Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 663 dni temu Posty: 7 Skąd: śląsk
Profil: Imię: Kamila
Nastrój:
Wysłany: 2010-04-19, 13:00 Nasze 9 miesięcy
Nareszcie! Tak upragnione 2 kreski ... Już dawno chciałam je zobaczyć ale mój mąż chciał poczekać.. Marzec tego roku przyniósł mi wiele niespodzianek - zdany egzamin na prawo jazdy i.. słowa męża że chciałby już zostać tatą .. Ani on, ani ja nie wierzyliśmy że szybko się uda więc gdy 13 kwietnia @ mi się spóźniał bałam się nawet zrobic test, żeby się nie rozczarować...
Ale jakieś przeczucia nie dawały mi spokoju... Nie umiem tego racjonalnie wytłumaczyć ale jakby wszystko w koło mówiło "będziesz mamą".. Do sklepu gdzie pracuję jak nigdy zaczęły wchodzić mamy z wózkami, dziwne rozmowy koleżanek..
No i stało się.. przyszłam do pracy i nie wytrzymałam - siup do apteki po test.. Jaki szok był gdy zobaczyłam 2 kreski .. Skacząc ze szczęścia zadzwoniłam do męża i obudziłam go po nocnej zmianie, był w jeszcze większym szoku ..
Wieczorem do lekarza który potwierdził i do domku powiedzieć przyszłym dziadkom .. Chciałam to zrobić na swój sposób - pokazałam mamie dopiero co kupione maleńkie skarpeteczki .. Popatrzyła na mnie, na nie.. A mój mężuś wpadł z wielkim hasłem "Siema dziadku!" ..
Mama płacząca ze szczęścia, ja płacząca i dwóch dziwnie patrzących mężczyzn ..
Niepokoiły mnie tylko bardzo bóle w podbrzuszu . Więc na wszelki wypadek gdybym miała iść chorować powiedziałam o wszystkim szefowej, przy okazji mówiąc że jeśli chce to mam kogoś na moje zastępstwo. No i dobrze się stało bo następnego dnia rano w pracy dostałam bardzo silnych ból i wylądowałam u lekarza w innym mieście.. Okazało się że niestety muszę leżeć .. Zrobiła pierwsze USG mojego "groszka" .
Tak więc teraz grzecznie leżymy sobie i czekamy na kolejną wizytę która już w czwartek...
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 663 dni temu Posty: 7 Skąd: śląsk
Profil: Imię: Kamila
Nastrój:
Wysłany: 2010-04-24, 21:00
No i nadszedł czwartek - kolejna wizyta .. Mężuś wziął sobie specjalnie wolne żeby z nami jechać ( a'propo NAMI,NAS - dziwne ale jakoś sama z siebie już zaczęłam tak mówić ).. Jakoś dziwny niepokój czułam przed wizytą... Ale okazał się niepotrzebny .. USG zrobione ponownie - Groszek rośnie jak na drożdżach :o z 5,6 mm po tygodniu zrobiło się 15 mm (oj wielki mały człowiek ). No i pozwolono mi się poruszać .. Mam robić wszystko (w granicach rozsądku) na co mam ochotę.. Ojj jak mi się to podoba - zaraz to wykorzystałam i mężusia do sklepu wyciągłam .. Pani doktor wypisała kolejne tabletki - Duphaston i umówiłyśmy się na kolejną wizytę w środe .. Moje Maleństwo w czwartek miało dopiero 5 tygodni i 4 dni a u mnie jakoś dziwnie brzuszek już zaokrąglony .. Mężuś zabiera na spacerki, troszczy się i powtarza jak bardzo NAS kocha .. Żyć nie umierać
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 663 dni temu Posty: 7 Skąd: śląsk
Profil: Imię: Kamila
Nastrój:
Wysłany: 2010-04-26, 18:13
b]No i buum! Od ostatniej wizyty targały mną dziwne przeczucia że Pani doktor nie wszystko mi mówi lecz stale uspokaja... Postanowiłam sprawdzić opinie na jej temat na forach internetowych. I ... Same straszne negatywy i jeden, powtarzam JEDEN pozytyw... Już wiem dlaczego zabroniła mi czytac cokolwiek o ciąży na internecie, przypuszczam że nie chciała żebym opinie przeczytała.. Kazała siedzieć jak najmniej na komputerze - dla dobra Maleństwa.. Ehhh... Przeczytałam to wczoraj o 21.30.. Nie mogłam spać do 2.00 w nocy,w nerwach myślałam tylko o tym co pisały inne kobiety... I te moje przeczucia... Przecież nie mogę chodzić do lekarza któremu nie ufam .. Dodam że Pani doktor była z polecenia znajomej... Poprosiłam mamę żeby zadzwoniła do mojej kuzynki, która urodziła swoją córcię 2 lata temu a jej bratowa kilka miesięcy temu i dowiedziała sie gdzie rodziły i jaki lekarz je prowadził. Dzięki temu telefonowi odnowiłam dziś wieczorem kontakty rodzinne które nieco sie urwały... Kuzynka zadzwoniła do swojej położnej, z od momentu ciąży się przyjaźni i ta zaraz pojechała do szpitala sprawdzić o której przyjmuje dobry lekarz . Tak więc z lekarzem i położną jestem umówiona na czwartek żeby się poznać. Gdyby okazały się godnymi zaufania osobami to wybór szpitala też mam z głowy - sprawdziłam opinie i są bardzo dobre .. Tak więc troszkę nerwowo od wczoraj ale zakończone bardzo pomyślnie
P.S. Maleństwo dostało swój pierwszy prezent - śliczniutką bluzeczkę .. Jako że marzę po cichutku o Księżniczce to w dziewczęcych kolorkach [/b]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum