Informacje: Wiek: 18 Dołączyła 646 dni temu Posty: 10
Profil: Imię: Agnieszka
Nastrój:
Wysłany: 2010-05-04, 08:35 Nasza żabka
Jestem z moim Pawłem od września 2008r. Dziwiło mnie bardzo, że moje koleżanki zmieniały sobie chłopaków co miesiąc a my jesteśmy ze soba tak długo...Że jest nam tak dobrze razem. Kiedy sie poznaliśmy ja miałam 15 a Paweł 23. Drogie przyszłe i obecne mamusie! Jeśli wasza córka kiedykolwiek bedzie miała takiego starszego chłopaka to nie ma sensu jej zabraniać się z nim spotykać bo efekty będą odwrotne... wiem po sobie. Ale nie wierzcie też jej, że z nim nie współżyje. Nie mówie, że wszystkie takie pary to robią ale chodze do liceum i sie oriętuje. Mówie o tym bo patrze teraz na to bardziej z waszej/naszej matczynej perspektywy.
Pewnego ranka moje kochanie zaczęło mi zadawac dziwne pytania (pisze że ranka bo zdarzało sie mi jechac do szkoły wcześniej żeby jeszcze do niego wpaść ...zwłaszcza że mieszkał kilka metrów od mojego liceum). Pytania te mnie bardzo zaskoczyły: np czy nie zauważyłam mojej huśtawki nastrojów?
...Oczywiście że zauwazyłam ale to taki wiek prawda?
No a to, że ci brzuch stwardł?
..Co? popatrzyłam na swój brzuszek... czyżby? niemożliwe... przeciesz nastrój nie może być wytyczną ciąży!!
A potem to już zaczęłam sobie w głowie układać puzzle...
-np. czemu ostatnio złoszcze sie i płacze o byle co?
...no tak ostatnio mi sie chciało płakać jak przeczytałam kartke z życzeniami urodzinwymi dla mojej siostry .
-czemu ostatnio miałam mdłości? Mdłości przeplatane napadami głodu! pochłaniam jedzenie...
... mało tego! przecież potrafie zjeść 2 bułki w ciągu 5min przerwy w szkole!! ale potem... mdłości... na następnej przerwie... nadal jestem głodna!!!
Aż w końcu padło to pytanie, które wyrwało mnie z tego zamyślenia. ,,Kochanie kiedy masz mieć okres?"
No tak.. policzyłam 3razy kalendarzyk... okres mam mieć za 2 dni.. A co jeśli nie? usunąć?...
Nie dostałam okresu. Robimy test? boje sie... te wszystkie myśli w mojej głowie przeplatane szkołą i rodzicami... Poczekaliśmy jeszcze troche i zdecydowaliśmy, że pojedziemy prosto do lekarza. Jesli nie jestem w ciąży to niech mi przepisze jakieś tabletki antykoncepcyjne. Jeśli jestem to jeszcze nie wiem co zrobimy...
Mój Pysiu stwierdził, że to jeszcze nie mój czas itd...że nie może mi marnowac zycia bla bla bla... tak tak dla mnie zrobisz wszystko a co z Tobą kochanie? przeciesz widze ten błysk w oku jak masz koło siebie swoją małą siostrzenice. Wiem przeciesz jak bardzo chciałbyś sie widywać z synem ale jego mama Ci na to nie pozwala.
Wizyta u ginekologa w piątek. Długie rozmowy i rozmyślania.. razem i indywidualnie... w dzień i w nocy. Decyzja zapadła. Zostawiamy ja sie ciesze ale jestem bardzo skołowana a On? Paweł już nie chodzi... on wręcz FRUWA ze szczęścia!. Tylko jak załatwić sprawe z rodzicami? Mówić im czy postawić przed faktem dokonanym wyprowadzajac sie do mojej miłości życia?Jeśli im powiemy to moga nas rozdzielić... dużo myśli ale chyba już wiem jak postąpić.Ale nie wszystko na raz- nie chce was zanudzać
_________________ Życie jest zdradliwe... Ten kto uważa, że coś może być pewnie- jest głupcem.
nikus [Usunięty]
Informacje:
Profil:
Wysłany: 2010-05-04, 09:46
aga fajnie to opisalas, tak zyciowo Mysle, ze powinniscie to powiedziec rodzicom od razu. Przeciez chlopaka masz starszego od ciebie i wierze, ze zadba o was i sie wami zaopiekuje. Dziecko to cos pieknego i nie powinno byc traktowne jak jakas bariera, przeszkoda, ciezar, ktorego trzeba sie pozbyc. Nie mowie, ze bedzie latwo,ale wspolnie to przezyjecie, a wtedy bedziecie jeszcze silniejsi i wiecej w was bedezie milosci.
To takie moje przemyslenia, bo widzisz, ty taka mloda osobka masz juz swoja kruszynka pod sercem,a my z mezem dopiero jestesmy w drodze do celu
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1160 dni temu Posty: 2104
Profil: Imię: Kornelia
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-05-04, 11:54
aga5890, Też uważam, że powinniście pokazać swoją dojrzałość w tej sytuacji i razem powiedzieć rodzicom, pewnie padnie wiele trudnych pytań, może kilka przykrych słów, ale musicie dać szanse rodzicom na zaakceptowanie tej sytuacji. Nie odstawiajcie ich na boczny tor. Zawsze lepiej mieć ich po swojej stronie. Życzę dużo zdrówka dla Ciebie i kruszynki.
_________________
Nie usuwaj dziecku kamieni spod stóp, bo gdy dorośnie będzie się potykać o ziarenka piasku.
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 807 dni temu Posty: 431 Skąd: Radomsko/Częstochowa
Profil: Imię: Karolina
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-05-04, 12:25
aga5890, piękna historia. Patrząc na to, jak piszesz wydajesz sie być bardzo dojrzała emocjonalnie jak na swój wiek. Ciesz się z miłości, ciesz się, że masz faceta, który skacze ze szczęścia, że będzie tatusiem! Dbaj o niego, pielęgnujcie waszą miłość. Rodzice... czy oni w swojej młodości zawsze postępowali zgodnie z 10 przykazaniami?... z pewnością nie... może dla nich z początku będzie to szok, ale w głębi duszy ucieszą się, że będą dziadkami, tylko będą pewnie musieli oswoić się z tą myślą. I najważniejsze: jeśli się będą dąsać to dlatego, że na pewno zależy im, żebyś skończyła szkołę. I zrób to, żeby za kilka lat nie żałować.
I pomyśl jakie to cudowne, za dziesięć lat będziesz w moim wieku - młoda, energiczna kobieta pełna życia z odchowanym dzieckiem i kochającym, opiekuńczym mężczyzną
A różnica wieku... jakie to ma znaczenie w dzisiejszych czasach? Kompletnie żadnego! Może jedynie takie, że starszy facet jest bardziej odpowiedzialny i można na nim bardziej polegać - czyli jesteś w dużo lepszej sytuacji niż dziewczyny, które mają dzieci z 17-latkami! Pokażcie tylko rodzicom, że oboje jesteście odpowiedzialni, że zależy Ci na szkole, że dbasz o swoje zdrowie i dzidziusia i będzie dobrze, choć pewnie początki będą trudne.
Powodzenia!!! Napisz nam jakie nastroje w rodzinie!
Informacje: Wiek: 18 Dołączyła 646 dni temu Posty: 10
Profil: Imię: Agnieszka
Nastrój:
Wysłany: 2010-05-04, 19:27
Kiedy zaczynałam sie przyzwyczajac do myśli, że będę mamusia to wszystko wydawało mi sie takie... odległe. Musze przyznać, że sie tego nie bałam... bałam sie jedynie, że mama spęłni swoje zastrzeżenie... ,,Jesli zajdziesz w ciąże przed 21 rokiem życia to sie wyprowadz do Pawła i możesz sobie być na jego garnuszku utrzymania. Ale gwarantuje Ci, że przy nim czeka Cię życie na zasiłku społecznym. Po roku tu wrócisz z waliskami prosząc żebyśmy Cie wzięli do domu." Takie były jej słowa... Pamietam je... wyryły mi sie w pamięci. Wiedziałam 2 rzeczy.
1. Jesli im powiemy to możliwe że zostane w domu i bede musiała znosić ich ukąśliwe uwagi. Będe ta czarną owcą która zniszczyła wizerunek mojej rodziny na który to pracowali sobie przez 20 LAT!!!
2. Że mimo wszystko musze sie jakoś wyrowadzić do Pawła bo w przeciwnym razie się rozejdziemy. A dlaczego? bo oboje dostaniemy na głowe! Ja-bo nie bede miałą wsparcia a On-bo nie bedzie mógł sie realizowac jako nasza podpora przyszłej rodziny (jak to sam określił).
Z czasem zaczynałam sie przybliżać do przyszłości... zaczynało mi sie robić CIEPLUTKO jak myślałam jakie to bedzie to moje maleństwo... MOJA MAŁA ŻABKA... MOJA MAŁA EMILKA ALBO ADAŚ!...
Nawet wybraliśmy sie w niedziele do kina i przy okazji przeszliśmy wszystkie sklepy w całej galerii handlowej!! Paweł chciałą w ten sposób odciągnąć moje myśli od tego że rodzice mi raczej prędko nie wybaczą. Był bardzo dzielny!! wcale ale to wcale nie marudził mimo że chodziliśmy prawie 3 godz!!! i weszliśmy prawie do każdego sklepu!
Najważniejsze były 2 miejsca... sklep jubilerski gdzie wybraliśmy sobie obrączki (tak na wszelki wypadek gdybym miała sie wyprowadzic z domu. Posanowiliśmy że jak być razem to na całego a sąd w tej sytuacji może wyrazić zgode na ślub cywilny bez zgody rodziców.) I sklep ,,smyk" z dziecięcymi artykułami. Wybraliśmy pierwsze skarpetki! śliczne! różowe z błyszczącym motylkiem na przodzie ( Jakoś tak oboje stwierdziliśmy że to dziewczynka a jeśli nie to zawsze mogą poczekać do tej kolejnej ciąży za pare lat).
Obaj byliśmy bardzo szczęśliwi bo nie musieliśmy sie ukrywac przed nikim i nawet mi sie bardzo spodobało jak pare razy mnie pogładził po moim brzuszku... Te słowa ,,KOCHAM WAS!"- bezcenne!!!
NIestety... dziś rano... ledno co skończyłam opisywac poprzedni post... poczułam mały skurcz brzucha... pobiegłam do łazienki i zauwazyłam krew. Dałam znac mojemu Pysiowi. Udało mi sie wyrwac z domu już przed 13 pod pretekstem że chce pochodzić po mieście. Nawet mnie tata odwiózł. Poszłam do pracy mojego kochanie i razem pojechaliśmy na miejskie pogotowie (było najbliżej).
Pobyt tam był dla mnie bardzo przykry... Moja podpora musiała zostać na korytarzu a ja siedziałam z jakimś gościem który prawie mnie wyśniał kiedy usłyszał że w piatek miałam sie wybrać na potwierdzenie ciąży. Jak mu opowiedziałam jak sie czuje i odpowiedziałam na pare pytań to powiedział mi że skoro jestem nieletnia to mnie zawiozą do szpitala i w miedzy czasie poiadomimy rodziców. Poczułam sie jak na komędzie policyjnej (mówie poważnie). Poczym ogladnął mój kalendarzyk miesiączek i stwierdził że nie chce mi robić problemów z rodzicami wiec wypisał mi skierowanie i powiedział że mamy sami zdecydowac bo on uważa że tak naprawde nie mamy już po co kupywac tego wózka!... Powiedział że moje skórcze i ta krew to jest poronienie ale że przymknie na nas oko!
Zapytał jeszcze jakie mam relacje z rodzicami... Na dowidzenia powiedział że ,,seks jest przyjemny ale musze wiedziec że prowadzi do niechcianej ciąży" Jakiej niechcianej! no KUR**! Przeciesz ja zmieniłam dla tego maleństwa CAŁĄ moją psychike!! wszystkie plany!! i przedewszystkim byłam gotowa poświecić moją rodzine dla tej jednej jedynej żabki!!! jak on śmiał powiedzieć niechcianej!!! Tyle szczęcia co przez te ostatnie dni to nie zaznałam przez ostatnie 2 lata!!!!! i ta radość w oczach mojego kochanie... jak mam mu teraz w nie spojrzeć po wyjściu z tego gabinetu??? Wszystko nagle zawirowało.. straciło sens...
Wiecie jak sie poczułam... spójrzmy na życie jak na pewne etapy na osi czasu. Wyobraźcie sobie, że zaczynacie sie psychicznie przestawiać na wkroczenie w kolejny etap (w moim wypadku bardzo gwałtowne przestawianie. Myśle że jestem osobą która umie sie odnalesc w trudnych sytuacjach) I teraz kiedy już jesteście przestawione i naprawde nie wyobrażacie sobie żeby wrócić do poprzedniego etapu... kiedy już nie możecie sie doczekac kolejnego... zaczynacie sie czuć najzwyczajniej w świecie gotowe na wszelkie przezszody... wyobraźcie sobie że w tym momęcie stawiacie kroczek do przodu a jakaś brutalna reka łapie was na włosy (bardzo boleśnie) i wpycha tam gdzie byliście... Ten wymarzony nowy świat staje sie tak odległy jak jeszcze nigdy!!
Kiedy wyszłam za gabinetu mój Ptaszek (który zamiast chodzić to frówał koło mnie i brzuszka) przytula mnie i pyta czy już jedziemy do szpitala... Kazałam zawieść sie do jego domu na co sie troche zdziwił. Niestety dopiero w samochodzie zdałam sobie sprawe że chyba dałam mu właśnie nadzieje.
Niestety kochanie.. nie bedzie wózka ani nawet łóżeczka... nie bedzie nic... ani Jej ani Jego... tak wiem to moja wina... powinnam była bardziej uważać. Prosze wybacz mi... wiem jak bardzo Jej chciałeś... (czekałam na jakiś atak furii... na złość może nawet na zerwanie... Ta ciąża nas bardzo zbliżyła ale strasznie sie przestraszyłam że teraz wszystko sie zmieni o 180stopni.) Przytulił mnie i oboje sie rozpłakaliśmy . Oczywiście ku mojemu zdziwieniu powiedział że mam sie nie ważyć nawet myśleć że to moja wina! że trudno, że mamy czas, że ja jestem dla niego najważniejszą gwiazdka i że teraz mamy swojego aniołka który jeszcze kiedyś do nas trafi.
Boje sie że teraz dostane na tym punkcie obsesje... Już teraz myśle o tym że chce mieć dziecko jak najszybciej... że już nic nie jest ważne tylko wreszcie mieć je pod sercem. Nie potrafie juz wrócić do nastoletnich rozrywek... moj umysł zaczął patrzec na wszystko inaczej. Myśle sobie że jak zrobie to i siamto to że bede nieodpowiedzialna albo że to jest mi niepotrzebne... wiem że już nie wróce do umysłu nastolatki ale nie żałuje bo jestem teraz pewna że przy następnym razie nawet sie nie zawaham czy zostawić ciąże czy nie... następnym razem zamias łzy nad testem bedzie uśmiech.
Z wiązku z moją przykrą sytuacja myślę że moderator ma w pęłni prawo zlikwidowac ten wątek... jeśli moje opisy sie Wam naprawde podobają to następnym razem też bede opisywac moją ciąże... życzę wszystkim mamom powodzenia i szczęścia. Będe wam bardzo zazdrościć. Nadal zostane na forum i bede w siebie ładowała wiedze a kiedy sie dowiem że znowu jestem w ciąży to napewno Was poinformuje! do usłyszenia...
_________________ Życie jest zdradliwe... Ten kto uważa, że coś może być pewnie- jest głupcem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum