Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 854 dni temu Posty: 430 Skąd: Poznań
Profil: Imię: Małgorzata
Im. dziecka: Damian
Nastrój:
Wysłany: 2010-09-06, 22:15
Kochana nic tylko zazdrościć...naprawdę piękny poród i ślicznie opisany...Wsparcie widzę miałaś wspaniałe i najważniejsze,że byliście razem i tak pięknie wszystko się skończyło
_________________ "Pozostań dzieckiem, aby Cię zawsze mogły kochać Twoje dzieci."
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 923 dni temu Posty: 2168
Profil: Im. dziecka: jULEK eMILEK
Nastrój:
Wysłany: 2010-09-19, 11:14
10.09.2010
DOM
Przed 2 w nocy poczułam dość silne skurcze skoro mnie obudziły. Pomyślałam sobie, że znowu noc nieprzespana jak poprzednia. Gdy sprawdzałam na zegarku były średnio co 15-12 minut, ale do wytrzymania. Wody nie odeszły skurcze regularne, ale jeszcze za mała odległość czasowa więc przewracałam się z boku na bok. Oby do rana pomyślałam.
Wstałam o 7 i dotarło do mnie, że skurcze już co 5-7 minut. Ubrałam starszą córkę, ale nie dałam rady już odprowadzić do przedszkola. Zrobił to mąż. Ja w tym czasie zjadłam śniadanie, wzięłam gorącą kąpiel, żeby zobaczyć czy będzie się coś działo czy przestanie. W wodzie odszedł mi czop, myślałam, że cały, ale jak się później okazało tylko część. Poskakałam na piłce i stwierdziłam, że trzeba jechać na IP, może nic nie być, ale przynajmniej podłączą pod KTG, zobaczę co maluszkiem.
IZBA PRZYJĘĆ
Zjawiliśmy się tam krótko po 10. Mnóstwo pytań i formalności. Podczas badania ginekologicznego okazało się, że mam rozwarcie na 6 cm więc na porodówkę mnie wysyłają. Ja w szoku, jak to już? Gdy się przebierałam odszedł czop do końca a chwilę później chlusnęły wody i wtedy dotarło do mnie, że jeszcze dziś urodzę. Szczęśliwa, prawie biegiem, poszłam na salę.
PORODÓWKA
Nim mnie podłączyli pod ktg zrobiła się 11:35. Zastanawiali się nad tym bardzo mocno, ponieważ tego dnia było dużo porodów i brakło po prostu łóżek. Ale w końcu się położyłam, położna obiecała, ze to z godzinkę potrwa i mnie odłączy, ale tak się rozwinęło, że musiałam leżeć przez cały czas. Skurcze były lekkie i krótkie, w tym czasie przypominałam sobie jak oddychać prawidłowo, taka próba generalna. Leżałam tak z półtora godziny. Myślałam o wszystkim i o niczym, byle czas leciał. Obok akurat dziewczyna już zaczęła przeć i tak jakoś szkoda mi się zrobiło. Wystukiwałam palcami różne melodie, czytałam jakieś regulaminy wiszące na ścianach i dłużyło mi się okropnie.
Niedługo potem i ja zaczęłam odczuwać coraz to silniejsze skurcze i trwały około godziny. Położne zaczęły się przygotowywać do rodzenia. O 13:30 miałam już silne parte, ale były jeszcze za krótkie. Kazano mi w czasie tych skurczów popierać po dwa razy, to mi ulży i rzeczywiście tak było. Oczywiście oddychanie to podstawa i dużo mi pomagało.
PORÓD
Gdy nadszedł ten mój upragniony moment i położna kazała przeć z całej siły zrobiłam tak jak miałam to ułożone w myślach od dawna. Głowa do klatki, zamknąć oczy i mocno pchać, potem jeszcze jeden szybki wdech i doprzeć na tym samym skurczu. Z takim założeniem zamierzałam mieć kilka partych i urodzić. A tu taka niespodzianka. Parcie i czuję, że dziecko ze mnie się wyślizguje, wylatuje jak pocisk. Położna mówi, że widać już główkę. Nagle zamęt pęknie- nie pęknie? nacinać – nie nacinać? Ja myślę niech się dzieje co chce. Słyszę jak mówią, żebym nie parła. Odpowiadam, że nie prę! samo leci. I tak o to na świecie pojawia się moja wyczekiwana Emilka. Pierwsze co mi powiedziały położne to, ze ma śliczne czarne włoski. Gdy ją tylko wyciągnęli podniosłam się na łokciach, by zobaczyć to moje Szczęście. Płakała ona, płakałam ja. Jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu.
Bolało, na fotelu pod koniec myślałam NIGDY WIĘCEJ!!!! ale na drugi dzień myślałam, może jeszcze jedno kiedyś się uda
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum