Informacje: Wiek: 34 Dołączyła 845 dni temu Posty: 47 Skąd: z ogródka
Profil: Imię: Karolina
Nastrój:
Wysłany: 2010-12-15, 19:16
Jeżeli cc jest po 37 tc, to w zasadzie różnie może być niespodzianki też się zdarzają
Ale faktycznie inaczej się dni odlicza, ale też niecierpliwość jest większa, bo ma się wrażenie /przynajmniej ja/, że czas tak powoli leci a dni są baaardzo długie...
Informacje: Wiek: 35 Dołączyła 717 dni temu Posty: 2116 Skąd: chatka z piernika
Profil: Imię: Maryna ;)
Im. dziecka: Junior
Nastrój:
Wysłany: 2010-12-22, 11:19
podczas cc znieczulenie w kręgosłup nie zadziałalo więc musiała być narkoza najgorsze pierwsze 3 doby gdy nie możesz zejść z wysokiego łózka szpitalnego póżniej jest coraz lepiej..
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 654 dni temu Posty: 72 Skąd: Bytom
Profil: Im. dziecka: Dominik
Wysłany: 2010-12-25, 11:32
Jestem po cc ... to był koszmar ale nie cc tylko jego przebieg .... Cięcie miałam w poniedziałek i byłam jako 5 do cięcia wg anastezjologa tego dnia było o 5 cięć za dużo bo kobiety powinny rodzić naturalnie i wyładował się na mnie za to po czym podał mi złą dawkę znieczulenia do kręgosłupa... po 15 minutach czekania zapodali narkozę ... jak mnie wybudzili darłam się jak głupia na wszystko i wszystkich z bólu oczywiście bo wybudzili mnie nie podając znieczulenia. Dopiero po przewiezieniu na salę dzięki temu że mąż był dostałam dawkę morfiny a on monitorował czas od podania do działania ... niestety nie zadziałało i poszedł prosić o kolejną dawkę podali mi ją z łaski ale pomogło ... potem już było z górki ... na drugi dzień wstanie z łóżka jeszcze przed upływem doby ... a po 4 dobach od cc do domu i tak od wczoraj jesteśmy już z synusiem w domciu.
Ale gdyby nie mąż i lekarz który prowadził całą ciążę i był wtedy w szpitalu nie chce nawet myśleć przez jakie męki bym przeszła ...
No i decyzja zapadła - cesarka będzie w najbliższy piątek. Przeglądałam wcześniejsze posty, ale i tak mam kilka pytań.
1. O co chodzi z tym cewnikowaniem? Jak to robią i w którym momencie? Po co? Boli?
2. Dostałam polecenie, żeby rano zrobić w domu lewatywę, kupiłam sobie jednorazową w aptece, tyle że ...biegam do ubikacji na samą myśl o zabiegu. Mam to zrobić tak czy inaczej, nawet jak biegunka się utrzyma?
3. Jak to jest z tą zmianą podkładów? Piszecie, że położna zmienia na poczatku. Od kiedy mogę sama? Pewnie trzeba założyć przed operacją? Czy one zrobią to już po?
4. Jak wygląda połóg po cc i powrót @?
Tyle mi na razie przychodzi do głowy.Fajnie, że przynajmniej niektóre z was mają dobre wspomnienia, zawsze to trochę pociesza
Informacje: Wiek: 34 Dołączyła 845 dni temu Posty: 47 Skąd: z ogródka
Profil: Imię: Karolina
Nastrój:
Wysłany: 2011-01-11, 12:10
ad. 1 - po podaniu znieczulenia zakładają cewnik na mocz, który zdejmują tuż przed "uruchomieniem" pacjentki, czyli po zmianie sali z pooperacyjnej na normalną.
ad.2 u nas nie trzeb robić lewatywy tylko nic nie jeść od 18-ej dnia poprzedniego
ad. 3 podkłady zmienia położna kiedy jesteś unieruchominona i działa znieczulenie. Schodzi ono po ok 3-4h, ale sama nie możesz się ruszać ok 12h -/znieczulenie zewnątrzoponowe lub podpajęczyn./. Jak jesteś na normalnej sali sama o siebie dobasz
ad. 4 połóg => mniej krwawisz niż normalnie /przynajmniej ja/, ranę po cięciu trzeba myć szarym mydłem i wietrzyć i powoli się ruszać
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1639 dni temu Posty: 4459
Profil:
Wysłany: 2011-01-11, 13:58
Laurel napisał/a:
Jak to robią i w którym momencie? Po co? Boli?
nic nie czujesz. a po to, że po operacji nie możesz się ruszać kilka godzin.
co do lewatywy to jestem zdziwiona, że w ogóle przed cesarką kazali Ci ją robić. może chodzi o to, że po cc nie można od razu iść do kibelka i dlatego się oczyścić każą. ale skoro organizm naturalnie się oczyszcza, to nie rób tej lewatywy.
podkładami się nie przejmuj. wydaje się to pewnie krępujące, ale potem jak masz przy sobie dzidzia to nic się nie liczy, nawet położna, która Cię podmywa i zmienia podkłady. mi w którymś momencie mąż zmieniał, a jak tylko zaczęłam wstawać, to sama.
połóg u mnie też chyba był krótszy niż u dziewczyn rodzących sn, mniej krwawienia, mniej obfite. mnie prawie nic nie bolało. troszeczkę jak na okres, jak macica się obkurczała. rana nie ciągnęła. od początku przy Krzysiu w domu wszystko robiłam. tak więc na plus miesiączki długo nie miałam, ale to ze względu na karmienie. Ty nie będziesz karmić, więc pewnie wróci szybciej.
nie napiszę: nic się nie bój, bo każdy organizm jest inny i może inaczej zareagować. ale będę ściskać kciuki z całej siły, żebyś to wszystko łagodnie przeszła i miała dobre wspomnienia z cesarki
Kochane jesteście , dziękuję. Wiedza zawsze mnie uspokaja, więc wielkie dzięki za wszelkie informacje, dobre życzenia i zaciśnięte kciuki. W sumie może to i lepiej, że tak, zwłaszcza gdyby po naturalnym miednica miała mi się całkiem rozejść. Tylko to czekanie na piątek i niepewność jak to się wszystko poukłada Szpital sprawdzony, lekarze też. No nic, oby to zleciało i było już po wszystkim w domku
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1498 dni temu Posty: 3059 Skąd: WrocLove
Profil: Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor Jan
Nastrój:
Wysłany: 2011-01-11, 21:31
Laurel wszystko to indywidualna sprawa.
Ja rodziłam w szpitalu, w którym cewnik zakładali przed podaniem znieczulenia-mnie bolało jak cholera, aż się popłakałam, ale swój udział miały także nerwy i oczekiwanie.
O lewatywie nikt nic nie wspominał. Powiedzieli tylko, że jak chce to mogę wieczorem założyć sobie czopek.
Podkłady zmienia położna, po uruchomieniu już sama to robisz. Mnie próbowali uruchomić po 12h gdyż rodziłam o 19.00.
Mój połóg był straszny. Całe 6tyg krwawienia. W 6tyg założyłam krążek hormonalny, jeszcze prawie kolejne 3tyg krwawiłam.
Miesiączki to kwestia indywidualna, zależna również od karmienia piersią. Ja nie karmiłam i jak to lekarz stwierdził te powracające krwawienia w połogu, to już były próby powrotu organizmu do miesiączkowania.
_________________
Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
Są synami i córkami powołanymi do życia przez Życie.
Przychodzą przez was, ale nie z was.
I choć są z wami, do was nie należą.
Administrację przepraszam za odbiegniecie od tematu a resztę spółki za ewentualne zniesmaczenie, ale po prostu mną trzasnęło....
LeeLoo, jesteś albo głupia, albo wredna... Wybacz, ale pisanie komuś na kilka dni przed cesarką o swoich traumatycznych przeżyciach, których wspomnienie tak mocno w sobie pielęgnujesz jest dla mnie chore... Laurel jest teraz potrzebne wsparcie i zapewnienie, że jest to do przeżycia- bo mimo tego, że tyle razy swoją historię o niesamowitych cierpieniach opisywałaś to patrz- żyjesz jednak! I tyle innych kobiet żyje.
Laurel, a Tobie powiem tak- jesteś silną kobietą, optymistką co bije z Twoich postów. Wszystko będzie dobrze, a maluszek natychmiast pozwoli Ci zapomnieć o jakimkolwiek bólu czy trudnościach. Trzymam kciuki kochana
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1498 dni temu Posty: 3059 Skąd: WrocLove
Profil: Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor Jan
Nastrój:
Wysłany: 2011-01-12, 09:23
Marzycielka wypraszam sobie obrażanie mnie.
Ja pisze tylko prawdę, to o czym publicznie albo kobiety boją się mówić albo mówić nie chcą. Nie ja jedna, w gronie przyjaciółek słyszę to samo. Nie powinno się owijać w bawełnę i jedno co jest pewne, mimo radości z dziecka nigdy się tego nie zapomina. Moja ciocia miała cesarkę 25lat temu, a do tej pory pamięta ból i to jak po cewnikowaniu nie mogła dobiec do ubikacji, więc po co ściemniać, że jest kolorowo, jak nie jest?
_________________
Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
Są synami i córkami powołanymi do życia przez Życie.
Przychodzą przez was, ale nie z was.
I choć są z wami, do was nie należą.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum