Informacje: Wiek: 32 Dołączyła 1488 dni temu Posty: 2960 Skąd: podlaskie
Profil: Imię: Aneta
Im. dziecka: Dominik , Daniel
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-20, 14:56
Go$, to zależy od szpitala , musiała byś się dowiedzieć u siebie . U nie jest tak że przy porodzie może być tylko jedna osoba . Ale za drzwiami może czekać reszta rodziny . I mogą się zmieniać . Jak np. wyjdzie mąż z porodówki to może wejść np. mama .
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 767 dni temu Posty: 2694 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia, Filip
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-20, 21:32
W szpitalu, gdzie rodziłam, jest możliwy poród rodzinny jak tylko są wolne sale - na szczęście jest ich kilka.
Niektóre szpitale wymagają zrobienia HBs - zwłaszcza jak tatuś ma przecinać pępowinę albo wymazu z nosa na MRSA (żeby nie przytargać tej bakterii do szpitala) - w każdym trzeba osobno spytać.
Po długich rozważaniach stanęło na tym, że mąż będzie przy porodzie, ale los jednak zdecydował inaczej i Marek dojechał do szpitala jak już byłam w połowie cesarki
Ale chociaż słyszał pierwsze wrzaski Zosi
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1533 dni temu Posty: 4112
Profil:
Wysłany: 2010-01-20, 21:36
u nas w zasadzie wszystko dozwolone. poród rodzinny jest na porządku dziennym, bliska osoba może być cały czas, może też wyjść, kiedy o to poprosisz. wiadomo, że przy cięciu nikogo nie wpuszczają, ale zaraz po już mąż może być z dzidzią. u nas tak właśnie było
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 806 dni temu Posty: 431 Skąd: Radomsko/Częstochowa
Profil: Imię: Karolina
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-26, 09:49
Dziewczyny, chciałabym rodzić w sali do porodów rodzinnych, no i oczywiście fajnie jest mieć kogoś przy sobie. Ale ja nie chcę, żeby mój mąż patrzył na jakieś horrory między moimi nogami, on mówi, że i tak by tego psychicznie nie wytrzymał...
Z drugiej strony chyba z kimś kobieta czuje się trochę pewniej... I co tu zrobić? Zaprosić go do sali tylko na czas pierwszych skurczy, jak jeszcze żaden tragizm nie będzie widoczny? A jak się totlnie zniechęci? Myślałam o tym, żeby wziąć przyjaciółkę, ale ona ma do szpitala 80km, więc odpada!
piccolina, mozecie sie umowic, ze wchodzicie razem na sale a zawsze w razie czego to wyjdzie na korytarz. Tylko skoro Ty nie chcesz byc tak do konca sama, to nie wiem co ci doradzic. A ktos z rodziny?
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 806 dni temu Posty: 431 Skąd: Radomsko/Częstochowa
Profil: Imię: Karolina
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-26, 11:01
Madzia, nie wiem czy nerwowa mama to byłby dobry pomysł. Mój mąż jest bardzo spokojny i opanowany (przeciwieństwo mnie), więc myślę, że w takiej chwili byłby najlepszym wyborem. Natomiast nie chcę, żeby widział mnie na łóżku rozkraczoną, bo chyba tak to wygląda? Przynajmniej on też tak to sobie wyobraża. I nie widzę siebie w koszulce do pępka z wielkim brzuchem, a przy mnie mąż.. Chyba, że jest inaczej.
Takie mam głupie pewnie zasady, że moje intymne części ciała mężowi powinny się kojarzyć z przyjemnością a nie ze sprawdzaniem rozwarcia i patrzeniem na wydobywającą się krew. Trudna sytuacja... kto by pomyślał, że człowiek będzie miał takie problemy...
E, to mama tylko by Cie pewnie jeszcze bardziej chyba stresowala.
Co do wygladu porodu i obecnosci meza, to roznie ludzie na to patrza. A maz nie stalby na przeciwko Ciebie i nie patrzyl na to wszystko, bo czasami nawet lekarze nie pozwalaja na cos patrzec. Moze dobrym pomyslem, byloby wspolne ogladanie porodow rodzinnych? Ja ogladalam fajna serie programu "opowiesci o narodzinach" i od razu nagrywalam, teraz czesto wlaczam przy moim. I chociaz mowi, ze nie da rady byc tam ze mna (tzn byc bedzie na pewno, ale nie wie ile tam wytrzyma, po prostu wyjdzie kiedy bedzie chcial) to ja go rozumie. Nie oszukujmy sie, nie kazdy moze patrzec na rozne rzeczy. Podejrzewam, ze krwi by sobie nie dal spokojnie pobrac ostatnio jak skrecilam noge i plakalam w nocy z bolu, to i jemu sie slabo zrobilo
Zrobisz jak uwazasz, a w takiej sytuacji bedziesz chyba najmniej myslala o tym, jak teraz wygladasz i z czym sie kojarzysz mezowi. A jakie on ma zdanie? Chce, nie chce?
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 806 dni temu Posty: 431 Skąd: Radomsko/Częstochowa
Profil: Imię: Karolina
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-26, 12:57
madzia napisał/a:
A jakie on ma zdanie? Chce, nie chce?
Hmmm... mówi, że nie wytrzyma psychicznie, ale sądzę, że wynika to z tego, co wie (czyli jak dużo nie wie). Poród kojarz mu się z wrzeszczącą nagą (średnio wyglądającą) spoconą kobietą z rozstawionymi nogami, której właśnie nacinają krocze. Sama nie wiem, jak wygląda poród, bo go nie przeżyłam, ale chyba da się, żeby wyglądał lepiej estetycznie? Czy nie?
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 767 dni temu Posty: 2694 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia, Filip
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-26, 19:36
Estetycznie to raczej nie. Zawsze będą rozłozone nogi, będzie trochę krzyku, może być nacięcie krocza - ale można patrzeć w drugą stronę, w oczy ukochanej osoby, a rejony od pasa w dół zostawić położnej.
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1533 dni temu Posty: 4112
Profil:
Wysłany: 2010-01-27, 21:16
to wszystko kwestia podejścia. wiadomo, że estetycznie nie jest i kobieta nie wygląda pięknie. koszulka nie musi być krótka, no ale nogi w pewnych fazach muszą być rozłożone, będzie krew, może być nacinanie krocza. ale zanim to wszystko nastąpi jest czekanie na rozwarcie, a wtedy można chodzić, kucać, oddychać sobie, mąż może być pomocny wtedy w podawaniu wody, chłodzeniu czoła itd. a na sam finał może wyjść, jeśli nie ma przekonania, żeby do końca być z Tobą. a jeśli zdecyduje się być do końca, to niech stoi przy głowie, trzyma za rękę i podnosi na duchu.
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 806 dni temu Posty: 431 Skąd: Radomsko/Częstochowa
Profil: Imię: Karolina
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-27, 22:51
Madzia81 chyba masz rację, to chyba będzie najlepsze rozwiązanie - trzymać męża czekając na rozwarcie, a w drugiej fazie wygonić go do bufetu na bigos i on się nie nasłucha i ja się nie będę wstydzić. Muszę z nim porozmawiać, może takie rozwiązanie to złoty środek?
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 1224 dni temu Posty: 427
Profil: Imię: Anna
Im. dziecka: Maciuś
Nastrój:
Wysłany: 2010-02-27, 17:24
co to za podejscie? ze maz ''nie wytrzyma''? a czemu kobiety musza sie meczyc? niech facet tez sie naslucha i napatrzy! niech wie, jak to jest! po co facetow oszczedzac? przeciez w kazdej innej sytuacji udowadniac chca jacy oni twardzi i mescy... niedorzeczne, doprawdy. tym bardziej ze to jego dziecko! po co ma go to omijac?
chociaz ja jakbym naturalnie rodzila to jakby maz chcial mnie wspierac itd ja czulabym ze za bardzo sie stara i robi tojakos tak z musu, dla mnie by to bylo sztuczne, nie wiem w ogole ostatnio jego slowa pocieszenia i wsparcia w jego ustach brzmia dla mnie smiesznie. zaczelabym klnac albo smiac sie sama nie wiem.
a co do przyjaciolki to nigdy w zyciu nie pozwolilabym zeby jakas przyjaciolka ogladala mnie gola i w takim strasznym stanie dodatkowo z dzieckiem wychodzacym miedzy nogami...
a mama to juz wieksze wsparcie, ale moja by nie chciala.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum