Hey. Fajnie, że jest takie miejsce gdzie można o sobie pisać na spokojnie, wyrzucić z siebie negatywne emocje, każdy doradzi, pomorze, na innych forach brak czegoś takiego, dlatego tu jestem
No więc tak zaczynając od początku (no może prawie od początku ).
Dawno, dawno temu czyli ponad 3lata się zakochałam, bardzo i praktycznie do 3tygodni wstecz tkwiłam w tzw. toksycznym związku. Jak się okazało mój wybranek ćpa, pije, bije a ja kocham jak głupia i gdyby nie to że się okazało, że jestem w ciąży to pewnie nadal bym w tym tkwiła. Najgorsze jest, że wiem ile krzywdy i bólu mi zadał a i tak go kocham dla dobra dziecka się wyprowadziłam od niego bez słowa (nawet nie wie, że jestem w ciąży), zerwałam kontakt, przeprowadziłam się w drugi koniec Polski gdzie przesiaduje kątem u przyjaciółki i jej faceta i tak pewnie będzie do końcówki ciąży. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ciągle o tym myślę, ale po prostu się boje o swoje i dziecka zdrowie, jak będzie zobaczymy, narazie się trzymam prawie 3 tygodnie go nie widziałam, tęsknie, kocham go, ale wiem, że nie mogę do niego wrócić kiedyś nie rozumiałam takich kobiet. Jak można kochać faceta, który się znęca, a życie spłatało mi figla i sama się w coś takiego uwiązałam Ale idzie ku dobremu. Mam nadzieje
No to tyle o byłym
10 tydzień ciąży, termin na początek grudnia. Boje się, ale jakoś dam radę. Dla tego słoneczka w brzuszku, dla niego muszę być silna. Choć nie planowane, całkowicie zaskoczenie, ale już je strasznie kocham No i dzięki niemu miałam siłe wreszcie odejść od mojego. Będzie ciężko wiem o tym, mi będzie ciężko dziecku, ale chyba lepiej już bez ojca niż takiego mieć. No to by było na tyle
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1392 dni temu Posty: 2632 Skąd: WrocLove
Profil: Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor Jan
Nastrój:
Wysłany: 2010-05-12, 18:14
Zdaję sobie sprawę jak jest Ci ciężko. Wiem jakie to trudne odejść, Ty tego dokonałaś i serdecznie Ci gratuluję. Tak trzymaj i nie wracaj do człowieka, który ćpa i Cię bije. Wierz mi on nie zawaha się też uderzyć dziecka kiedy przyjdzie na świat.
Trzymaj się i wierzę, że dasz radę!
Dzięki dziewczyny. Podtrzymujecie mnie na duchu
Najbliższa rodzina i przyjaciele (Ci, którzy nie wygadają eksowi) wiedzą. Tylko o tyle jest trudno, że po prostu ukrywam się przed eksem i tu gdzie aktualnie mieszkam mam tylko przyjaciółkę, która większość czasu i tak pracuje. Ale na szczęście są takie rzeczy jak telefon, internet i zawsze z kimś mogę pogadać Z kasą też na szczęście nie ma problemu. Póki eks się nie dowie i mnie nie znajdzie i póki mi nie strzeli do głowy głupota typu powiedzieć mu to będzie dobrze Czasem się zastanawiam, że może ma prawo wiedzieć, ale z drugiej strony jakby się dowiedział to by się wściekł i sama nie wiem Może kiedyś mu powiem, jak już urodze
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
Wysłany: 2010-05-13, 10:15
hmm wiele trudnych decyzji przed Tobą ale jeżeli będziesz kierować się miłościa do dziecka wszystko ułoży się pomyślnie
a tak z ciekawości ile masz lat?? nie łatwo jest podjąć taką decyzję niezaleznie od wieku
_________________
nikus [Usunięty]
Informacje:
Profil:
Wysłany: 2010-05-13, 10:20
Chantalle ja wierze,ze ci sie uda. Nie jest to latwa decyzja i bedzie to trudny czas,ale mam takie przeczucie, ze bedzie dobrze. Ja na twoim miejscu nie powiedzialabym ex-owi w ogole albo jak juz malenstwo przyjdzie na swiat. Takiego ojca miec, to tak jakby nie miec w ogole.
Mam pytanko,a nie myslisz, ze jak mu powiesz, ze oczekujesz dziecka to sie zmieni?
Mam 19lat.
Nikus na 100% nie wiem jak by zareagował, ale na 99 jestem pewna, że by chciał żebym usuneła, albo by się wypierał, że to nie jego albo coś w tym stylu. Szczerze wątpie by się zmienił, nie raz mi obiecywał, że pójdzie na odwyk, ale na planach się kończyło, zagroziłam mu parę razy, że zerwę z nim, po pobiciu, że zrobie obdukcje, pójde na policję, ale jego i tak to nie ruszało (doskonale wiedział, że tego nie zrobie) więc wątpie czy by dziecko co kolwiek zmieniło. Dla mnie bardzo dużo zmieniło, ale jego to pewnie nawet nie ruszy.
Byłam na policji z obdukcją. Pierwszy raz na niego doniosłam. Ale to pewnie i tak nic nie da, bo się teraz ukrywa i policja go szuka, ale nic poza tym A mojego maleństwa już nie ma, mam wyrzuty sumienia, może mogłam się lepiej przed nim ukryć, może mogłam coś zrobić zanim padłam nieprzytomna, a tak to przeze mnie nie ma już maluszka
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum