_________________
Tulimy się z twoim ojcem w objęciach lecz coraz nam dalej do siebie.
Dystansujesz nas, rośniesz, bezczelnie kopiesz, Stajesz między nami maleńki, rywalu by nas jeszcze mocniej zbliżyć nad kołyską...
Mąż rozmawiał przez telefon a ja z Luką Liską i Lauer na forum bo byłam troszkę przestraszona wynikami progesteronu.
Dziewczyny delikatnie zaczęły coś podpowiadać o teście za kilka dni bo progesteron wysoki może coś wskazywać ... ale ja zaraz poleciałam do łazienki.
Zrobiłam test klęczałam przed nim i myślałam " jeśli jestem w ciąży to niech to już dziś wykaże bo nie wytrzymam dziś rozczarowania"
No i pojawiła się bledziutka ledwo widoczna kreska.
Pobiegłam do pokoju do męża i czekałam aż skończy paplać przez telefon a on nie kończył i nie kończył...
Mówię mu patrz widzisz coś a on takie oczy
Była radość ale u mnie był też strach bo mimo że się staraliśmy już tyle czasu to byłam "zaskoczona"
Kolejny dzień - test z krwi wynik jak najbardziej zadowalający
RADOŚĆ!
_________________
Tulimy się z twoim ojcem w objęciach lecz coraz nam dalej do siebie.
Dystansujesz nas, rośniesz, bezczelnie kopiesz, Stajesz między nami maleńki, rywalu by nas jeszcze mocniej zbliżyć nad kołyską...
no co Ty ja nie znam osoby bardziej cierpliwej niż ja
_________________
Tulimy się z twoim ojcem w objęciach lecz coraz nam dalej do siebie.
Dystansujesz nas, rośniesz, bezczelnie kopiesz, Stajesz między nami maleńki, rywalu by nas jeszcze mocniej zbliżyć nad kołyską...
_________________
Tulimy się z twoim ojcem w objęciach lecz coraz nam dalej do siebie.
Dystansujesz nas, rośniesz, bezczelnie kopiesz, Stajesz między nami maleńki, rywalu by nas jeszcze mocniej zbliżyć nad kołyską...
Informacje: Wiek: 29 Dołączyła 495 dni temu Posty: 2381
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2012-02-13, 14:41
Cieszy mi się buzia jak Cię czytam Werka
Nie opowiadałam tutaj jak u nas było Chyba przegapiłam ten temat
Pierwszy test zrobiłam trochę za wcześnie ale... gdy zobaczyłam jedną kreskę wpadłam w rozpacz. Chyba pierwszy raz płakałam ze 3 godziny non stop. Rozmawiałam z mężem przez telefon. Słyszałam, że i jemu głos się łamie. Po 3 godzinach płaczu poszłam jeszcze raz do łazienki. Zrobiłam kolejny test. Wyszły dwie kreski. Dwie jak byk były ale jedna słaba. Nie uwierzycie co zrobiłam. Wydrapałam ją paznokciem. Wyrzuciłam z myśli. Nawet mężowi nie powiedziałam, że wyszła druga kreska. Stwierdziłam, że to pewnie znowu ściema, kolejny raz. Następnego dnia wyszła jedna.. Na 3 dzień zrobiłam dwa ostatnie testy. Jeden wyszedł negatywny, drugi pozytywny ale po kilku minutach. Pomyślałam, że test wszedł w reakcję chemiczną z czymś. Dałam sobie spokój. Poszłam na imprezę. Ale miesiączka nie nadchodziła a temperatura się utrzymywała... Po 3 dniach zrobiłam kolejny test. Dla formalności bo już wiedziałam... patrzylismy na niego razem z mężem osłupieni. Były łzy, podskoki, okrzyki.. Pierwsze dowiedziały się Snowy i Liska . Ręce się trzęsły, nogi uginały. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić.. Mój mąż po kilku minutach mówi.. Obierasz te ziemniaki czy nie???? Po tym tekscie szybko zeszłam na ziemię
_________________ Jeszcze Cię nie znam, a już Cię kocham....
_________________
Tulimy się z twoim ojcem w objęciach lecz coraz nam dalej do siebie.
Dystansujesz nas, rośniesz, bezczelnie kopiesz, Stajesz między nami maleńki, rywalu by nas jeszcze mocniej zbliżyć nad kołyską...
WweronikaA, fajnie sie czyta u mnie też było zaskoczenie wielkie. Szczegolnie po takich badaniach i wiesciach od pani doktor.
Ciesze sie razem z Toba. Spokojnej ciąży.
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1497 dni temu Posty: 3059 Skąd: WrocLove
Profil: Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor Jan
Nastrój:
Wysłany: 2012-02-13, 17:49
Ale miło się czyta.
Wiem ja już pisałam o sobie, ale tak teraz mi się przypomniało, że najbardziej bałam się reakcji mojej mamy i dziadków z którymi mieszkam.
Jak już dostałam zwolnienie, to wiedziałam, że muszę się przyznać, więc napisałam im sms, że jestem w ciąży i czy mam po co do domu wracać
Jak zobaczyłam wreszcie dwie kreski serce waliło mi jak oszalałe, miałam ochotę krzyczeć z radości, ale powstrzymałam się od tego, bo pierwotny plan był taki, że do około 3mca będę pracować i nikomu nie mówić o ciąży.
I też przypomniało mi się jak szłam po wyniki bety i modliłam się po drodze tak gorliwie, żebym była w ciąży, że chyba się wymodliłam
_________________
Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
Są synami i córkami powołanymi do życia przez Życie.
Przychodzą przez was, ale nie z was.
I choć są z wami, do was nie należą.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum