REGULAMIN  Album Szukaj   Rejestracja  Zaloguj Oblicz dni płodne




Tytuł: Wychowanie dziecka
Autor Wiadomość
Madzia81 





Informacje:
Wiek: 30
Dołączyła 1639 dni temu
Posty: 4459

Profil:
Wysłany: 2011-10-18, 15:12   Wychowanie dziecka

Taki ogólny temat, myślę, że się przyda.

Jako, że mój mlodzian teraz w wieku, który wymaga ode mnie bardzo dużo czasu, uwagi, rozsądnego zachowania, kar i nagród to dużo o tym myślę.
Krzyś potrafi być grzeczny jak aniołeczek, tak, że mnie aż zachwyca, ale są momenty, kiedy potrafi mnie bardzo negatywnie zaskoczyć.
No i coraz częściej potrzebne są jakieś formy kar.
Jakie Wy stosujecie?
próbowałam małego postawić do kąta - nie wyszło. cały czas ucieka.
czasem zabieram zabawkę, chowam do szafy i mówię, ze oddam jak zrobi to, o co proszę.
nie bawię się z nim, ignoruję jego prośby do czasu, kiedy nie poprawi swojego zachowania.
podrzućcie swoje pomysły.

bardzo dużo z Nim rozmawiam, tłumaczę, zawsze na spokojnie, często udaje się mu przetłumaczyć, ale nie zawsze.

A Czego wymagacie od takich trzylatków?
Jakie mają obowiązki?
Krzyś sprząta zabawki, z reguły chętnie.
Chowa niektóre części garderoby do komody - tutaj z ochotą bywa różnie.
Wyrzuca papierki po sobie do śmietnika.
Przynajmniej staram się, żeby to robił.

A jak jakieś zachowanie wyjątkowo się Wam spodoba? to jest jeszcze jakaś nagroda oprócz słownej?
_________________


 
 
 
Aneta 





Informacje:
Wiek: 33
Dołączyła 1594 dni temu
Posty: 2898
Skąd: podlaskie

Profil:
Imię: Aneta
Im. dziecka: Dominik , Daniel
Nastrój:
neutralna

Wysłany: 2011-10-18, 17:18   

Madzia81, ja próbowałam wszystkiego i u mnie się sprawdza kara na krzesełku . Sadzam jednego albo drugiego - który tam w danym momencie nabroił . Oczywiście jest płacz i na początku Daniel uciekał z krzesełka . Ale mój mąż sadzał go tak chyba z 30 razy i się nauczył . Teraz wie że nie wolno schodzić dopóki się nie uspokoi i mu nie pozwolimy .
Co do sprzątania zabawek to jest ciężko Dominik jak najbardziej ale Daniel to szkoda gadać . Ale śmieci umie :-D . Nawet jak jesteśmy w parku czy w domu a ma lizaka to potem patyczek ląduje w śmietniku a nie na ziemi . On nawt potrafi przelecieć cały park i pozbierać wszystkie śmieci :-P :lol: chyba podoba mu się wrzucanie do śmietnika .
_________________

 
 
 
Laurel 





Informacje:
Dołączyła 684 dni temu
Posty: 3531

Profil:
Im. dziecka: Dominika, Patryk, Kubuś
Wysłany: 2011-10-18, 17:43   

Patryk to samo - wszystko wyrzuca do śmieci, nawet za siostrę :-P O sprzą taniu zabawek nie ma mowy. Tzn. pojedynczą przyniesie, jak go poproszę, ale szybko się nudzi, więc większy bałagan zbiera mama.

Jakichś ekstra nagród nie stosuję, bo on chyba jeszcze za mały, żeby zrozumieć, zresztą nie chcę go przyzwyczajać, że jak coś dobrze robi, to musi być za to coś ekstra. Chwalę bardzo często, głaszczę po główce, mówię głośno przy kimś jaki jest mądry, grzeczny, itp. Nagroda rzeczowa tylko za wyjątkowe osiągnięcie - u nas np. za zjedzenie "trudnego" obiadu jest monte.

Co do kar, jeszcze w sumie nie ma za co, ale czasem zdarza się. Stosujemy, jak wy, unieruchomienie ;-) Albo krzesełko z szelkami albo specjalny kącik do zabawy, ale tam ląduje nie tylko za karę, u nas funkcjonuje to jak dawniej łóżeczko. Jak bardzo bryka albo nie słucha, wkładam go tam, daję ze dwie zabawki i mówię, że teraz nie wychodzi, bo był niegrzeczny.
Jak widzę, że rzuca zabawkami czy niszczy coś, zabieram i mówię krótko "nie dam", kładę na szafce, do której nie dostaje.

jak mi się coś jeszcze przypomnie, to dopiszę.
_________________
 
 
 
angik1683 





Informacje:
Wiek: 28
Dołączyła 1420 dni temu
Posty: 1785

Profil:
Nastrój:
anielska

Wysłany: 2011-10-18, 23:29   

Madzia81 napisał/a:
formy kar.
Jakie Wy stosujecie?
Dawid za kare staje w kacie. Zdarza mu sie uciekac,ale stawiam go do skutku.
Rowniez staram sie tlumaczyc,ale jak juz pisalam w innym temacie ostatnio coraz czesciej puszczaja mi nerwy i zdarza sie krzczec,a to dziala na malego jak plachta na byka - agresja budzi agresje. Jak na niego pokrzycze to on zachowuje sie jeszcze gorzej.

Co do obowiazkow to zabawki sprzata,ale mama musi z nim;papierki wyrzuca jak mu sie przypomni ze tak trzeba,bo zazwyczaj z rozpedu rzuca na podloge. Za to juz wie,ze po jedzeniu talerz do zlewu trzeba wlozyc i jak sie do domu wchodzi to od razu buty trzeba sciagac i sam to robi.
_________________
 
 
 
Tri 
...





Informacje:
Wiek: 31
Dołączyła 873 dni temu
Posty: 2681
Skąd: Kraków

Profil:
Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia, Filip
Nastrój:
zmeczona

Wysłany: 2011-10-19, 13:51   

Madzia81 napisał/a:
próbowałam małego postawić do kąta - nie wyszło. cały czas ucieka


Zosia wtedy była na nowo prowadzona do kąta, i na nowo... w końcu obrażona zostawała.
Płacze i wrzaski - sporą skuteczność miało powtarzanie "mama nie rozmawia z dziećmi, które krzyczą, jak przestaniesz płakać to przyjdź i powiedz".

Sprzątanie - wyciąganie nowych zabawek po ułożeniu starych. Ogółem często nadal są u nas "handle" - chcesz czegoś, najpierw zrobisz o co ja proszę.

Nagrody - np. jak był jakiś trudniejszy dzień - wieczorem pochwała i naklejki ;)
_________________
"Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
 
 
 
Kamyczek 





Informacje:
Wiek: 25
Dołączyła 1265 dni temu
Posty: 2078

Profil:
Imię: Kornelia
Im. dziecka: Maja, Dorota
Nastrój:
neutralna

Wysłany: 2011-10-20, 15:41   

Nawet u nas stawianie w kącie daje często rezultat, sadzam Majkę w kącie i mówię że jak się uspokoi to może wyjść ( a potrafi być z niej buntownik) obowiązkowo musi wszystkich przeprosić. Więc uspakaja się i gdy widzę że wychodzi pytam czy idzie nas przeprosić jeśli widzę że jeszcze jest rozdrażniona wraca do kąta jeśli kiwa głową że chce przeprosić to nas przytula i z reguły jest spokój (na chwilę).
_________________


Nie usuwaj dziecku kamieni spod stóp, bo gdy dorośnie będzie się potykać o ziarenka piasku.
 
 
 
Laurel 





Informacje:
Dołączyła 684 dni temu
Posty: 3531

Profil:
Im. dziecka: Dominika, Patryk, Kubuś
Wysłany: 2011-12-01, 14:38   

Znalazłam ciekawy artykuł o postawach rodzicielskich o i o tym co może się pod nimi kryć, jak wplywają one na dzieci. Poczytajcie ;-)

[i]Mity i przekonania o wychowaniu

- Dzieci są najważniejsze – przekonanie, za którym często kryje się lęk przed bliskością w związku małżeńskim lub niezdolność bycia w bliskiej relacji. Jest to wygodna teoria na unikanie bliskości w małżeństwie na najbliższe 20 lat życia.

- Wszystko dla dzieci – bardzo wygodne uzasadnienie zachowań rodziców unikających głębszego kontaktu emocjonalnego tak ze sobą, jak i z dzieckiem.

- Nasze dziecko jest najwspanialsze – chodzi o brak poczucia własnej wartości i chęć użycia dziecka do odbudowania go. Dodatkowo grozi dziecku psychopatia, bo nie ponosi konsekwencji, albo narcystyczne patrzenie na siebie, co nie daje możliwości relacji.

- Nasze dzieci muszą być szczęśliwe – używanie dziecka do zrealizowania własnych niespełnionych marzeń i ambicji. Najczęściej u rodziców sfrustrowanych życiem.

- Musimy chronić nasze dzieci – lęk o siebie i o własny komfort psychiczny kosztem blokowania naturalnych potrzeb rozwojowych dziecka. Inaczej mówiąc, „Mój lęk jest tak silny, że jestem gotowy/gotowa poświęcić twoje szczęście”.

- Jeszcze się w życiu nacierpi – potrzeba dowartościowania poprzez poświęcanie się i budowanie poczucia, że jest się dobrym rodzicem. Postawa taka powoduje, że dzieci są niesamodzielne, bez inicjatywy, roszczeniowe, leniwe, bezczelne.

- Niech już ma, skoro chce – „Nie mam dla ciebie czasu” albo „Boję się, że przestaniesz mnie kochać”, czyli brak poczucia własnej wartości. Często takie powiedzenie jest ostatecznie dla dziecka poniżające i lekceważące, nie uwzględnia jego wartości jako osoby.

- Nie chwalić, bo to psuje dzieci – najczęściej sami nie byliśmy chwaleni. Pochwały szczere i uzasadnione nie psują dziecka, wzmacniają w nim poczucie własnej wartości, pozwalają czuć się kochanym, ważnym; uczą, co jest dobre, a co złe.

- Dzieci należy trzymać krótko, mają być grzeczne – najczęściej chodzi o niechęć zaangażowania się w wychowanie. Posłuszeństwo ze strachu rodzi agresję i jest trudne do utrzymania, zwłaszcza gdy dziecko zaczyna dorastać.

- Czasami dziecku trzeba wlać – najczęściej postawa taka występuje u rodziców, którzy sami byli bici, mają problem z kontrolą swoich emocji, czują się słabi i niedowartościowani. Użycie kar cielesnych powoduje, że dziecko czuje się poniżone, mało ważne. Dopóki dziecko jest małe, kary cielesne mogą wydawać się skuteczne, ale potem role mogą się odmienić; bicie rodzi agresję.

- Dziecko to dziecko – „Co ono może wiedzieć, przecież to dziecko”; dzieci widzą i czują więcej niż nam dorosłym się wydaje.

- Najważniejsze, żeby nie popełniać błędów – perfekcjonizm, brak poczucia własnej wartości. Nie da się uniknąć błędów w wychowywaniu dzieci. Założenie, żeby nie popełniać błędów, zazwyczaj rodzi poczucie porażki, poczucie winy, oskarżenia, lęk, przygnębienie.

- Najważniejsze, żeby chodziło do Kościoła – najczęściej chora religijność sprowadzona do moralności. Często skutek jest odwrotny – odrzucenie od wiary na złość rodzicom. Jest to nieświadomie wzmacniana forma buntu. Skutkiem jest również zerwanie relacji z dzieckiem poprzez potępienie i odrzucenie.


I jak? Łapiecie się na czymś? ;-)
_________________
 
 
 
Luka 
Czekam na Ciebie..





Informacje:
Wiek: 29
Dołączyła 496 dni temu
Posty: 2392

Profil:
Nastrój:
anielska

Wysłany: 2011-12-01, 15:48   

Nieskromnie powiem, że nic mnie tutaj nie zaskoczyło.. Wszystko jest oczywiste ale czy będę idealną matką i nie popełnię żadnego z tych błędów?? Wątpię :)
_________________

Jeszcze Cię nie znam, a już Cię kocham....
 
 
 
Gosiak 11 





Informacje:
Wiek: 27
Dołączyła 720 dni temu
Posty: 1495
Skąd: Stalowa Wola

Profil:
Imię: Gosia
Im. dziecka: Natalka
Nastrój:
skolowana

Wysłany: 2011-12-01, 16:02   

Ja się na pewno załapuje pod pierwsze i przedostatnie :shock:
W mojej głowie teraz przeważa dziecko, ono jest jak na dzisiejszy dzień na pierwszym miejscu, dlatego często nie potrafię wykrzesać z siebie choć odrobiny zainteresowania w kierunku męża i to mnie martwi, muszę się postarać to zmienić.
_________________



trzy rzeczy pozostały z raju: gwiazdy, kwiaty i oczy dziecka..
 
 
 
kashira 





Informacje:
Wiek: 21
Dołączyła 641 dni temu
Posty: 2745
Skąd: Górny Śląsk

Profil:
Imię: Kasia
Im. dziecka: Franuś
Nastrój:
zmeczona

Wysłany: 2011-12-01, 20:33   

Moim zdaniem niektóre "mity" są mocno przerysowane:

Laurel napisał/a:
Dzieci są najważniejsze

Laurel napisał/a:
Musimy chronić nasze dzieci

Laurel napisał/a:
Nasze dzieci muszą być szczęśliwe


nie widze w nich nic zlego jezeli zachowuje sie zdrowy rozsądek. Miedzy mna a mężem sa swietne relacje w kazdej sferze zycia co nie zmienia faktu ze teraz dziecko i jego potrzeby sa priorytetem. Mam tez poczucie, ze moim obowiazkiem jest zapewnienie dziecku bezpieczenstwa, chcialabym tez zeby bylo szczesliwe i bede robila wszystko co w mej mocy by tak bylo ;-)

Natomiast strasznie raza mnie takie postawy:

Laurel napisał/a:
Niech już ma, skoro chce

Laurel napisał/a:
Nie chwalić, bo to psuje dzieci

Laurel napisał/a:
Dzieci należy trzymać krótko, mają być grzeczne


ja tam jestem zdania ze za dobre trzeba chwalic a za złe karac. Nie bede w domu wprowdzac musztry, ale złych zachowan tolerowac tez nie mam zamiaru, mysle ze we wszystkim trzeba znalezc jakis zloty srodek.
_________________

 
 
 
Laurel 





Informacje:
Dołączyła 684 dni temu
Posty: 3531

Profil:
Im. dziecka: Dominika, Patryk, Kubuś
Wysłany: 2012-03-13, 15:31   

Fajne spojrzenie. Poczytajcie, trochę się pośmiałam. Z siebie też ;-)

Najdziwniejsze zachowania nadopiekuńczych rodziców


Zapomniał wół...

Biegali po podwórku z kluczem na szyi, godzinami przesiadywali na trzepaku, wspinali się na najwyższe drzewa. Koty brudzące w piaskownicach nie zniechęcały ich do budowania zamków. Bez sterylizatorów i elektronicznych niań (tych całkiem realnych również) w pełni zdrowia psychicznego i fizycznego dotrwali do wieku dorosłego.

Dziś sami mają dzieci, ale najchętniej chowaliby pod kloszem. Byle tylko nie ubrudziły się, nie skaleczyły i nie doznały żadnej przykrości. Czy współcześni rodzice są nadopiekuńczy?

Eksluzywne getta

Wydaje się, że czasy, gdy dzieci całymi bandami zdobywały wszystkie pobliskie podwórka, ulice i zaułki, minęły bezpowrotnie. Najnowszym trendem wśród par planujących założenie rodziny jest kupowanie mieszkań na strzeżonych, zamkniętych osiedlach. Dostępu do tego ekskluzywnego terenu broni najczęściej wysoki mur, szlaban oraz stróż, u którego trzeba się wylegitymować i podać cel wizyty. Gorliwy wartownik może nawet skontaktować się telefonicznie z właścicielem mieszkania, do którego się wybieramy i potwierdzić, czy jesteśmy oczekiwanymi gośćmi. I jak w tej sytuacji dostać się pod drzwi kolegi z klasy i zapytać jego mamy: "Czy Tomek może wyjść na dwór?"

Ucz się pilnie...już w żłobku!

Staranne wykształcenie potomka to jedna z największych trosk współczesnych rodziców. Zapisy na listę kandydatów, egzaminy wstępne, rozmowy kwalifikacyjne, lekcje języków obcych, indywidualny tok nauczania, kółko naukowe...to nie reklama zagranicznej uczelni, ale jak najbardziej rodzimego przedszkola. A to jeszcze nie wszystko, bo po zajęciach trzeba zadbać o lekcje tenisa, gry na skrzypcach i rysunku - wszystko po to, aby zapewnić maluchowi jak najlepszy start w przyszłość.

Proszę zawołać szofera!

Ileż ciekawych rzeczy można było zrobić po drodze do lub ze szkoły...Wdepnąć we wszystkie mijane kałuże, pozbierać liście lub kasztany, ponieść tornister koleżance, która nam się podobała.

Dzisiaj, dzieci wszędzie są podwożone autem - nawet do szkoły, która mieści się dwie uliczki dalej. Bo niebezpieczne przejście dla pieszych, bo ktoś może dziecko zaczepiać, bo zimno, bo mało czasu...wymówek jest wiele, a rodzicom zdaje się nie przeszkadzać fakt, że przez to całe podwożenie, muszą stać w korku już od wyjazdu z garażu.


Nie kop pana, bo się spocisz

Słynny cytat z filmu "Kingsajz" Juliusza Machulskiego nabiera nowego znaczenia. Gdzie te czasy, gdy dzieci szalały na podwórkach, a rodzice spokojnie zajmowali się w domu swoimi sprawami? Dziś podwórka wieją pustką (bo przecież brudne i niebezpieczne), a dzieci siedzą przed komputerami i rozmawiają ze sobą za pomocą komunikatorów. Jeśli któreś z nich nie potrafi usiedzieć na miejscu, tylko wierci się, kręci i psoci - mama i tata, zamiast na spacer, prowadzą je do psychologa z podejrzeniem ADHD.


Lek na całe zło

Pneumokoki, meningokoki, rotawirusy...dwadzieścia lat temu nikt o nich nie mówił, dziś rodzice, którzy nie decydują się na zakup coraz to nowych szczepionek, straszeni są groźnymi skutkami nieodpowiedzialnych decyzji. Z pewnością szczepienia są potrzebne, lecz wiele osób bez zastanowienia ulega nowym trendom i presji reklamy. Mimo, że niejeden dorosły, w dzieciństwie pił na przeziębienie tylko syrop z cebuli, teraz odsądza od czci i wiary każdego lekarza, który nie przepisze jego maleństwu antybiotyku.


Zabić wszystkie zarazki

Silne chemiczne środki do czyszczenia toalety, w której na twoje dziecko czyhają groźne potwory. Do odkażania butelek, naczyń, smoczków - sterylizator. Dezynfekujące chusteczki i płyny do brudnych rączek. Tylko jak takie odkażone i zdezynfekowane dziecko ma się na te wszystkie bakterie i zarazki uodpornić

Znowu zapomniałeś śniadania

Śniadanie to jak wiadomo najważniejszy posiłek dnia. Czy jednak trzeba wyręczać dziecko w robieniu kanapek, aż uzyska pełnoletność? Zwłaszcza nadgorliwe mamy przeganiają pociechy z kuchni, żeby tylko nie zrobiły sobie krzywdy nożem do smarowania masła. Niektórzy dorośli wolą za to z wygody wręczyć młodemu człowiekowi gotówkę, na zakup prowiantu w szkolnym sklepiku. Gorzej jeśli tym prowiantem okażą się chipsy i cola.

Halo, tu Ziemia

Przeciętny Polak, jeśli zdarzy mu się wyjść z domu bez telefonu komórkowego, przez cały dzień czuje się jak bez ręki. Niestety to zjawisko zaczyna również obejmować najmłodszych, mimo że w czasie lekcji powinni raczej zająć się nauką, zamiast SMS-ami. Rodzice jednak chętnie wyposażają dzieci w ten jakże przydatny gadżet, pod pretekstem możliwości kontaktu "na wszelki wypadek". Aż trudno uwierzyć, że jeszcze kilkanaście lat temu ludzie byli w stanie dotrzeć do domu, czy sklepu i przetrwać tam parę godzin, bez "komórki" w kieszeni.

Fachowa opieka

Wynajmowanie opiekunki do dziecka to zjawisko dość nowe, ale na pewno bardzo ułatwiające życie zabieganym rodzicom. Problem zaczyna się w momencie, gdy dzwonimy po nianię, bo boimy się zostawić samego w domu...gimnazjalistę. Przewrażliwieni rodzice często nie potrafią wyczuć momentu, w którym młody człowiek powinien zacząć uczyć się samodzielności i zostać obdarzony zaufaniem.


Nie baw się z tym chłopcem!

Opiekunowie często zamartwiają się, czy ich dziecko nie wpadnie w złe towarzystwo. Najchętniej sami przeegzaminowaliby wszystkich znajomych i wykluczyli tych podejrzanych. Podobne motywy kierują rodzicami, którzy posyłają swe pociechy do prywatnych szkół, byle tylko zapewnić młodemu człowiekowi dorastanie bez kontaktu ze szkodliwym wpływem otoczenia.


Szklany klosz

To zrozumiałe, że rodzice martwią się o swoje dzieci, chuchają na nie i dmuchają, chcą zapewnić jak najlepsze warunki do rozwoju, ułatwić życie i uchronić przed jego ciemną stroną.

Jednak kiedyś młody człowiek będzie musiał zetknąć się z niedogodnościami: usłyszeć słowa krytyki, nie zdać egzaminu, nabić sobie guza i samemu odnaleźć drogę - dosłownie i w przenośni. Co jeśli jego szklany klosz rozpadnie się na drobne kawałki nagle i gwałtownie? Zamiast zamartwiać się na zapas i usuwać dziecku sprzed nóg wszystkie kłody, warto okazać mu zaufanie, by mogło nauczyć się samodzielności.

Źródło: www.wp.pl
_________________
 
 
 
madzia 





Informacje:
Dołączyła 1639 dni temu
Posty: 2885

Profil:
Wysłany: 2012-03-13, 17:04   

Jakis przefantazjowany troche ten tekst ;-) jakby jego autor urodzil sie wczoraj. Czasy sie zmieniaja, to co kiedys bylo norma i nikt nie zwracal na to uwagi, dzis sie moglo zmienic i na odwrot. Wielu rzeczy kiedys tez nie bylo, badz nie byly tak powszechne jak dzis. Do tego kiedys matki siedzialy w domach to dzieciaki biegaly same. Dzis przykladowa mama szybko wraca do pracy i na wiele rzeczy brakuje jej czasu, z tego moze wynikac, ze dziecko jest pod czyjas opieka a jak jest z mama na dworze, to dlatego, ze same wyczekujemy na ten moment :)

Przeciez kiedys sie tyle nie slyszalo o tym co sie dzieje teraz w szkolach. o nakrecaniu komorkami seksu w szkolnej toalecie, o tym, ze jak nie masz markowych ubran to jestes gorszy, o tym, ze nastolatkowie stoja przed szkola czy w parku i leja inne dzieciaki bez powodu, to sie slyszy i tego sie rodzice obawiaja <bezradny> . Norma, ze dzis niejeden woli bezpicznie odwiezc dziecko do szkoly i go odebrac, jesli tylko ma oczywiscie taka mozliwosc. Mysle, ze spora czesc naszego zachowania i chec ochorny dzieci wynika z tego, co sie dzieje w otoczeniu <bezradny>

Sama pamietam zabawy kolagami i kolezankami przed blokiem, do 22 lub pozniej. Dzis sie chyba tego nie praktykuje. Dzis trzeba miec komore i komputer w domu.

Co do leczenia dzieci, jak moja ma kaszel, katar i czerwone gardlo dostaje paracetamol, syrop na kaszel i syrop z cebuli na zmiane. Chodzi na dwor jak zwykle. Gdy pojawi sie do tego goraczka siedzi w domu i leki jak wyzej. Tak kilka dni az przechodzi, na przeziebienie nie podaje sie antybiotykow. Tutaj nie panikuje, zas rodzina ze strony mojego nie dopuszcza do mysli tego, ze nie biegne do lekarza:/

Butelki wygotowalam zaraz po zakupie, pozniej wyparzalam...jak mi sie przypomnialo, ale to bardzo rzadko.
Nigdy nie ukrywalam, ze moja mala nie jest zainteresowana bajkami, woli ukrasc mojego laptopa, komorke czy ipada i wtedy jest super. Swiat poszedl do przodu, my tez kiedys internetu nie mialysmy i nie przesiadywalysmy na forach, portalach itd. :P no i co.
Wszystko w granicach rozsadku.
_________________
 
 
 
Laurel 





Informacje:
Dołączyła 684 dni temu
Posty: 3531

Profil:
Im. dziecka: Dominika, Patryk, Kubuś
Wysłany: 2012-03-13, 19:46   

A ja myślę, że sporo prawdy w tych spostrzeżeniach. Ja np. miałam o wiele więcej swobody niż teraz mają dzieci. O Dominice nie wspomnę, bo z nia wszystko na bakier. Myślę, że jak chłopcy dorosną, to będę się o nich bała bardziej niż kiedyś rodzice o mnie - tak się nam w głowach porobiło.
Jak córkę zostawiam w domu, to komórka ma być, a mnie zostawiali jako dziesięciolatkę z chorą młodszą siostrą pod opieką i przeżyłyśmy.

Generalnie artykuł fajnie pokazuje dzisiejszą tendencję do chuchania na dziecko. Siebie też w nim widzę po części. Zastanawia mnie tylko skąd pomysł na sterylny świat? Czy taki jest lepszy? ;-)
Fakt, sporo się zmieniło, nie można np. porównać bezpieczeństwa na ulicy, osiedlu dzisiaj do tego, które było kiedyś. Tylko czy reagując obronnie na wszystko, przypadkiem sami nie nakręcamy spirali lęk - troska?
Np. taka sytuacja - ktoś chce puścić dziecko samo do szkoły, ale zaraz odezwie się inna mama: "to ty się nie boisz?" i tak jeden nakręca drugiego i wychodzi, że prawidłowo jest nie puszczać. Mam na myśli nie maluszki z klas 1-3, tylko powiedzmy dzieci od 4 klasy.
Moja córka zaczęła całkiem sama dojeźdżać tramwajem w 5 klasie, a był chłopiec, który od 3 kl. sam dojeżdżał busem. Rodzice bardzo fajni, dbali o dzieci, żadna patologia. Oczywiście gadanie wśród innych było, że się nie boją, czy się im nie chce, a tyle rzeczy może się przytrafić... Nie powiem, sama się dziwiłam ich decyzji.
Nianię też miałam aż skończyła 10 lat, równolatki z otoczenia także. No i teraz myślę, że to była przesada, choć moja wariatka nieprzewidywalna i dlatego :lol:
Ja szybciej byłam samodzielna, moi rówieśnicy kiedys też <bezradny>
_________________
 
 
 
Madź 
heksa.





Informacje:
Dołączyła 369 dni temu
Posty: 611
Skąd: nibylandia.

Profil:
Im. dziecka: Żuczek ;*
Nastrój:
neutralna

Wysłany: 2012-03-13, 23:26   

madzia napisał/a:
pamietam zabawy kolagami i kolezankami przed blokiem, do 22 lub pozniej.

Ostatnio śmiałam się z mamą, że ona nas po północy do domu zagonić nie umiała, darła się z okna a my zawsze "jeszcze 5 minut", a teraz to sie dzieci na siłę z domu wygania :-P

Ja na Zuzię nie chucham i nie dmucham <bezradny> Czasami mam wyrzuty sumienia, ale szybko je wyrzucam za siebie, bo chcę, żeby radziła sobie sama. Siedzę i patrzę z boku jak coś robi. Niech się uczy, niech się przewraca i popełnia błędy. Noża jej do zabawy przecież nie daję <bezradny>

Laurel napisał/a:
nie maluszki z klas 1-3

Ja chodziłam od 1wszej klasy, miałam jakieś 15 minut drogi pieszo (przynajmniej teraz ta droga mi tyle czasu zajmuje) i mam nadzieję, że Zuza też będzie na tyle rozgarnięta i szkoła będzie na tyle blisko, żeby mogła do niej chodzić sama.
_________________
Stanisław Lem napisał/a:
Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.
 
 
 
LeeLoo 
Nie taka straszna...





Informacje:
Wiek: 25
Dołączyła 1498 dni temu
Posty: 3059
Skąd: WrocLove

Profil:
Imię: Magdalena
Im. dziecka: Wiktor Jan
Nastrój:
neutralna

Wysłany: 2012-03-14, 02:09   

Zgadzam się z tym artykułem. Ja drżę o małego na każdym kroku, moja mama też o mnie drżała, ale chodziłam sam do szkoły, w wieku 6-7lat sama przebywałam na podwórku, oczywiście co jakiś czas mama zaglądała przez okno i miałam być na widoku.
A teraz przechodzę koło placu zabaw i widzę pustki. Ani jednego dziecka, jak już jakieś jest to mama je huśta, tata kręci na karuzeli, a babcia w ogrodzonej piaskownicy z nim siedzi :roll: Sama się dzisiaj złapałam na tym, że na placu zabaw były dwie dziewuszki w wieku szkolnym i się wygłupiały na huśtawkach, a mi przez myśl przeszło "patologia".
Przecież to chore, że nasze dzieci są owładnięte komputerami, komórkami, xboxami, ipodami czy czort wie czym tam jeszcze, a wyrzucenie dziecka na dwór graniczy z cudem.
Ku czemu my idziemy? Moje dziecko nie ma kontaktu z innymi dziećmi, bo przecież place zabaw świecą pustkami...
_________________


Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
Są synami i córkami powołanymi do życia przez Życie.
Przychodzą przez was, ale nie z was.
I choć są z wami, do was nie należą.
 
 
 
Odpowiedz do tematu

Podobne Tematy
Temat Forum Odpowiedzi
Brak nowych postów zdrowe wychowanie ;)
Hydepark 51
Brak nowych postów Urodziny dziecka
Jak się do tego zabrać?
Wszytkie dzieci 76
Brak nowych postów Łóżeczko dla dziecka
jakie wybrać?
Zakupy dla maleństwa 287
Brak nowych postów Alergia u dziecka
Zdrowie i pielęgnacja dziecka 2
Brak nowych postów kąpiel dziecka
Wszytkie dzieci 32

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - mangi