Wysłany: 2010-06-17, 14:52 Jak reagujecie na "dobre rady"dot. waszych pociech
Taki temacik.
Ktoregos dnia odwiedzajacy nas znajomy, wszedl na chwile do salonu, gdzie trzymalam Mloda na rekach. Zeby jej sie odbilo po jedzonku. Owy gosc, zapytal "czego ja tak trzymasz?" Bo musi odbic. Ahaaa
Jego kontekst byl taki, ze trzymaniem przyzwyczajam mala i pozniej bede musiala caly czas na rekach nosic.
Innym razem, ten sam, doczepil sie tekstem "aby balsamy i balsamy" wszystkie uwagi, z szyderczym usmieszkiem... To krem, bo ma suche cialko po kapielach. Ahaaa.
Nie wiem jak to odebrac.
Znow. "Wystawiaj Mala tam za dnia do spania" (tam, to szklany pokoj)
No se mysle, nigdy jej tam nie wystawialam, bo tam sa rozne temperatury. Jak chlodno na dworze, to tam cholernie nieprzyjemnie. Jak sloneczko chociaz wieje, to znow robi sie tam ok.30 st. jak upalny dzien to i do 40 dochodzi. A rozszuwajac szyby, zrobie tylko przeciag.
Wole sobie mala ubrac tak jak na spacer, i normalnie z nia pobyc troche na dworze, a nie kombinowac ze spaniem "tam" i myslec, jak ja do tego ubrac, zeby nie przeziebic lub nie zapocic.
"kolyszesz wozkiem? pozniej przyzwyczaisz"
grrrrrr, a no tak sobie wlasnie czasami polulam ja w wozeczku, jak siedzimy przed domem.
I wiele wiele innych
Czy wam tez dawali takie zlote rady?
Dodam, ze moje dziecko jest bardzo ugodowe. Jak ja polulam w tym wozku chwile, dla wlasnego widzimisie to jak przestane to nie wrzeszczy, ze cos sie skonczylo. Jak ja ponosze na rekach, porozsmieszam, popodnosze do gory i co tam jeszcze mozna dziecku ofiarowac, to gdy ja odkladam, to w tym samym momencie ona zabawia sie juz jakas zabawka, czy wpatruje sie w cos.
Czasami, z moim jezorem... ledwo sie powstrzymam zeby cos nie odsapnac. Z grzecznosci. Mam wrazenie, ze latwo rad udzielac, obcym. A przy swoich dzieciach i tak robi sie swoje. No i najwazniejsze. Kiedy jak nie teraz wypieszcze i wycaluje swoje dziecko? Jak ono tak szybko rosnie, i pozniej nie bedzie juz takie skore do przytulania i wysciskiwania
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 769 dni temu Posty: 2694 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia, Filip
Nastrój:
Wysłany: 2010-06-17, 17:20
Oj dawali, dawali... i czasem nadal próbują
I niestety, z moich doświadczeń - można albo olać, albo zareagować ostro. Półśrodki nie dają efektów na moich "doradzaczy".
Moje dwa najbardziej znienawidzone tematy to karmienie i ciepłe ubieranie. Można pokazać megapotówki, a i tak będzie taki mamrać, że dziecko bez futrzanej czapki i nieprzykryte kocem wożę
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 808 dni temu Posty: 431 Skąd: Radomsko/Częstochowa
Profil: Imię: Karolina
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-06-17, 19:24
Tri napisał/a:
ciepłe ubieranie. Można pokazać megapotówki, a i tak będzie taki mamrać, że dziecko bez futrzanej czapki i nieprzykryte kocem wożę
Jezu, skąd ja to znam. Ludzie mają jednak prostą konstrukcję i wszyscy jedne i te same wady!!! O ubieraniu słyszę regularnie od mojej mamy, nawet nie pomogło kiedy jej powiedziałam, że lekarka mnie ochrzaniła, że dziecko za ciepło ubierane, bo ma potówki.
I wkurzają mnie też, jak Madzię jakieś głupie aluzje, żeby dziecka nie nosić, nie bujać, bo się przyzwyczai. Ale każdy ma przecież gorszy dzień i potrzebuje więcej czułości i przytulania, a innym razem cały dzień może się bez tego obyć. Poza tym w pierwszych miesiącach dziecko najbardziej potrzebuje kontaktu fizycznego - lepiej sie wtedy rozwija. Więc olewam te komentarze i przytulam dalej
ooo ubieranie mysle, ze i u mnie moze byc problem, jak pojawi sie mama P.
Ja ubieram stosownie do pogody. Praktycznie to jest tak, ze jak ja jestem lekko ubrana, to i dziecko. Jedna warstwe wiecej, stosowalam tylko w kilku pierwszych tyg. zycia.
A olsnilo mnie jeszcze bardziej, jak poszlam kiedys do doktorki i na poczekalni, w foteliku siedzial maluch, mial na sobie polarowa bluze z kapturem, bez czapeczki, bylo wietrznie i deszczowo a moja Mala byla w kombinezonie, czapa ciepla na glowie i od tamtej pory zaczelam sie przygladac, jak mamy ubieraja swoje dzieci. Znaczna roznica. Wiec niech mi nikt nie probuje sie wtracac w ubior malej
Aaa, jeszcze ostatnio, odwiedzila nas starsza babka polka, Mala spala w wozku, ot tak. jak babeczka wyszla, zagladnelam do niej a ona po szyje kocykiem polarowym przykryta ale wtedy to juz tylko z usmiechem pokrecilam glowa.
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1535 dni temu Posty: 4129
Profil:
Wysłany: 2010-06-17, 20:58
dobre rady były, są i będą. u nas na szczęście w niewielkiej ilości
najbardziej wkurzają mnie komentarze obcych ludzi na spacerach, że mu pewnie za zimno, że za lekka czapeczka, że zaraz się przewróci itd. olewam, nie komentuję, odchodzę i tyle.
w rodzinie są w miarę łaskawi i nas nie męczą za bardzo
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1161 dni temu Posty: 2104
Profil: Imię: Kornelia
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-06-18, 10:12
Dobrymi radami to jest piekło wybrukowane.
Ja przytoczę wczorajsze, moja szwagierka: Wiesz że karmienie jest w głowie i jak będziesz myśleć że masz mało mleka to tak będzie, to twoja wina.
Teściowa z kolei wtrąca się do ubierania, za lekko ją ubierasz, zakryj jej uszka i zakłada małej kapturek na głowę, który zaraz przy niej ściągam oraz do jedzenie i oczywiście to moja wina że nie mam mleka (szkoda że nie pomyśli że jakby mnie nie wkurzała to może by było).
No i jeszcze się poskarżę na teściową, wczoraj dała butelkę po mleku do wylizania psu!!! Oczywiście odpowiednio skomentowałam nawet żałuje, że za delikatnie.
_________________
Nie usuwaj dziecku kamieni spod stóp, bo gdy dorośnie będzie się potykać o ziarenka piasku.
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 808 dni temu Posty: 431 Skąd: Radomsko/Częstochowa
Profil: Imię: Karolina
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-06-18, 10:16
Kamyczek napisał/a:
dała butelkę po mleku do wylizania psu!!!
no comment
Kamyczek, ja tą Twoją teściową to bym na księżyc wysłała. Podziwiam Cię, jesteś aniołem, że z nią wytrzymujesz!!! Powiedz jej, że masz malo mleka, bo to z nerwów i jakby Cię tak nie wnerwiała to by było mleka więcej. Zatem: to wina Twojej teściowej! Powiedz jej tak, może się obrazi i da Ci spokój! I trzymaj się ciepło!
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1161 dni temu Posty: 2104
Profil: Imię: Kornelia
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-06-18, 11:21
Majka dała mi więcej siły i energii do walki z tym babsztylem. Nie pozwolę wtrącać się do mojego dziecka!
Jednak dobre rady są czasem przydatne ale trzeba mieć w sobie odrobinę taktu, żeby je umiejętnie udzielać. Moja mama, siostra, czy nawet jedna ze szwagierek wiele mi pomogły, ale ich rady były na zasadzie sugestii albo opowiadań jak one radziły sobie z danym problemem. Nie były to rady pełne ocen, pretensji, ironii czy przekonania że tylko i wyłącznie ta droga jest dobra.
Jednym słowem rady trzeba umieć udzielać.
_________________
Nie usuwaj dziecku kamieni spod stóp, bo gdy dorośnie będzie się potykać o ziarenka piasku.
butelke DZIECKA???!!! nosz co za czy ta kobieta jest normalna? Ale mnie ponioslo no chyba bym jej kiedys talez wyjela spod geby i dala psu polizac, posmakowac zeby znow jej postawic pod nos. nie mam slow.
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
Wysłany: 2010-06-20, 17:29
no własnie z tymi radami jest różnie czasem się przydadzą czasem...szkoda gadać. Ja mam psiapsiółke która nie umie życ bez radzenia innym najlepszt sposób olać to co mówi i robić swoje, zwłszcza że sama popełnia tyle błędów że hej...
Natka nie widziała od 3 tygodni i jak zobaczyła co było... Natek bawi się z jej Michałem (6 miesięcy starszy) Michał wciąż mu wyrywa zabawki, po którymś razie Natek w końcu w płacz i co słuszę: ale on sie baba i ciapa zrobił jak się nim nie zajmujesz!!! No ku... a ona ja ona dzieciakw wychowuje - mały nie umie sie bawić z innymi dziećmi, pełen agresji jest Natkowi wciąż zabawki wyrywa i go bije, nawet doszło do tego że mi po buzi dał, ona dopiero po moim upomnieniu zareagowała.
Ale to ja słyszę że teściowa Natka rozpieściła że hej i że muszę się za niego zabrać. Tyle że Natek nigdy innego dziecka nie uderzy, zabawkami się dzieli, jak na placu komus podbierze to potem idzie oddać grzecznie...
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 331 dni temu Posty: 453
Profil:
Wysłany: 2011-04-14, 13:34
Moja koleżanka wypracowała sobie genialny sposób na zamknięcie gęb wszystkim, którzy się wtrącają ze swoimi dobrymi radami...np. tesciowa mówi do niej: "czemu małą tak lekko ubierasz na dwór??" a ona na to "bo chcę, żeby się przeziębiła"
_________________ "...I'm lucky I'm in love with my best friend..."
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 333 dni temu Posty: 1882
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2011-04-18, 16:14
ja chyba zwariuję jak będą mi dawać takie rady, w szczególności jak teściowa się doczepi to pewnie nie wytrzymam, bo ona ciągle się mnie czepiała teraz się nie widujemy, ale pewnie jak dziecko się urodzi będzie nas czasem odwiedzać...
W niedzielę, na spacerze, jakaś starsza kobieta podeszła do wózka, złapała Kubusia za rączkę i mówi: "sprawdzam czy mu nie zimno, bo dziś wcale nie tak ciepło na dworze" I jeszcze, żeby go przykryć... Nim zdążyłam pomyśleć, odpaliłam: "jestem jego mamą i stoję tu, więc nie trzeba sprawdzać". Aż mi się głupio zrobiło, że tak stanowczo, bo kobiecina pewnie źle nie chciała... Z drugiej strony skąd jej przyszło do głowy obcemu dziecku łapki sprawdzać jak widzi, że matka stoi przy wózku?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum