pozwalają mu się kontaktować z małą, że P. wykrzyczała mu, że to nie jego dziecko, że on na ojca się nie nadaje i że będzie im lepiej bez niego. Próbował jeszcze kilkakrotnie z nią rozmawiać, starał się, żeby zmieniła zdanie, ale nic z tego nie wyszło.
I tak od mojego pocieszania w październiku się zaczęło. Już nic nie stało na przeszkodzie, więc dostał ode mnie ostatnią szansę. W tym samym roku (2005) w grudniu się oświadczył ( o zgrozo miałam wtedy 17 lat). Od sierpnia 2006 zamieszkaliśmy razem, bo zaszłam w ciąże, w styczniu 2007 urodził się Patryk, w sierpniu tego samego roku zaplanowaliśmy ślub, a w sierpniu 2008 pobraliśmy się. A teraz czekamy na drugie dzieciątko.
Choć wiele przeszłam w pierwszych latach naszego związku cieszę się, że jednak teraz jest jak jest, bo T. jest wspaniałym mężem i ojcem. I tylko czasami przyłapuję się na tym, że czasami myślę o tej dziewczynie i jej córce i zastanawiam się jakby to było gdyby został z nimi.
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 633 dni temu Posty: 3497 Skąd: Ryki
Profil: Imię: Iwona
Im. dziecka: Grześ i Marysia , Adaś
Nastrój:
Wysłany: 2011-03-01, 10:03
Ja swojego ukochanego poznałam po przez ogłoszenie matrymonialno - towarzyskie które sobie zapisałam w zeszycie a spisałam wcześniej z telegazety w tv najpierw to tak nie chętnie podchodziłam do tego gdyż samotnie synka wychowywałam i byłam po przejściach więc bałam się po prostu że znów ktoś mnie zrani i zostawi .... w końcu wzięłam się w garść i napisałam do niego i tak się to zaczęło najpierw tam przez miesiąc pisaliśmy ze sobą później zaczeliśmy ze sobą chodzić a po dwóch miesiącach były oświadczyny potem się przeprowadziłam wraz z moim synkiem do mojego ukochanego i tak już jesteśmy ze sobą od 2 lat w tym roku rodzinka nam się powiększy potem chrzciny naszej córci się odbędą i nasz ślub
Informacje: Wiek: 27 Dołączyła 716 dni temu Posty: 1488 Skąd: Stalowa Wola
Profil: Imię: Gosia
Im. dziecka: Natalka
Nastrój:
Wysłany: 2011-03-01, 10:41
I jak tu nie wierzyć w to, że przez internet czy telefon też można spotkać miłość swojego życia. Wychodzę z założenia że jak ludzie są sobie pisani to nie ważne jaką drogą ale się odnajdą. Ja poznałam swojego męża właśnie przez sms-a. A co gorsze za pośrednictwem mojego byłego, co może mnie stawiać w złym świetle, ale...niczego nie żałuję. Mój były był w wojsku, tyle że od dłuższego czasu nam się po prostu nie układało. Po prostu stwierdziłam, że to nie jest to , przestałam go kochać. Chciałam się z nim rozstać, ale jak zwykle zaczął mnie prosić żebyśmy jeszcze spróbowali i ja mu uległam. Nie wiem dlaczego, byłam na takim etapie że jego obecność po prostu już mnie denerwowała, nie dałam się mu nawet dotknąć. Z wojska dzwonił do mnie, ale któregoś dnia popsuł mu się telefon i poprosił kolegę, który miał telefon w tej samej sieci czy by mógł od niego zadzwonić-wtedy były jakieś darmowe rozmowy czy coś w tym stylu No i dzięki temu ten kolega, miał mój nr w komórce. Raz pamiętam w niedzielny wieczór wysłał mi jakiegoś głupkowatego sms w którym sypał komplementami, myślałam że to taki typowy cwaniak i podrywacz, ale z czasem zaczęłam mu odpisywać, zaczęliśmy pisać ze sobą i okazało się że przynajmniej wirtualnie okazał się być fajnym chłopakiem, o podobnym do mnie charakterze, spokojny, nieśmiały, cichy niewinny Grześ Zaczęłam się nawet zastanawiać czy ten pierwszy sms to nie był jakiś chwyt , wogóle nie wiem do tej pory co to miało być, bo podrywanie cudzych dziewczyn jakoś mi nie leży w jego charakterze Teraz to nie ważne. w każdym razie stwierdził że widział moje zdjęcie i że zakochał, no a ja na to poszłam i może to głupio brzmi i też się zakochałam w kimś kogo nawet nigdy nie widziałam. Potem zaczęliśmy ze sobą rozmawiać dzwoniąc do siebie i po chyba dwóch czy trzech tygodniach postanowiliśmy się spotkać. On był w tej komfortowej sytuacji, że wiedział jak wyglądam, ja nie wiedziałam. Przesłał mi swoje zdjęcie. Ale już przed tym wiedziałam, że nie ważne jak będzie wyglądał, będziemy już razem, nie widziałam innej możliwości. Ja go po prostu już kochałam. No i spotkaliśmy się a było to dokładnie 15 sierpnia 2006r. a trzy lata później w tym samym dniu był już nasz ślub
_________________
trzy rzeczy pozostały z raju: gwiazdy, kwiaty i oczy dziecka..
Informacje: Wiek: 29 Dołączyła 493 dni temu Posty: 2378
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2011-03-01, 10:55
To teraz ja.
Mojego M poznałam w maju 2005 roku. Moja przyjaciółka i mój brat cioteczny zabrali mnie do knajpy którą M właśnie zamykał. Wtedy wydał mi się strasznie pewny siebie a jednoczesnie mrukowaty. Jak się później okazało był przybity bo jechał zakończyć 3 letni związek. Pózniej jakoś w wakacje spotkalismy się w tym samym składzie na piwie. Byłam pewna, że M jest zainteresowany moją przyjaciółką stąd to spotkanie. Ja wtedy się juz z kimś spotykałam i ciągle o tym chłopaku opowiadałam więc M więcej spotkań nie proponował. Dopiero 29 października zaplanowałam jechać z nim i moją psiapsiółą na dyskotekę. No byłam pewna, ze jemu chodzi o nią. Niestety ją bardzo bolała głowa i zrezygnowała z wyjazdu. Bardzo namawiała mnie, żebym z nim pojechała i z jego paczką, że to są super ludzie, że na pewno nie będę żałowała i że M na pewno się mną dobrze zajmie. No i się zajmuje do dzisiaj. Po dyskotece, w środę rozstałam się z chłopakiem. Wiedziałam juz wtedy, że M to mój przyszły mąż. Pierwsze lata z nim były szalone - imprezowalismy, często wyjeżdżaliśmy i cieszyliśmy się życiem. W Egipcie w 2008 postanowiliśmy się pobrać. Po powrocie od razu zabralismy się za organizację ślubu i wesela. W walentynki zaręczyny i w sierpniu 2010 nasz Wielki długo wyczekiwany Dzień. Najpiękniejszy ze wszystkich. A teraz czekamy na dziecko
_________________ Jeszcze Cię nie znam, a już Cię kocham....
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 810 dni temu Posty: 1042 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Karolina
Im. dziecka: Gabriel
Nastrój:
Wysłany: 2011-03-01, 15:43
Chyba się nie obrazicie jak skopiuję naszą historię z innego wątku? Bo na prawdę nie mam czasu tego pisać, a tam wszystko bardzo ładnie opisałam.
Ja i Dominik poznaliśmy się w zeszłym roku na imprezie u kolegi, ja byłam grzeczną dziewczynką, on był niegrzecznym chłopcem. Powiedzmy sobie szczerze, swoją postawą i spojrzeniem bardziej przypominał mi faceta, który przychodzi do czyjegoś domu, by go spalić dla zabawy. Los tak chciał, że ze sobą nawet nie zamieniliśmy słowa, ale ciągle jedno obserwowało to drugie.
Ciągle o nim myślałam, chyba tak już jest, że grzeczne dziewczynki zakochują się w niegrzecznych chłopcach. Pracowałam wtedy na kasie w Groszku, w Nowej Hucie. któregoś dnia, to był chyba 15 września, do sklepu wszedł Dominik, a moje serca zaczeło wywijać koziołki. On zadowolony stanął w kolejce z JEDNYM lizakiem! Przychodził tak od czasu do czasu, mówiąc, że mieszka niedaleko. Potem przychodził coraz częściej, potem prawie codziennie, w końcu zaprosił mnie na randkę. Potem zaprosił mnie do siebie na Wigilie, a w kwietniu zeszłego roku wzięliśmy ślub cywilny, no i teraz jesteśmy rodzicami Gabrysiai czekamy na Maleństwo. Dopiero jakiś czas temu Dominik mi zdradził, że wyciągnął od tego kolegi, a ten kolega od innych, gdzie pracuję, ale wiedział tylko tyle, że w Groszku i w Nowej Hucie. Objechał wszystkie Groszki. Byłam w ostatnim na jego liście. Dowiedziałam się też, że nie miszkał tak blisko, tylko na drugim krańcu Krakowa, dopiero później się przeprowadził do kolegi, który mieszkał niedaleko Groszka.
I to chyba tyle.
_________________ Gabriel Sebastian
ur. 27.08.2010 godzina 1:15
43cm, 1900g
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1495 dni temu Posty: 3058 Skąd: WrocLove
Profil: Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor Jan
Nastrój:
Wysłany: 2011-03-06, 21:34
Kiedyś sieć Era i Heyah miała kanały sms'owe. Tam go poznałam, napisał, że pozna normalną i może być przy kości.
Dla mnie to szczerze mówiąc wstyd i żenada, a kiedyś jedna moja koleżanka w liceum stwierdziła, że to takie romantyczne
_________________
Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
Są synami i córkami powołanymi do życia przez Życie.
Przychodzą przez was, ale nie z was.
I choć są z wami, do was nie należą.
Niesamowite jest to, jak wiele z Was poznało swoich parterów dzięki internetowi wiedzialam, ze zdarzają się takie przypadki, ale nie sądziłam, ze powoli staje się to nie oryginalne a raczej normalne.
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
Wysłany: 2011-03-09, 12:16
to fakt nie spodziewałam się że tyle z was poznalo swych wybranków wirtualnie najpierw. Mówi się że takie znajomości to do niczego a wy jestescie najepszymi przykładami że warto szukać wszedzie sej połówki
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum