Zawsze wspolczuje kobietom ktore doswiadczyly takiego przezycia i nie wazne czy na poczatku ciazy czy pozniej, bo bol jest taki sam, mnie to tez nie ominelo moje pierwsze dziecko nawet nie wiem czy bylaby to dziewczynka czy chlopiec ale i tak zawsze pamietam o tej ciazy i wielki strach ktory potem byl przy kolejnej zeby nie stalo sie tak jak za pierwsza ciaza. A pocieszyc czy wesprzec kobiete ktora utracila kogos kogo pokochala zanim sie narodzilo ... nie wiem czy jest cos co moze pocieszyc?
Informacje: Dołączyła 981 dni temu Posty: 754 Skąd: Wrocław
Profil: Imię: Asia
Im. dziecka: Wiktoria
Nastrój:
Wysłany: 2009-06-22, 08:29
Alu moja przyjaciółka przeżyła dokładnie to samo co Twoja mama. W 38 tc urodziła martego chłopca. Do tej pory nie wiadomo jaka była przyczyna śmierci dziecka. Lekarz powiedział jej tylko tyle, ze gdyby zgłosiła sie do szpitala kilka godzin wcześniej mieliby szansę na uratowanie maluszka... Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Karolcia była u swojego lekarza prowadzącego 3 razy w ciągu tygodnia, ponieważ niepokoiły ją słabe ruchy dziecka. Lekarz cały czas ją uspokajał, a dopiero na ostatniej wizycie zbadał ją, stwierdził, że "nie wyczuwa tętna płodu" i kazał jak najszybciej jechac do szpitala. Niestety było już za późno
To było prawie dwa lata temu (w lipcu), w tej chwili Karolcia znów jest w ciąży (ma termin na 4 lipca) i cały czas trzymam kciuki, aby tym razem maleństwo urodziło sie zdrowe...
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1533 dni temu Posty: 4112
Profil:
Wysłany: 2009-06-22, 09:47
jak to czytam, to przerażenie w oczach.
nie chce się nawet myśleć o takich sytuacjach.u mnie żona kuzyna i bardzo dobra kumpela straciły dzidzie, ale na początku ciąży. też swoje przeżyły. teraz starają się znów o dziecko, ale stracha już mają wielkiego, w sumie co tu się dziwić.
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 1313 dni temu Posty: 1825
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2009-06-22, 09:50
Az ciarki przechodza jak sie to czyta,straszne musza byc takie przezycia. Moja bratowa stracila malenstwo w 12 tyg. i to bylo straszne,najgorsze dla niej samej ale wszyscy najblizsi cierpieli razem z nia.
Ale jak to mowia czas leczy rany i choc nigdy o tej kruszynce nie zapomna i my nie zapomnimy to zaczeli sie starac o kolejengo dzidziusia i za poltora miesiaca na swiat przyjdzie moja bratanica
Alu moja przyjaciółka przeżyła dokładnie to samo co Twoja mama. W 38 tc urodziła martego chłopca. Do tej pory nie wiadomo jaka była przyczyna śmierci dziecka. Lekarz powiedział jej tylko tyle, ze gdyby zgłosiła sie do szpitala kilka godzin wcześniej mieliby szansę na uratowanie maluszka... Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Karolcia była u swojego lekarza prowadzącego 3 razy w ciągu tygodnia, ponieważ niepokoiły ją słabe ruchy dziecka. Lekarz cały czas ją uspokajał, a dopiero na ostatniej wizycie zbadał ją, stwierdził, że "nie wyczuwa tętna płodu" i kazał jak najszybciej jechac do szpitala. Niestety było już za późno
To było prawie dwa lata temu (w lipcu), w tej chwili Karolcia znów jest w ciąży (ma termin na 4 lipca) i cały czas trzymam kciuki, aby tym razem maleństwo urodziło sie zdrowe...
jak to powód nie znany???? nie robili sekcjii? Moj brat udusił się pepowiną
Rodzic martwe dziecko to musi byc koszmar, jak później wrócić do normalnosci?
Informacje: Dołączyła 981 dni temu Posty: 754 Skąd: Wrocław
Profil: Imię: Asia
Im. dziecka: Wiktoria
Nastrój:
Wysłany: 2009-06-22, 16:00
:) napisał/a:
jak to powód nie znany???? nie robili sekcjii?
Robili, robili, ale sekcja ponoc nic nie wykazała. Z dzieckiem było wszystko w porządku... tylko nie żyło. Swoją drogą żadna z nas wtedy nie pomyślała, aby wziąc kopię sekcji i skonsultowac się z innym lekarzem.
Informacje: Dołączyła 981 dni temu Posty: 754 Skąd: Wrocław
Profil: Imię: Asia
Im. dziecka: Wiktoria
Nastrój:
Wysłany: 2009-06-22, 18:22
ryba łożysko nie było odklejone
Ala możliwe, że coś przeoczyli- nie wiem Byłam przy rozmowie z lekarzem, który robił sekcję i właśnie on nam powiedział, że sekcja nic nie wykazała...
Karola chce rodzic naturalnie. Zresztą poprzednim razem też rodziła naturalnie- nie mogli zrobic jej cesarki, ze względu na zagrożenie jej życia (możliwośc krwotoku) oraz przez to, że istniała możliwośc, iż po cesarce nie będzie mogła miec nigdy dzieci...
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Weronika
Nastrój:
Wysłany: 2009-08-13, 14:48
Myślę że maluszki są gdzieś tam...Spotkało coś podobnego kogoś mi bardzo bliskiego...Czytałam wiele książek potem o "tamtym świecie"..One kochają nas i troszczą się...Współczuje wszystkim mamo któte nie moga przytulić dzieci. Pamiętajcie one są z wami...
_________________ Dzieci są skarbem i słońcem w naszym życiu. Codziennym cudem.
Ostatnio kupiłam jagodzianki. Powiedziałam: To są jagodzianki?
Weroniczka: - z czym?
Ja: - z jagodami
W.: - Wszystkie?:)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum