Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 750 dni temu Posty: 433 Skąd: Poznań
Profil: Imię: Małgorzata
Im. dziecka: Damian
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-20, 12:29
Mój narzeczony z natury jest daleki od romantycznych i słodkich zachowań ale zachowuje się wspaniale. Brzuszek mi głaszcze zawsze przed snem i jak siedzi przed komputerem (jest informatykiem więc dużo tam siedzie;-) ) a ja podejdę to zawsze podnosi bluzke i go całuje. Jeśli chodzi o wyręczanie to wystarczy że go raz poprosze i od razu robi a tak wiadomo jak było...jak to z facetem...gdzieś za 3 przypomnieniem się zbierał do pomocy
_________________ "Pozostań dzieckiem, aby Cię zawsze mogły kochać Twoje dzieci."
A moj nie caluje, mowi ze brzucha nie bedzie calowal
I tak mi dobrze. Chyba by mnie to krepowalo. Raz kiedys tylko okazal brzuszkowi uczucie (pisalam na poprzedniej stronie) i tyle, mowi ze jak sie urodzi to dopiero bedzie widzial i wierzyl bo tak to trudno sobie wyobrazic dziecko.
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 808 dni temu Posty: 431 Skąd: Radomsko/Częstochowa
Profil: Imię: Karolina
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-20, 18:53
Mój mąż lubi mówić do brzucha Sam w sobie ma niski głos, a przytulając się do brzuszka jeszcze go trochę zniża i mówi "To ja, twój tatuń!" Dziwna sprawa, bo zawsze, kiedy chcę mu pokazać jak Basia mnie mocno kopie, on przykłada rękę do brzucha, to Basia przestaje kopać. Ostatnio trzymał z 15 minut, a Basia w tym czasie ani razu nie kopnęła mocno, ze 2 razy tylko takie delikatne drgania było czuć . Czy to oznacza, że jej było tak dobrze, czy że bała się ręki tatusia?... tak czy inaczej - czułość dla brzucha w stopniu przyzwoitym. Bez wariacji. I dobrze, bo inaczej by mnie to krępowało.
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 750 dni temu Posty: 433 Skąd: Poznań
Profil: Imię: Małgorzata
Im. dziecka: Damian
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-26, 12:21
Ostatnio dowiedziałam się od mojego Kochanego że on nie chce wziąć wolnego jak wyjdziemy z maluszkiem ze szpitala...że ma na to dużo czasu a nie chce tak od razu i nie umie wytłumaczyć czemu....po prostu nie chce...zmartwiło mnie to trochę....
Powiedzcie dziewczyny czy wasi Faceci brali wolne po porodzie czy nie?? A może to lepiej że nie będzie od razu bo i tak tylko siedzimy obolałe i karmimy?? Sama nie wiem....
_________________ "Pozostań dzieckiem, aby Cię zawsze mogły kochać Twoje dzieci."
Informacje: Wiek: 32 Dołączyła 1490 dni temu Posty: 2960 Skąd: podlaskie
Profil: Imię: Aneta
Im. dziecka: Dominik , Daniel
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-26, 14:30
Go$ U mnie po pierwszym porodzie mąż po kilku dniach poszedł do pracy . A ja siedziałam z dzieckiem sama i bolącym brzuchem . Miałam nauczkę bo sama kazałam mu iść . A po drugim porodzie miał już zaplanowany urlop i siedział z nami miesiąc w domu . I było super bo przynajmniej miał kto Dominika pilnować .
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 769 dni temu Posty: 2694 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia, Filip
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-26, 19:25
U nas mąż wziął 2 dni urlopu okolicznościowego jak jeszcze byłam w szpitalu i pozałatwiał wszystkie papiery, potem był 2 tyg na opiece nade mną - i przydało sie bardzo.
Z dzieckiem u piersi ciągle, obolała po zabiegu... nie miałam głowy do tego, żeby sobie nawet kanapki zrobić przez pierwsze 2-3 dni - pamiętam śniadanie pierwszego dnia w domu, Marek mnie po prostu karmił, a ja karmiłam małą.
Nie wyobrażam sobie tych dni bez niego...
Choć nie, w sumie to wyobrażam - ale to nieciekawy widok
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 1289 dni temu Posty: 2010
Profil: Imię: Asia
Im. dziecka: Ula i Ala
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-26, 19:37
a u mnie mąż miał długo urlop, na chorobowym siedział chyba ze 3 miesiące, ale to jeszcze za nim urodziłam
ale powiem ze sama sobie dobrze dawałam rade, po porodzie czułam się bardzo dobrze , najgorzej było z siadaniem, ale po trzech dniach było juz ok
a z reszta Ulcia przez pierwszy miesiac była spokojna, tylko jadła i spała
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1535 dni temu Posty: 4129
Profil:
Wysłany: 2010-01-27, 21:35
Marcin pracował cały czas, no chyba pierwszy dzień po porodzie siedział z nami od rana do wieczora w szpitalu. była ze mną mama i to Ona mi ze wszystkim pomagała. ja czułam się bardzo dobrze i oprócz niewyspania nic mi w zasadzie nie dolegało. a M. ma własną działalność i musiał po prostu pracować.
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 711 dni temu Posty: 213 Skąd: Olkusz
Profil: Imię: Marzena
Im. dziecka: Anastazja, Maksym
Wysłany: 2010-03-01, 21:42
A u nas też jest różnie, raz czuję pełne wsparcie a czasem wręcz przeciwnie, czuję jakby Mąż w ogóle nie był w stanie zrozumieć jak można na coś nie mieć siły czy ochoty. Co do dotykania brzucha - też wyobrażałam sobie, że Mąż będzie nim bardzo zainteresowany ale Jego faktyczne zainteresowanie oceniłabym w skali od jeden na dziesięć na jakieś 3/10. Zdarza mu się pogładzić i popukać ale nie wygląda wtedy na bardzo zainteresowanego. Za to z zaciekawieniem przygląda się ruchom dziecka.. Ale wydaje mi się, że to po prostu przerasta mężczyzn, fakt, że w ich kobietach coś żyje i to coś jest ich sprawką Może dlatego nie wszyscy są zainteresowani brzuszkami. Co do pomocy czysto fizycznej - Łukasz się spisuje, pomaga w sprzątaniu (a teraz gdy już w ogóle nie mam na nic siły sam wszystko sprząta), pomaga mi wstać z łóżka, nosi za mnie ciężkie rzeczy. Jeśli chodzi o wsparcie psychiczne to różnie to bywa. Niestety często odczuwam brak zrozumienia z Jego strony, tak jakby nie wierzył w to, że ja źle się czuję (a od początku ciąży czuję się koszmarnie dzień w dzień).
Ale oczywiście nie narzekam na swojego Mężulka, stara się jak może bo to widać - a że jest mężczyzną to wiadomo - nie zawsze mu wychodzi Mój mąż też nie należy do tych romantyków z różami w rękach więc to może przez to.
Informacje: Wiek: 31 Dołączyła 704 dni temu Posty: 13
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Oskar
Nastrój:
Wysłany: 2010-03-08, 10:23
mój mąż bardzo pomaga i jest fantastyczny.
Wiele obowiązków przejął, bo u mnie ciąża od początku była zagrożona, teraz jest lepiej i pozwalam sobie na więcej . Ale mąż dzielnie sobie radzi.
Jeśli chodzi o stosunek do brzuszka i dzidzi, to zawsze rano i wieczorem wita się z synkiem, całuje brzuszek, przykłada ucho - ostatnio dostał kopa w głowę ... ostatnio powiedział, że musimy kupić jakąś książkę z wierszykami i on będzie codziennie czytał do brzuszka
Cześć dziewczyny. Mój Ukochany również mi pomaga, widze że bardzo się stara. Choć nie mam jeszcze widocznego brzucha, czesto mnie głaska i mówi do fasolki. A poza tym dokucza mi nazywając mnie symulantką, jeśli chodzi o mdłości i zgagę.
czesc dziewczyny zazdroszcze wam. jestem w 34 tygodniu a mój mąż niebył zemną na wizycie u gin. ani razu , brzucha niedotyka , nie głaszcze , nie mówi do niego i wogule zero zainteresowania i wsparcia,. smutno mi.....
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum