Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 1420 dni temu Posty: 1787
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2009-08-26, 17:17 Naciecie krocza
Pomyslalam,ze przyda sie taki temacik
Nacięcie krocza (łac. episiotomia, ang. episiotomy) – zabieg ginekologiczno-położniczy stosowany często podczas porodu siłami natury, polegający na nacięciu nożyczkami ściany pochwy, mięśnia kroczowo-łonowego i poprzecznego powierzchownego krocza, a także skóry, w celu ochrony przed samoczynnym pęknięciem krocza.
Najważniejszym celem nacięcia jest ochrona mięśnia zwieracza zewnętrznego odbytu, którego pęknięcie jest często powikłaniem porodu dużego dziecka lub małej podatności tkanek miękkich. Gojenie naciętych tkanek jest znacznie szybsze i wiąże się z mniejszą ilością powikłań, niż gojenie rozerwanych fragmentów. Dodatkowo, wg niektórych położników, zabieg ten chroni główkę płodu przed gwałtownym rozprężeniem podczas opuszczania dróg rodnych, przez co zmniejsza ryzyko pęknięcia sierpa mózgu u dziecka oraz redukuje częstość innych urazów okołoporodowych (np. porażenie splotu barkowego, złamanie obojczyka). Nacięcie wykonuje się w momencie skrajnego rozciągnięcia tkanek, które objawia się ich zbieleniem. Znieczulenie nie jest konieczne, gdyż niedokrwione i rozciągnięte tkanki nie odbierają bodźców bólowych[potrzebne źródło], chociaż przy planowanym nacięciu krocza możliwe jest wykonanie znieczulenia miejscowego. Najczęściej stosowana linia nacięcia przebiega w kierunku boczno-przyśrodkowym (mniej więcej na godzinie piątej lub siódmej). Nacięcie w tej linii względem cięcia w linii pośrodkowej daje mniejsze ryzyko nacięcia zwieracza odbytu i odbytnicy. Po urodzeniu płodu i popłodu krocze zostaje zszyte.
Najistotniejszymi wskazaniami do nacięcia krocza są następujące sytuacje:
a bo ja wiem, podejrzewam ze była taka potrzeba, natomiast nie wydaje mi się żebym została nacięta tak daleko, tylko że tak powiem samo poszło dalej dla nierodzących jeszcze powiem ze naciecie, którego sama się bardzo bałam, to pikuś, czułam je tylko troszkę, wychodząca główka tak rozciągnęła tkankę ze nacięcie nie było bolesne Gojenie z kolei bardzo bolało, ale to nie reguła
Ja także nie poczułam praktycznie nacinania ale za to szycie bolało mnie okropnie.
Samo dotyk lekarza sprawiał mi straszny ból.
Z gojeniem nie było u mnie problemu i szybko wróciłam do formy.
powiem wam ,ze ja nic nie czulam he gojenie tak ,ale to inna historia ,wiec nie ma sie co bac nacinania krocza ,powinno byc ona naciete podczas skurczu wtey nie ma szans na to aby cos nas bolalo:)
Informacje: Wiek: 31 Dołączyła 874 dni temu Posty: 2681 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia, Filip
Nastrój:
Wysłany: 2010-03-25, 22:32
Zwykle jest konieczne, żeby samo nie pękło. Dobrze wykonane nie boli, do szycia jest się znieczulaną miejscowo. A potem to już różnie bywa - trzeba uważać przy siadaniu albo używac gumowego krążka, żeby nie bolało, póki się nie zagoi.
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
powiem wam ,ze ja nic nie czulam he gojenie tak ,ale to inna historia ,wiec nie ma sie co bac nacinania krocza ,powinno byc ona naciete podczas skurczu wtey nie ma szans na to aby cos nas bolalo:)
na pewno jest nacinane gdy głowka już wychodzi a tkanka jest mocno naciągnięta. jesli zbieleje to znaczy ze nie dopływa do niej krew i wtedy najczęściej robione jest nacięcie. Ja czułam, ale delikatnie. natomiast szycie mimo znieczulenia było dość nieprzyjemne. ale ja generalnie jestem dosć oporna na leki, przyjmuję zazwyczaj 2 dawki.
co do gojenia. to u mnie było ciężko. szew mi się rozszedł, bo zeby karmić młodego musiałam siedziec - tyllko w tej pozycji trochę się przysysał. 4-5 dzień wyłam z bólu, ledwo pod prysznic wchodziłam. Młody olał moje starania i wzgardził ostatecznie piersią
Jednak bardzo się boje tego bólu. Mam dopiero 18 lat także nie wiem co i jak.;(
kochana, kazda sie boi. bez względu na wiek. przy kolejnych porodach jest gorzej niz przy pierwszym, bo wiadomo co się będzie działo.
na "pocieszenie" Ci powiem, ze nacinanie to bułka z masłem przy całym porodzie . i zapewniam, ze podczas akcji porodowej bedzie to ostatnia rzecz o ktorej bedziesz myslala.
Informacje: Wiek: 31 Dołączyła 874 dni temu Posty: 2681 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia, Filip
Nastrój:
Wysłany: 2010-03-26, 20:37
Madzi nie nacinali, ale pękła i była szyta - tylko miała szczęście i mało szwów ma.
Pęknięcie daje ryzyko większej szkody, dlatego lekarze wolą nacinać niż potem operować ze względu na nietrzymanie zwieraczy.
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
znajoma (z GB) podczas porodu popekała jak rozgwiazda, poszlo w 3 strony. tak z elepiej byc nacinaną. choc są 2 szkoły. kuzynka z Krakowa podczas zajęć w Szkole Rodzenia, dowiedziala się, ze lepiej jest peknąć (?) a podczas parcia nalezy mieć otwarte oczy (?). w mojej SR mówili odwrotnie.
Informacje: Wiek: 31 Dołączyła 874 dni temu Posty: 2681 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia, Filip
Nastrój:
Wysłany: 2010-03-26, 21:13
W której szkole jej tak powiedzieli? :O
Kolega jest lekarzem, pracuje na chirurgii i zajmuje się m.in. badaniami nad rekonstrukcją zwieraczy - mówi, że najgorsze problemy są właśnie po pęknięciu w czasie porodu
Z drugiej strony nie zawsze nacięcie jest konieczne - choć do tej oceny trzeba mieć duże wyczucie.
O oczach nic nie wiem Co to za teoria?
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 1420 dni temu Posty: 1787
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2010-03-30, 09:34
naciecie czy pekniecie to nic w porownaniu z gojeniem sie tej rany.Ja jak wczesniej pisalam mialam szycie az do samego odbytu i tez w trakcie gojenia poszly mi szwy i mialam je pozniej "na zywca" naprawiane i na zywca usuwane,ale wszystko da sie przezyc
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum