Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 1315 dni temu Posty: 1831
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2010-05-05, 21:51
calineczko, a ja mysle,ze jak nie juz za kilka tygodni to napewno jak juz sie wasze maelnstwo pojawi na swiecie to tesciowa zmieni nastawienie,teraz to jeszcze nie wie sama mowi - faktycznie troche jak zauroczona nastolatka
Tigra to super,ze tak sie dogadujesz z tesciem Oby tak dalej.
Ja poki co ma spokoj,od kiedy wyjechalismy to praktycznie nie mamy z tesciami kontaktu - z jednej strony to moze i mam o to troche zalu,bo mogliby choc dwa razy w tygodniu pojawic sie na skypie zeby wnuka zobaczyc,ale jak nie maja dla niego czasu to ich sprawa.
Wczesniej swietnie sie z nimi dogadywalam,ale wszystko sie zmienilo kiedy pojawily sie wnuki ( 4 z tego samego roku). Zaczelo sie porownywanie i wyroznianie czego ja nie toleruje,bo moja babcia wyrozniala swoje wnuki i wiem jak to jest byc ta gorsza Poza tym od samego poczatku nazywaja moje dziecko grubasem Porownuja go do blizniakow z masa urodzeniowa ponizej 2kg - gdzie moj Dawid wazyl 5kg bez 100gr
Informacje: Dołączyła 983 dni temu Posty: 754 Skąd: Wrocław
Profil: Imię: Asia
Im. dziecka: Wiktoria
Nastrój:
Wysłany: 2010-05-05, 23:48
angik1683 napisał/a:
Poza tym od samego poczatku nazywaja moje dziecko grubasem
Pozostawię to bez komentarza, bo mi się same obrzydliwe słowa cisną na usta
angik1683 napisał/a:
z jednej strony to moze i mam o to troche zalu,bo mogliby choc dwa razy w tygodniu pojawic sie na skypie zeby wnuka zobaczyc,ale jak nie maja dla niego czasu to ich sprawa.
Mój ojciec widział Wiktorię 2 razy. Raz kiedy Mała miała 3 miesiące to przyszedł w odwiedziny... z kolega i po drodze na żużel Drugi raz kiedy miał sprawę do matki to przywitał się z nią w drzwiach. Nawet dziś kiedy przyniósł alimenty, które płaci na moją siostrę to ani się Wiką nie zainteresował, nie zapytał co u niej.... (o nas nawet nie wspominam) .... ba nawet nie zapytał czy może ja zobaczyć tylko dał pieniądze i już go nie było. On to dopiero zasługuje na puchar "super-dziadka"
Informacje: Wiek: 27 Dołączyła 878 dni temu Posty: 135 Skąd: okolice Krakowa
Profil: Imię: Gosia
Nastrój:
Wysłany: 2010-06-04, 17:30
Moje relacje z teściami są poprawne. Teściu siedzi za granicą, także rzadko go widujemy, ale zawsze kiedy przyjeżdża, dzwoni żebyśmy wpadli, bo chce nas zobaczyć.
Teściowa jest w porządku, zawsze jak jesteśmy u niej nawpycha nam wałówki, przygotuje coś pysznego do jedzenia. Jedyne czego u niej nie toleruje, to że zawsze wszystko wie najlepiej. Podpowiada jak uprasować koszule, co dodać np. do spagetti , którego ona zresztą nigdy nie gotowała- to skąd może wiedzieć jak to robić . Nie znosze tego u niej.
Jak jej powiedzieliśmy, że bedzie miala wnuczkę to stwierdziła, że ona wiedziała, że bedzie dziewczynka. Tak, jasne jeszcze nie byłam w ciąży a ona już wiedziała co będzie .
Ale ogólnie jest ok. Na szczęście nie mieszkamy z nimi, także takie relacje bardzo mi odpowiadają. Natomiast mój E. z moimi rodzicami bez problemu się dogaduje.
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1161 dni temu Posty: 2104
Profil: Imię: Kornelia
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-06-05, 08:12
Ja Wam opiszę takie dwie sytuacje.
Pierwsza: Jestem w kuchni robię herbatkę z koperku na brzuszek, mała w pokoju w łóżeczku płacze strasznie, S. w łazience, teściowa poleciała do małej, ale ta nadal się wydziera. Wchodzę do pokoju, a teściowa podaje mi małą i z pretensjami że ona jest przesikana.( żeby była jasność ta jędza stała obok przewijaka na którym było wszystko, żeby ją przebrać)
Druga: Moje marudne dziecko w końcu się uspokoiło i położyłam ją do wózka. Przyszła teściowa, zaczęła ją szturchać. Zwróciłam jej uwagę. Mała zaczyna płakać. Znowu ją upomniałam, żeby ją zostawiła. A ona ją na ręce i stwierdza że z tego dziecka to jest terrorysta, nic tylko by na rękach siedziała. Jak się nie wkurzyłam, delikatnie mówiąc ostro zwróciłam jej uwagę, zabrałam małą i położyłam do wózka. Teściowa nie odzywała się do mnie przez dwa dni.
Komentarz chyba nie potrzebny.
_________________
Nie usuwaj dziecku kamieni spod stóp, bo gdy dorośnie będzie się potykać o ziarenka piasku.
Informacje: Wiek: 27 Dołączyła 878 dni temu Posty: 135 Skąd: okolice Krakowa
Profil: Imię: Gosia
Nastrój:
Wysłany: 2010-06-07, 08:53
Kamyczek trudny orzech do zgryzienia masz z tą teściową. Najważniejsze żeby jej nie ustępować, bo wtedy na głowe wejdzie.
A jak się nie odzywała dwa dni to pewnie spokój miałaś .
A macie jakieś szanse zamieszkać kiedyś sami, bez teściowej?
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1161 dni temu Posty: 2104
Profil: Imię: Kornelia
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-06-07, 13:44
malporzata, Fajnie było, ale jak zorientowała się że wcale nam to nie przeszkadza to wszystko wróciło do normy.
Wiem, że to zabrzmi okropnie, ale zamieszkamy sami pewnie dopiero po jej śmierci. Nie wiem co musiało by się stać, żebyśmy się wynieśli. Za dużo zainwestowaliśmy w ten dom, mąż nie chce tego zostawić.
_________________
Nie usuwaj dziecku kamieni spod stóp, bo gdy dorośnie będzie się potykać o ziarenka piasku.
Kamyczek, wez ty powiedz tej kobiecie, zeby sie nie fatygowala nigdy do Twojego dziecka. Ze skoro ci nie pomaga, to niech chociaz nie utrudnia i nie psuje nerwow. Ty wiesz kiedy dziecko przebrac, nie potrzebujesz wyznacznikow. A to nie jest u was tak, ze wy mieszkacie na pietrze a ona na dole? Czy cos pomylilam?
A moze ja ignoruj Jak widzisz, ze idzie do dziecka, to ty podchodz i zabieraj Majke na rece. Jak ona sie nia nie zajmuje, to niech nawet nie sprawdza czy ci ja trzeba PODAC zebys pieluche zmienila, czy co tam jeszcze, nakarmila...
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1161 dni temu Posty: 2104
Profil: Imię: Kornelia
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-06-08, 09:44
madzia, Nie mieszkamy na tym samym poziomie. My mamy dwa pokoje, a ona jeden. Miałyśmy kilka ostrych spięć, jako matka zrobiłam się bardziej "agresywna", ale działa jak na razie bo ona po takiej mojej "ostrej uwadze" czuje się zdezorientowana, obraża się i wychodzi.
_________________
Nie usuwaj dziecku kamieni spod stóp, bo gdy dorośnie będzie się potykać o ziarenka piasku.
Moje relacje z teściami są bardzo dobre, być może dlatego, że razem mieszkamy, chociaż to powinno chyba wpływać negatywnie? Tak czy siak życzę wszystkim byście mieli taki spokój z teściami jak właśnie ja
_________________ W dniu, w którym nauczysz dziecko słowa ptak, przestaje ono na zawsze widzieć ptaka
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
Wysłany: 2010-06-22, 15:57
a ja ku... dostaje dziś, normalnie wściekła jestem jak osa. Mały zaczął bunt dwulatka czy jak to sie tam fachowo nazywa... i owinął sobie bacie do okoła palca, a ja... czuję sie jak najgorsza mama na świecie. Od wczoraj nic innego tylko wciąż ryk i histeriabo on chce i koniec. On chce na rączki, na spacer, do samochodu a jak mama mówi NIE to biedny Natuś obrażony z płaczem leci do babci i co... i jest na rączkach, dostaje kluczyki od auta, całowany i pieszczony. Na nic moje prośby i tumaczenia że ma nie nosić go bo ja nie mogę!!! Że ma zostawić i nie zwracac uwagi jak mały próbóje płaczem coś wymusić!!! Rano wróćił ze spaceru i awantura bo on chce jeszcze, taki płacz że ani 2 sniadania nie chiał ani pic tylko do babaci, szrpie ja ciąga, w końcu kazłam jej wyjsc, mały poryczał (juz potem sam nie wiedział chyba czemu płacze), uspokoił się właczyliśmy piosenki i zjadł spokojnie sniadanie, mleko wypił, dał rączkę i poszedł spać. teraz znów wstał zobaczył że drzwi na ogród otwarte i w długą jak zamknęłam i mówie że najpierw obiad to płacz i do babci , zabrałam go posadziłam babci kazłam pić iśc zrobic i co.. mały grzecznie jadł... do momentu az babcia weszła. Znó ryk i ciąga ją do drzwi bo onchce dada- obiadu nie zjadł, pielucha zmieniona po histerii i tupaniu i poszli na spacer, a ja nie mam siły aby sie z nimi użerać tylko te samopoczucie że jestem do niczego...
motylek, oj nie zazdroszczę takiej sytuacji, też by mi ręce opadały, mam nadzieje, że już się uspokoili...
Moje kontakty z teściami są nienajlepsze. Teściowa wiecznie wszystko wie najlepiej, faworyzuje dziewczynę starszego brata mojego męża, która nie robi nic oprócz rządzenia się, jest 13 lat z moim szwagrem, a ślubu nie chce, spać ze sobą nie sypiają, tylko każde na boku, ale każdy orze jak może...
Teść niestety mieszka w tym samym mieście co my i codziennie wydzwania do męża, wiecznie wie lepiej, ciągle się czepia, kobiety mu po prostu brakuje.
Ogólnie nie jest za wesoło, mam nadzieję, że jak zajdę w ciążę to poczują się dziadkami i pomogą, jak nie to damy radę sami.
Mój mąż z moimi rodzicami ma super kontakt
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum