Informacje: Wiek: 29 Dołączyła 210 dni temu Posty: 1725 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-07, 12:18
Zaczynaliśmy się starać tuz przed ślubem, tzn właściwie nie zaczynaliśmy jeszcze - miałam obserwować cykle, żeby potem gin było łatwiej dobrać leczenie. No i obserwuję... koło 20 dnia cyklu zaczęły mi puchnąć nogi, było parę dni wyższej temperatury, ale potem spadła - czyli raczej nie ciążą... ale nogi puchną coraz bardziej, aż nad kolana. Przy okazji uszkodziłam sobie kolano (ach, kajaki ), myślałam, że może od tego - ale puchną obie nogi. No nic, robimy test - na wszelki wypadek. 1 kreska - mąż utulił, pocieszył... poszłam do lekarki rodzinnej z tymi obrzękami, zbadała, kazała zrobić badania z krwi - coś mnie podkusiło i dopłaciłam sobie za betę. Zadzwoniłam po południu po wynik - ciąża Nie wytrzymałam, zadzwoniłam od razu do męża. Chcieliśmy nie mówić nikomu aż się potwierdzi w USG, ale nie wytrzymaliśmy, mój ojciec nas wyczuł, wygadał matce od razu, to juz i do teścia zadzwoniliśmy, żeby nie był stratny (550 km - nie dało się osobiście, zwłaszcza, że te 3 tyg wcześniej u nich na wakacjach byliśmy).
Pozostałym mówiliśmy dopiero po USG.
Czy coś straciłam? Może wyjazd na narty, ale nic pewnego - i żadna strata
Zyskałam - trochę luzu w pracy, przedłużenie umowy do porodu, brak stresu przed egzaminem (bo najwyżej podejdę jeszcze raz - jeszcze mając pracę), bezstresowe załatwienie nowej pracy ("bo do końca wypłacania zasiłków jeszcze tyle czasu").
Koleżanki teraz jedna przez drugą odkładają macierzyństwo, bo praca, bo to, bo tamto... Nie mam takich dylematów, juz wiem co dla mnie najważniejsze
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 191 dni temu Posty: 328 Skąd: Poznań
Profil: Imię: Małgorzata
Im. dziecka: Damian ??
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-20, 12:45
Najpierw był styczeń 2009 roku, wtedy jeszcze z chłopakiem (z którym byłam 3 lata, a znamy się od dzieciaka) i znajomymi świętowałam moje urodziny, a ponieważ w grudniu miałam torbiel kazali mi odstawić Evre (plasterki anty) stało się...alkohol, motel no cóż wspaniałe urodziny no i wpadka. Dowiedziałam się jakoś w lutym, w pracy w hotelu o 5 rano z przyjaciółką zrobiłam test, ta jedna kreseczka wyszła bardzo słabo, więc zaraz po zmianie pojechałyśmy do szpitala na badanie krwi no i wieczorem pojechałam po wyniku -ciąża. Wieczorem przyszedł mój ukochany i poprostu tak jak byłam opanowana tak wybuchłam płaczem, że byłam u lekarza i jest źle itd (dukałam strasznie), a on się biedny przestraszył co mi jest czy jestem chora itp. W końcu wykrztusiłam to, że jestem w ciąży on mnie przytulił a na drugi dzień przyszedł z takim wieeelkim misiem i wiieeelką czekoladą i powiedział, że kocha to dziecko tak samo mocno jak mnie. Wspaniała chwila. No w każdym razie później okazało się , że ciąża martwa. W maju pojechaliśmy do Tunezji i wtedy mój luby mi się oświadczył i postanowiliśmy, że teraz nie będziemy stosować anty no i jak się zdarzy to się zdarzy ciąża. Po powrocie się do mnie wprowadził no i jakoś wrzesień/październik zaszliśmy. Już się nie możemy doczekać jak na wiosne pokój będziemy przemeblowywać i przygotowywać wszystko. No i wiemy już, że to będzie wyjątkowy rok. Oczywiście moja teściowa strasznie naciska na ślub ale my postanowiliśmy nie robić nic na siłe (póki brzucha nie widać) bo i tak chcemy i będziemy razem więc ślub będzie jakoś za rok max dwa.
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 344 dni temu Posty: 197 Skąd: elblag
Profil: Imię: Monika
Im. dziecka: Julia
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-20, 14:13
u mnie to bylo tak bylismy w tedy w trasie nocowalismy w hotelu tam zamowilismy jedzenie i tesciu zaproponowal ze wypijemy sobie wszyscy po drinku to byl tylko jeden drink a ja okropnie sie po nim czulam wrocilismy do pokoju a mnie zebralo sie na wymioty wymiotowlam bardzo dlugo na drugi dzien jak wstalam bylo to samo i bylam zdziwiona bo nigdy nie zwracalam po alkoholu <bezradny>ale mylil mnie okres ktory mnialam przez nasepne 2 mies po jakims czasie kolezanki w szkole dopytywaly sie czy ja czasem nie jestem w ciazy bo dostalam dupy i przytylam wiec za namowa koleznki Asi poszlysmy do gina i tam przezylam szok bo dowiedzialam sie ze jestem w 3mies.ciazy rozplakalam sie z jednej strony ze bede miala dziecko z osoba ktora kocham a z rugiej jak ja sobie poradze bylam w klasie maturalnej potem przyjechal do osrdka R jak do niego zadzwonilam on mnie przytulil i zaczol sie smiac bo nie mogl uwierzyc ze zostanie ojcem Dzis jestesmy szczesliwymi rodzicami 2,5 letniej coreczki
Informacje: Dołączyła 150 dni temu Posty: 122 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Karolina
Nastrój:
Wysłany: 2010-03-05, 19:40
Jakoś tak dwa tygodnie temu zaczełam się zastanawiać czemu nie mam okresu, najpierw myślałam, że to przez ten ogromny sres po miałam sesję na studiach, potem wpadło mi do głowy, że ostatnio byłam chora i brałam antybiotyk więc to przez to.
Nastepnego dnia miałam mdłości i cycki były obolałe, do tego ból głowy i stawów. Mój przyszły mąż zasugerował przeziębienie. Więc poszłam do lekarza. Babka oglądała mi gardło, osłuchała mnie i stwierdziła, że jestem zdrowa, ale powiedziała, że to są objawy ciąży więc, żebym zrobiła test ciążowy i poszła do ginekologa. Zrobiłąm test tego samego dnia, dwie kreski ( ) trochę zbita z tropu i przerażona poszłam do ginekologa, żeby potwierdził ( bo znam przypadki, że test był błednie pozytywny), zrobił mi USG i stwierdził, że to jak najbardziej ciąża i że to prawie 7 tydzień. No to ja płacz i dzwonię do mego faceta " słuchaj, musimy pogadać", spotkaliśmy się u mnie. Siadł na łóżku, położyłąm obok niego test ciążowy i w milczeniu patrzyłąm na niego ze łzami w oczach. Zapytałtylko " co to?", potem przyjrzał się uważnie i potem look na mnie i pytanie z miłością w oczach " jesteś w ciazy?". A ja " Tak". Potem zacząl mnie ściskać, tulić, całować, gładzić po brzuchu i skończyło się na upojnej nocy.
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 835 dni temu Posty: 466 Skąd: WrocLove
Profil: Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor
Nastrój:
Wysłany: 2010-03-05, 20:50
Sama nie wiem jak to było. Dość wcześnie zrobiłam dwa testy i były negatywne. Ale nadal coś nie dawało mi spokoju. Po trzech dniach zrobiłam kolejny test i wyszedł pozytywny. Następnego dnia zrobiłam jeszcze dwa testy-też dwie krechy. Poszłam do gina na cyto przy okazji wrzucił mnie na USG, ale powiedział, że nic nie widać i ciąży chyba nie ma. Powiedział, że albo czekamy 2tyg. albo robimy betę. Miałam czekać, ale rozchorowałam się i internista nie wiedział czy może mi podać antybiotyk. Zdecydowałam się na betę, która wskazała bardzo wczesną ciążę. Kolejne USG nic. Aż za trzecim podejściem zobaczyłam piękny pęcherzyk z zarodkiem. Po dwóch tygodniach poszłam na umówioną wizytę do lekarza fasolka miała 4,4mm i biło jej serduszko. Wtedy już byłam pewna ciąży.
Czasami jeszcze w to nie wierzę i wydaje mi się, że odetchnę z ulgą i uwierzę, że będę mamą gdy moje maleństwo wreszcie zacznie kopać.
Informacje: Wiek: 26 Dołączyła 119 dni temu Posty: 32 Skąd: Polkowice
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2010-04-02, 22:34
U mnie to było trochę śmiesznie.
Odkąd się znam z moim lubym, torpedował mnie marzeniami o córeczce. Już po tygodniu znajomości wyjechał mi z tekstem czy mu córeczkę urodzę
Gdy związek dojrzał i został zaklepany obrączkami, jego marzenia jakby ucichły.
Aż tu cwany któregoś wieczora pyta się - "robimy dzidzię?", ja w lekkim szoku pytam co go nagle ugryzło, ten liczy na palcach liczy i mówi " bo jak teraz zajdziesz to urodzi się następny Skorpion" ( oboje jesteśmy spod znaku Skorpiona )
Oboje sie roześmialiśmy.
Nasze pierwsze starania spełzły na niczym, pózniej już tak nie przykładałam do tego wagi stylem "Jak Bozia da to będzie).
No i cóż. W następnym miesiącu po 2 tyg. od spózniającego się okresu zrobiłam test - negatywny wynik.
Wzruszyłam ramionami i tyle. Małż mi na to "ale Ty i tak jesteś w ciąży". Śmiałam się z niego. Ale po następnych 2 tyg. gdy zaczęły mnie strasznie boleć piersi, brało mnie na mdłości, zgagę, spałam jak dzikus, nie było mi do śmiechu.
Po świętach mam wizytę u gina i wszystko sie wyjaśni
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 976 dni temu Posty: 1872 Skąd: Wałbrzych
Profil: Im. dziecka: Krzyś
Nastrój:
Wysłany: 2010-05-31, 15:46
u mnie było w sumie podobnie jak przy Krzysiu. test robiłam jak miesiączka już się spóźniała kilka dni, jakoś wolałam poczekać, niż zrobić za wcześnie i się rozczarować. w zasadzie to byłam pewna, że jestem w ciąży i pokazanie się drugiej kreseczki bardzo mnie nie zaskoczyło. pokazałam wynik M. on oczywiście bardzo się ucieszył, a ja oczywiście miałam sto myśli w głowie, czy to na pewno dobra decyzja, czy na pewno już teraz, czy sobie poradzimy z dwójką maluchów itd. u lekarza, po dwóch tygodniach, gdy zobaczyłam pulsujące serduszko, te obawy troszeczkę odsunęły się na bok, aczkolwiek nadal są. pomimo to, bardzo się cieszę i wierzę, że damy radę
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum