REGULAMIN  Album Szukaj   Rejestracja  Zaloguj Oblicz dni płodne




Tytuł: Rywalizacja kobiet
Autor Wiadomość
słoneczko07 
riki tiki bara bara





Informacje:
Wiek: 25
Dołączyła 923 dni temu
Posty: 2168

Profil:
Im. dziecka: jULEK eMILEK
Nastrój:
zadowolona

Wysłany: 2011-07-05, 14:26   Rywalizacja kobiet

POLECAM reportaż.
Jakie jest wasze zdanie na ten temat?




kobieta kobiecie rywalkąJoanna Rokicka2011-07-01
Dlaczego musimy zawsze być lepsze od innych matek? - naukowcy przyjrzeli się temu zjawisku.

Dom z ogrodem pod Warszawą, w białej sypialni 28-letnia Karolina nosi na rękach ząbkującą zaślinioną córeczkę. Choć minęło południe, ma na sobie nocną koszulę i japonki. - Moje dziecko ciągle wyje. Mam ochotę wyjść i nie wrócić, ale nigdy się nie przyznam koleżankom, że nie radzę sobie z byciem mamą. Przecież w pracy jestem najlepsza - mówi Karolina, account executive w agencji reklamowej na macierzyńskim i mama półrocznej Hani. - Moje znajome rywalizują o to, która z nich szybciej urodziła dziecko, dłużej karmiła je piersią i wcześniej wróciła do formy po ciąży. Liczy się nawet najbardziej oryginalne imię dla malucha - wymienia. Sama ma nadprogramowe kilogramy, zero czasu na siłownię a modne ubrania zastąpiła wygodnymi legginsami i luźnymi tunikami. Dzisiejsza nosi ślady mleka, bo Hania ciągle ulewa.

Matka idealna w każdym calu

Karolina uważa, że na własne życzenie odmawiamy sobie prawa do bycia matką niedoskonałą. - Rzadko proszę o pomoc, koleżanki też nie przyznają się do depresji poporodowej, braku czasu na sprzątanie czy tego, że nie potrafią gotować. Każda udaje, że wszystko przychodzi jej naturalnie i bez wysiłku - mówi. kobiety ze sobą nie współpracują, ale rywalizują - kto jest lepszą matką, żoną, pracownicą. Zdaniem Tomasza Szlendaka, profesora socjologii z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, konkurowanie ojców oparte jest na konkretach a nie emocjach, inaczej jest z matkami. Rywalizacja między nimi jest również silnie wpisana w geny, różni się od męskiej tylko formami. kobiety potrafią używać technik, których mężczyźni nie znają.

Iwona, 32-letnia pełnoetatowa mama dwóch synków uważa, że rywalizacja bierze się stąd, że społeczeństwo stawia nam nierealne do spełnienia wymagania. - Mamy być wykształconymi matkami, które doskonale dbają o dom, tworzą zgraną parę z mężem, wymyślają ciekawe zajęcia dla dzieci i mają czas na aerobik, chiński i organizowanie spotkań rodzinnych. Do tego jeszcze świetnie gotują - wymienia. Kiedyś miała bliską koleżankę, razem jeździły autobusem do liceum, potem studiowały na tym samym kierunku. W tym samym czasie się zaręczyły, śluby miały miejsce w te same wakacje, Iwona zaczęła podróżować po świecie. - Urodziłam dzieci, ułożyłam sobie życie a mąż cudzoziemiec okazał się być fajnym facetem. Gdy ja w przeciwieństwie do niej spełniłam się jako mama i jestem szczęśliwa w związku, szybko straciłam koleżankę - podsumowuje z goryczą. - Nie mogła przeżyć, że jestem w czymś od niej lepsza.

Ciąża to koniec przyjaźni

Agnieszka, 36-letnia biznesmenka, mama trójki dzieci uważa, że poza zazdrością o wygląd, kobiety rywalizują między sobą także w sferze płodności. Kilka lat temu mieszkała w północnej Francji. Do domu obok wprowadziła się fajna rodzinka - ich dwoje i trójka dorastających, pięknych i zdrowych dzieci. Były to domy służbowe, więc zdani byli na swoje sąsiedztwo, które bardzo dobrze się układało. - Latem grille, aperitify, spotkania. Wystarczyło tylko przestawić drinki na drugą stronę siatki i przeskoczyć przez murek - śmieje się Agnieszka. Pewnego dnia oznajmiła sąsiadom, że oczekuje pierwszego dziecka. Od tego dnia serdeczne i regularne kontakty praktycznie natychmiast się urwały. Sąsiadka nie odpowiadała na zaproszenia, nie spotykali się już więcej. - Wtedy pomyślałam sobie, że jesteśmy jednak bardzo zbliżone do zwierząt - opowiada. - Jej reakcja była reakcją samicy, która po ostatniej ciąży poprosiła o podwiązanie jajowodów, a później w głębi duszy tego żałowała. Ona wtedy miała 40 lat, ja 27. Wydaje mi się, że moja ciąża wybiła ją z rywalizacji bo ja mogłam, a ona już nie mogła mieć dzieci. Nie zniosła tego, więc się odwróciła ode mnie i ucięła znajomość.

Podobne doświadczenia miała 31-letnia Marzena, prawniczka i mama półtorarocznego synka Maksa. Nie zdawała sobie sprawy, że nawet ciąża może być powodem do rywalizacji. Miała przyjaciółkę, która w tym samym czasie co ona wyjechała za granicę. Nie wie skąd wziął się w niej pęd do udowodnienia, że jest we wszystkim szybsza i lepsza. - Na pewnym etapie nasza korespondencja ograniczyła się do tego, że ona już kupiła mieszkanie, już wyszła za mąż, właśnie dostała awans w pracy i teraz zarabia więcej ode mnie. Wyliczanka trwała dopóki nie zaszłam w ciążę. Wtedy skasowała mnie z listy facebookowej i więcej się nie odezwała - wspomina. - Popis biologicznej sprawności jest znany od dawna i wpisany w geny kobiet. Przedmiotem stałych rozgrywek są zarówno atrybuty fizyczne, takie jak atrakcyjny wygląd, zgrabna pupa czy kształtny biust jak i reprodukcyjne, czyli urodzenie i wychowanie dziecka - tłumaczy profesor Szlendak.


Kobiece tabu

Rzadko czytamy o kobiecej rywalizacji, często poruszany jest za to temat damskich przyjaźni. Mamy wizję jak z "Seksu w wielkim mieście" gdzie cztery przyjaciółki, które czasem działają sobie na nerwy, wspierają się i okazują sobie kobiecą solidarność. Ale zdaniem Susan Shapiro Barash, autorki "Tripping the prom queen - the truth about women and rivalry" - książki o rywalizacji kobiet, od dzieciństwa wpaja nam się przekonanie, że tortu nie wystarczy dla wszystkich. Dlatego takie dobra jak sukces zawodowy, udany partner i dobrze wychowane dzieci są ograniczone i trzeba o nie mocno konkurować. Jednak podczas gdy rywalizację wśród mężczyzn uważamy za zdrową a nawet pożądaną, to ta kobieca jest tematem bardziej wstydliwym i zagłuszanym. Według psychologów rywalizacja między nami uderza w nas same, bo to my ponosimy koszty i konsekwencje takich zachowań, czyli podwyższone oczekiwania otoczenia, napięcie, niemożność okazania słabości czy przyznania się do macierzyńskiej porażki. Trafiamy do ślepego zaułka - coraz więcej osiągamy, łącząc wiele ról ale padamy ofiarą własnych nienasyconych ambicji i chęci pokazania światu na co nas stać. Według Marzeny kobiety rywalizują ze sobą, bo mają zaburzone pojęcie o tym, co to znaczy być kimś. - Hołdujemy przekonaniu, że trzeba dobrze wyglądać, mieć pozycję, konkretne pieniądze, wpływy, podziw, szacunek, ładne i zdolne dzieci. Brakuje poczucia wartości płynącej z samego faktu, że się jest człowiekiem.

Jaka matka taka córka?

- kobiety, które rywalizują w roli matki doświadczają często negatywnych uczuć - od złości i rozczarowania po frustrację - mówi Monika Karewicz, socjolożka i trenerka rozwoju osobistego. - Charakterystyczny jest u nich lęk, że ktoś okaże się od nich lepszy. Córka koleżanki wygrywa konkursy taneczne, syn siostry jest zdolnym tenisistą, sąsiadka ma dzieci, które świetnie się uczą i grają w reklamach. Wozimy dzieci na zajęcia z matematyki dla pięciolatków w nadziei, że zostaną sławnymi finansistami albo na castingi niemowląt do reklam by przygotować je do kariery aktorskiej. Wybieramy markowe gadżety szkolne, obmyślamy czym zadziwić inne matki na urodzinowym kinderbalu. - U przyjaciół był ostatnio klown, animatorka i pokaz sztucznych ogni. Może zrobimy Hani przyjęcie na korcie tenisowym albo na statku płynącym po Wiśle? - śmieje się Karolina. - Podobnie jak moja mama uwielbiam zaskakiwać koleżanki niebanalnymi pomysłami.

Naukowcy podkreślają, że nasze zachowanie zależy od wzorców, jakie przekazały nam nasze matki. Jeśli były usatysfakcjonowane swoim życiem, pewne siebie i miały poczucie własnej wartości, to przekazały nam taką postawę życiową. Jeśli natomiast przepełniała je frustracja i zaangażowanie w rywalizację z innymi kobietami, to my też będziemy się z nimi zmagać. Jednak nikt nie jest na straconej pozycji. Warto pracować nad sobą i walczyć ze swoimi "demonami", a przy okazji być wsparciem dla innych kobiet.




tekst pochodzi ze strony internetowej edziecko.pl/rodzice
 
 
 
 
snowy 





Informacje:
Wiek: 23
Dołączyła 436 dni temu
Posty: 2194

Profil:
Nastrój:
zakochana

Wysłany: 2011-07-05, 15:04   

bardzo smutne i niestety prawdziwe, że takie rzeczy się zdarzają, moja mama zawsze była zadowolona z życia jakie ma i wydaje mi się, że ja również nie odczuwam potrzeby rywalizacji, ważne, że jestem szczęśliwa sama ze sobą, bo w takiej sytuacji mogę być szczęśliwa z innymi ludźmi :)
_________________
 
 
 
:) 




Informacje:
Dołączyła 1395 dni temu
Posty: 3464

Profil:
Wysłany: 2011-07-06, 11:59   

takich kobiet unikam a ich podejście do życia jest mi obce. W mojej ocenie jest bardzo płytkie i zakłamane. Obłuda w czystej postaci.

Sama jestem matką niedoskonałą, czasem zakompleksioną, nie mam problemu z przyznawaniem się do swoich niedoskonałości, do niedoskonałości mojego dziecka. Nie mam czasu/chęci na wiele rzeczy które tzw matki idealne same sobie narzucają.

Wolę swoją niedoskonałość od nerwicy. I szalenie mi żal dzieci takich rodziców bo od samego początku będą porównywane z innymi dziećmi.
 
 
 
LeeLoo 
Nie taka straszna...





Informacje:
Wiek: 25
Dołączyła 1498 dni temu
Posty: 3059
Skąd: WrocLove

Profil:
Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor Jan
Nastrój:
neutralna

Wysłany: 2011-07-07, 10:24   

Nie wiem skąd wypłynęło to u mnie, ale już od najmłodszych lat w moim życiu była rywalizacja. Byłam lepszą uczennicą i zawsze był ktoś z kim rywalizowałam i cieszyłam się z każdych jego porażek, bo wtedy wypadałam lepiej. Kiedyś było to dla mnie motywujące, siedziałam i uczyłam się żeby wypaść lepiej. Teraz powoduje to u mnie frustrację.
W pracy na ogół też rywalizacja, ale głównie dlatego, że ja znam swoją wartość i swoje możliwości i przez to chciałam to pokazać tym co w to nie wierzyli.
Taki głupi charakter, coś czego bardzo bym nie chciała, bo jest męczące.
A po urodzeniu małego nie bardzo mam czym się chwalić. Mały rozwija się nieco wolniej i przez to pogłębia się moja depresja, bo jak znajome się chwalą, że ich dziecko umie już to czy to, to ja siedzę cicho, bo co mam powiedzieć? To samo z resztą mojego życia, nie mam męża, ojciec mojego dziecka ma je w dupie i żyję na kredyt w banku, bo nie zarabiam i nie mam pracy. Przez to ciągły dół, bo tak naprawdę nie mam już czym rywalizować.
Może to kwestia wychowania, wiem że to mnie przytłacza i powoduje u mnie depresję. Chciałabym umieć cieszyć się życiem, ot tak po prostu, bo jest, bo mam wspaniałego i pięknego synka, bo wiem, że jestem dla niego wszystkim, a niestety nie potrafię do tego dojść.
_________________


Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
Są synami i córkami powołanymi do życia przez Życie.
Przychodzą przez was, ale nie z was.
I choć są z wami, do was nie należą.
 
 
 
Laurel 





Informacje:
Dołączyła 684 dni temu
Posty: 3532

Profil:
Im. dziecka: Dominika, Patryk, Kubuś
Wysłany: 2011-07-07, 12:16   

A ja praktycznie nie znam zjawiska. Z najbliższych przyjaciółek tylko ja wyszłam za mąż i mam dzieci i nigdy nie spotkałam się z zazdrością. Owszem, czasem widzę ich łzy, ale zazdrości nie odczuwam wcale.
_________________
 
 
 
Aniusia 
wredniak





Informacje:
Wiek: 35
Dołączyła 717 dni temu
Posty: 2116
Skąd: chatka z piernika

Profil:
Imię: Maryna ;)
Im. dziecka: Junior
Nastrój:
zmeczona

Wysłany: 2011-07-07, 14:16   

hm.....czasem jestem zazdrosna o kobiety <blondinka> które zrobiły karierę zawodową, maja własne mieszkanie, aerobik, solarium, wycieczki zagraniczne, dobre auto,mężą pogonily bo przeszkadzał w rozwijaniu się, co urlop to młodszy facet na sezon itp...ale z drugiej strony tak opalać sie nie moge więc solarium odpada, jestem leniwa żeby ćwiczyc wiec aerobik też odpada, mieszkanie jest mężą ale w testamencie jest moje hihi, zagranica mnie nie kręci wole w Polsce zamki i pałace zwiedzać...co do męża to mimo wad nie zamieniłabym go na młodszy ani na inny model, auto do końca miesiąca ma mi kupić <rajdowiec> , jedyne w czym czuję się nie spelniona to kariera zawodowa bo tego mi brakuje <bezradny>
_________________
 
 
 
madzia 





Informacje:
Dołączyła 1639 dni temu
Posty: 2886

Profil:
Nastrój:
zadowolona

Wysłany: 2011-07-07, 16:34   

Laurel napisał/a:
A ja praktycznie nie znam zjawiska.
i ja tez.
Jedyne do czego moge sie odniesc, to to, ze (nie wiem czy to bedzie calkiem w temacie) ze niektore matki tak cudownie ubarwiaja macierzynstwo. Ze jest tak pieknie, rozowo... Racja, jest cudownie jak sie pojawi dziecko, moje jest dla mnie ogromnym szczesciem i od urodzenia potrafilam nie spac tylko sie na jej malutenka buzke wpatrywac, ale zawsze umialam sie przyznac do tego, ze jestem zmeczona, ze ledwo co usnelam juz sie musialam podniesc do dziecka, ze zapalenie piersi, ze zalamanie, ze placz...wiele kobiet o tym nie mowi i ja bym chciala znac powod.

Kiedys jak przeczytalam wywiad z Chyliska o tym jak ona opisuje macierzynstwo, to mowilam jak ona moze tak pisac??
Nie mialam wtedy jeszcze dziecka ;-)
_________________
 
 
 
Ardhara 




Informacje:
Dołączyła 513 dni temu
Posty: 477

Profil:
Wysłany: 2011-07-07, 17:13   

oo opis Chylińskiej był świetny :)

ja rywalizację lubię ale nie jest to moje motto życiowe :) wolę mieć spokój i robić co lubię a nie stale się ścigać, podkładać świnie i uważać aby samemu jej nie złapać :/

co do macierzyństwa - ma swoje plusy i minusy jak wszystko :) mnie dobija np. karmienie cycem he he - nie jestem typową mamuśką co wywala cyca wszędzie gdzie popadnie bo zwyczajnie nie lubię tego :/ karmię bo ma to swoje plusy ale na pewno nie będę tego robić x lat... oczywiście większość już mnie potępi ale moje dziecię jest zdrowe przy karmieniu mieszanym i to jest najważniejsze :) :)
_________________
Rośniemy sobie....
 
 
 
Laurel 





Informacje:
Dołączyła 684 dni temu
Posty: 3532

Profil:
Im. dziecka: Dominika, Patryk, Kubuś
Wysłany: 2011-07-07, 20:24   

madzia napisał/a:
ze niektore matki tak cudownie ubarwiaja macierzynstwo. Ze jest tak pieknie, rozowo... Racja, jest cudownie jak sie pojawi dziecko, moje jest dla mnie ogromnym szczesciem i od urodzenia potrafilam nie spac tylko sie na jej malutenka buzke wpatrywac, ale zawsze umialam sie przyznac do tego, ze jestem zmeczona, ze ledwo co usnelam juz sie musialam podniesc do dziecka, ze zapalenie piersi, ze zalamanie, ze placz...wiele kobiet o tym nie mowi i ja bym chciala znac powod.


Madziu, <buzki> Dokładnie tak myślę. Mówię otwarcie, że czasem mam ich dość, że padam, że mnie dziś wykończyli, itp. Uśmiech przyklejony do twarzy imówienie, że bobaski są zawsze super to po prostu nie mój styl i szczerze - widzę w tym jakąś pozę lansowanąprzez media. Jakoś nie czuję potrzeby rywalizować z tym modelem.
_________________
 
 
 
LeeLoo 
Nie taka straszna...





Informacje:
Wiek: 25
Dołączyła 1498 dni temu
Posty: 3059
Skąd: WrocLove

Profil:
Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor Jan
Nastrój:
neutralna

Wysłany: 2011-07-07, 21:35   

Madzia super to ujęłaś. Pamiętam moją kumpelę po urodzeniu, zamknęła się w domu, przestała do mnie przychodzić. Widziałam, że ma deprechę, ale nie mówi o tym co jest bee i co ją boli.
Ja od początku mówiłam jawnie o wszystkim co przeszłam podczas porodu, że dziecko to największy skarb, ale jakim kosztem okupiony. Znajoma powiedziała, że kobiety o tym nie mówią głośno i nie miała pojęcia, że tak to wygląda.
Cały czas wspominam swój połóg. O ciąży wiedziałam bardzo dużo, połóg był dla mnie czarną magią. Nie spodziewałam się, że zaraz po wywiezieniu mnie z sali operacyjne będzie krwawienie, że będzie tak długo trwał i że w ogóle będzie to tak wyglądać! A czemu? No bo nie mówi się o tym...
_________________


Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
Są synami i córkami powołanymi do życia przez Życie.
Przychodzą przez was, ale nie z was.
I choć są z wami, do was nie należą.
 
 
 
Ardhara 




Informacje:
Dołączyła 513 dni temu
Posty: 477

Profil:
Wysłany: 2011-07-07, 22:53   

tak samo jak nie mówi się o tym że nacinają i potem szyją co równa się wielu dniom ciągnięcia szwów, obolałego krocza i wielu "bonusom"

ja się cieszę że tym razem nie nacięli tylko lekko pękło - mogę siadać normalnie a nie jak po 1 porodzie - 5 tygodni wyjęte z życia :/
_________________
Rośniemy sobie....
 
 
 
Kita 





Informacje:
Wiek: 33
Dołączyła 1283 dni temu
Posty: 1799
Skąd: Poznań

Profil:
Im. dziecka: Mateuszek
Wysłany: 2011-07-08, 08:41   

madzia napisał/a:
Jedyne do czego moge sie odniesc, to to, ze (nie wiem czy to bedzie calkiem w temacie) ze niektore matki tak cudownie ubarwiaja macierzynstwo
ooo i ja mam idealny przyklad obok siebie. Dziewczyna ma coreczke 3miesiace mlodsza od Matiego no i tam wszystko jest cudownie,wiem, ze laska miala depresje, plakala non stop, mowila, ze ma dosc, ze meczy ja wstawanie w nocy (wiemy to od jej meza), a ona mowi ze jest super wyspana, ze mala w ogole nie placze, ze jest grzeczniutka itp, a jak chodzimy razem na spacery, to nie bylo dnia, zeby mala nie plakala. No OK, niech sobie tak gada, ale to nie wszystko, bo ona mi wrecz dokucza jesli chodzi o moje dziecko. Jak wiecie, moj Mati ma skaze, jest alergikiem, ma skorke atopowa troche, a ona zawsze no na szczescie moja .... (tu imie) nie ma takich dolegliwosci, ja moge wszystko jesc (karmi cyckiem) i nic jej nie dolega,zadnej wysypki, nic, skorke tez ma gladziutka. Potem pyta kiedy mati np. umial siedziec, kiedy przewroty zaczal robic itp, to ona zawsze potem mowi, ze jej dziecko umialo wczesniej. Pytala o prasowanie, czy prasuje nadal wszystkie rzeczy, a ja mowie, ze tak,ze z jednej i drugiej strony :-) , a ona: no tak, bo przeciez ten Twoj to alergik :!: :evil: A mi sie robi zwyczjenie przykre jak ona mi tak dowala poslugujac sie moim dzieckiem. Jej coreczka jest och i ach. Wiadomo, ze kazda mama mowi jak najlepiej o swoim dziecku,ale ona wielerzeczy po prostu zmysla a dodatkowo dowala nam. Inna sprawa to moja tesciowa ;-) jej synkowie wszystko robili szybciutko i wszyscy ich chwalili,a moj maz robil na nocnik jak mial 8 miesiecy. No prosze Was, nie bede komentowac ;-)
_________________
 
 
 
Karoll 





Informacje:
Dołączyła 604 dni temu
Posty: 4427

Profil:
Wysłany: 2011-07-08, 11:00   

Miałam podobną sytuację w rodzinie. Mój syn jest z lutego,a jego dalsza kuzynka (córka mojej kuzynki) z grudnia. Co jakiś czas spotykałyśmy się w domu, na spacerkach itd. Ciągle tylko słyszałam co powinnam robić, a czego nie!!! Pierwsze jej zgorszenie było gdy dowiedziała się,że jestem w ciąży i nie mam zamiaru wychodzić za mąż za ojca Tomka. Gdy zaprzestałam karmienia piersią, stwierdziła,że moje dziecko będzie chorowite i mniej inteligentne :shock: . Kiedy ja z synem wariowaliśmy podczas czytania wierszy Chotomskiej, ona z córą czytała encyklopedię o ptakami itp. Kilka takich epizodów spowodowało,że przestałam się z nią spotykać, bo nieźle działała mi kobieta na nerwy.
_________________

 
 
 
Odpowiedz do tematu

Podobne Tematy
Temat Forum Odpowiedzi
Brak nowych postów Wasza reakcja na ciąże innych kobiet
Staramy się o bobasa 87

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group