Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
Wysłany: 2010-10-26, 20:24 jak to jest zaraz po porodzie...
nawiązując do propozycji o podpowiedzi co i jak po porodzie piszę
Po porodzie spędziłam 10 dni w szpitalu, i z moich kobiecych spraw to najgorzej było z nawałem pokarmu, miałam tyle że bolało jak chol... a aby nie zrobic sobie problemów to wyciskałam ręcznie - na ręcznik, pamietam że cały był mokry kilkakrotnie.
Miałam strasznie poranione sutki, w pewnym momencie tak bolały że łzy mi w oczach stawały jak przykładałam małego - no ale z drugie strony chiałam aby jadł i żeby mi pokarm złaził, więc bepanthen, czy tego typu maści wskazane.
Wysiusiałam się normalnie ale z oddaniem stolaca było gorzej, poprostu organizm sie wzbraniał...pomógł czopek ale i ak pierwszy raz na sedesie koszmar
krocze goiło się ładnie, szwy zbytnio nie przeszkadzały bardzo pomocna okazała się taka poduszka z dziurką wypełniona grochem, o wiele się łatwiej siedziało
jeśli chodzi o wydzielinę, krew całą ta poporodową to pierwsze dni było jej sporo, potem coraz mniej - rewelacyjnie podmywało się tatntum rosa
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1638 dni temu Posty: 4543
Profil:
Wysłany: 2010-10-26, 22:32
też miałam nawał pokarmu. pilnujcie tego dziewczyny, bo jak się za późno zorientujecie to są już tylko łzy i ból. laktator kupiłam elektryczny, ale chyba nawet przy tym nawale to zbędny wydatek, lepiej szło ręką.
z wypróżnieniem to czy po sn czy po cc zazwyczaj jest kłopot, dopiero czopek pomógł.
ja po cc czułam się bardzo szybko bardzo dobrze. co pomagało? przy kichaniu czy śmianiu się - jasiek na brzuch i ranę.
no i mnie pomagała ciągła obecność w szpitalu najbliższych - M dyżurował na zmianę z moją mamą, pomagali przy Małym, ja wtedy mogłam zmrużyć oko. wychodzili dopiero jak pielęgniary goniły.
Informacje: Wiek: 35 Dołączyła 716 dni temu Posty: 2112 Skąd: chatka z piernika
Profil: Imię: Maryna ;)
Im. dziecka: Junior
Nastrój:
Wysłany: 2010-10-27, 12:13
ja też się obawiam problemów z oddaniem stolca po porodzie i z zastojem pokarmu w piersiach no i tego że mały nie będzie umiał piersi ssać bądz nie będzie chciał a jeszcze tego, że mąż powiedział że takiej ociupinki to na ręce nie weżmie bo boi się że mu krzywde zrobi a i że napewno zemdleje jak będzie pępowine przecinał ...no i jak tu się nie denerwować
Informacje: Wiek: 29 Dołączyła 840 dni temu Posty: 2580 Skąd: mazowieckie
Profil: Imię: Jola
Nastrój:
Wysłany: 2010-10-27, 13:39
mała urodziła się 3.55 a ja cały dzien czułam się wręcz fantastycznie, nic nie bolało, był straszny strach przed zrobieniem siku, ale poszło łatwo, zaczęło się na wieczór, chyba dopiero przestało dziąłać znieczulenie po szyciu
ale szwy tak bardzo nie przeszkadzały jeszcze, moim problemem, były (są nadal) hemoroidy które wyszły po porodzie, do tej pory nie wiedziałam co to, teraz wiem, aż za dobrze... ból okrutny, oddanie stolca???? nawet mi przez myśl nie przechodziło to w szpitalu, wróciłąm do domu, załatwiłam się w wielkich bólach, jekach i z płaczem, do tego dochodził szef który ciągnął coraz bardziej, bo się goi...
teraz tydzień po porodzie... hemoroidy jeszcze się nie wchłoneły, ale praktycznie nie bolą, czopki i mascie działają, szef... boli, ale codziennie coraz mniej
ale to wszystko nic jak patrze na moją córe dla niej wszystko
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
Wysłany: 2010-10-27, 13:50
pepowiny przeciez nie musi koniecznie przecinać jak nie chce a co do brania na rączki, to raczej wyboru wielkiego nie ma. Mój M. też się bał, cudzych dzieci nie lubił brac na rece, zwłaszcza niemowlaków a jak mu zaraz po porodzie połozna na ręce oddala małego to do tej pory nosi
10 dni no długo, samodzielności musiałam się nauczyc jak zwykle, położna tylko wpadła i sie pyta wie pani jak karmić- nawet nie zdażyłam odpowiedziec i już jej nie było, pieluchy też bez podpowiedzi zakładałam No i te becikowanie, zawsze po badaniach czy myciu oddawały zwinitego jak pieroga ciasno i ja zawsze go rozwijałam
żeby pocieszyć przestraszone przyszłe mamy napisze tylko (ma klopoty z netem) ze u mnie ze stolcemnie było kłopotu. Obawiałam sie bardzo (celowo malo jadlam), ale nie taki diabeł straszny. Nie bolało.
Informacje: Wiek: 31 Dołączyła 872 dni temu Posty: 2681 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia, Filip
Nastrój:
Wysłany: 2010-10-27, 14:38
Po porodzie dopiero zaczęło do mnie docierać, że to już PO
Na podbrzuszu worek z piaskiem (żeby się krwiak w ranie nie zrobił), nogi czuję że mam, ale to by było na tyle... Ale zaraz mi dali Zosię, potem pojawił się M... i już było dobrze. A jak przyszła z 2 sali koleżanka, która miała cc dzień wcześniej i wyglądała, jak gdyby nigdy nic, to już było całkiem dobrze No a jak następnego dnia rano przyszła i spytała, czy idziemy do pielęgniarek po coś przeciwbólowego...
Dla opornych tatusiów polecam rożek usztywniany, M. tez sie wzbraniał, zwłaszcza, że Zosia była drobniejsza niż się spodziewał, a w sztywnym rożku nie miał oporów
Ogólnie mój ojciec i mój brat też Zosię początkowo tylko w usztywnianym na ręce brali...
Ze stolcem też nie miałam kłopotu, 2 dni głodówki, potem kleiczek... No i wiedziałam, że muszę, u nas po cc nie wypuszczają póki się nie pójdzie.
Momentami byłam wkurzona na położne, że niby pokazują i pomagają, ale zostawiają nas w gruncie rzeczy same... aż zauważyłam, że jak tylko ktoś sobie całkiem nie radzi, to się błyskawicznie pojawiają - po prostu uczyły nas samodzielności
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
A chodziły do was położne środowiskowe? Poważnie się zastanawiam czy jest sens wpuszczać kogoś do domu jak będę w kiepskim stanie, zwłaszcza że mam praktykę przy moich adoptowanych dzieciach, tyle że z całkowitym maluszkiem styczności nie miałam... Za to mąż mówi, że nic mu nie straszne i będzie działał.
wlasnie u mnie tez nie. a czytalam wczesniej o tym, i pisalam tez o polewaniu sie woda z butelki przy sikaniu. I to sie sprawdzilo. Nie milam butelki ale przy kibelkach byly mini prysznice, wiec mozna bylo pociagnac za weza i sobie ulzyc dla mnie okropne bylo oddawanie moczu bez polewania sie woda, a nie zawsze zdazylam sie polac
Laurel napisał/a:
Poważnie się zastanawiam czy jest sens wpuszczać kogoś do domu jak będę w kiepskim stanie
przestan, nie wpuszczasz przeciez trzech ciekawskich ciotek. ja czekalam na polzna z wytesknieniem. moja mnie jeszcze wspierala i sie przy niej wypkalam. bylo mi lzej.
A poza tym, to czyz taka wizyta nie jest obowiazkowa?
Informacje: Wiek: 31 Dołączyła 872 dni temu Posty: 2681 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia, Filip
Nastrój:
Wysłany: 2010-10-27, 15:56
Laurel napisał/a:
chodziły do was położne środowiskowe?
Chodziły
(poza tym mają obowiązek sprawdzić, czy przynajmniej medycznie wszystko z matką i dzieckiem jest ok)
Położną warto wybrać i poznać wcześniej, zwykle najwięcej widzą o szpitalach w danym rejonie, mogą polecić szkołę rodzenia lub same sporo objaśnić... no i później po porodzie ma się znajomą osobę, a nie kompletnie obca babę
Mnie akurat w poradni gin zaczepiła w poniedziałek jedna z położnych, która pracuje akurat w moim rejonie - wypytała czy wszystko w porządku, czy mam już wybraną swoją położną, czy wiem, że mam prawo wybrać i poznać szpital przed porodem itp. Miłe
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1638 dni temu Posty: 4543
Profil:
Wysłany: 2010-10-28, 21:51
Tri napisał/a:
u nas po cc nie wypuszczają póki się nie pójdzie.
nie sprawdzą tego przecież.
ja nacyganiłam. oboje z Krzysiem czuliśmy się bardzo dobrze i nie zamierzałam siedzieć w szpitalu tylko dlatego, że nie mogę się wypróżnić, kiedy ja zawsze miałam z tym kłopot jak byłam w obcym miejscu. w domu po czopku poszło gładko.
co do położnej - mi ani ona specjalnie pomogła, ani zaszkodziła. trochę mnie denerwowała, bo nie umawiała się na godzinę i tak siedziałam w domu i na nią czekałam. ale nie przyszło mi do głowy myśleć o tym czy ją wpuszczać czy nie - to zresztą chyba obowiązkowe?
mój M. od samego początku tulił niuńka bez rożka ani żadnych innych usztywniaczy, urodzony tatuś ale rodzina od strony M. długo brała Krzysia na ręce właśnie w rożku.
proponuje też przed zobaczyć choćby na lalce jak się zakłada pampersa, rozwinąć sobie taką pieluszkę w domu, mi nikt tego w szpitalu nie pokazał i oczywiście się denerwowałam tym pierwszym razem, podobnie zrestzą było z ubieraniem malucha, no ale tego na lalce to nie ma co ćwiczyć
Informacje: Wiek: 35 Dołączyła 716 dni temu Posty: 2112 Skąd: chatka z piernika
Profil: Imię: Maryna ;)
Im. dziecka: Junior
Nastrój:
Wysłany: 2010-10-29, 11:27
pare dni temu mój małż ćwiczył na lalce jak dziecko w rożku trzymać a jak powiedziałam że dobrze to robi to był bardzo zadowolony chyba nawet za bardzo bo to mały pikuś w porównaniu z tym co go czeka haha a jak zobaczył rozmiar pampersiaka to powiedział że w życiu takiego małego nie zmieni bo to nawet ciężko złapać że niby taki maleńki no fakt faktem mój małż wysoki i zbudowany kawał chłopa to wszystko za maleńkie dla niego hihi
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
Wysłany: 2010-10-30, 19:21
z tym kapaniem to byłam przerazona ale tego jak połżne to robia, ja tu się naczytałam, nasłuchałam że delikatnie, główkę podtrzymywać a tu siup jedna ręką pod ramiona i hop do zlewu - u nas takie specialne zlewy ala wanienki są i raz dwa trzy i juz wymyty, zaraz naoliwiony, zawinięty jak tobołek, włosy na irkoeza, grzebieniem uczesane i ja dalej w szoku
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum