Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 974 dni temu Posty: 30 Skąd: Lubartów
Profil:
Wysłany: 2007-12-07, 18:25 Nie do opisania...
Tak bardzo współczuję rodzicom...którzy doświadczyli uczucia straty...straty,której nie da się zapełnić. Ani opisać słowami...Oglądałam dziś fotografie dzieci utraconych...bardzo się wzruszyłam...jeszcze teraz nie potrafię się pozbierać...Rodzice proszą by pamiętać o tych dzieciach...Dzień Dziecka Utraconego przypada na 15 pazdziernika. Nawet o tym nie wiedziałam... Rozmawiajmy o tym...bo to dzieje się codziennie i bardzo boli...dodajmy sobie nawzajem otuchy-wspierajmy tych rodziców... To bardzo ważne...
To jest ta strona:
http://www.dlaczego.org.p...2007/index.html
[ Dodano: 2007-12-07, 18:49 ]
Kochani musicie to przeczytac-mam nadieję,że przeczytają to też rodzice utraconych dzieci-jest to list właśnie takiego dziecka do Matki...
http://www.dlaczego.org.p...&key=1197044825
Napiszcie co o tym myślicie...jest wspaniały. Podnosi na duchu-daje nadzieję-pozwala żyć...
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 835 dni temu Posty: 466 Skąd: WrocLove
Profil: Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor
Nastrój:
Wysłany: 2008-04-16, 18:04
Najbardziej wstrząsnęły mną zdjęcia dzieciątek w trumnach.
Czasami myślę gdzie jest Bóg, gdy pozwala aby takie maleństwa odeszły z tego świata
Moją rodzinę nie ominęła także taka tragedia. Mamy siostra rodzona a moje chrzestna roniła jakieś 3-4 razy. Później urodziła córę w * miesiącu ciąży. Izka była o pół roku ode mnie starsza. Zmarła po 16miesiącach swojego życia. Ciągle tylko jeździli z nią po Centrach zdrowia itp. Aż w końcu lekarze stwierdzili, że najwidoczniej mała była dzieckiem czarnobyla.
Ciocia podobno była w strasznej depresji. Ja już pamiętam tylko jak strasznie była o mnie zazdrosna, Miałam wrażenie, że wyżywa na mnie swoje żale krzycząc na mnie.
Tak około mojej komunii zmieniło się jej nastawienie do mnie. Może dopiero wtedy choć odrobinę pogodziła się ze śmiercią córki.
Wujek to w ogóle mnie zadziwia. Od dobrych paru lat tylko na wszystkich świętych wpada się pomodlić na grób córeczki, na mszy ciocia stoi sama ze mną i z moim kuzynem-jej drugim chrześniakiem.
Nigdy więcej nie starała się o dziecko, nie adoptowali też żadnego. Kupiła sobie psa i na niego przelała całą matczyną miłość.
Też pamiętam kiedyś na religii katechetka powiedziała mi, że dzieci nieochrzczone nie pójdą do nieba. Normalnie aż mnie zatelepało i chciałam krzyknąć jej w twarz, że jest głupia.
Ja wierzę, że te dzieci to nasze Anioły Stróże, wierzę, że moja Izka czuwa nade mną-może to naiwne.
Też dobija mnie to, że jeszcze na niektórych cmentarzach dzieci nieochrzczone chowają pod płotem.
Porażka poprostu
Bardzo mi przykro ze takie rzeczy sie zdarzaja w naszym tak krótkim zyciu uwazam że tam na górze tak do końca nie ma sprawiedliwosci Bóg powinnien pomagac takim rodzicom aby wszystkie nasze aniołki żyły wsród nas dlaczego ci rodzice sa poddawani tak cieżkim próbom?Jutro pomodle sie za wszystkie cierpiace mamy i za te cudowne nie narodzone aniołki.Jakie to życie jest nie sprawiedliwe dla nas matek wiem że to Bóg dał nam tą żywą istotke i tylko od niego jest to zalażne czy da jej życie czy też odbierze rozumiem wasz ból matki chodz tego nie przezyłam bo jednak niebiosa zesłały mi córke ma 4 lata chodz miało jej nie byc tak lekarze mówili ale ja wymodlilam sobie tego aniołka bo wiem ze ja miałam swojego blisko i powiem szczerze chwilami walczyłam z Bogiem o jej istnienie barzo w Boga wierze i wiem że kłotnia z Bogiem nie jest mi opca zawierzcie mu siebie tak od serca wykrzyczcie mu co was boli co nie jest fer z jego strony wiara pozwoliła mi przetrwac ciaze trudna
Witam. W październiku tego roku minie 2 lata odkąd umarło moje dziecko - po dwóch dniach i 5 minutach życia i walki o życie Kiedy minął rok w pewnym sensie pogodziłam się z tym choć nie jest to możliwe w 100%.. Dzisiaj mam 1,5 miesięczną córeczkę, jej narodziny w pewnym stopniu złagodziły nasze cierpienie ale nie sprwiły, że zapomniałam o moim synku. Nigdy nie zapomnę!!! Kocham ich oboje!
Mojego synka też chcieli pochować tam gdzie są dzieci czyli pod płotem (choć on był ochrzczony w szpitalu) ale nie zgodiliśmy się. Wybraliśmy sobie inne miejsce ku nieuciesze grabarzy...
Informacje: Wiek: 27 Dołączyła 976 dni temu Posty: 882
Profil: Im. dziecka: Michałek
Nastrój:
Wysłany: 2008-07-04, 10:47
..:Moniczka:.., strata dziecka to na pewno ból nie do opisania nawet nie próbuję sobie go wyobrazić dobrze , że masz córeczke zycze aby sie zdrowo chowała
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 835 dni temu Posty: 466 Skąd: WrocLove
Profil: Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor
Nastrój:
Wysłany: 2008-07-04, 22:07
Moniczka dziecko łagodzi taką stratę, pewnie nawet z czasem się odrobinę zapomina, ale co mają powiedzieć Ci którzy dziecka się nie "dorobili" już później?
Łzy same płyną do oczu jak się słyszy o takich przypadkach. Nie sposób wyrazić, że komuś się współczuje, bo to jest jednak trudne. Trudno otym zapomnieć, nasuwają się pytania...Nie miałam takiej sytuacji, ale miał ktoś bliski. I ważne jest, żeby osoba która cierpi, nie została z tym "sama".
Dlatego uważam , że najgorsze jest przeżyć śmierć własnego dzieciątka i nawet najgorszemu wrogowi tego nie życzę.
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 668 dni temu Posty: 380
Profil: Imię: Anna
Im. dziecka: Maciuś
Nastrój:
Wysłany: 2008-10-04, 12:28
najgorsza tragedia jaka moze spotkac rodzica... i nie wazne czy dziecko jeszcze siedzi w brzuchu czy ma pare miesiecy czy 6 czy 30 lat... zawsze boli tak samo
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 732 dni temu Posty: 1441
Profil: Imię: Alicja
Im. dziecka: Szymuś
Nastrój:
Wysłany: 2009-03-02, 09:52
To zalezy od tego jak mocno przeżywa stratę, są kobiety które nigdy do siebie nie dojdą a sa takie które w miarę szybko są w stanie poradzić sobie z tym (oczywiście nigdy nie zapominając). Szczerze to nic innego poza tym zebyś pozwoliła jej sie wypłakiwać na swoim ramieniu jeśli tylko będzi etego potrzebowała nie przychodzi mi do głowy. Na początko mozesz ją przytulić, powiedzieć ze bardzo Ci przykro, i ze zawsze moze na Ciebie liczyć.
_________________
Lepiej żeby mnie nienawidzili taką, jaka jestem, niż kochali kogoś
kim nigdy nie będę
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 732 dni temu Posty: 1441
Profil: Imię: Alicja
Im. dziecka: Szymuś
Nastrój:
Wysłany: 2009-06-21, 21:00
moja sasiadka niedawno urodziła w 6 miesiący synka, 800 g, zył 15 minut. Okropne, tylko kobieta w ciązy lub matka która urodziła może próbowac wczuc się w sytuację takiej kobiety. Az mnie ściska gdy pomyslę ze mnie mogłoby cos takiego spotkac.
Ryba w którym tyg straciłas dzidziusia?
_________________
Lepiej żeby mnie nienawidzili taką, jaka jestem, niż kochali kogoś
kim nigdy nie będę
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum