REGULAMIN  Album Szukaj   Rejestracja  Zaloguj Oblicz dni płodne


gotowanie

Tytuł: Nie do opisania...
Autor Wiadomość
LeeLoo 
Nie taka straszna...





Informacje:
Wiek: 25
Dołączyła 1392 dni temu
Posty: 2632
Skąd: WrocLove

Profil:
Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor Jan
Nastrój:
zdolowana

Wysłany: 2009-08-18, 07:59   

Moja przyjaciółka niecałe pół roku temu poroniła na samym początku ciąży. Jestem zdania, że to wina lekarki, nie przyjęła jej i nie dała zwolnienia mimo, że przyjaciółka pracuje bardzo ciężko fizycznie. Na dodatek prawdopodobnie poroniła w wyniku konfliktu serologicznego. Wystarczył być może głupi zastrzyk. Dwa tygodnie później poszła prywatnie do lekarza, płód już nie żył. Teraz znów jest w ciąży, zbliża się już trzeci miesiąc. Tym razem inna lekarka kazała jej czekać jeszcze za nim zrobią USG i potwierdzą ciążę, bo ona może jeszcze poronić... Porażka
_________________
28.09.2010r. g.19:12, 3770g, 54cm


Kochani prosimy o Wasz 1% podatku na rehabilitację Wiktorka:
Fundacja "Promyk Słońca"
Nr KRS 000090215
Z dopiskiem "Dla Wiktora Kabały"
 
 
 
Yoshiko 





Informacje:
Wiek: 21
Dołączyła 709 dni temu
Posty: 213
Skąd: Olkusz

Profil:
Imię: Marzena
Im. dziecka: Anastazja, Maksym
Wysłany: 2010-03-01, 22:18   

Moja pierwsza ciąża skończyła się poronieniem w 3 miesiącu.. Nie da się opisać tego co przeszłam (i co dalej w głębi duszy przechodzę) szczególnie, że do poronienia doszło podejrzenie raka macicy (co jednak skończyło się na szczęście tylko na podejrzeniu). Nie jestem w stanie opisać bólu, który przeszłam i nikomu, nawet najgorszemu wrogowi nie życzę takich przejść.. Właśnie przeczytałam ten list... Chyba niepotrzebnie...

Świat jest bardzo niesprawiedliwy...
_________________


 
 
 
 
słoneczko07 
riki tiki bara bara





Informacje:
Wiek: 25
Dołączyła 817 dni temu
Posty: 2269

Profil:
Im. dziecka: jULEK eMILEK
Nastrój:
zadowolona

Wysłany: 2010-06-20, 19:26   

Też niestety poroniłam :( koniec 8 tygodnia
Tak bardzo pragnęłam tego dziecka....musiałam się pozbierać dla córki
Po 3 miesiacach znowu zaczęłiśmy starania i się udało. Oby do końca wytrwać.
Tłumaczyłam sobie, że dzidzius po prostu przełożył datę urodzin...
<placze> każda która to przeżyła potrzebuje czasu, by zaleczył rany, ale pustka i tak pozostanie.
Najgorzej było teraz w maju gdy mijał termin porodu...Łapie sie że myślę o tym czy byłaby to dziewczynka, czy chłopak...łzy same lecą, bo to cholernie niesprawiedliwe.
Pamiętam jak lekarz próbował mnie pocieszać, że to normalne zjawisko i że te trzy miesiące pierwsze są najgorsze. Nie było dnia, abym nie myślała o tym żeby wszystko tym razem poszło dobrze.
Znowu płaczę, nie mogę :(
_________________
 
 
 
 
mloda_mama 
mamusia :)





Informacje:
Wiek: 21
Dołączyła 1224 dni temu
Posty: 427

Profil:
Imię: Anna
Im. dziecka: Maciuś
Nastrój:
pijana

Wysłany: 2010-06-25, 09:35   

Sylwia, widocznie tak musiało być... to co Ci się przydarzyło jest smutne, dla Ciebie to tragedia, ale trzeba żyć dalej... pamiętać o nienarodzonym, ale mimo wszystko iść do przodu.
<przytul>
_________________

 
 
 
asiunia 




Informacje:
Wiek: 22
Dołączyła 1172 dni temu
Posty: 159
Skąd: podlasie

Profil:
Imię: asia
Nastrój:
zakochana

Wysłany: 2010-08-13, 07:32   

Hej. Ja niecały rok temu w 9 tygodniu ciąży dowiedziałam się że mam puste jajo płodowe i musiałam przejść zabieg. To było straszne. przez cały ten czas miałam świadomość ze nosze moje dziecko w brzuchu i taki fakt nie dawał mi spokoju. Ciągle płakałam i nie mogłam w to uwierzyć. <bezradny> życie jest okropne. Nic nie wychodzi tak jak byśmy chcieli. Strata lub chore dziecko to najgorsze co nas może spotkać. Wiem coś i o tym i o tym... niestety :(
_________________
 
 
 
Sandra24 




Informacje:
Dołączyła 597 dni temu
Posty: 30

Profil:
Wysłany: 2010-08-13, 16:49   

Okropne musi to byc przezycie,STrasznie wspolczuje
 
 
 
Monini 




Informacje:
Dołączyła 578 dni temu
Posty: 363

Profil:
Nastrój:
agresywna

Wysłany: 2010-08-13, 16:57   

Coś strasznego :-(
Ja teraz na urlopie poznałam cudownych ludzi, jeden pan był z 14-letnim synem i opowiadał mi, że jego syn miałby starszego brata, ale w 35 tygodniu ciąży jego syn udusił się pępowiną. Powiedziałam mu, że dla mnie to jest niewyobrażalny ból. On na to, że jego syn jest za dwóch, wiadomo minęło trochę czasu, ale mówił, że zrobiono normalny pogrzeb itd., tyle, że to się działo w Stanach, czasami jakie historie się słyszy z Polski, że nie chcieli pochować dziecka na normalnym miejscu, bo nie ochrzczone... kpina <bezradny>
Inna dziewczyna opowiadała mi historię jej znajomej, która 4 razy poroniła, w końcu urodziła dziecko, teraz ma 4 lata, ale jest chore na raka, a ona więcej nie będzie mogła mieć dzieci, bo urodziła razem z macicą. Nie potrafię sobie tego wybrazić i tak się zastanawiam, dlaczego to życie jest takie niesprawiedliwe :-(
 
 
 
asiunia 




Informacje:
Wiek: 22
Dołączyła 1172 dni temu
Posty: 159
Skąd: podlasie

Profil:
Imię: asia
Nastrój:
zakochana

Wysłany: 2010-08-13, 20:47   

Ja wam powiem ze stracic dziecko to najgorsze co moze byc a chore dziecko to tez jest szok nie do opisania. Wiem to bo widze na codzien. Jeszcze zalezy jak chore i na co. Ale nikomu nie zycze bo mam bolesne doswiadczenia w zyciu codziennym. Wierzcie mi ze to straszne...
_________________
 
 
 
lady_read 
Marzycielka





Informacje:
Wiek: 22
Dołączyła 428 dni temu
Posty: 167
Skąd: z pluszowej rodziny

Profil:
Im. dziecka: jak będzię chłopak to Maciej:)
Nastrój:
zdolowana

Wysłany: 2010-12-06, 13:31   

Kochane moje, rzeczywiście to straszne stracić dziecko...
Mój przyjaciel zginął w 27 lipca tego roku, miał zaledwie 21 lat. Jego matka do tej pory nie potrafi się otrząsnąć.Ja bardzo cierpiałam a co dopiero ona. Niewyobrażalny ból :cry: :cry:
_________________

 
 
 
Ardhara 




Informacje:
Dołączyła 407 dni temu
Posty: 477

Profil:
Wysłany: 2010-12-30, 21:52   

bo taka jest prawda, że dzieci powinny przeżyć rodziców a nie na odwrót :(

trzymam kciuki za wszystkie mamy aniołków
_________________
Rośniemy sobie....
 
 
 
LeeLoo 
Nie taka straszna...





Informacje:
Wiek: 25
Dołączyła 1392 dni temu
Posty: 2632
Skąd: WrocLove

Profil:
Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor Jan
Nastrój:
zdolowana

Wysłany: 2011-04-06, 21:19   

Ta koleżanka, o której pisałam urodziła córcię. Jednak nie zapomnę jak byłam u niej w szpitalu kiedy już wiedziała, że tamto maleństwo nie żyje. Nie rozmawiam z nią o tym. Powiem szczerze, nie chcę jej zranić wjeżdżając na ten temat.
_________________
28.09.2010r. g.19:12, 3770g, 54cm


Kochani prosimy o Wasz 1% podatku na rehabilitację Wiktorka:
Fundacja "Promyk Słońca"
Nr KRS 000090215
Z dopiskiem "Dla Wiktora Kabały"
 
 
 
snowy 





Informacje:
Wiek: 22
Dołączyła 331 dni temu
Posty: 1879

Profil:
Nastrój:
zakochana

Wysłany: 2011-04-28, 23:22   

3 miesiąc już myślałam, że nic nie może się stać, wizyta w łazience i widzę krew, przerażona biegnę do teścia, że ma mnie zabrać do szpitala, czekamy na mojego męża, w drodze dostałam strasznych skurczy i już wiedziałam, że to koniec, że straciliśmy nasze Maleństwo, a tak bardzo je kochaliśmy, nie wiem jak sobie poradzę jestem zupełnie rozbita, cały dzień płaczę, a jeszcze w szpitalu jeden pielęgniarz mnie zapytał po co tam jestem skoro straciłam już dziecko :( mąż nie mógł być ze mną na sali, byłam sama ze swoimi myślami i marzeniami o dziecku, które mogłam mieć
 
 
 
koralina 
Dogonić marzenia...





Informacje:
Wiek: 23
Dołączyła 945 dni temu
Posty: 1270
Skąd: Z Przedszkolandii

Profil:
Imię: Karolina
Wysłany: 2011-04-30, 17:11   

Snowy tulę Cie mocno <pocieszacz> Musimy być silne i się nie poddawać!!!

Mnie jest chyba o tyle łatwiej, że nie widziałam dzieciątka mojego na monitorze, nie słyszałam serduszka. Ale i tak mam pusto na sercu i w duszy.

W poniedziałek będę wiedziała co mnie czeka. Bardzo chciałabym uniknąc zabiegu. Jestem przerażona.
_________________


Kwiecień 2011, Listopad 2011
Dwa aniołki w niebie piszą list do siebie...
 
 
 
snowy 





Informacje:
Wiek: 22
Dołączyła 331 dni temu
Posty: 1879

Profil:
Nastrój:
zakochana

Wysłany: 2011-04-30, 18:11   

zabieg wcale nie jest taki zły, podają znieczulenie tylko na końcówce trochę mnie bolało... ale na początku też się bałam... a z tego co sobie myślałam to lepiej jest poddać się zabiegowi, bo istnieje wtedy mniejsze ryzyko infekcji no i jednak masz pewność, że w następnej ciąży nie będziesz miała przeszkód po zrostach czy innych "rzeczach", które w macicy mogą Ci zostać

ja nadal mam skurcze i krwawię, jestem słaba, biorę antybiotyki zapisane w razie czego, temperatura utrzymuje mi się między 37,3-37,5, chodzę z bólem, a lekarz powiedział, że co najmniej 4 dni muszę leżeć i wstawać tylko do łazienki

Koralina, ;*
 
 
 
LeeLoo 
Nie taka straszna...





Informacje:
Wiek: 25
Dołączyła 1392 dni temu
Posty: 2632
Skąd: WrocLove

Profil:
Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor Jan
Nastrój:
zdolowana

Wysłany: 2011-04-30, 19:36   

Snowy, Karolinko tak mi ogromnie przykro...
Nie wiem co napisać, nie umiem sobie tego wyobrazić co czujecie.
Bądźcie dobrej myśli.
Musze to napisać... Podczytuję bloga kobiety, która w 40tc trafiła do szpitala na rutynowe KTG. Serduszko maleństwa już nie biło, choć dzień wcześniej czuła jeszcze ruchy.
Rodziła martwe dziecko SN modląc się żeby stał się cud i usłyszała jego krzyk.
Leżałam też na sali ze znajomą z pracy. Małowodzie. W 32tc mieli rozwiązać ciąże, w 29tc po amniofuzji trafiła na porodówkę. SN też rodziła już martwe dziecko.
Ich tragedie, a także i Wasze po prostu mnie przerażają.
[*] światełko dla Waszych aniołków.
_________________
28.09.2010r. g.19:12, 3770g, 54cm


Kochani prosimy o Wasz 1% podatku na rehabilitację Wiktorka:
Fundacja "Promyk Słońca"
Nr KRS 000090215
Z dopiskiem "Dla Wiktora Kabały"
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group