w czasach wielkich mrozów <tych ze dwa tyg temu > miłam 11 stopni i było chlodno , teraz mam 13-15 i od razu czuc róznice , czuje sie ze jest cieplej .
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 179 dni temu Posty: 32 Skąd: szczecin
Profil: Imię: Marta
Im. dziecka: Martynka
Nastrój:
Wysłany: 2010-02-03, 11:52
magdaa 13-15 stopni?? to zimnica jak o znosicie? ja mam 18,5 do 19,5 to zalezy od nastroju chyba hehe.W nocy zwykle 18,5.Najlepiej się czuję chyba gdy w domu jest jednak 19,5 ale starams ię obniżać temp ze względów finansowych bo mamy nieocieplony budynek i ogrzewani gazowe a rachunki za gaz masakryczne.
dolaczam do zdziwnienia, 13, 15, to przeciez lodowa w domu. Niestety mialam kiedys przyjemnosc przebywac kilka tygodni w temp. 14 do 16 st w mieszkaniu dawnych znajomych, przeciez to tak cholernie chlod czuc, ze ja wiecznie sie trzeslam, rece zimne a stopy odmrozilam, teraz wystarczy ze czasem mi zmarzna i wychodzi mi tamto zimno. Tam po porstu nie mozna bylo sie rozgrzac i posiedziec na luzie.
u nas teraz w salonie do 22, jak dla mnie ok. czasami za cieplo, zwlaszcza jak sie jeszcze zacznie sprzatac to jeszcze bardziej sie odczuwa ciepelko. Grzanie podlogowe, a moj polowek tak dopieka, bo chyba wiecznie zmarzniety. w kuchni temp. podobna.
W sypialni lubilam jak bylo 19 st. ale tez jak on przyjdzie to podkreci grzejnik do 22 jak na temp. do spania to chyba za cieplo, bo ja sie wiecznie odkrywam.
W pokoiku dla malucha grzejnik do naprawy, bo albo w ogole nie grzeje a jak sie go wlaczy na obojetnie jaki wskaznik to grzeje na maxa i tak wczoraj tam bylo 24 a tak byc nie moze. Wylaczylismy go i jest tam 21 a to max. jak dla noworodka. chyba podlapuje temp. z sypialni.
calineczka napisał/a:
dla noworodkow w pomieszczeniu w dzien powinno byc gdzies okolo 20 stopni
ja wlasnie slyszalam w tv, chyba wczoraj mowili, ze 19-21
_________________ Gdy przyszłaś na ten świat moje życie całkiem rozjaśniało...
Jesteś moim światełkiem - tak przecież być musiało!
Dziękuję Ci że jesteś, że śmiejesz się i płaczesz...
Że czasem tak na mnie patrzysz...
Tak jakoś pięknie.... "inaczej".
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 179 dni temu Posty: 32 Skąd: szczecin
Profil: Imię: Marta
Im. dziecka: Martynka
Nastrój:
Wysłany: 2010-02-08, 10:36
Oj madzia rzeczywiście ciepło u was:) ja byłam kilka dni temu u mojej cioci oni mają wielki stary dom i piece i stare okna nieszczelne drzwi mieszkaja na podlasiu a tam mrozy sa straszne w te najwieksze mieli w domu po 6 stopni tak mówiła niewyobrazam sobie tego.Jak u nich bylismy było 16 i się trzesłam.Ale po nich widac że temperatura jest kwestia przyzwyczajenia im dobrze było w tym klimacie:)
Informacje: Wiek: 29 Dołączyła 210 dni temu Posty: 1725 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia
Nastrój:
Wysłany: 2010-02-15, 19:00
Nocowaliśmy sobota/niedziela u kumpla - mają zepsutą regulację w piecu i masakra, minimum 26 st w sypialni, na dole mieli 29-30 :O
Obudziliśmy się wyschnięci na wiórki.
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
Informacje: Wiek: 26 Dołączyła 424 dni temu Posty: 744 Skąd: Wrocław
Profil: Imię: Asia
Im. dziecka: Wiktoria
Nastrój:
Wysłany: 2010-02-24, 10:12
Ja należę do zmarzluchów ( w przeciwieństwie do P. i Wiki, którzy ubóstwiają zimno), więc dla mnie najlepsza temperatura to około 22 stopni Więcej nie, bo ani przyjemnie siedziec w takim "piekiełku" ani zdrowo Ale, że człowiek to taki stwór, co się potrafi do wszystkiego przyzwyczaic to poszliśmy na kompromis i między P. 14 stopniami a moimi 22 jak nic jest 20 dobrze liczę, nie? no i taką temperaturę mamy w pokoju Zresztą zauważyłam, że P. im starszy tym więcej ciepełka potrzebuje, a jeszcze kiedy byłam w ciąży to całą zimę mieliśmy okno otwarte i temperatura jaka się utrzymywała w pokoju to 13-14 stopni brrrr.......
Zresztą zauważyłam, że P. im starszy tym więcej ciepełka potrzebuje
moze znow masz racje?
to poczekaj, niech ci sie jeszcze troche chlop zestarzeje bedziesz sie smazyc tak jak ja
u nas cos zimnica od kilku dni
_________________ Gdy przyszłaś na ten świat moje życie całkiem rozjaśniało...
Jesteś moim światełkiem - tak przecież być musiało!
Dziękuję Ci że jesteś, że śmiejesz się i płaczesz...
Że czasem tak na mnie patrzysz...
Tak jakoś pięknie.... "inaczej".
Informacje: Wiek: 27 Dołączyła 249 dni temu Posty: 450 Skąd: Radomsko/Częstochowa
Profil: Imię: Karolina
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-02-24, 14:25
Mój mąż też zmarzluch... to na starość chyba faktycznie A ja zakręciłam wszystkie kaloryfery (w łazience tylko się lekko podgrzewa) i też wietrzę (na balkonie nadal mam choinkę w donicy, więc i przyjemny zapach wchodzi do domu). Mnie coś w ciąży wiecznie gorąco, chociaż wcześniej byłam zmarzluchem
U nas w łazience musi być ciepełko a w sypialni zimno - lepiej się nam śpi. Ja lubię się poprzytulać a przy moim "Kaloryferze" inaczej byłoby za gorąco A reszta to optymalnie ok 20 stopni.
A u nas w domku jest ok 20 stopni i powiem wam, ze ja ciagle marzne. Oczywiscie jak tylko moge to sobie ogrzewam pomieszczenia , ale juz mi sie wydaje, ze obojetnie jaka temperatura bylaby u nas, mi i tak byloby zimno
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum