Tak bardzo współczuję rodzicom...którzy doświadczyli uczucia straty...straty,której nie da się zapełnić. Ani opisać słowami...Oglądałam dziś fotografie dzieci utraconych...bardzo się wzruszyłam...jeszcze teraz nie potrafię się pozbierać...Rodzice proszą by pamiętać o tych dzieciach...Dzień Dziecka Utraconego przypada na 15 pazdziernika. Nawet o tym nie wiedziałam... Rozmawiajmy o tym...bo to dzieje się codziennie i bardzo boli...dodajmy sobie nawzajem otuchy-wspierajmy tych rodziców... To bardzo ważne...
To jest ta strona:
http://www.dlaczego.org.p...2007/index.html
[ Dodano: 2007-12-07, 18:49 ]
Kochani musicie to przeczytac-mam nadieję,że przeczytają to też rodzice utraconych dzieci-jest to list właśnie takiego dziecka do Matki...
http://www.dlaczego.org.p...&key=1197044825
Napiszcie co o tym myślicie...jest wspaniały. Podnosi na duchu-daje nadzieję-pozwala żyć...
Najbardziej wstrząsnęły mną zdjęcia dzieciątek w trumnach.
Czasami myślę gdzie jest Bóg, gdy pozwala aby takie maleństwa odeszły z tego świata
Moją rodzinę nie ominęła także taka tragedia. Mamy siostra rodzona a moje chrzestna roniła jakieś 3-4 razy. Później urodziła córę w * miesiącu ciąży. Izka była o pół roku ode mnie starsza. Zmarła po 16miesiącach swojego życia. Ciągle tylko jeździli z nią po Centrach zdrowia itp. Aż w końcu lekarze stwierdzili, że najwidoczniej mała była dzieckiem czarnobyla.
Ciocia podobno była w strasznej depresji. Ja już pamiętam tylko jak strasznie była o mnie zazdrosna, Miałam wrażenie, że wyżywa na mnie swoje żale krzycząc na mnie.
Tak około mojej komunii zmieniło się jej nastawienie do mnie. Może dopiero wtedy choć odrobinę pogodziła się ze śmiercią córki.
Wujek to w ogóle mnie zadziwia. Od dobrych paru lat tylko na wszystkich świętych wpada się pomodlić na grób córeczki, na mszy ciocia stoi sama ze mną i z moim kuzynem-jej drugim chrześniakiem.
Nigdy więcej nie starała się o dziecko, nie adoptowali też żadnego. Kupiła sobie psa i na niego przelała całą matczyną miłość.
Też pamiętam kiedyś na religii katechetka powiedziała mi, że dzieci nieochrzczone nie pójdą do nieba. Normalnie aż mnie zatelepało i chciałam krzyknąć jej w twarz, że jest głupia.
Ja wierzę, że te dzieci to nasze Anioły Stróże, wierzę, że moja Izka czuwa nade mną-może to naiwne.
Też dobija mnie to, że jeszcze na niektórych cmentarzach dzieci nieochrzczone chowają pod płotem.
Porażka poprostu
Bardzo mi przykro ze takie rzeczy sie zdarzaja w naszym tak krótkim zyciu uwazam że tam na górze tak do końca nie ma sprawiedliwosci Bóg powinnien pomagac takim rodzicom aby wszystkie nasze aniołki żyły wsród nas dlaczego ci rodzice sa poddawani tak cieżkim próbom?Jutro pomodle sie za wszystkie cierpiace mamy i za te cudowne nie narodzone aniołki.Jakie to życie jest nie sprawiedliwe dla nas matek wiem że to Bóg dał nam tą żywą istotke i tylko od niego jest to zalażne czy da jej życie czy też odbierze rozumiem wasz ból matki chodz tego nie przezyłam bo jednak niebiosa zesłały mi córke ma 4 lata chodz miało jej nie byc tak lekarze mówili ale ja wymodlilam sobie tego aniołka bo wiem ze ja miałam swojego blisko i powiem szczerze chwilami walczyłam z Bogiem o jej istnienie barzo w Boga wierze i wiem że kłotnia z Bogiem nie jest mi opca zawierzcie mu siebie tak od serca wykrzyczcie mu co was boli co nie jest fer z jego strony wiara pozwoliła mi przetrwac ciaze trudna
Witam. W październiku tego roku minie 2 lata odkąd umarło moje dziecko - po dwóch dniach i 5 minutach życia i walki o życie Kiedy minął rok w pewnym sensie pogodziłam się z tym choć nie jest to możliwe w 100%.. Dzisiaj mam 1,5 miesięczną córeczkę, jej narodziny w pewnym stopniu złagodziły nasze cierpienie ale nie sprwiły, że zapomniałam o moim synku. Nigdy nie zapomnę!!! Kocham ich oboje!
Mojego synka też chcieli pochować tam gdzie są dzieci czyli pod płotem (choć on był ochrzczony w szpitalu) ale nie zgodiliśmy się. Wybraliśmy sobie inne miejsce ku nieuciesze grabarzy...
..:Moniczka:.., strata dziecka to na pewno ból nie do opisania nawet nie próbuję sobie go wyobrazić dobrze , że masz córeczke zycze aby sie zdrowo chowała
Moniczka dziecko łagodzi taką stratę, pewnie nawet z czasem się odrobinę zapomina, ale co mają powiedzieć Ci którzy dziecka się nie "dorobili" już później?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum