Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 154 dni temu Posty: 2 Skąd: Rzeszów ;)
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2010-02-27, 20:26
Wszystko zalezy od partnera. Nie kazdy partner to przetrzyma.
Ja jeszcze nigdy nie bylam w ciazy i nie rodzilam jeszcze dzieci,
ale jesli moj partner nie bedzie chcial mi towarzyszyc przy porodzie to uszanuje jego zdanie. Szczerze moiwac to ja osobiscie bym tego nie chciala.
Rozkraczona kobieta, krew i krzyki wolalabym mu nawet tego
oszczedzic, zeby nie musial tego ogladac
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 602 dni temu Posty: 1128
Profil: Imię: Kornelia
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-02-28, 11:04
Widziałam kilka porodów i chyba macie strasznie złe skojarzenia. Owszem jest trochę krwi, śluzu itp., dzieciątko wygląda jak mały potworek, ale nie zauważyłam żeby któryś tatuś nie zakochał się w nim od pierwszego wejrzenia. Poza tym mąż/partner nie zagląda w krocze tylko sto przy głowie kobiety i nie widzi pękniętego krocza! Nie widzi zszywania, bo idzie wtedy popatrzeć jak neonatolog ogląda i bada maluszka. Ja decyzję zostawiłam mężowi i nie będę go namawiać ani mu zabraniać. Jeśli stwierdzę podczas porodu że mi przeszkadza to poproszę go o wyjście, jeśli on stwierdzi że nie da rady wyjdzie. Ale uwierzcie mi widziałam jak pewien tatuś dzielnie stał przy żonie i ją wspierał po czym jak zabrano maluszka do ważenia wyszedł na korytarz i popłakał się jak dziecko takie to było dla niego ważne przeżycie. Dlatego nie mam zamiaru pozbawiać mojego męża tej szansy. Ale oczywiście to tylko moje odczucia i moje zdanie.
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 732 dni temu Posty: 1441
Profil: Imię: Alicja
Im. dziecka: Szymuś
Nastrój:
Wysłany: 2010-02-28, 12:24
plany planami a zycie zyciem:) poczatkowo tez nie wyobrazalam sobie obecnosci M przy porodzie. On jest nerwowy jesli chodzi o krzywdę, ból, zagrozenie itp. Natomiast jak przyszlo co do czego to był oazą spokoju. I widział mnie rozkraczoną, rozdartą, krzyczącą, prawie nieprzytomna z bólu i dał radę. Ja dałam Widział wychodząca głowkę Szymcia, pomagał mi wchodzić pod prysznic, widzial jak krew cieknie mi po nogach.
Czy cos się między nami zmieniło? tak. wspólny poród nas zblizył. Pomoc jaką mi okazal zaraz po porodzie i w pierwszych tygodniach była ogromna.
I uprzedzę kolejne pytanie. Nadal pociągam go fizycznie. Nawet przez sekundę nie poczułam się nieatrakcyjna dla swojego męża
no ale duzo zalezy od meżczyzny. Nie każdy to zniesie. ja jestem ze swojego bardzo dumna.
_________________
Lepiej żeby mnie nienawidzili taką, jaka jestem, niż kochali kogoś
kim nigdy nie będę
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 602 dni temu Posty: 1128
Profil: Imię: Kornelia
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-02-28, 12:43
Dokładnie wszystko zależy od człowieka, kobiety też różnie znoszą cierpienie i ból.
:), Ale powiedź czy uważaliście cały ten proces porodu za obrzydliwy, bo ja mam wrażenie że wiele kobiet tak go przedstawia i stąd ta niechęć do wspólnych porodów...
Swoją drogą też kiedyś miała taki obraz tego wszystkiego.
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 732 dni temu Posty: 1441
Profil: Imię: Alicja
Im. dziecka: Szymuś
Nastrój:
Wysłany: 2010-02-28, 12:50
obrzydliwy? na długo przed porodem wolam być sama, zeby M nie widział mnie w takim stanie. A raczej nie wyobrazałam sobie tego, ze mógłby zagladać mi w krocze podczas porodu. W trakcie (tak do 8 cm) myslałam, ze własciwie to nie jest mi do niczego potrzebny. A gdy zaczeło sie najgorsze, to było mi wszystko jedno kto jest, kto patrzy, kto słyszy. Byłam tylko ja i mój ból.
Po wszystkim, po porodzie po powrocie do domu, ani przez chwilę nie załowałam, ze maż byl przy mnie.Bo widział jak na świat przychodzi jego syn. A ze w tak trudnych okolicznosciach to co? Tak wygląda zycie. to nie tylko, pocałunki i tulenie, ale i ból, krew, wydzieliny itp.
Nigdy chyba nie myslalam o porodzi jak o czyms obrzydliwym. Raczej przerażajacym.
jeszcze jedno. Poród wspominam fatalnie, nie wyobrazałam sobie ze tak moze boleć. Nie pisze tego zeby straszyc tylko zeby pokazać, ze nie dla wszystkich kobiet poród to tylko ból. Dla większości (chyba) to ta chwila gdy kładzą dziekco na brzuchu - ponoc najpiekniejsza chwila jaka mozna przezyć. Niestety mnie ta chwila ominęla. Bol przycmił wszystko.
Ale jak poczytasz o wspomnieniach porodowych, to większośc mam zapomniało o bólu bardzo szybko.
_________________
Lepiej żeby mnie nienawidzili taką, jaka jestem, niż kochali kogoś
kim nigdy nie będę
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 668 dni temu Posty: 380
Profil: Imię: Anna
Im. dziecka: Maciuś
Nastrój:
Wysłany: 2010-02-28, 15:04
:) napisał/a:
Dla większości (chyba) to ta chwila gdy kładzą dziekco na brzuchu - ponoc najpiekniejsza chwila jaka mozna przezyć. Niestety mnie ta chwila ominęla. Bol przycmił wszystko.
ja tej chwili wcale nie mialam. i bardzo mnie to boli. nie moglam od razu zobaczyc mojego dziecka, nakarmic go, dotknac. dopiero kilkanascie godzin pozniej moglam ZOBACZYC przez pare minut mojego malego. jak wielka moze byc tesknota do kogos, kogo sie nigdy nie widzialo? ogromnie wielka.
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 976 dni temu Posty: 1872 Skąd: Wałbrzych
Profil: Im. dziecka: Krzyś
Nastrój:
Wysłany: 2010-02-28, 21:46
macie rację, wszystko zależy od partnera. my planowaliśmy rodzić razem, przez powikłania przy porodzie, nie do końca się udało. ale M. też dużo widział. i też tylko nas to do siebie zbliżyło.
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 602 dni temu Posty: 1128
Profil: Imię: Kornelia
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-02-28, 22:46
:), Chodziło mi o to że niektóre kobiety bardzo dużo mówią o tych brzydkich rzeczach w porodzie i sprawiają że facet widzi go jak coś obrzydliwego. A przecież to podobno coś najpiękniejszego co można przeżyć. (mam nadzieję że wkrótce się dowiem na własnej skórze)
Informacje: Wiek: 29 Dołączyła 210 dni temu Posty: 1725 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia
Nastrój:
Wysłany: 2010-03-01, 06:40
Sam poród nie jest najciekawszym widokiem, ale przecież nie dla widoków się na niego idzie - nie trzeba zaglądać partnerce ciągle między nogi i znika cała potencjalna obrzydliwość.
Podobno najpiękniejsze - ale nas niestety omineło
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 602 dni temu Posty: 1128
Profil: Imię: Kornelia
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-03-01, 09:28
Ważne jest podejście dla mnie każdy był piękny, nawet jak trzeba było się przebrać całkowicie. I ta radość w oczach rodziców. Tri, Nadrobicie już nie długo. mloda_mama, Przy następnym dziecku może wszystko pójdzie inaczej i uda Ci się przeżyć to tak jakbyś chciała. Ważne że masz ślicznego syneczka.
Informacje: Wiek: 17 Dołączyła 89 dni temu Posty: 10
Profil: Imię: Agnieszka
Nastrój:
Wysłany: 2010-05-03, 20:39
Mój Pysio ciągle powtarza że chce być przy mnie od początku do końca... I NIE MAM TU NA MYŚLI SAMEGO PORODU On chce byc przy mnie na każdym USG, na każdym pobieraniu krwi (strasznie boje się igieł lekarskich wiec sie uparł że wtedy bedzie przy mnie) i przy porodzie też chce być... Twierdzi że nawet jak bedzie trwać 2dni to będzie tam siedział do końca. I się oczywiście ciesze ale udało mi sie mu wytłumaczyć że mogłabym sie czuć niezręcznie (a nawet zażenowana) gdyby mnie widział taka spocona i wrzeszczaca itd... no i w końcu przyznał mi racje ale coś czuje że to nie było jego ostatnie słowo mamy jeszcze duuużo czasu wiec pewnie wrócimy do tematu:) Uważam że Facet powinien byc przy porodzie (licząc od pierwszych skurczy) ale nie koniecznie podczas finału.
_________________ Życie jest zdradliwe... Ten kto uważa, że coś może być pewnie- jest głupcem.
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum