Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
Wysłany: 2008-11-10, 21:32
Gadałam dziś z mężem i mówie mu że sen mi spedza z powiek to żeby małemu nic się nie stało podczas porodu, np. żeby pępowina sie nie owinęła wokół szyji - zwłaszcza że znajomych córeczka tak miała i ma teraz lekki niedowład prawej strony, no i ja też byłam owinięta pępowiną... a m kochanyt męzulek na to że nic się nie martw wszystko będzie dobrze, ja bedę wciąż przy tobie a lekarzę są przecież po to aby pomóc - och te nerwy , chyba wszystko przez to że cos się zaczyna dziać, skurcze jakos mocniej czuję
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 1226 dni temu Posty: 427
Profil: Imię: Anna
Im. dziecka: Maciuś
Nastrój:
Wysłany: 2008-11-11, 21:20
u nas w szpitalu podobno porod rodzinny jest za darmo, ja sie tylko jeszcze musze zastanowic kogo chce miec przy mnie... bo chyba nikt nie chce, mama powiedziala ze ona sama rodzila
Młoda mama przede wszystkim decyzja o obecnosci przy porodzie dodatkowej osoby, powinna należec do niej samej. Nie wolno zmuszać czy to prośbą, czy lekkim szantarzem nikogo, zwłaszcza meżczyzny bo to może przynieść fatalne skutki. Jesli sam tego nie chce, nie pozostaje Ci nic innego jak to zaakceptować.
Informacje: Wiek: 29 Dołączyła 1533 dni temu Posty: 290 Skąd: Opole/Katowice
Profil: Imię: Izabela
Im. dziecka: Hania
Nastrój:
Wysłany: 2008-11-12, 11:20
Mój mąż też nie był przekonany w 100% czy chce ze mną iść. Ale to było na pczątku, w miarę upływu czasu doszedł do wniosu, " że przecież nie może mnie tak zostawić samej" To kwesia indywidualna, ale u mnie to było tak, że nie wiem co bym bez niego zrobiła. Było mi o niebo lżej, dodawał mi sił i sama obecość sprawiła, że wspominam poród ( mimo bólu) wspaniale.
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 1287 dni temu Posty: 517 Skąd: UK
Profil: Imię: Aleksandra
Im. dziecka: Patryk
Nastrój:
Wysłany: 2008-12-22, 22:10
a moj porod byl nawet bardzo rodzinny oprocz partnera byla tez moja mama i bylo to super , mialam na kogo wreszczec , a potem kogo trzymac za reke na koncu
polecam kazdej przyszlej mamie , ja nie wiem co bym bez nich zrobila....
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1534 dni temu Posty: 4120
Profil:
Wysłany: 2009-02-04, 21:50
my też byliśmy razem do momentu, kiedy wywieźli mnie na blok operacyjny. Skurcze miałam co 5 minut, niby wg KTG nie były silne, ale mnie bardzo bolało. Marcin ściskał mnie za rękę, chłodził twarz zimną wodą i po prostu był. Jak Mały zaczął gubić tętno stał przy głowie i był taki spokojny, opanowany, choć wiem, że w środku cały chodził. A zaraz po tym jak wyjęli Maluszka z brzucha, zawołali Marcina i widziałam ich już razem I to był jeden z najcudowniejszych momentów w moim życiu
Ogólnie - mąż spisał się na medal i wiem, że przy drugim porodzie też na pewno będzie ze mną
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 1226 dni temu Posty: 427
Profil: Imię: Anna
Im. dziecka: Maciuś
Nastrój:
Wysłany: 2009-04-15, 10:01
motylek napisał/a:
Ja się najbardziej boję żeby wszystko było ok z malutkim i ze mną a ból i długie godziny - zniose...
a ja sie wlasnie tego bolu boje...
alexa87 napisał/a:
a moja mama powiedziala ze czasami gorzej wiedziec, zwlaszcza jak pierwszy porod byl traumatyczny ( a ona tak wlasnie miala )
no moja tesciowa jak rodzila mojego meza to podobno straszne katusze przezywala, miala przy sobie polozna sadystke i mowila ze przy 3-cim dziecku, gdy rodzila siostre mojego meza to mowila ze przez pol ciazy robila wszystko zeby poronic myslalala o abnorcji tak sie bala porodu ale podobno zadna kobieta co rodzila przy tej babie nie wspomina swojego porodu dobrze i nie uwaza ze urodzila 'normalnie' tylko ze to najgorsze wspomnienie z ich zycia... i mowiac o tej babie nigdy nie obywa sie bez przeklenstw.. na szczescie ona juz nie pracuje...
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 1288 dni temu Posty: 2007
Profil: Imię: Asia
Im. dziecka: Ula i Ala
Nastrój:
Wysłany: 2009-04-15, 13:08
ja myśle że mój mąż będzie przy mnie i on też na chwile obecna mówi że będziemy razem rodzić, będzie przy mnie i będzie mnie wspierał
mam nadzieje że nie zemdleje
mam nadziej że w naszych szpitalach istnieje taka możliwość, bo rożnie bywa
Informacje: Dołączyła 1159 dni temu Posty: 123 Skąd: śląskie
Profil: Imię: KINGA
Im. dziecka: AMELIA
Nastrój:
Wysłany: 2009-04-15, 14:05
My rodziliśmy razem i mój S. do tej pory jak wspomina przecinanie pępowiny i jak Amelka leżąc u mnie na brzuchu złapała go mocno za palec to się wzrusza i gardło mu ściska Położną mieliśmy cudowną, każdemu takiej życzę. W dodatku były z nami dwie stażystki, które też bardzo nam pomogły przeżyć poród w sposób ludzki i właśnie taki, że można go wspominać z łezką wzruszenia mimo bólu, który mu towarzyszył.
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 1226 dni temu Posty: 427
Profil: Imię: Anna
Im. dziecka: Maciuś
Nastrój:
Wysłany: 2009-05-05, 11:22
u nas w szpitalu niby jest tak ze malo ktora kobieta rodzi bez osoby towarzyszacej, ze to bardzo przydatne miec przy sobie faceta bo bedzie wspieral przez te dlugie godziny skurczow i jest bezpieczniej bo jakby sie co dzialo to zawola polozna, poda pic, pomoze wstac, itd. i przez to jest bardziej intymnie bo nie musi polozna ciagle zagladac albo siedziec, tylko co jakis czas. porod rodzinny mamy bezplatny i podobno mozna nawet 'sprosic' wiecej osob niz jedna, zalezy to od rodzacej (mnie wystarczy moj maz )
Mnie towarzyszył M przy porodzie z czego byłam bardzo zadowolona choć przed porodem nie byłam do tego chętna.
Podawał mi wodę między skurczami, pilnował KTG, masował plecy, a po narodzinach robił zdjęcia Synusiowi
cyganka napisał/a:
jak tam sie sprawdzili tatusiowie?
Mój M powiedział, że to było dla niego wielkie, szczęśliwe przeżycie i cieszył się bardzo iż był z nami wtedy!
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
Wysłany: 2009-10-29, 15:56
M. sprawdził się na 100% wystarczyło że trzymał mnie za rękę i już byłam spokojniejsza , pić dawał, gładził po głowie, więcej nie zdążył bo mały szybko się urodził no i zdjęcia i filmy nagrywał
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 749 dni temu Posty: 433 Skąd: Poznań
Profil: Imię: Małgorzata
Im. dziecka: Damian
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-20, 14:47
Mój M zawsze mówił że to będzie też jego dziecko więc on chce być przy porodzie, ale jak to się staje realne to stwierdził że on już nie chce i ja w sumie też nie chciałam nigdy, wolałabym mamę albo przyjaciółkę. Chociaż idealnym dla mnie rozwiązaniem byłoby gdyby ukochany był ze mną przez ta wszystkie skurcze i czekanie na pełne rozwarcie itd a już ta ostatnia faza to nie...czy jest w ogóle takie coś możliwe czy jak się zdecyduję że go nie chcę to od przyjazdu do szpitala będe sama??
_________________ "Pozostań dzieckiem, aby Cię zawsze mogły kochać Twoje dzieci."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum