U mnie to trochę inaczej wygląda. Mój mąż pracuje na wyjazdach, grzebie w ziemi w różnych zakątkach Polski, więc z tą informacją musiałabym poczekać przynajmniej z tydzień a moze i więcej. Inna forma niż tel. nie wchodziła w rachubę, bo pękłabym chyba jakbym mu nie powiedziała. Zresztą od razu po głosie zorientował się że coś się wydarzyło, i ciągnął mnie za język dopóki nie wydusiłam tego z siebie:)
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 1227 dni temu Posty: 427
Profil: Imię: Anna
Im. dziecka: Maciuś
Nastrój:
Wysłany: 2008-10-03, 22:23
Ja sie dowiedzialam 3 dni temu, podczas wizyty u ginekologa, chociaz pewna bylam juz kiedy okres spoznil mi sie 2 tygodnie (w lipcu tez tak mialam ze mi sie 2 tygodnie spoznil ale potem sie pojawil) wiec myslalam ze moze teraz tez tak jest jednak jak juz zaczynalo sie to przedluzac to bylam pewna ze zaszlam. moj kochany wlasciwie to lepiej wiedzial kiedy mialam okres i tez byl tego pewny bylismy oboje tego swiadomi i szczesliwi chociaz sie balismy (i boimy sie nadal ale naszego szczescia nic nie zniszczy ). i chociaz mlodzi dojrzali na tyle zeby sie z tego cieszyc. on mi zawsze powtarzal ze kocha nas oboje i nigdy nie zawahal sie ani chwili zeby miec negatywne uczucia co do mojej ciazy. my nie mamy takich problemow ze nie mozemy sie ze soba dogadac i oboje uwazamy ze najlepszym sposobem na rozwiazanie problemu miedzy nami jest jedynie szczera rozmowa i nie potrzebujemy zadnych posrednikow do tego. no i szczerze sie kochamy i cieszymy sie bo to przeciez owoc naszej wspanialej milosci! on zrobi dla mnie wszystko wiem to na pewno, obiecal ze jak tylko napisze mature to pojdzie do pracy i ze bedzie dobrze. wierze mu i ufam i wiem ze bedzie tak jak mowi dlatego nie martwie sie o nasza przyszlosc bo niewazne co bedzie - wazne ze bedziemy razem - w 3ke.
no i oczywiscie pierwsza osoba ktora wiedziala o tym, ze nosze w sobie malenkie dzieciatko byl wlasnie moj wspanialy chlopak. potem powiedzialam mojej najlepszej przyjaciolce, drugiej, trzeciej, dobrej kolezance, bratu, mojemu bylemu (uznalam ze powinien wiedziec ), potem dowiedziala sie moja mama i byla mojego kochanego. W next kolejnosci dowie sie moj ojciec (strasznie boje sie jego reakcji... jest to czlowiek starej daty w dodatku wzorowy katolik dlatego tym bardziej sie boje... nie wiem jak mu to powiem), drugi brat, tesciowie (moj chlopak sam im powie), moja wychowawczyni w szkole, moja klasa, rodzinka znad morza (kuzynka, kuzyn, ciotka), no i wiadomo - reszta
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 1227 dni temu Posty: 427
Profil: Imię: Anna
Im. dziecka: Maciuś
Nastrój:
Wysłany: 2008-10-04, 14:40
no, ale to takie nasi 'byli' ktorzy teraz sa naszymi przyjaciolmi i ciesza sie naszym szczesciem a zreszta to takie dawne randkowanie bylo szczeniece wiec wiesz
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 1288 dni temu Posty: 517 Skąd: UK
Profil: Imię: Aleksandra
Im. dziecka: Patryk
Nastrój:
Wysłany: 2008-10-04, 15:00
nie no rozumiem. moich wiekszosc znajomych dowiedziala sie internetowo , tylko Ci stad 9ktorych jest niewiele) wprost.
a pierwsza dowiedziala sie mama - po Misiu oczywiscie. i siostra
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 1227 dni temu Posty: 427
Profil: Imię: Anna
Im. dziecka: Maciuś
Nastrój:
Wysłany: 2008-10-07, 10:23
no na pewno
[ Dodano: 2008-10-10, 18:30 ]
a ja jestem happy bo jakos tak w okolicach bozego narodzenia ja i moj kochany bierzemy slub tylko szkoda ze w ogole kasy nie mamy i nie bedzie wesela... ani gosci za bardzo... nie zalezy mi specjalnie na weselu ale zeby chociaz zrobic obiad w jakims lokalu zeby moc zaprosic rodzine z polski... a tu...
no ale moze do tej pory wygram w totka i zrobimy ladne weselicho
a moja kolezanka z klasy ta co tez jest w ciazy bedzie miala w ten wtorek slub i wesele i mnie na nim nie bedzie
ale dzis bylismy u jubilera kupic pierscionek zareczynowy bo w poniedzialek mamy swoja 2 rocznice jak ze soba jestesmy i on mi sie oswiadczy
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1535 dni temu Posty: 4129
Profil:
Wysłany: 2008-10-29, 19:50
że mnie jeszcze nie ma w tym temacie
okres się spóźniał ok. tygodnia. kupiłam więc test. chciałam go zrobić sama, w tajemnicy przed mężem, ale nie wytrzymałam i wypeplałam mu, że kupiłam. i robiliśmy razem. oj nerwy były. i po kilkunastu sekundach wielka radość 2 mocne czerwone krechy Marcin ucieszył się bardziej ode mnie, ja oprócz radości, miałam w sobie uczucie strachu. a 2 dni po teście wyjechałam na tydzień z dzieciakami na zieloną szkołę. po powrocie wizyta u gina i potwierdzenie przez usg i dopiero wtedy podzieliliśmy się nowinką z rodzicami
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 1315 dni temu Posty: 1831
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2008-12-04, 12:09
no to i ja sie tu pochwale
od zawsze planowalismy dzidzie po slubie,no i zaczelismy sie starac TUZ po slubie , wrzesien odpadal,bo bylam po tabsach,ale od pazdziernika plemniczki poszly w "ruch"
Tak bardzo chcialam wiedziec czy to juz czy jeszcze nie,ze testy robilam w polowie cyklu -wiedzialam,ze nic nie wykaza ale i tak je robilam
zaczal pobolewac mnie brzuch a moje piersi nagle staly sie masakrycznie ciezkie i wrazliwe - typowe objawy na @ wiec dalam sobie spokoj z testami.
W niedziele (26.10.) obudzilam sie i jakos tak inaczej sie poczulam - mowie do L "jestem w ciazy",oczywiscie nie potraktowal mnie powaznie
Po poludniu bylismy na zakupach,zaopatrzylam sie w kolejne testy i mialam czekac do rana zeby sprawdzic czy moge ufac swojej intuicji.
Oczywiscie nie moglam wytrzymac i test zrobilam wieczorem,L w tym czasie rozmawial z rodzicami przez skypa a ja siedzialam w lazience i odliczalam - pokazaly sie dwie krechy!!!
Ogromna radosc,usmiech na twarzy (podkreslam,ze byla sama i cieszylam sie sama do siebie ) lzy sczescia,tysiace emocji,chcialam jak najszybciej powiedziec Lukaszowi ale nie chcialam, jeszcze mowic jego rodzicom wiec musialam czekac az skonczy rozmawiac i uwierzczcie mi,ze trwalo to wieeeki
W koncu skonczyl, a ja usiadlam mu na kolanach i nic nie mowiac pokazalam mu test
Ucieszyl sie ogromnie,przytulil z calej sily,wycalowal, a ja w tamtej chwili zaczelam sie cala telepac,on przestraszony co mi sie dzieje,a ja sie poryczalam ze szczescia
Pozniej byl kolejny test i wizyta u lekarza rodzinnego,po ktorej bylam strasznie zawiedziona,nastepnie wizyta w prywatnej polskiej klinice i pierwsze usg na ktorym widac bylo tylko pecherzyk,teraz czekam na wizyte 11 grudnia w Polsce u mojego lekarza i z jednej strony niemoge sie doczekac,a z drugiej strony mam mnostwo obaw.Jednak mam nadzieje,ze wszystko bedzie dobrze.
Muszę powiedzieć ze zadna moja ciaza nie byla planowana moze za to ze pierwsza byla jak byla i zapadla w pamieci do tej pory, ale ta ostatnia trzecia z ktorej urodziłam zywe trzecie dziecko byla tez cudem poniewaz nie powinnam juz miec dzieci i taka byla opinia nie jednego lekarza wiec pogodzilam sie z tym gdy sie dowiedzialam ze jestem w ciazy a wykazal to test bylam przerazona i nie wiedzialam co zrobic, najpierw oczywiscie powiedzialam mezowi ktory byl w niebo wziety, dziewczyny natomiast malo zadowolone byly z tego powodu, a ja przezywalam gehenne bo wydawalo mi sie ze nie dam rady po tylu latach, ale jak widac wszystko da sie pogodzic i pokonac bol i strach przed wszystkim gdy sie wie ze mamy pod sercem mala istotke ktora wierzy w nas i chce bysmy ja kochali.
Informacje: Wiek: 29 Dołączyła 842 dni temu Posty: 29
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2009-10-22, 17:36
Zastanawiałam się czy to możliwe, tyle starań, tyle czasu i teraz niby się udało?! nie wierzyłam. Postanowiłam nie kupować testu (jak to juz tyle razy robiłam i nie żałować sobie ukochanej herbaty, bo wiedziałam , że to niemożliwe) Okres się spóźniał bardzo długo, tak jak jeszcze nigdy i poszłam do lekarz. Nie mógł nic stwierdzić, było za wcześnie. Następnego dnia byłam umówiona do innego ginekologa (dawno umówiona wizyta ze względu na mój torbiel), ale poradziłam się M co robić.. Czy robić test. Chciałam zrobić rano następnego dnia, ale nie wytrzymałam. Od razu dwie krechy bez czekania przyszłam do męża i oboje patrzyliśmy na test...Ryczałam ze szczęścia jak bóbr, a mąż mnie tulił i ciszył się jak wariat. Następnego dnia ginekolog i oczywiście nic nie było widać, ale dostałam tabletki na podtrzymanie ze względu na moja macice i torbiel na jajniku(prawdopodobnie endometrioza).
Wyprowadzałam się do innego miasta i wróciłam do wcześniejszego ginekologa, który badał mnie za 10 dni. USG wykazało pęcherzyk i bijące maleńkie serduszko. Drżałam, łzy mi płynęły po policzkach, a głos mi się łamał. Lekarz patrzył na mnie zdziwiony. A my się tak długo staraliśmy...Straciliśmy nadzieję. Szczęście to mało powiedziane. Teraz czekamy na maleństwo
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum