Wysłany: 2010-10-26, 13:40 Jakim jestes kierowca i jak postrzegasz innych.
Ja jezdze ostroznie, acz pewnie. Bywa, ze jak wyjezdzam na glowna, to zeby ustapic pierwszenstwa, to czekam a on jest w takiej odleglosci, ze zdazylabym wyjechac i jeszcze raz wjechac ale ja sobie czekam i czekam. To mi sie zrobilo od kiedy jezdze z dzieckiem. Ale walcze z tym ostatnio. Staram sie przestrzegac predkosci nienawidze za to, jak ktos powinien ustapic pierwszenstwa a tego nie robi. Zauwazylam to nie tylko na sobie, ale i na innych samochodach. Kiedys mialam sytuacje, ze babka powinna stac na stopie, bo ja jechalam prosta, a ona mi przed oczami gazu i wyjezdza. Ale, ze to stara babka na prawde, to inaczej spojrzalam. Tylko nie wiem czy tak bym mowila, gdyby spowodowala wypadek. W ogole nauczylam sie, ze musze myslec za innych. Co z tego jesli ja jade jak powinnam, a jakis idiota przede mnia zrobi cos, co byc moze w ostatniej chwili przyjdzie mu na mysl. Np. zmienic pas ruchu. Ustepuje pierwszenstwa pieszym ale to akurat obowiazek. Kiedys wyprzedzilam prawym pasem, bo stwierdzialm, ze ten co jechal lewym sie wlokl a jechalam za nim i mi nie zjechal.
No i lubie ruszyc pierwsza ze swiatel nie zawsze ale jak mnie najdzie, to musze byc pierwsza. Jezdze ponad 3 lata.
Informacje: Wiek: 33 Dołączyła 575 dni temu Posty: 16
Profil: Im. dziecka: Agaciorka
Nastrój:
Wysłany: 2010-10-26, 13:58
nieskromnie napiszę, że wg własnego mniemania i wg męża mego jestem dobrym kierowcą. Jeżdżę pewnie i ostrożnie, czasami za szybko ale od kiedy Agata jest na świecie na pewno wolniej
Codziennie pokonuję do pracy 50 km wte i 50 km wewte i nie ma dnia, żeby mi ktoś nie wyjechał
a nic mnie tak nie denerwuje jak ktoś skręcając, najpierw hamuje a potem włącza kierunek.
i mnie się wpadki zdarzają nie mówię, że nie
i te wlekące się 50km/h auta w miejscach gdzie można "przycisnąć"
prawko mam od 17 r.ż. i od dnia jego otrzymania jeżdżę
Informacje: Wiek: 33 Dołączyła 1593 dni temu Posty: 2964 Skąd: podlaskie
Profil: Imię: Aneta
Im. dziecka: Dominik , Daniel
Nastrój:
Wysłany: 2010-10-26, 14:07
A u mnie to jest tak że kiedyś to się pchałam pierwsza za kierownicę Potem w ciąży nie mogłam jeździć i sie tak jakoś odzwyczaiłam . Można powiedzieć że jestem niedzielnym kierowcą . No chyba że mam lenia i nie chce mi się tyłka gdzieś ciągnąć to wtedy jadę autem . Co do prędkości to ja z tych przepisowych - boję się szybkiej jazdy . A mistrza to miałam wtedy jak mnie maluch wyprzedził Mąż siedział obok i zaczął się śmiać i mówi - Matka co jak co ale żeby nas maluch wyprzedził
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 812 dni temu Posty: 1042 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Karolina
Im. dziecka: Gabriel
Nastrój:
Wysłany: 2010-10-26, 15:26
Prawko mam od 18 r.ż i właściwie ode tego wieku jeżdżę, oczywiście na początku samochodem rodziców, teraz już wspólnym moim i Dominika. Dominik i jego kumple twierdzą, że jestem dobrym kierowcą i nie zachowuję się, jak oni to pięknie określili "typowa baba za kółkiem". Odkąd pojawił się Gabryś staram się jeździć ostrożniej.
_________________ Gabriel Sebastian
ur. 27.08.2010 godzina 1:15
43cm, 1900g
Informacje: Wiek: 29 Dołączyła 1637 dni temu Posty: 2223
Profil: Im. dziecka: Michałek
Wysłany: 2010-10-26, 17:17
Jeżdzę od 10lat
Czasami szybciej czasami wolniej ale bez szaleństw
Nie lubie szpanerstwa na drodze
Nie robi na mnie wrażenia , że mnie ktoś wyprzedza
nienawidze idiotów ktorzy sa zagrożeniem dla innych
moja zasada
najważniejsze aby bezpiecznie dojechac z punktu A do punktu B
Informacje: Wiek: 31 Dołączyła 872 dni temu Posty: 2681 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia, Filip
Nastrój:
Wysłany: 2010-10-26, 18:23
Jeżdżę już 12 lat, od 3 lat (ciąża, potem pilnowanie Zosi... w sumie mogłam więcej jeździć, ale chciałam zachęcić męża - dłuugo nie jeździł, potem się zrażał jak mu np. zgasło przy ruszaniu pod górkę - a tak musiał ) mniej, ale mam zaliczoną Chorwację i dużo jazd po Polsce Maluszkiem też jeździłam 2 lata dojeżdżałam nim 25-30 km w jedną stronę na angielski i czasami do babci (100 km)
Jeżdżę dość dobrze... wcześniej bywało że... energicznie ale teraz zgrzeczniałam Staram sie trzymać przepisów co do prędkości - zwłaszcza w mieście. No ale 50 km/h to nie znaczy 40 km/h
Gdy widzę kierowcę z rejestracja KLI, to trzymam się w ostrożnej odległości, to samo przy dziadkach w czapce. Kierowców, którzy gnają niemal na oślep i wyprzedzają na trzeciego, żeby tylko na następnych światłach być 1 auto wcześniej nie znoszę!
A tak staram się być uprzejma i w trudnych miejscach wpuszczać z podporządkowanej, mamy takich kilka - liczę, że i mnie wtedy wpuszczą. No i staram się wpuszczać autobusy i oznaczone busiki. Tych oblepionych reklamami nie, bo moim zdaniem busik ma nie tylko mieć rozmiar busika, ale i tabliczkę ze stosownym napisem, a nie "salon łazienek"...
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1638 dni temu Posty: 4543
Profil:
Wysłany: 2010-10-26, 22:08
prawo jazdy mam 9 lat, teraz jeżdżę zdecydowanie mniej niż na początku. na studiach pomykałam codziennie na uczelnię, potem robiłam dwa razy w tygodniu trasę 70 km na uniwerek, a potem poznałam M. i się moje kierowanie ukróciło bo M. to maniak samochodowy i uwielbia prowadzić, więc zazwyczaj to on siedzi za kółkiem.
ale nie mogę powiedzieć, że jestem niedzielnym kierowcą, szczególnie teraz, kiedy M. nie ma. jeżdżę na zakupy, czy z Krzysiem gdzieś do kogoś. od kiedy Mały na świecie prowadzę zdecydowanie ostrożniej, choć zawsze byłam kierowcą raczej nie dynamicznym. pilnuję prędkości, i w ogóle staram się jeździć z przepisami. puszczam ludzi na pasach, wpuszczam autobusy wyjeżdżające z zatoczki czy auta wyjeżdżające z podporządkowanej. na drodze boję się nie siebie, a innych kierowców, bo nie zawsze da radę przewidzieć co zrobi ktoś inny
zdecydowanie lubię prowadzić
Hej. Prawko mam dopiero 2 lata i bardzo lubię prowadzić autko. Staram sie być kulturalnym kierowcą, przepuszczam autobusy oraz inne pojazdy,które chcą się włączyć do jazdy, o pieszych też nie zapominam - oczywiście to zależy od sytuacji na drodze. Lubię szybką jazdę, ale oczywiście po autostradach.
Irytują mnie osoby, które są bardzo agresywne na drodze - szaleńczo wyprzedzają,a ja muszę ostro hamować itp. ,albo gdy na siłę chcą udowodnić,że z innych to drogowe miernoty, trąbią, stukają się w głowę, niektórym to piana z ust idzie.
Ale zawsze będę pamiętać, gdy po raz pierwszy parkowałam pod domem taka dumna,że w końcu prowadzę iż z tej dumy zderzak spotkał się z murkiem
Od kilku lat mam prawko i uważam, że nie jest ze mną aż tak źle jeśli chodzi o prowadzenie samochodu. Co do innych to irytujące jest jak włączają kierunkowskazy dopiero na zakręcie.
uwielbiam prowadzić samochód, a odkąd zdecydowałam się ruszyć na miasto zwane Krakowem to obrosłam w piórka do tej pory bowiem jeździłam w moim niewielkim miescie, no czasem do oddalonego o kilkadziesiąt km Rzeszowa. Po tym jak odwazyłam się przejechać Krakow nabrałam duzej pewności siebie. Największa pochwałą dla mnie były opinie 2 kobiet które ze mną jechały. powiedziały że czesto nie czują sie pewnie jadąc z kobieta kierowcą, ale przy mnie są bardzo spokojne.
Jeżdżę dość szybko (na tyle na ile pozwalają na to warunki, nigdy nie szaleję za kółkiem), odważnie, staram się przewidywać to co może się wydarzyć i wstyd się przyznać bluzgamile wlezie na innych kierowców zwlaszcza na mężczyzn którzy sa wyjątkowymi egoistami drogowymi. Mają w głębokim poważaniu to, że nie włączając kierunkowskazów bałamucą innych kierowców. Parkując zajmują często 2 miejsca. Dla kobiet za kółkiem mam więcej zrozumienia
Nie macie czasami wrazenia, ze starsze osoby stanowia powazne zagrozenie na drogach? Nie mowie, ze nie powinni juz w ogole prowadzic ale mimo, ze nie chca, bo kto chce spowodowac stluczke czy wypadek, to jednak jest to wieksze chyba prawdopodobienstwo. Juz ktorys raz z kolei widze, jak wyjezdzaja na droge glowna bez zachamowania i rozejrzenia sie czy nic nie nadjezdza. Po prostu wyjezdza na droge i glowa skierowana na przod. Nie dosc, ze trzeba pilnowac i odpowiadac za swoja jazde to jeszcze myslec co moze zrobic inny kierowca. Chyba bylo cos takiego, jak zasada ograniczonego zaufania a u mnie przyznam, ze czasami tej zasady brak, mam wrazenie, ze inni widza co robia a wcale tak nie musi byc.
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1638 dni temu Posty: 4543
Profil:
Wysłany: 2011-06-22, 22:10
madzia napisał/a:
Chyba bylo cos takiego, jak zasada ograniczonego zaufania a u mnie przyznam, ze czasami tej zasady brak, mam wrazenie, ze inni widza co robia a wcale tak nie musi byc.
oj tak. ja ją stosuję non stop. na drodze zdecydowanie bardziej boję się innych kierowców niż siebie.
co do starszych osób - wg mnie w pewnym wieku nie powinno się już pozwolić na kierowanie pojazdem. w Pl niby są badania lekarskie, ale to taki pic na wodę, jak widzę kto czasem siedzi za kierownicą natomiast strasznym utrapieniem są dla mnie jeszcze kierowcy busów, oni to jeżdżą już całkiem po swojemu, włączają się do ruchu bez kierunkowskazów, zajeżdżają drogę, strasznie na nich trzeba uważać.
a ja codziennie jadąc z młodą do przedszkola mam pianę na ustach widząc tą rozwydrzoną bandę debili na drodze - jest korek ( jak zawsze ) ale nie można postać 5 min tylko na chama trzeba się wbijać przez ciągłą, zajeżdżać bo przecież jak inaczej... to powoduje że trzeba jechać dosłownie komuś na tyłku a i to nie gwarantuje że jakiś na chamidło nie zacznie się wbijać... ( najczęściej służbówki i większe samochody bo uważają że inni się wystraszą )
część kierowców to niestety ślamazary - zanim to ruszy to mijają 2 min a przed nim już sznurek wjedzie ( no bo on się nigdzie nie spieszy więc co ma ruszać natychmiast jak się zapali zielone albo przed nim ruszą... ) no i te chamidła....
niestety coraz więcej widzę kobiet, które na chama kierunkowskaz i wjazd - no bo przecież jak wrzuciła to ma prawo nie ogólnie wiele z nich uważa że wszyscy mają im ustępować na drodze ( jedna nawet nam lusterko popsuła i była wielce zdziwiona że to jej wina bo ona przecież sygnalizowała że wjeżdża.. )
W innych miastach jest zapewne spokojniej ale u mnie to codzienna droga = masakra...
a teraz jeszcze doszli rowerzyści i motocykliści ( ścieżka rowerowa obok ale rowerzysta MUSI jechać po drodze i lawirować między samochodami jak motor bo on ma do tego prawo... - szkoda że nie ma obowiązku wykupienia OC i AC )
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum