Informacje: Dołączyła 983 dni temu Posty: 754 Skąd: Wrocław
Profil: Imię: Asia
Im. dziecka: Wiktoria
Nastrój:
Wysłany: 2009-11-30, 11:16
Ja w szpitalu spędziłam 5 dni, ale tylko dlatego, że wyszłam na własne żądanie. Miśka urodziła się w niedzielę przez ciecie cesarskie. Od początku wszystko było w porządku, więc lekarz powiedział nam, ze w czwartek będziemy wypisane. W środę wieczorem jednak podczas obchodu, w czasie którego badano dzieci, pediatra stwierdziła, ze Mała ma na ciele jakieś czerwone krostki- podejrzewała wiatrówkę. Oczywiście przeprowadziła ze mną wywiad czy nie miałam kontaktu z dziecmi, itp., ale z jej miny wywnioskowałam, ze chyba nie bardzo wierzy w to co mówię Zresztą ogólnie była "przesympatyczna" Wikę zabrali na inny odział, a ja zostałam sama. To była moja najgorsza noc w szpitalu. A kiedy następnego dnia rano położna poinformowała mnie, gdzie znajdę swoje dziecko i ze mogę iśc tam WRESZCIE się czegoś dowiedziec to o mało się nie poryczałam. Szkoda tylko, że z tamtego oddziału mnie wyrzucili bez jakiejkolwiek informacji, bo "to oddział zamknięty" Po południu wreszcie zobaczyłam moja córcie- akurat miała naświetlania- zamiast wiatrówki, która okazała się zwykłym rumieniem niemowlęcym zdiagnozowano żółtaczkę W piątek kiedy Mała była już ze mną i wszystko wracało do normy, zapytałam doktorki, kiedy wreszcie będziemy mogły pójśc do domu i co usłyszałam? Że już wszystko dobrze, ale ona chciałaby dziecko jeszcze poobserwowac i może jutro, chociaż nic mi nie może obiecac. Podejrzewałam, że nie wyjdę do poniedziałku, ale P. widząc w jakim jestem stanie- ciągle zaryczana, zdenerwowana- po prostu poszedł i powiedział, że chcemy iśc do domu, a Mała będzie doglądał lekarz rodzinny. Żebyście widziały w jakim tempie byłam gotowa do wyjścia Za to lekarzom chyba trochę nie po nosie było, bo mieli puste oddziały- np. tam gdzie nas przenieśli były 2 pielęgniarki, 2 położne, pediatra i ... 3 pacjentki na cały oddział
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1535 dni temu Posty: 4129
Profil:
Wysłany: 2009-11-30, 20:23
u nas standardowo po cesarce - 5 dni. Krzyś urodził się w niedzielę, w czwartek rano nas wypisali. ale były to bardzo długie dni i noce. no, noce dłuższe. w ciągu dnia to cały czas ktoś u mnie był, ale w nocy jak zostawałam sama, było o wiele gorzej: Krzyś płakał, trzeba było go długo nosić, uspokajać, a ja po operacji byłam jednak mocno zmęczona, niedospana i najszczęśliwsza jak wróciliśmy do domu.
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 1315 dni temu Posty: 1831
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2009-12-02, 12:18
Dawidek sie urodzil w niedziele,a w srode juz bylismy w domu.Powinnam zostac dluzej bo po moim nacieciu 3ego stopnia chcieli mnie jeszcze trzymac,ale ja strasznie juz chcialam isc do domu i jak ich oklamalam,ze oddalam juz stolec (to byl warunek zeby mnie puscili ) to pani doktor dala mi wypis,cala rekalmowe antybiotykow przeciw zakazeniu i do domciu
Informacje: Wiek: 27 Dołączyła 903 dni temu Posty: 241 Skąd: elblag
Profil: Imię: Monika
Im. dziecka: Julia
Nastrój:
Wysłany: 2009-12-02, 19:59
ja z Julka spędziłam 6 dni w szpitalu bo bylam po cesarce i tak jeden dzień sobie skróciłam bo już nie mogłam wytrzymać w tym szpitalu na drugi dzień po wyjściu pojechałam na zdjęcie szwów
Informacje: Wiek: 35 Dołączyła 1157 dni temu Posty: 912 Skąd: Wejherowo
Profil: Imię: Iwona
Im. dziecka: Karo
Nastrój:
Wysłany: 2009-12-02, 20:43
Ja leżałam bity tydzień.
Miałam cesarkę i wypuścili mnie dopiero po zdjęciu szwów (ale to były inne czasy )
Strasznie mi się ten czas dłużył. W domu, wiadomo jest o wiele lepiej.
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
Wysłany: 2009-12-02, 22:42
to my bijemy wszystkich na głowę 10 dni w szpitalu nikomu tego nie życzę!!! Najgorsze 10 dni- nerwy, płacz, stres, strach... Natuś miał najlżejszą postać choroby hemolitycznej spowodowanej konfliktem krwi w postaci ostrej żółtaczki, 7 dni naświetlań. Zółtaczka spowodowała anemię, powiększoną wątrobę, anemia szmery w sercu. Ile ja się nadenerwowałam, no ale jeden plus mały przebadany od stóp do głów (serce, nerki, wątroba, brzuch, badania krwi) i wszystko OK
Ja mogłam po 48 h iść ale cierpliwie czekałam na mojego łobuza!!!
to my bijemy wszystkich na głowę 10 dni w szpitalu
w moim miescie kilka latemu w szpitalu to była norma ze 10-11 dni po cesarce w szpitalu. a po normalnym 3 dni. jest to dobre dla kobiet , którym nie ma kto w domu pomagac przy dziecku , bo jednak mysle ze kobieta jest zmeczona i to zdrowo po takich wyczynach.
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
Wysłany: 2009-12-05, 13:23
prawdę mówiąc to zmęczona byłam ale właśnie szpitalem, no napewno nie porodem, to szybko minęło, za to obolała tak!!! 10 dni to stanowczo za dużo zwłaśzcza jak wciąż wymyslają że coś nie tak!!!!!!!!!!!!!!! Jak mi lekarka powiedziała że mogę wyjść to się ze szczęścia poryczałam, jak dzwoniłam do męża to aż się przestraszył że coś się stało bo mu w słyuchawke beczałam, a jak się dowiedział że wracamy do domu to w ciągu godziny był !!!!
A z ta pomocą w szpitalu to lipa tak naprawde to położne mają sporo roboty i mało pomagają, zdana jesteś przede wszystkim na siebie!!!!
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 769 dni temu Posty: 2694 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia, Filip
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-31, 20:13
U nas (jeśli ktoś jest z Krakowa i najbliższych okolic = nie ma problemu wrócić w razie gdyby coś się działo) puszczają w 2 dobie po porodzie siłami natury (czyli 3 dni w szpitalu), po cesarce - w 3 dobie bo = 4go dnia. Ja byłam pięć, bo mnie przyjęli dzień wcześniej - niby się miało zaczynać. Wyszliśmy warunkowo, bo Zośka spadła z wagą, ale był tłum i weekend w perspektywie - musiałam obiecać ją skontrolować zaraz w poniedziałek i przysiąc, że sobie poradzę (położną środowiskową mam super, można do niej dzwonić w nocy i w weekendy, o urlopach uprzedza).
tigraa84 napisał/a:
lekarzom chyba trochę nie po nosie było, bo mieli puste oddziały- np. tam gdzie nas przenieśli były 2 pielęgniarki, 2 położne, pediatra i ... 3 pacjentki na cały oddział
Opłaca się trzymać dziecko tylko jeśli wymaga naświetlania - wtedy NFZ płaci za każdy dzień pod lampą. W każdej innej sytuacji opłaca się jak najszybciej wypisać, bo cena jest ta sama...
No i im szybciej się wyjdzie, tym mniejsza szansa, że się jakiegoś szpitalnego bakcyla podłapie.
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
Urodzilam we wtorek przed poludniem, a w czwartek rano P. po nas przyjechal, wyszlam na wlasne zadanie, w sumie to P. chcial nas szybciej w domu, myslalam ze nie puszczaja tak szybko po pierwszym porodzie ale zbadali Mala przed wyjsciem i pojechalismy do domu
w sobote za to byla tylko dodatkowa kontrola.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum