aaaa, o ten ból chodzi to mnie też bolało do póki nie wyciągnięto mi szwów, ale to normalne, że szwy ściągają, rana się goi i dlatego czujemy taki dyskomfort, a po wyciągnięciu szwów jest coraz lepiej
Witam, opisze Wam mój poród.
O godz.16 trafiłam na porodówke skurcze miałam co 6 minut. Odrazu mnie położyli i podłączyli do ktg ale ja miałam bóle z krzyża i nie potrafiłam leżeć. Tak więc chodziłam po korytarzu i pod prysznic polewałam sobie plecy gorącą wodą i to mi pomagało. O godz. 20 odeszły mi wody i zaczełam mieć bóle parte. Myślalam że umre wtedy bo bolało jak cholera. Cały czas był przy mnie mąż trzymał mnie za ręke i mówił jak oddychać. Pani doktor zrobiła mi USG brzucha i powiedziała że dziecko ma gdzieś 2500 gr. i dam rade urodzić a jestem bardzo szczupłą osobą. A potem to pamiętam tylko tyle że dziecko było już w kanale rodnym przyleciała pani dokror z papierami i kazała mi podpisać zgode na cięcie. Szybko wywieżli mnie z porodówki na sale operacyjną . Obudzili mnie o 22 i było już po wszystkim. Potem lekarz mi powiedział że dziecko zaczeło tracić tętno i musieli szybko zrobić cesarke . Nikomu nie życze takiego porodu . Bo to tak jak by sie miało dwa porody . Ale to prawda że jak się zobaczy dzidziusia to o bólu się nie myśli . Dodam jeszcze że mały jak się urodził to ważył 3250 a nie jak wyszło na USG 2500 . Teraz już wiem że następny poród będzie przez cesarskie cięcie. Co do opieki w szpitalu to jestem bardzo zadowolona. Może troszkę się rozpisałam ale aż mi lepiej że mogłam to Wam tu opisać.
Aneta, wazne, że wszystko się dobrze skończyło, dla ciebie i dzidzi
Wiecie, jak tak czytam o tym wszystkim to mnie ciarki przechodzą, a teraz jadę na dodatek do siostry która jest niedawno po porodzie wtedy to sie naslucham , bryyyyy
Viagra ja w ostatnim miesiącu nie bałam się porodu bardziej byłam ciekawa jak to jest jak się rodzi A już nie mówiąc o tym że najbardziej byłam ciekawa jak wygląda mój dzidziuś. Ale tak chyba mają wszystkie mamy przed porodem
Kurcze mam mieszane uczucia co do Waszych wypowiedzi.
Jestem pewna, że będę próbować naturalnie rodzić bez żadnego znieczulenia.
Co do bólów to mam zespół jelita drażliwego i nieraz dopadają mnie takie kolki w podbrzuszy, że nawet oddechu nie mogę złapać. Jeśli bóle porodowe mają podobne natężenie do myślę, że dam radę bez znieczulenia.
Ale jak to wyjdzie to się okaże
Też właśnie zastanawiam się jak to jest z tym kroczem i chyba tego najbardziej bym się bała.
No a jak piszecie, że decyzje o cesarce podejmowali w jednej chwili, bo coś z dzidzią się działo to aż ciary mnie przechodzą i modlę się, żebym jak kiedyś rodząc nie miała takich akcji. Nie wiem dlaczego, ale bardzo chciałabym rodzić naturalnie.
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła: 04 Lip 2008 Posty: 2 Skąd: London City
Profil:
Wysłany: 2008-07-09, 18:39
kurcze jak tu poczytalam,to az mi sie troszku odechcialo.... niby jestem odporna na bol,ale to zalezy jak dlugo musze go znosic...a tu widze nie trwa to piec minut i do tego te naciecia,zszywanie...ojojoj...
no ale coz innej drogi nie ma podobnie jak LeeLoo jestem pewna ,ze bede probowala urodzic naturalnie i bez znieczulenia..ale czas pokaze
Poki co gratki dla wszystkich mamusiek
Ja jeśli o poród to najbardziej boje sie nie bólu a właśnie tego żeby powikłań nie było, żeby wszystko poszło normalnym tokiem. Teraz to zaczynam przeżywac przyszłą wizytę u ginekologe i USG, ale wierzę że wszytko jest ok
motylek na pewno wszystko będzie dobrze Napisz jak tam wizyta u lekarza . A kiedy będziesz wiedziała czy to chłopczyk czy dziewczynka ? A może ma być niespodzianka
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum