Informacje: Dołączyła 182 dni temu Posty: 9 Skąd: z ogródka
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2010-01-31, 16:42
Moja cesarka była koniecznością, bo córci naszej tętno zaczęło spadać. Narkozy nie było tylko jakieś wspomagane znieczulenie zewnątrzoponowe, bo zaczęliśmy naturalnie. Odczucia dziwne, tak jakby ktoś Ci w brzuchu mieszał. Nerwy są duże bo jesteś przytomna, a jednocześnie nie do końca wiesz co się dzieje i nic nie widzisz przez zasłonkę.
Informacje: Wiek: 29 Dołączyła 210 dni temu Posty: 1725 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-31, 18:57
U mnie też była cesarka, też z powodu słabnącego tętna - ale zanim się cokolwiek rozkręciło, max skurcze w KTG miałam na 40% = nie bolało.
No a w trakcie i po to już się leki przeciwbólowe dostaje
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 344 dni temu Posty: 197 Skąd: elblag
Profil: Imię: Monika
Im. dziecka: Julia
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-31, 20:26
mloda_mama, spalas jak robili ci cesarke bo ja mialam czesciowe znieczulenie od pasa w dol i normalnie lezalam i rozmawialam z anastezjologiem mnie nie uzypiali
U mnie bylo tak pare dni przed porodem bylam u ginekologa ktory po zbadaniu mnie poimformowal ze to juz czas na porod ze dziecko jestv juz gotowe do przyjscia na swiat i dal mi skierowanie do szpitala wiec na drugi dzien rano pamietam byl piatek pojechalismy do szpitala tam zrobili mi KTG i stwierdzili ze jeszcze poczekamy i kazali mi przyjechac w poniedzialek wiec przyjechalismy w poniedzialek i juz zostalam w szpitalu a we wtorek wzieli mnie na porodowke no i na stol bo mialam cesarke lekrz dal mi znieczylenie i rozmawial ze mna gdy wyciagneli maluszka z brzucha dowiedzialam sie ze to dziewczynka a nie chlopiec ktory mial byc zaczelismy sie smiac z tego bo ja nie wierzylam ze to dziewczynka i sie rozplakalam niestety R nie byl wtedy ze mna bo musial wyjechac ale na drugi dzien przyjechal byl w szoku tez jak dowiedzial sie ze to dziewczynka
Informacje: Wiek: 31 Dołączyła 931 dni temu Posty: 2047 Skąd: podlaskie
Profil: Imię: Aneta
Im. dziecka: Dominik , Daniel
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-31, 20:43
Ja też spalam jak miałam cesarkę bo już nie było czasu na częściowe znieczulenie . A przy drugiej dali znieczulenie w kręgosłup .
monikak, no to mieliście z mężem niespodziankę
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 668 dni temu Posty: 380
Profil: Imię: Anna
Im. dziecka: Maciuś
Nastrój:
Wysłany: 2010-02-28, 12:27
monikak napisał/a:
mloda_mama, spalas jak robili ci cesarke bo ja mialam czesciowe znieczulenie od pasa w dol i normalnie lezalam i rozmawialam z anastezjologiem mnie nie uzypiali
Aneta napisał/a:
Ja też spalam jak miałam cesarkę bo już nie było czasu na częściowe znieczulenie . A przy drugiej dali znieczulenie w kręgosłup
no dokladnie tak u mnie bylo jak u Anety. ja nie mialam normalnego porodu, nawet sie nie zaczal tylko nagle w domu dostalam krwotoku dziecko sie dusilo zabrali mnie karetka do szitala no to musiali szybko malego wyciagac z brzucha nie mieli czasu na celowanie w kregoslup zrobili tylko szybki zastrzyk (gaz na mnie nie dzialal)i juz spalam. ile - moze pol godziny to wszystko trwalo jak czaselam krwawic (a wlasciwie tryskac - tak to jest wlasciwe okreslenie) albo nawet nie. teraz juz nie wiem.
Aneta napisał/a:
monikak, no to mieliście z mężem niespodziankę
no niespodzianki sa najlepsze :d ale ja jednak wole wiedziec z gory co sie ma urodzic... hmm po co? no nie wiem, zeby np. rozowe rzeczy zgromadzic
_________________
:) Gość
Informacje:
Profil:
Wysłany: 2010-03-01, 10:21
mloda_mama napisał/a:
:) napisał/a:
Dla większości (chyba) to ta chwila gdy kładzą dziekco na brzuchu - ponoc najpiekniejsza chwila jaka mozna przezyć. Niestety mnie ta chwila ominęla. Bol przycmił wszystko.
ja tej chwili wcale nie mialam. i bardzo mnie to boli. nie moglam od razu zobaczyc mojego dziecka, nakarmic go, dotknac. dopiero kilkanascie godzin pozniej moglam ZOBACZYC przez pare minut mojego malego. jak wielka moze byc tesknota do kogos, kogo sie nigdy nie widzialo? ogromnie wielka.
młoda i ja tej chwili nie miałam. Polozyli mi Młodego na brzuchu, ale nie płakał, nie ruszł się, nie przyssał sie do piersi. Był zbyt wyczerpany porodem, pod wpływem leków.
mam zal do losu o to, ze nie przezyłam chwili wzruszenia gdy wyskoczył ze mnie. Ze ból i zmęczenie odebrało mi radość. Nie tak to miało wyglądać, nie tak wyobrażałam sobie tę chwile.
No to moze ja cos naskrobie, zanim zapomne jak to bylo
A wiec zaczelo sie w poniedzialek o 6 rano, od delikatnych boli jak na @ poszlam do lazienki troche krwawilam. Pobolewalo caly dzien. PO poludniu ustapilo, i sie wkurzylam bo juz mialam nadzieje ze sie zaczyna, a tu skurcze sobie poszly:( no ale kolo 22 wzielam prysznic i poszlam do lozka, wtedy zaczely sie "te" skurcze! Tego nie da sie pomylic, teraz sama moge to powiedziec lapalo w podbrzuszu, i tak sciskalo, narastajacy skurcz i twardnienie brzucha w tym momencie. Pierwsze pol godziny nawet nie zwracalam zbytnio uwagi, bo myslalam, ze zaraz znow przejdzie, ale nie przeszlo, wiec zaczelam patrzec na zegarek, i mierzylam odstepy miedzy skurczami. Byly rozlozone rowno po 5 min. czasami 3, czasami 2, czasami 6, 7.
No i tak lapalo, znow pojawiala sie krew, wiedzialam ze sie zaczyna ale nie moglam uwierzyc P. sie jeszcze troche zdrzemnal, ja tez probowalam ale jak lezalam bylo tylko gorzej, wiec chodzilam troche po domu, zasiadlam do komputera i o godz. 1 zadzwonilam do szpitala, bo trzeba zanim sie przyjedzie. Mialam wtedy zwiazc tabletke przeciwbolowa, i jak niec sie nie zmieni, to zadzwonic jeszcze raz za godzine. NIe pomoglo. Zadzwonilam znow, i zaproszono mnie na porodowke
Po godz. 3 podlaczyla mnie pod ktg, skurcze byly regularne, rozwarcie na 3, 4 cm. Chwile pozniej polezalam w wannie, nie wierzylam w cudowne moce wody, ale skurcze przestalam czuc wiec tak posiedzialam sobie chyba ze 40 min. rozwarcie bylo na 5, 6 cm. skurcze juz silniejsze, wdychalam sobie lustgas, po ktorym mialam glupawke przed godz. 8 zaczely sie bardzo bolesne i dluzsze skurcze, a przerw juz miedzy nimi praktycznie nie bylo, strasznie mnie bolalo. Wytrzymalam chyba ze 3 takie skurcze i wezwalam polozna, zeby dali znieczulenie w kregoslup. Przyszedl lekarz i dal zastrzyk, troche nieprzyjemne uczucie ale nie bylo bolesne! Bylam juz tak oglupiona tym gazem, jeszcze z jeden taki skurcz zlapal, a ja malo reki studentce nie zgniotlam, tak ja sciskalam kilka sekund pozniej, wszystko minelo jak reka odjal. Moglam wstac, pochodzic i przyspieszyc tym samym. Bo lezec jest gorzej, na stojaco glowka bardziej napierala. Przebili pecherz, odeszly wody, i zaczely sie parte. Trzy parte P. byl na sali, dalej nie wytrzymal, bo sam by chyba zaslabl Plus boli partych byl dla mnie tak, ze jak sie pojawialy to w chwili parcia bardzo czulam jakiego rodzaju ulge. Jak pzrestawalam to czulam jak dzidzia sie cofa, i to mnie przerazalo, bo przy kolejnych trzeba bylo znow od poczatku wypychac. ok. pol godziny trwaly te skurcze, a ja nie mialam sily rodzic, bylam senna, i tak piekielnie rozpychalo, ze mowilam, ze ja nie dam rady, w pewnym momencie chcialam sama uciskac brzuch zeby tylko sobie jakos ulzyc, ale to hih, nic nie dawalo chociaz wykrzyczalam sie za wszystkie czasy, a P. mowil, ze na korytarzu bylo tak samo slychac jak na sali, jedyne co, to nie patrzyl W koncu tak sie zawzielam, zlapalm sie tego lozka, i mowie, ze musze sie zebrac i urodzic juz! bo tylko to przyniesie ulge. Parlam i parlam, czulam jak tam wszystko sie przeciska, dotykalam sobie glowke jak wychodzila, i nagle pokazano mi czerwonego wygniecionego bobasa dziewczyny, bol zapomnialam w jednej chwili
Pokazali ze to dziewczynka, polozyli mi ja na piersiach, przecielam pepowine, wpuscili P. na sale, jak go zobaczylam to nie wierzylam ze to ten sam facet, bo on taki niewrazliwy, a tu zaplakany wszedl na sale, dal buziaka, powiedzial ze bylam dzielna ale nie chcial jeszcze patrzec jak tam kolo mnie jeszcze "robia" i wyszedl. Pozniej lozysko, 3 malutkie szwy gdzies tam w srodku, i kupa slow chwaly od poloznych, ze tak dzielnie i szybko jak na pierwszy porod. Porod odbierala studentka, zszywala mnie tez ona bardzo sie ciesze ze na nia trafilam, bo tak przemila i pomocna, ze nie balam sie niczego.
Wspominam bardzo milo i emocjonalnie
_________________ Gdy przyszłaś na ten świat moje życie całkiem rozjaśniało...
Jesteś moim światełkiem - tak przecież być musiało!
Dziękuję Ci że jesteś, że śmiejesz się i płaczesz...
Że czasem tak na mnie patrzysz...
Tak jakoś pięknie.... "inaczej".
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 344 dni temu Posty: 197 Skąd: elblag
Profil: Imię: Monika
Im. dziecka: Julia
Nastrój:
Wysłany: 2010-03-17, 19:37
madzia, no to dzielna z ciebie kobitka brawo choć ja miałam cesarkę i nie wiem co to za ból ale wiem jedno ze jak zobaczy się mała kruszynkę to wszystko po za nia nie istnieje znika ból i zmęczenie to wspaniale uczucie trzymac w ramionach swoje ukochane upragnione dziecko
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 976 dni temu Posty: 1872 Skąd: Wałbrzych
Profil: Im. dziecka: Krzyś
Nastrój:
Wysłany: 2010-03-17, 21:07
ja już pisałam, ale powtórzę, że można pozazdrościć takiego porodu. i zazdroszczę. wanna, gaz, znieczulenie. no i wszystko tak pozytywnie, bez komplikacji, gratuluję madziunia jeszcze raz i dzięki za kolejne chwile wzruszenia
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum