Wysłany: 2010-01-30, 14:44 Uczucia towarzyszace tuz przed porodem
Ja po malutku zblizam sie do tej bezpiecznej granicy, gdzie narodzone dziecko przed terminem, jest juz "bezpieczne" i urodzone po 36 tygodniu jest juz w pelni gotowe do zycia poza brzuszkiem. Ta mysl, powiem szczerze ze rodzi uczucia-mogloby sie juz zaczac
Oczywiscie strach przewaza, boje sie bolu, nie lubie szpitali i wiadomo, to cos nieznanego.
Pomijajac to wszystko, towarzyszy mi radosc i to ze nie moge sie juz malenstwa doczekac i tego ile radosci wniesie w nasze zycie.
Informacje: Wiek: 32 Dołączyła 1490 dni temu Posty: 2960 Skąd: podlaskie
Profil: Imię: Aneta
Im. dziecka: Dominik , Daniel
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-30, 17:59
Madzia u mnie w pierwszej ciąży przede wszystkim była ciekawość . Byłam bardzo ciekawa jak to jest rodzić dziecko , co się wtedy czuje i w ogóle byłam ciekawa porodu . Przy drugiej to już chyba był tylko strach i liczenie tygodni do końca porodu .
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 769 dni temu Posty: 2694 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia, Filip
Nastrój:
Wysłany: 2010-01-30, 19:41
Ja zaczynałam wtedy nową pracę Więc miałam czym odciągać myśli.
Pierwszy fałszywy alarm zaliczyliśmy gdzieś ok. 36-37 tyg - czymś się chyba strułam... skurcze miałam co 10 min, jak jechaliśmy co 7... Przeszły w czasie poszukiwań kogokolwiek dyżurnego.
Potem było czekanie i czekanie i domysły i jeszcze trochę czekania. I zaskoczenie, kiedy po kolejnym KTG nagle się okazało, że coś się rusza z szyjką. I znów czekanie, i znów skurcze raz były, raz nie. W szpitalu się trochę bałam - wcześniej tylko raz leżałam, brakowało mi męża - od prawie 2 lat jedyna noc bez niego to była noc przedślubna Ale nie było tak strasznie - grupa kobiet czekających na poród - szybko znalazły się tematy do rozmowy, wzajemne wspieranie
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 1535 dni temu Posty: 4129
Profil:
Wysłany: 2010-02-01, 21:51
u mnie to chyba madzia pamiętasz
nerwy, zniecierpliwienie, próbowanie wszystkich metod mających przyspieszyć poród. nie bałam się, a chciałam, żeby już było po, żeby mieć maluszka przy sobie, żeby już zszedł brzuch. w szpitalu jak to w szpitalu, bez rewelacji, ale też nic strasznego. jak się rozpoczęły regularne skurcze, to byłam bardzo szczęśliwa, że to w końcu nastąpi porodu się nie bałam. przy drugim na pewno będzie gorzej, ze względu na to, co przeżyliśmy przy Krzysiu
Bo moze tak to jest, jak zbliza sie termin a nic sie nie dzieje, to sie o bolu nie mysli, tylko o tym zeby to sie juz zaczelo i bylo po wszystkim
Mi polozna strachu napedzila, ze wczesniej urodze, a ja dodatkowo na pupie nie moge usiedziec i w ogole sie nie oszczedzam. No i tym samym pojawil sie strach przed bolem, bo skoro skurcze, te wlasciwe sa silniejsze od tych przepowiadajacych, ktore nie tak dawno mialam, to sie troche zlaklam pocieszajace jest to, ze tego bolu juz chyba nie pamietam.
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 1289 dni temu Posty: 2010
Profil: Imię: Asia
Im. dziecka: Ula i Ala
Nastrój:
Wysłany: 2010-02-02, 12:05
u mnie to przede wszystkim ciekawość jak to będzie, przy drugiej już będę wiedziała jak to jest i obawa połączona ze strachem czy podołam takiemu wysiłkowi
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
Wysłany: 2010-02-02, 12:09
a umnie neicierpliwosc, niecierpliwość i jeszcze raz niecierpliwość!!! Już chcałam miec małego przy sobie i koniec!!! Nie do zniesienia byłam ostatnie dni
Informacje: Wiek: 27 Dołączyła 903 dni temu Posty: 241 Skąd: elblag
Profil: Imię: Monika
Im. dziecka: Julia
Nastrój:
Wysłany: 2010-02-02, 12:13
u mnie tez byla niecierpliwosc oraz strach niewiedzialam jak to bedzie i mialam pewne obawy co do porodu ale dzieki bogu wszystko bylo ok no i przedwszystkim bylam ciekawa jakie bedzie moje dziecko czy podobne do mnie czy do taty
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 1161 dni temu Posty: 2104
Profil: Imię: Kornelia
Im. dziecka: Maja
Nastrój:
Wysłany: 2010-04-03, 21:26
Mnie już też chyba dopada jakieś zawirowanie emocjonalne przed porodem. Czuje się dość dziwnie z jednej strony czuje strach, zdenerwowanie i rozdrażnienie, a z drugiej syndrom wicia gniazda to już chyba za delikatnie powiedziane. Ciągle tłumaczę mężowi co ma jeszcze zrobić jeśli my nie zdążymy, a i tak wiem że zapomni o połowie. Chyba setki razy sprawdzałam torbę, rzeczy dla maluszka normalnie szaleństwo, a najgorsze jest to że zdaje sobie sprawę że to nie normalne zachowanie.
Czekam aż będzie można wstać może się uspokoję jak będę wiedzieć, że możemy bezpiecznie rodzić.
_________________
Nie usuwaj dziecku kamieni spod stóp, bo gdy dorośnie będzie się potykać o ziarenka piasku.
Informacje: Wiek: 35 Dołączyła 1157 dni temu Posty: 912 Skąd: Wejherowo
Profil: Imię: Iwona
Im. dziecka: Karo
Nastrój:
Wysłany: 2010-04-03, 23:39
U mnie było spokojnie.
Bałam się jak każda, ale starałam się podchodzić do wszystkiego spokojnie.
Miałam termin na 7 stycznia i tego dnia jeszcze byłam w pracy. Nic nie wskazywało na to, że to JUŻ. Wróciłam do domu po 21 i dopiero wtedy odeszły mi wody. Spokojnie zadzwoniłam po pogotowie (bo byłam sama w domu). I jak zjawił się lekarz, to grzecznie poszłam z nim.
Był zaskoczony, że czekam na niego ze spakowaną torbą
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum