saja, znajac bardzo dobrze Twoja historie, to prawdziwy sukces oby tak zostalo, bo tak wiadomo, latwiej
Jak widac, ze ktos sie zaczyna starac, to chyba latwiej jest i nam sie przekonac. A czasami to po prostu brak slow.
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1638 dni temu Posty: 4543
Profil:
Wysłany: 2010-12-28, 13:38
madzia napisał/a:
Jak widac, ze ktos sie zaczyna starac, to chyba latwiej jest i nam sie przekonac
i te słowa madziu doskonale obrazują i naszą sytuację z teściami
po tych całych przejściach, teściowa przestała się wtrącać, komentować negatywnie nasze decyzje, plany, porównywać je do swoich i dzięki temu powolutku odpuszczałam całą złość, a z czasem ich całkiem polubiłam.
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 1496 dni temu Posty: 796 Skąd: z krainy marzeń
Profil: Imię: S.
Nastrój:
Wysłany: 2010-12-28, 14:30
madzia napisał/a:
saja, znajac bardzo dobrze Twoja historie, to prawdziwy sukces oby tak zostalo, bo tak wiadomo, latwiej
No fakt Ty to się ode mnie nasłuchałaś
Przy okazji dziękuje za wyrozumiałość i ogromne wsparcie
Cytat:
Jak widac, ze ktos sie zaczyna starac, to chyba latwiej jest i nam sie przekonac. A czasami to po prostu brak slow.
To prawda.
Widzę, ze ona inaczej do mnie "podchodzi", więc i moje podejście się zmieniło.
Oczywiście zdarzają się sytuację ze brakuje mi słów, ze mnie wkurza itp. Ale w tej chwili są to "epizody" i mam nadzieję że zostanie tak jak najdłużej. No ale oczywiście nie oszukuje się, że zawsze będzie idealnie.
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1638 dni temu Posty: 4543
Profil:
Wysłany: 2010-12-30, 21:54
Kamyczek, ale na to potrzeba czasu. nie da się po kilku dniach przejść do porządku dziennego. u nas potrzeba było kilku miesięcy. wierzę, że w końcu i Wy się dogadacie
na początku było ostro bo teść starał mnie sobie podporządkować w pełni a ja nie z tych były kłótnie, było wychodzenie z domu ( jak ich odwiedziliśmy ) i był rok zerowych kontaktów
teraz na razie jest ok ale ja i tak nie zawierzę im na 100% nigdy i zawsze jestem gotowa na atak
Informacje: Wiek: 27 Dołączyła 718 dni temu Posty: 1489 Skąd: Stalowa Wola
Profil: Imię: Gosia
Im. dziecka: Natalka
Nastrój:
Wysłany: 2011-02-26, 12:23
Teściów mam niczego sobie, nie narzekam, o tyle dobrze że nie mieszkamy razem. Teściowa jednak budzi we mnie respekt, zwyczajnie się jej boję, nie wiem dlaczego, często mi się śni, że coś do mnie ma. Wydaje mi się, że jednak nie taką synową sobie wymarzyła...
_________________
trzy rzeczy pozostały z raju: gwiazdy, kwiaty i oczy dziecka..
adopcja, w praktyce kosztowała go zerwanie kontaktu z rodziną, bo jego mama od początku nie lubiła mnie, moich pomysłów, potem Dominiki, a Patryka to już zna tylko ze zdjęć. I tu romans przechodzi w dramat..
Jestem w szoku. Zamiast być dumni z syna i wspierać go i Ciebie , to się od niego, Was odwrócili? Tak zachowują się ludzie bez serca.
Może i korci. Były dwa maile z pytaniem o Kubusia - tylko o niego, ale mąż konsekwentnie odpowiadał, że mamy trójkę dzieci. I jak zwykle - milczenie. Pewnie kiedyś będą załować, jak dotrze do nich, że czas ucieka, a oni wnuków praktycznie nie znają.
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 436 dni temu Posty: 2190
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2011-03-24, 15:21
moja teściowa też mnie znienawidziła...
wszystko co teściowe mają jest zapisane na mojego męża, ale oboje mieli odpowiednie na korzystanie ze wszystkiego, sprzedaż itp. i teściowa chciała wszystko z powrotem zabrać, po naszym ślubie, teść się wkurzył już przedtem mieli problemy i teraz się rozwodzą...
(to podaję, żeby nakreślić sytuację )
teściowa teraz telefonów od nas nie odbiera to żeby powiadomić ją o dziecku napisaliśmy jej maila a ona i tak nic nie odpowiedziała, więc domyślam się, że wnuka też nie chce znać
także rozumiem Cię Laurel i współczuję Twoim dzieciom... że dziadków nie znają
Laurel, przykro mi...
Najbardziej szkoda mi Twojego męża, bo to dzieci mają kochających dziadków, a on... cóż... bardzo dobrze o nim świadczy, że potrafił wybrać, nie oglądając się na mamę
snowy, może to dobrze, że nie masz pod tym samym dachem toksycznej teściowej, to by na pewno nie pomoglo małżeństwu
Sabina, mój mąż powiedział na wstępie, że albo się jego mama pogodzi z nasyzmi wyborami, albo musi się liczyć z tym, że kontakt będzie sporadyczny, bo zdrowe małżeństwo to takie, w którym żona jest na pierwszym miejscu. Tym radykalizmem zadziwił wszystkich wokół, nawet mnie. I trzyma się tego, a że ciężko czasami, np. teraz, kiedy planujemy chrzciny Kubusia... No cóż, może oni kiedyś się opamiętają.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum