Marycha, doskonale Cię rozumiem. Sama przeżywałam katusze pod koniec ciąży.Kochana już niedługo będziesz trzymać w ramionach ukochaną córeczkę . Już niedługo...Bądź dzielna. A jak chcesz pomarudzić. Rób to .
Trzymaj się cieplutko .
Kochane opisze tak po krótce co sie wydarzyło chociaż ciężko opisać słowami co przeszłyśmy. A wiec 19 listopada o 4.30 zaczeły odchodzić mi wody pojechalismy do szpitala. rozwarcie na 2 cm zero skurczy. Polożyli mnie na przedporodowej bo porodówki były przepełnione a u mnie poród nie postepował. o 12.10 weszłam na porodówke i od razu dostałam skurczy co 2 min, podłaczyli mi okscytocyne i tak sobie leżałam a skurcze coraz mocniejsze przy 5 cm dali mi dolargan i potem to już poszło chwila moment miałam 10 cm i rodzimy to bylo o 15.30 a o 15.44 Baska była już na świecie. To był szybki i cudowny poród. mała 3170 g i 55 długa 10 Ap. Ale.... i tu sie zaczeło...
urodziła sie z gigantycznym krwiakiem i obrzekiem po prawej stronie głowy. lekarze mówili że takiego wieklkiego krwiaka jeszcze nie widzieli ale zrobili badania i powiedzieli ze jest on miedzy skórą aczaszką i sam sie wchłonie ale bedzie to trwało ok 3 miesiące. w drugiej dobie mała dostała gigantyczną żółtaczkę bo ten krwiak ją nasilił przez 5 dni była na neonatoligii na lampach żeby zbić tą żoltaczkę a ja siedziałam na krzesełku przy jej łóżeczku całymi dniami, niestety w 5 dobie zsiniało jej oko i szyja i wtedy sie zaczeło . lekarze twierdzili że to nie może być od tego krwiaka bo za póżno to wyszło wieć zaczeli szukać przyczyny. miała 3 razy usg głowy żeby sprawdzić mózg, potem 2 razy rendgen głowy bo podejrzewali złamanie czaszki no i na końcu tomograf głowy. Wywozili ją karetką do iinnego szpitala i podali narkoze. bylo podejrzenie wylewy krwi do mózgu bo nie wiedzieli czy to tylko na zewnątrz do oka czy też do srodka. Przszliśmy z mężem gechennę. mnie wypisali w piątek25 a małą 29. Nie spaliśmy nie jedliśmy całymi dniami byliśmy w szpitalu... modliliśmy sie do oporu bo nic innego już nam nie zostało. Wynik tomografu wyszedł pozytywny nie ma uszkodzeń mózgu ani czaszki. ten siniak to prawdopodobnie od tego krwiaka bo on bardzo szybkio sie wchłania. od 2 dni jesteśmy w domu szczęśliwi jak cholera ale co żeśmy przeszli to nie da sie opisać. to tak po kró tce
a wracając dom porodu to był najcudowniejszy moment w moi m i męża życiu. Parłam zaledwie 15 minut i gdybym oczu nie otworzyła to bym nie wiedziała że ona już wyszła
nie spodziewałam sie tak szybkiego i łatwego porodu. aha polecam wszystkim dolargan bólu nie uśmierzył ale rozwarcie z 5 na 10 zrobiło sie w pół godz i ten odlot
Gdyby tak miał wyglądac każdy mój poród to ja chce rodzić co miesiąc. Aha szycie troche bolało ale nie obchodziło mnie to bo miałam moją Baśkę na rękach a dzień po porodzie śmigałam i nic mnie nie bolalo. Ja się zaczeły kłopoty ze zdrowiem Baśki to nie miałam nawet czasyu sie zastanowić czy coś mnie boli. Przepraszam za błedy ale mała już jest głodna ide do, niej papapapa
marcycha66, wspołuczuje przejsc, dla każdego rodzica to musi byc koszmar.
Ciesze sie że jest dobrze, że juz w domku. Niech Basia rosnie zdrowo.
No i gratuluje mamusi szybkiego porodu. Mojej ciocia rodziła 20 minut - taki porod to marzenie.
Informacje: Wiek: 28 Dołączyła 113 dni temu Posty: 262 Skąd: Manchester
Profil: Imię: Roksana
Im. dziecka: Bartus
Nastrój:
Wysłany: 2012-05-12, 23:02
Witam ,czas i na mnie zeby opisac jak to bylo
No wiec w 41 tyg i drugim dniu o godz 00:05 odeszly mi zielone wody bylo tego sporo lozko zalane , podloga w kibelku tez Wiec krzycze do swojego ze mi wody odeszly wstal odrazu i mowi jak to wody jakie wody a ja no wody!!! rodzimy i dzwon do szpitala
Kazali nam odrazu przyjsc ,a ze mam do szpitala 10 min pieszo postanowilam sie przejsc Jak przyslismy zbadali mnie i stwierdzili ,ze nie jestem jeszcze w akcji porodowej i dadza mnie na inna sale. Wiec niestety moj musial isc do domu ,a ja odo 4 rano do 9 sama zaczelam meczyc sie przez skurcze ,ktore byly wtedy jeszcze do wytrzymania O godz 11 zostalam zbadana i sie okazalo ze mam 5 cm rozwarcia ,polzona mowila ze bardzo dobrze ja sie tez ucieszylam bo przy takich nie mocnych skrczach az 5 cm ,myslalm ze jakos to zniose ale jednak jak sie pozniej okazalo to sie mylilam o 12 wzieli juz mnie na sale porodowa ,moj juz byl ze mna i bylam spokojniejsza czekalimy na kolejne badania z nadzieja ze juz sie cos zacznie ale jednak rozwarcie bylo takie same wiec podalaczyli mnie pod kroplowke ,ktora miala przyspieszyc porod i wtedy sie wszytsko zaczelo bole okropne ,myslalam ze mi zaraz kregoslup wyskoczy z plecow ,gaz pomagal ale tylko przez chwile ,w koncu polzona spytala sie czy chce znieczulenie ,zdecydowalam sie na diamorfine pomoglo tez ale i tak czulam okropne bole .Znowu mnie zbadano i w koncu mialam 10 cm .Wiec polozna do mnie mowi ze 3 dobre parcia i maly bedzie z nami ,ale ja zamiast 3 parc ,parlam 3 godz od godz 17 do 20 .Maly nie chcial wyjsc a ja umieralam z bolu jakie to bylo okropne uczuczie parlam ,parlam i nic .W koncu o godz 20 przyszedl lekarz i powiedzial co ja tu jeszcze robie ,powinnam juz dawno miec cc .I zaczela sie akcja ,pelno ludzi wokol mnie zadawanie pytan ,podpisane umowy przed cc itd gdyby nie moje kochanie to ode mnie nic by nie wyciagneli ,nie bylam w stanie z nimi rozmawiac tak bolalo .W koncu wzieli mnie na sale ,dali mi znieczulenie w kregoslup ,ktory mnie w ogole nie bolal i wtedy sie poczulam najlepiej w moim zyciu ,zero boli czucia jak nowo narodzona ale wykonczona fizycznie chociaz wtedy tego nie czulam.I po 40 min o godz 21:34 uslyszalam placz naszego Bartka ,nigdy tego nie zapomne jak glosno krzyczal a ja i moj plakalismy ze szczescia .Jak mi go dano poczulam sie niesamowicie ,nie da sie tego opisac odrazu zapomnialam o wszytskim co mnie wczesniej spotkalo . Taki cud byl u mnie w brzuszku ,kopal mnie ,wiercil a teraz jest tu z nami .Kocham Go nad zycie i teraz stwierdzam ze kazdy bol jest warty takiego Malenstwa Po 4 dniach wyszlam ze szpitala, maly mial nie grozna zoltaczke dlataego dzien dluzej zostalismy jest zdrowym kochanym ,pieknym mamusi i tatusia chlopczykiem.
Kochamy Go najmocniej jak tylko sie da !
Roksana, Dzielna bylas w sumie wszystko podobnie. znieczulenie to ulga i największe dobro w takim momencie po nim by sie duzo chciało ale znowu wyczerpanie i senność ogarnia.A bole parte to tragedia. Jak personel, miły?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum