Wysłany: 2010-10-22, 14:10 rozwój dziecka a czas wolny
nie wiedziałam gdzie założyć ten wątek, padło na Hydepark:
Macie czasem wyrzutu sumienia z powodu tego, ze zamiast pobawić się z dzieckiem, poczytać mu, jakoś fajnie aktywnie spędzić z nim czas to siedzicie przed TV, albo robicie inne nie koniecznie pedagogiczne rzeczy?
bo ja miewam je często. Nie mówię o patologii w stylu, dziecko wychowuje się samo a ja lezę, czytam, oglądam TV. Tylko o takich chwilach jak choćby ta. Pisze z Wami a młody lata po mieszkaniu i się bawi. JAkoś mam wyrzut.
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
Wysłany: 2010-10-22, 14:24
Cytat:
Pisze z Wami a młody lata po mieszkaniu i się bawi. JAkoś mam wyrzut.
zwariowałaś przecież nik nie powiedział że trzeba sie dzieckiem zajmować 24h na dobę, moim zdaniem to nie zdrowe. Nie można żyć tylko dzieckiem. Bardzo dobrze że ty siedzisz na necie a on wariuje obok, to go tez rozwija uczy samodzielności. Nie może być tylko tak że każda wolna chwila jest poświecana dziecku- dziecko zrobi się takie ciapowate, zależne, a ty będziesz tylko zirytowana.
Natek jest bardzo samodzielny np. umie się sam bawić, gada do samochodów, kładzie je lulu itp. Ja mu wted wcale nie jetem potrzebna, czasem nawet widzę że przeszkadzam, zagaduje go a on udaje że nie słyszy. Zreszta jak potrzebuje mojej większej uwagi czy zainteresowania to sam informuje, bierze za rączkę, ciągnie, mówi choc mama albo poprostu przychodzi tuli sie wdarapuje
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1265 dni temu Posty: 2079
Profil: Imię: Kornelia
Im. dziecka: Maja, Dorota
Nastrój:
Wysłany: 2010-10-22, 15:15
Ja też mam często wyrzuty sumienia, że siedzę tutaj zamiast "pomagać Majce w rozwoju".
Czasem po prostu nie mam siły, albo zwyczajnie chcę coś obejrzeć, poczytać, ale ona chyba lubi czasem pobawić się sama. No cóż wyrzuty mam szczególnie jak teściowa przyłapie mnie na siedzeniu przy kompie i spojrzy tym swoim krytycznym wzrokiem.
_________________
Nie usuwaj dziecku kamieni spod stóp, bo gdy dorośnie będzie się potykać o ziarenka piasku.
Kamyczek, myślę, ze spore znaczenie ma to o czym napisałaś. Ja mieszkam z mamą, niedługo przenosimy się na jakiś czas do teściowej a zanim coś swojego załatwimy i świadomość ze ktoś boku obserwuje moje zachowanie doprowadza do tych wyrzutów. CZas iść na swoje - choć czasy nie sprzyjają.
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1265 dni temu Posty: 2079
Profil: Imię: Kornelia
Im. dziecka: Maja, Dorota
Nastrój:
Wysłany: 2010-10-22, 17:37
U nas niestety to nie realne. (pójście na swoje)
Kasia też ma sporo racji, nie możemy rozniańczyć dzieci, bo sobie nie dadzą rady w życiu. I później będzie jak w reklamie:
"A nie ma tego z ząbkami?"
_________________
Nie usuwaj dziecku kamieni spod stóp, bo gdy dorośnie będzie się potykać o ziarenka piasku.
Ja to sobie tak chyba od poczatku wychowalam bo nigdy nie nianczylam dziecka. Moze tez tego nie potrzebowala, bo zawsze lezala grzecznie i sama sie czyms zabawiala. I tak jest do dzisiaj. Bawi sie na dywanie, rozmawiam z nia, smieje sie do niej, ona do mnie i potrafi tak wiekszosc czasu, az czasami ja sama biore. Wtedy sie przytulic nawet nie da
Oczywiscie spedzam z nia czas, ale nie jestem z tych co pokazauja wszystkie przedmioty z kazdej mozliwej strony, czule opowiadaja co to takiego. Jesli dziecko sie bawi samo, jest najedzone, ma sucho, nic nie dolega, to dlaczego nie wykorzystywac tego czasu dla siebie? Przeciez nie zostawiamy placzacego czy nudzacego sie brzdaca samemu sobie. Przy dziecku jak sie chce i rozplanuje madrze, to mozna wszystko zrobic. I posprzatac, i zrobic paznokcie, pofarbowac wlosy farba, ktora naklada sie na 10 min. (docenilam je teraz;) i inne rzeczy. Nie da sie i chyba nikt by nie wytrzymal (i nie chcial) trzymac caly czas dziecka na rekach i nie odstepowac na chwile. W koncu dbamy o nasze maluchy, krzywda im sie nie dzieje troche czasu dla siebie trzeba.
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
Wysłany: 2010-10-22, 18:53
ja znam taką toksyczną mamę - wszystko dla dzieci poświęca, każdy czas wolny, wakacje, znajomych, na samą myśl o spotkaniu z nia juz mi żle bo wiem jaki będzie temat rozmów- dzieci
W zeszłym roku była z nami na wakacjach na weekend, 2 dni a spakowała sie jak na dwa lata, śniadanie dla dzieci to była istna ceremonia, fartuszki, śiiniaczki, miseczki, głupie pytania co by miało dziecko ochotę zjeść, potem czas nad wodę z dziećmi aby się popluskały, popołudnie zorganizowacć dla dzieci żeby miały atrakcje . Wieczór też z dziećmi, a potem tak padnieta że o 22 poszła spać i zaciągnęła męża do spania, spania a nie kchania mówiąc: jak nie chcesz to zostań ale rano dziewczynki wcześnie wstaną i trzeba im kupić ciepłe bułeczki... . Moje dzecko w tym czasie było brudne, bez śliniaczków, bez wydziwiania z jedzeniem, a atrakcją było to że może potaplać sie w piachu i co i uśmiech miał od ucha do ucha cały czas, my odpoczeliśmy od miasta, facet pobawił się na gokartach, popiwkował i grillował, a w nocy pastwił sie nademną w łóżku. A jej facet cały czas spięty, naburmuszony...
Ala a co to znaczy że masz wyrzuty w stosunku do rodziny??? Za mało robisz, pomagasz, nie tak jak trzeba??? Ja niby na swoim a nie do końca ale powiem ci że u mnie ostatnio odwrotnie mam żal
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1639 dni temu Posty: 4459
Profil:
Wysłany: 2010-10-24, 21:45
mnie też nachodzą wyrzuty sumienia, kiedy np. przy Krzysiu robię coś w kuchni, czy sprzątam, czy po prostu usiądę, żeby obejrzeć Fakty. wydaje mi się wtedy, że mogłabym to zrobić jak będzie spał. i najczęściej wtedy wyżalę się M., że tak się z tym źle czuję, i on mnie zawsze uspokaja i powtarza w nieskończoność, że jestem fantastyczną mamą, że poświęcam Małemu bardzo dużo czasu itd.
Krzyś też jest samodzielny, potrafi się ładnie sam bawić, robi takie budowle z klocków, że hej jeździ autkami po całym mieszkaniu, maluje sobie kredkami itd. jak chce bawić się ze mną, to ciągnie mnie za rękę, woła, wyciąga zabawkę i każe siadać i się bawić. i ja to wszystko wiem, że tak powinno być, że nie da się od 6. rano do wieczora żyć tylko dzieckiem i dla dziecka...ale to wszystko nie zmienia faktu, że czasem mam do siebie żal...i nie wiem czy uda mi się go pozbyć.
Madzia czuję podobnie.
Staram się bawić z Młodym, tańczymy (on to uwielbia), mowię do niego dość dużo (jak na mnie oczywiscie), jesli pogodna nie jest wredna wychodzimy 2 razy dziennie, a mimo to miewam jak Ty wyrzuty sumienia - i teraz tak, wiem ze są niepotrzebne ale są. To chyba wina tych wszytsich programów TV i rad w gazetach.
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1639 dni temu Posty: 4459
Profil:
Wysłany: 2010-10-25, 21:56
my też tańcujemy, "gadamy" w zasadzie cały czas jak Młody nie śpi spacery do tej pory też były dwa razy dziennie, teraz jak już pracuję, to rano pójdzie z dziadkiem. malujemy, lepimy plasteliną, teraz bawimy się kasztanami i robimy razem całą masę różnych fajnych rzeczy a wyrzuty i tak są i pewnie będą.
Informacje: Wiek: 31 Dołączyła 873 dni temu Posty: 2681 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia, Filip
Nastrój:
Wysłany: 2010-10-27, 18:44
Mnie tez czasem dopada... ale jak za dużo marudzę, to mi mąż pokazuje sąsiadkę, jako przykład prawdziwej_złej_matki.
...w trakcie pisania tego posta Zoś mnie oblazł, następnie poszłysmy się "potulić" na łóżku (czyt. zjeść brzuszek, szyjkę, polaskotac tu i ówdzie, schować pod kocem itp), po kolejnych kilku napisanych słowach wylądowałyśmy w łazience na sesji nocnikowej... a teraz łazi po M.
A niby cały czas piszę
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum