Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1499 dni temu Posty: 3069 Skąd: WrocLove
Profil: Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor Jan
Nastrój:
Wysłany: 2009-08-18, 08:59
Moja przyjaciółka niecałe pół roku temu poroniła na samym początku ciąży. Jestem zdania, że to wina lekarki, nie przyjęła jej i nie dała zwolnienia mimo, że przyjaciółka pracuje bardzo ciężko fizycznie. Na dodatek prawdopodobnie poroniła w wyniku konfliktu serologicznego. Wystarczył być może głupi zastrzyk. Dwa tygodnie później poszła prywatnie do lekarza, płód już nie żył. Teraz znów jest w ciąży, zbliża się już trzeci miesiąc. Tym razem inna lekarka kazała jej czekać jeszcze za nim zrobią USG i potwierdzą ciążę, bo ona może jeszcze poronić... Porażka
_________________
Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
Są synami i córkami powołanymi do życia przez Życie.
Przychodzą przez was, ale nie z was.
I choć są z wami, do was nie należą.
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 816 dni temu Posty: 213 Skąd: Olkusz
Profil: Imię: Marzena
Im. dziecka: Anastazja, Maksym
Wysłany: 2010-03-01, 22:18
Moja pierwsza ciąża skończyła się poronieniem w 3 miesiącu.. Nie da się opisać tego co przeszłam (i co dalej w głębi duszy przechodzę) szczególnie, że do poronienia doszło podejrzenie raka macicy (co jednak skończyło się na szczęście tylko na podejrzeniu). Nie jestem w stanie opisać bólu, który przeszłam i nikomu, nawet najgorszemu wrogowi nie życzę takich przejść.. Właśnie przeczytałam ten list... Chyba niepotrzebnie...
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 924 dni temu Posty: 2167
Profil: Im. dziecka: jULEK eMILEK
Nastrój:
Wysłany: 2010-06-20, 20:26
Też niestety poroniłam koniec 8 tygodnia
Tak bardzo pragnęłam tego dziecka....musiałam się pozbierać dla córki
Po 3 miesiacach znowu zaczęłiśmy starania i się udało. Oby do końca wytrwać.
Tłumaczyłam sobie, że dzidzius po prostu przełożył datę urodzin...
każda która to przeżyła potrzebuje czasu, by zaleczył rany, ale pustka i tak pozostanie.
Najgorzej było teraz w maju gdy mijał termin porodu...Łapie sie że myślę o tym czy byłaby to dziewczynka, czy chłopak...łzy same lecą, bo to cholernie niesprawiedliwe.
Pamiętam jak lekarz próbował mnie pocieszać, że to normalne zjawisko i że te trzy miesiące pierwsze są najgorsze. Nie było dnia, abym nie myślała o tym żeby wszystko tym razem poszło dobrze.
Znowu płaczę, nie mogę
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 1331 dni temu Posty: 427
Profil: Imię: Anna
Im. dziecka: Maciuś
Nastrój:
Wysłany: 2010-06-25, 10:35
Sylwia, widocznie tak musiało być... to co Ci się przydarzyło jest smutne, dla Ciebie to tragedia, ale trzeba żyć dalej... pamiętać o nienarodzonym, ale mimo wszystko iść do przodu.
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 1279 dni temu Posty: 188 Skąd: podlasie
Profil: Imię: asia
Nastrój:
Wysłany: 2010-08-13, 08:32
Hej. Ja niecały rok temu w 9 tygodniu ciąży dowiedziałam się że mam puste jajo płodowe i musiałam przejść zabieg. To było straszne. przez cały ten czas miałam świadomość ze nosze moje dziecko w brzuchu i taki fakt nie dawał mi spokoju. Ciągle płakałam i nie mogłam w to uwierzyć. życie jest okropne. Nic nie wychodzi tak jak byśmy chcieli. Strata lub chore dziecko to najgorsze co nas może spotkać. Wiem coś i o tym i o tym... niestety
Coś strasznego
Ja teraz na urlopie poznałam cudownych ludzi, jeden pan był z 14-letnim synem i opowiadał mi, że jego syn miałby starszego brata, ale w 35 tygodniu ciąży jego syn udusił się pępowiną. Powiedziałam mu, że dla mnie to jest niewyobrażalny ból. On na to, że jego syn jest za dwóch, wiadomo minęło trochę czasu, ale mówił, że zrobiono normalny pogrzeb itd., tyle, że to się działo w Stanach, czasami jakie historie się słyszy z Polski, że nie chcieli pochować dziecka na normalnym miejscu, bo nie ochrzczone... kpina
Inna dziewczyna opowiadała mi historię jej znajomej, która 4 razy poroniła, w końcu urodziła dziecko, teraz ma 4 lata, ale jest chore na raka, a ona więcej nie będzie mogła mieć dzieci, bo urodziła razem z macicą. Nie potrafię sobie tego wybrazić i tak się zastanawiam, dlaczego to życie jest takie niesprawiedliwe
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 1279 dni temu Posty: 188 Skąd: podlasie
Profil: Imię: asia
Nastrój:
Wysłany: 2010-08-13, 21:47
Ja wam powiem ze stracic dziecko to najgorsze co moze byc a chore dziecko to tez jest szok nie do opisania. Wiem to bo widze na codzien. Jeszcze zalezy jak chore i na co. Ale nikomu nie zycze bo mam bolesne doswiadczenia w zyciu codziennym. Wierzcie mi ze to straszne...
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 535 dni temu Posty: 176 Skąd: z pluszowej rodziny
Profil: Im. dziecka: jak będzię chłopak to Maciej:)
Nastrój:
Wysłany: 2010-12-06, 13:31
Kochane moje, rzeczywiście to straszne stracić dziecko...
Mój przyjaciel zginął w 27 lipca tego roku, miał zaledwie 21 lat. Jego matka do tej pory nie potrafi się otrząsnąć.Ja bardzo cierpiałam a co dopiero ona. Niewyobrażalny ból
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1499 dni temu Posty: 3069 Skąd: WrocLove
Profil: Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor Jan
Nastrój:
Wysłany: 2011-04-06, 22:19
Ta koleżanka, o której pisałam urodziła córcię. Jednak nie zapomnę jak byłam u niej w szpitalu kiedy już wiedziała, że tamto maleństwo nie żyje. Nie rozmawiam z nią o tym. Powiem szczerze, nie chcę jej zranić wjeżdżając na ten temat.
_________________
Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
Są synami i córkami powołanymi do życia przez Życie.
Przychodzą przez was, ale nie z was.
I choć są z wami, do was nie należą.
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 438 dni temu Posty: 2196
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2011-04-29, 00:22
3 miesiąc już myślałam, że nic nie może się stać, wizyta w łazience i widzę krew, przerażona biegnę do teścia, że ma mnie zabrać do szpitala, czekamy na mojego męża, w drodze dostałam strasznych skurczy i już wiedziałam, że to koniec, że straciliśmy nasze Maleństwo, a tak bardzo je kochaliśmy, nie wiem jak sobie poradzę jestem zupełnie rozbita, cały dzień płaczę, a jeszcze w szpitalu jeden pielęgniarz mnie zapytał po co tam jestem skoro straciłam już dziecko mąż nie mógł być ze mną na sali, byłam sama ze swoimi myślami i marzeniami o dziecku, które mogłam mieć
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 438 dni temu Posty: 2196
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2011-04-30, 19:11
zabieg wcale nie jest taki zły, podają znieczulenie tylko na końcówce trochę mnie bolało... ale na początku też się bałam... a z tego co sobie myślałam to lepiej jest poddać się zabiegowi, bo istnieje wtedy mniejsze ryzyko infekcji no i jednak masz pewność, że w następnej ciąży nie będziesz miała przeszkód po zrostach czy innych "rzeczach", które w macicy mogą Ci zostać
ja nadal mam skurcze i krwawię, jestem słaba, biorę antybiotyki zapisane w razie czego, temperatura utrzymuje mi się między 37,3-37,5, chodzę z bólem, a lekarz powiedział, że co najmniej 4 dni muszę leżeć i wstawać tylko do łazienki
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1499 dni temu Posty: 3069 Skąd: WrocLove
Profil: Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor Jan
Nastrój:
Wysłany: 2011-04-30, 20:36
Snowy, Karolinko tak mi ogromnie przykro...
Nie wiem co napisać, nie umiem sobie tego wyobrazić co czujecie.
Bądźcie dobrej myśli.
Musze to napisać... Podczytuję bloga kobiety, która w 40tc trafiła do szpitala na rutynowe KTG. Serduszko maleństwa już nie biło, choć dzień wcześniej czuła jeszcze ruchy.
Rodziła martwe dziecko SN modląc się żeby stał się cud i usłyszała jego krzyk.
Leżałam też na sali ze znajomą z pracy. Małowodzie. W 32tc mieli rozwiązać ciąże, w 29tc po amniofuzji trafiła na porodówkę. SN też rodziła już martwe dziecko.
Ich tragedie, a także i Wasze po prostu mnie przerażają.
[*] światełko dla Waszych aniołków.
_________________
Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
Są synami i córkami powołanymi do życia przez Życie.
Przychodzą przez was, ale nie z was.
I choć są z wami, do was nie należą.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum