Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 923 dni temu Posty: 2168
Profil: Im. dziecka: jULEK eMILEK
Nastrój:
Wysłany: 2011-04-19, 16:56
Laurel napisał/a:
Pewnie chodzi o seks przed ślubem, nie o samo mieszkanie. Wtedy można zadeklarować, że się wstrzyma do ślubu, bez przeprowadzania się na wariata dwa dni przed uroczystością i w takiej sytuacji z rozgrzeszeniem nie powinno być problemu -
u nas tak to było, ksiądz powiedział, żeby sie wstrzymać od seksu do ślubu a że sie spowiadaliśmy w dniu ślubu rano (o mało nie zapomnieliśmy ) to jakoś nam nie ubyło
kashira napisał/a:
wg mnie to nie jest wina księży tylko tego co robimy z naszą wiarą, a taka "wiara po swojemu" to nie jest moim zdaniem wiara,
czasy się zmieniają, ludzikie myślenie również
księża mają ogromny wpływ na to jakimi katolikami bedziemy
jak widzę co niedziela proboszcza, który zdziera za pogrzeb 1200 zł, jeździ nowiutką furą z salonu, okularki oprawione pstrokato to szlag mnie trafia, a na kazaniu mówi, ze potrzebne są pieniądze
co dochrzcin u mnie np utarło się, że w święta najlepiej chrzcić
i tak też zrobiłam, a to dlatego,mze rodzina się zjeżdża wtedy a po drugie jedzenie i tak się robi, dwa jednym że tak się wyraże
Z chrztem syna również na początku miałam problem. Byłam panną z dzieckiem. Kręcili nosem,ale udało się.
Jestem ciekawa jak będzie tym razem? Jestem żoną rozwiedzionego ateisty. Dodam,że mąż miał wcześniej ślub kościelny.
Informacje: Wiek: 26 Dołączyła 419 dni temu Posty: 263 Skąd: wieś
Profil: Im. dziecka: Dorota
Nastrój:
Wysłany: 2011-04-19, 20:11
Karoll no to dla księdza dalej jesteś panną z dzieckiem tylko, że teraz jeszcze dodatkowo cudzołożysz
ja tam myślę, że ksiądz prędzej czy później i tak się na chrzest zgodzi...bo inaczej dostanie ochrzan od biskupa, że nie ochrzcił dziecka i nie dodał kolejnego parafianina do spisu...więc Karoll sądze, że będzie dobrze
Informacje: Wiek: 27 Dołączyła 595 dni temu Posty: 347
Profil: Imię: Karolina
Im. dziecka: Maksymilian Piotr
Nastrój:
Wysłany: 2011-08-14, 11:48
Moi rodzice sa po rozwodzie oboje maja drugich partnerow ale mama moja nie toleruje ani taty ani jego zony (kiedys nawet powiedziala ze z tym sk..... nie usiadzie przy stole) na weselu naszym byli oboje ze swoimi polowkami wszystko bylo ok dopoki mama nie zrobila awantury tacie (o co poszlo do tej pory nie wiem). Teraz przyszedl czas na chrzciny malego i chcac uniknac takiej samej sytuacji doszlismy z mezem do wniosku ze chrzciny beda z sami chrzesnymi i prababcia. Moja mama oczywiscie juz sie pogniewala stwierdzila ze odpychamy ja w ten sposob od wnuczka malo tego naopowiadala bzdur babci (co dokladnie nie wiem) ktora nie chce teraz przyjsc. Maz moj od naszego wesela z mama nie rozmawia bo tez jest pogniewana na niego przez to ze wyrgarnal jej ze ja placze przez nia na wlasnym weselu. W koncu powiedziala ze moglam tylko tacie nic nie mowic a ona powinna byc na chrzcinach. I co mam robic teraz??? Zapraszac i siedziec jak na szpilkach bo moze znow cos wywinie a moze nie. Ale jak mama to i tata. Czy lepiej tak jak do tej pory planwalismy sami sobie i tyle.
Kurcze moglismy nic nikomu nie mowiac isc do kosciola i ochrzcic sami i nie byloby problemu a tak tylko nerwy i nic wiecej.
Co byscie zrobily na moim miejscu
karmen85, ja to widze, ze problem w Twojej mamie i jej charakterze. Bo na bylego meza wygaduje, na jego partnerke, Twoj maz musial jej cos tam wygarnac, jeszcze babcie nastawila przeciwko Tobie. Nie chce oceniac wiec wnioski wyciagnij sama.
Moze zrob tak, jesli tata ugodowy, to zapros go na chrzest a na przyjecie, bo wnioskuje, ze cos robisz, niech przyjdzie jak twojej mamy juz nie bedzie. Bo ona cyrk jakis znow odstawi. Albo tate zapros a do niej, ze moze przyjsc jesli bedzie sie umiala zachowac. Bo co to za propozycja z jej strony- mnie zapros a ojca nie??
Informacje: Wiek: 27 Dołączyła 595 dni temu Posty: 347
Profil: Imię: Karolina
Im. dziecka: Maksymilian Piotr
Nastrój:
Wysłany: 2011-08-14, 13:09
madzia napisał/a:
Bo co to za propozycja z jej strony- mnie zapros a ojca nie??
wiesz jak byly chrzciny mojej siostrzenicy to wlasnie mama placila za sale ale pod warunkiem ze siostra nie zaprosi taty. I suma sumarum tak sie stalo taty nie bylo....
A my robimy u nas w domu obiad i pozniej jakas kawe. Zadnego chucznego przyjecia.
Tata sam doszedl do wniosku ze nie bedzie jechal ze lepiej bedzie jak zrobimy sobie sami z chrzesnymi bo nie chce sie denerwowac a jest po udarze i paralizu i ma 100km do nas wiec lepiej jak my pozniej przyjedziemy.
madzia napisał/a:
ze moze przyjsc jesli bedzie sie umiala zachowac.
z tym jej zachowaniem to chyba raczej nie przejdzie a ja nie chce by maly mial popsuty swoj dzien
madzia napisał/a:
Twoj maz musial jej cos tam wygarnac,
wygarnal jej to ze przez nia plakalam na weselu
po prostu pomyslelismy ze jak rodzicow to oboje a jak nie to wogole
a nawet nie pomyslala ze ze strony meza tez nikogo nie bedzie przeciez nie moze byc tak ze moja i tylko moja rodzina sie liczy chcemy kameralna impreze bez sztywniactwa a jak ona przyjdzie to nikt nie bedzie sie czul swobodnie bo bedziemy czekac co i kiedy ona odstawi bo nie patrzy czy to impreza i jaka tylko powod do klutni zawsze sie znadzie....
sama nie wiem nie mam pojecia co robic bo co bysmy nie zrobili teraz to i tak bedzie zle
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 636 dni temu Posty: 3508 Skąd: Ryki
Profil: Imię: Iwona
Im. dziecka: Grześ i Marysia , Gabrysia
Nastrój:
Wysłany: 2011-08-14, 14:02
karmen85 napisał/a:
Tata sam doszedl do wniosku ze nie bedzie jechal ze lepiej bedzie jak zrobimy sobie sami z chrzesnymi bo nie chce sie denerwowac a jest po udarze i paralizu i ma 100km do nas wiec lepiej jak my pozniej przyjedziemy.
I tu ma Twój tata rację zróbcie dane chrzciny z chrzestnymi + obiad jakaś kawka i będzie wsjo
My na dane chrzciny zapraszamy jedynie tam mojego tatę + moje trzy siostry i danego chrzestnego i też chcemy zorganizować obad i takie tam
sama nie wiem nie mam pojecia co robic bo co bysmy nie zrobili teraz to i tak bedzie zle
Oj, znam to. Jak wiesz, że i tak, co byś nie zrobiła, bedzie źle ocenione i wyjdziesz na "winną", to zrób tak, jak dla ciebie najwygodniej. To moja dewiza w relacjach z teściową - tak i tak będzie źle, więc układam po prostu wygodnie dla siebie.
Informacje: Wiek: 27 Dołączyła 595 dni temu Posty: 347
Profil: Imię: Karolina
Im. dziecka: Maksymilian Piotr
Nastrój:
Wysłany: 2011-08-15, 11:42
Aneta napisał/a:
Ten dzień ma być radosny dla Waszego dziecka
Wiem w koncu to impreza malego a nie nasza my mamy ja tylko zorganizowac.
Wczoraj znow uslyszalam od ciotki ze "dziedkowie to powinni byc na chrzcinach a matka jest najwazniejsza..." odpalilam ze najwazniejsze osoby dla niego beda czyli rodzice i chrestni
Przeglądałam dzisiaj stronę parafii, w której rejonie aktualnie mieszkam. Jest napisane,że aby ochrzcić dziecko rodzice muszą przynieść akt ślubu kościelnego.
Dominikanie chrzczą dzieci tylko ze swojej parafii...
Następnie zajrzałam na stronę kościoła, gdzie "w rejonie" dopiero zamieszkam i tam nie ma takich wskazań. Tylko powinnam mieć przy sobie akt urodzenia dziecka i dokumenty dotyczące chrzestnych. Nie rozumiem, nie ma jednakowych wytycznych? Czy każda parafia ustala własne zasady?
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 777 dni temu Posty: 1708 Skąd: Śrem
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Patryk i Madzia
Nastrój:
Wysłany: 2011-10-24, 11:59
Karoll sądzę, że są wytyczne jednakowe, ale niektóre parafie modyfikują je. teoretycznie rodzice powinni być po ślubie kościelnym stąd akt małżeństwa wymagany. Ale wiadomo, że w dzisiejszych czasach coraz więcej jest nieślubnych dzieci i niektóre parafie nie zamykają się na chrzczenie takich dzieci i dlatego tego aktu nie wymagają. Jak my nie mieliśmy ślubu to rodzice chrzestni dodatkowo musieli iść na pouczenie i podpisać zaświadczenie, że to oni zajmą się katolickim wychowaniem naszego dziecka, bo my nie możemy ze względu na to, że żyjemy w "grzechu". Wydaje mi się, że dlatego takie rozbieżności.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum