REGULAMIN  Album Szukaj   Rejestracja  Zaloguj Oblicz dni płodne




Tytuł: Zabawy i czas, ktory wasze dzieci spedzaja z innymi dziecmi
Autor Wiadomość
madzia 





Informacje:
Dołączyła 1640 dni temu
Posty: 2885

Profil:
Wysłany: 2011-05-10, 12:55   Zabawy i czas, ktory wasze dzieci spedzaja z innymi dziecmi

Taki temat troche rozlegly bedzie.

Jak bawia sie wasze dzieci z innymi? Jak inne dzieci traktuja wasze? Czy dziela sie zabawkami? czy i jak tlumaczyc, jesli moje dziecko (ktore jeszcze niewiele rozumie) chce sie juz czyms swoim pobawic, a dziecko ktore do nas przyszlo nie chce tego z reki wypuscic, i wraca do swojej mamy z fochem... to co wtedy robicie? I odwrotnie, gdy wasze dziecko nie chce czegos pozyczyc to dobrze? Czy uczycie aby pozyczalo?
I jeszcze inna kwestia, gdy podczas wspolnie spedzanego czasu z waszymi dziecmi, sa inni rodzicie ze swoimi, to czy gdy widzicie, ze tamte dzieciaki robia lub chca zrobic cos czego nie powinny, upominacie je jesli mama lub tata nie reaguja tylko mowic potrafia, a nie robia nic konstruktywnego w zwiazku z zakazami? Takie na sucho gadanie "nie rusz, daj, nie wolno" a dziecko i tak swoje. I jeszcze jedno ;-) jak zachowac sie gdy cudze dziecko przy swoich rodzicach nawet niechcacy szturchnie, czy uderzy czyms wasze?
_________________
 
 
 
Laurel 





Informacje:
Dołączyła 684 dni temu
Posty: 3531

Profil:
Im. dziecka: Dominika, Patryk, Kubuś
Wysłany: 2011-05-10, 13:55   

To ja się wypowiem w jednej kwestii. Ostatnio w kościele taki może czteroletni chłopiec dokuczał innym dzieciakom, w tym chyba najbardziej Patryczkowi. Pokazywał na niego palcem i śmiał się, pokazywał mu język, raz popchnął i przewrócił. Potem matka wzięła go na ręce (chyba chciała potworka unieruchomić), to jeszcze u niej na tych rękach omal nie kopnął Patryka w głowę. Przypuszczam, że zuwazył u małego zeza i z tego się naśmiewał. Nie reagowałam, poza tym, że odwracałam wózek tyłem do łobuza, tak by mój maluch nie zorientował się, że ktoś się z niego naśmiewa, potem mąż spacerował z nim z dala od tamtego. Rodzice tego chłopca niewiele robili, brali na ręce, odsuwali...
W sumie żałuję, że go nie upomniałam i następnym razem w podobnej sytuacji, jak rodzic nie zareaguje, po prostu nakrzyczę przy nim na dzieciaka. I niech myśli co chce.

Tak na marginesie; dawniej były jakieś zdrowe zasady, jeśli chodzi o upominanie i dyscyplinowanie dzieci. Teraz światowe trendy spowodowały, że większość rodziców chce być poprawna, pokazać na ulicy, w sklepie itp., że ładnie mówi do dziecka, tłumaczy, chwali, głaszcze itp. Ok, wszystko fajnie. Kiedyś jak na przystanku chłopiec (też pięciolatek na oko) stawiał się mamie dość mocno, a ona wrzasnęła na niego i mocniej przytrzymała za rękę, to kilka osób obejrzało się i zastanawiali się na głos czy nie reagować, że ona niby tak ostro... Czyli wniosek taki; dopóki jest dzieckiem, obchodzić się z nim jak z jajkiem, jak już przekroczy magiczną granicę 18 lat i wtedy pobije mamę, zamknąć go w więzieniu. Tylko czy nie lepiej zawczasu dać dziecku jasno i stanowczo do zrozumienia, że nie wolno i koniec? Jest czas, gdy trzeba upominać, tłumaczyć, ale przychodzi moment, że trzeba po prostu chwycić za łapkę, która bije, mocno pogrozić palcem, usadzić w kącie. Takie moje zdanie, a tych wspólczesnych trendów "szwedzkich" za nic nie rozumiem <bezradny>
_________________
 
 
 
Madzia81 





Informacje:
Wiek: 30
Dołączyła 1639 dni temu
Posty: 4459

Profil:
Wysłany: 2011-05-10, 14:39   

u Krzysia bywa różnie. najlepiej bawi się z chłopcami równolatkami. na placu zabaw robią sobie wyścigi, biegają w kółko za sobą, naśladują się, taka zabawa jest genialna :) w piaskownicy czasem też potrafi coś budować razem z innym dzieckiem. gorzej jak bawią się w domu i jest pełno zabawek, wtedy często jest kłótnia, bo zawsze wybierają to same auto ;-)
póki co w domu lepiej wychodzi wspólna zabawa jak jest z dziewczynką i to trochę młodszą. wtedy ona siada na jeździku a mój mały ją pcha np. :)
co do pożyczania zabawek od innych - uczę Krzysia, żeby pytał czy może wziąć i coraz częściej mu to wychodzi :) jak ktoś od nas chce pożyczyć - jeśli akurat Krzyś się tym nie bawi, to pożyczamy. często wychodzi do wymiany, Krzyś da np. swoje autko, a dostanie inne.
denerwują mnie natomiast na placach zabaw rodzice, których dzieci bez pytania zabierają cudze zabawki, a oni nie reagują (np. przyjeżdżamy na plac zabaw rowerkiem i idziemy do piaskownicy się pobawić, a w tym czasie ktoś wsiada na ten nasz rowerek i chce sobie pojeździć - a wiadomo, że taki rowerek to prawie zakazany, bo Krzyś go uwielbia i zaraz się złości)

zdarza mi się upomnieć cudze dziecko, jeśli robi coś niewłaściwego, ale mającego związek z moim, np. próbuje na siłę zabrać małemu zabawkę, sypie piaskiem, biega nieostrożnie - oczywiście jeśli rodzica nie ma akurat przy dziecku lub jest, ale nie reaguje.

natomiast co do robienie nieumyślnej krzywdy - to tutaj dużo zależy od zdrowego podejścia rodziców. jak coś naprawdę zdarzyło się przypadkowo, to nie robię z tego afery, zdarzyło się i już, w kontaktach z rówieśnikami zawsze tak będzie.
zdarzyła mi się natomiast sytuacja, kiedy byli u nas znajomi z 7miesięczną córą, że Krzyś coś do niej podchodził, zagadywał, dotykał, a ta się w którymś momencie wystraszyła i rozpłakała i jej mama (moja zresztą b. dobra koleżanka) krzyknęła na Krzysia. oj, nie podobało mi się to i gdyby zdarzyło się drugi raz, to pewnie już bym tego tak nie zostawiła, bo tak naprawdę mój mały nic złego nie zrobił.

chyba nieskładny ten mój post, ale liczę na to, że się połapiecie ;-)
_________________


 
 
 
madzia 





Informacje:
Dołączyła 1640 dni temu
Posty: 2885

Profil:
Wysłany: 2011-05-10, 22:15   

Madzia81 napisał/a:
co do pożyczania zabawek od innych - uczę Krzysia, żeby pytał czy może wziąć i coraz częściej mu to wychodzi
I dwulatek bardziej rozumny niz 4 <bezradny> widac da sie, lub to zmienia sie z wiekiem dziecka. Czasem to takie hmmm dziwne gdy 4latka cos zobaczy, czego w tej chwili moja nie ma w rekach i "to moje". A zabawka nasza. Wina rodzica? Pozniej doprosic sie nie da, jak moja chodzi za nia i probuje cos tam wziac, co przed chwila tamta sobie zaklepala i do niej "nie nie nie, nie wolno" no to moja raczki po cos innego wyciaga.

Ja tez nie zaluje niech sie ktos pobawi, potrzyma ale wlasnie, fajnie by bylo gdybym uslyszala czy moze. A to juz jest "moje" i nie nie nie.
Dzisiaj zaczelam troche reagowac, czyli skoro wzielas cos i juz godzine czasu w rece masz, na chwile odlozysz a moja idzie do tego i slyszy zakazy, i branie czegos i sie odwaracanie z tym, no to juz troche przesada. Powiedzialam, ze teraz mala dzidzia pobawi sie swoja zabawka. Oczywiscie za chwile znow bylo to samo.
Swojego cos przyniesie, to nie! bo to jej i nie da. I nie ma roznicy nasze czy jej, wszystko jest jej ;-)

Innym razem pociumciala smoczka, bez przerwy robi cos, na co ja bym nie zezwolila i stanowczo powiedziala nie. Bo ja sie nie bede w trakcie jazdy zatrzymywac, bo to dziecko chce cos, do czego trzeba siegnac w bagaznik. Do domu 5 minut dojedziemy i to dostaniesz.
Jest jeszcze temat zbytniego przesiadywania czyjegos dziecka w naszym domu.
Mysle, ze dla takich dzieci godzinka, poltorej max 2 jest w porzadku. Ale dluzej to juz chyba brak zainteresowania dzieckiem. Toz to ja nie opiekunka ani jego mama nie poszla pracowac w tym czasie, zebym miala pilnowac. Generalnie rozumiem, ze takie sa dzieci ale ten rodzic cos powiedziec tez powinien, dla utrwalenia.

Ale to chyba dosc ekstremalny przypadek ;-)
_________________
 
 
 
angik1683 





Informacje:
Wiek: 28
Dołączyła 1420 dni temu
Posty: 1785

Profil:
Nastrój:
anielska

Wysłany: 2011-05-15, 15:19   

Ja od poczatku ucze Dawcia,ze trzeba sie dzielic. Jak mu ktos zabawke zabieral to tlumaczylam,ze on ma to zabawke na codzien i zeby dal sie innemu dziecku pobawic albo,ze to dziecko sie za jakis czas znudzi i odda mu ta zabawke. No i Dawcio ladnie sobie z tym zabieraniem radzil,bo jak ktos mu cos zabieral to szedl i szukal sobie czegos innego do zabawy,a w miedzyczasie zerkal czy to dziecko sie juz znudzilo ta zabawka,ktora Dawis chcial w pierwszej kolejnosci. Ale powiem wam szczerze,ze jak zobaczylam ze inni rodzice maja gdzies to ze ich dziecko co i rusz wyrywa z reki cos Dawidowi to stwierdzilam,ze dosc tego. Jak moje dziecko komus cos zabieralo to upomialam i kazalam oddac zabawke,ale jak widze ze inni rodzice wogule nie reaguja kiedy ich dziecko cos zabiera innemu to sie wkurzam,bo wychodzi na to ze moje dziecko wiecznie poszkodowane.
Ostatnio w Polsce byla taka sytuacja,ze kuzyn rowiesnik zabieral mu wszystko z reki,Dawcio kilka razy poszedl po inna zabawke,ale po kilku razach mial juz dosc i byla zlosc,nerwy i placz i ja tez juz nerwa mialam,bo kuzynowi nikt uwagi nie zwracal. W tej sytuacji kazalam Dawidowi mocno trzymac zabawke,nie oddawac i mowic "nie" kiedy tamten chcial mu ja zabrac.

madzia napisał/a:
I jeszcze jedno ;-) jak zachowac sie gdy cudze dziecko przy swoich rodzicach nawet niechcacy szturchnie, czy uderzy czyms wasze?
_________________
jesli celowo uderzy,popchnie itp a jego rodzic milczy to surowym tonem mowie,ze tak nie wolno.
_________________
 
 
 
madzia 





Informacje:
Dołączyła 1640 dni temu
Posty: 2885

Profil:
Wysłany: 2011-06-11, 10:05   

Ostatnio zaczelam reagowac na sytuacje typu, ze co chce moja niunia to trzeba jej dac. No wcale tak nie trzeba mysle. Jak sie ja nauczy, ze wszystko co chce wezmie innemu dziecku z reki i trzyma to, to pozniej bedzie myslala, ze jej sie wszystko nalezy. Jestem w takiej sytuacji, ze czesto moja Mala spedza czas z inna dziewczynka, ktorej metody wychowawcze jakie jej wpojono, sa zdecydowanie nie tym co ja popieram. I wyglada to tak, ze jak moja cos chce to trzeba dac! Bez gadania, bo to mniejsze dziecko. No chwileczke, to ja bede decydowac a nie mama innego dziecka ;-) i czesto nie dopuszczam do tego, zeby wszystko jej dawano co tylko chce.
_________________
 
 
 
Laurel 





Informacje:
Dołączyła 684 dni temu
Posty: 3531

Profil:
Im. dziecka: Dominika, Patryk, Kubuś
Wysłany: 2011-06-11, 11:19   

Madzia, popieram w 100%. Tak sobie patrzę, że o metodach wychowawczych myślimy baaardzo podobnie.
_________________
 
 
 
madzia 





Informacje:
Dołączyła 1640 dni temu
Posty: 2885

Profil:
Wysłany: 2011-06-11, 13:50   

Jakas taka juz jestem, zasadnicza i koniec ;-) Moje dziecko, chce aby tez mialo jakies zasady, wyznaczone granice a nie, ze czegos nie dostanie to placz.
Tamta mama powtarza czesto, ze jej corka nauczona, ze wszystko dla niej. Nie dziwie sie, bo ja widze, ze teraz wszystko by dala mojej to czym obecnie bawi sie jej corka, no to jestem pewna, ze ze wlasnie ze swoja tak robila.
Dzieci musza wiedziec, ze to rodzic decyduje. Nie ono. A to jak zadecyduje zaowocuje w przyszlosci.
_________________
 
 
 
Laurel 





Informacje:
Dołączyła 684 dni temu
Posty: 3531

Profil:
Im. dziecka: Dominika, Patryk, Kubuś
Wysłany: 2011-06-11, 14:00   

madzia napisał/a:
Jakas taka juz jestem, zasadnicza i koniec ;-) Moje dziecko, chce aby tez mialo jakies zasady, wyznaczone granice a nie, ze czegos nie dostanie to placz.


To też ci mówię, że Patryk mógłby się spokojnie bawić z Nadinką w piaskownicy :-> , na pewno byśmy się dogadały ;-)
_________________
 
 
 
:) 




Informacje:
Dołączyła 1396 dni temu
Posty: 3464

Profil:
Wysłany: 2011-06-11, 20:57   

Przeciętny 2 -3 latek nie potrafi się swobodnie dzielić swoimi zabawkami, i jest to naturalne. Nie należy tego na nim wymuszać, naciskać. W tym okresie życia zaczyna docierać do niego że to jest własność. Moje i basta. I odbieranie zabawki dziecku (które jest świadome, że oto odbiera się mu coś, co jest jego) i dawanie innemu dziecku może stanowić dla takiego malucha powód do stresu, albo do zabierania na siłę zabawek innym dzieciom. Bo skoro jemu się odbiera, znaczy że tak można. Ponadto myślę że jest to dobry czas by wskazać dziecku czym jest własność. Na zasadzie - jeśli chcesz, możesz pożyczyć zabawkę, ale nie musisz. Możesz nie pożyczać i masz do tego prawo i nikt za to na ciebie nie będzie krzyczał ani się nie obrazi. Ale równocześnie nie wolno zabierać innym zabawek, bo one nie są twoje.

przeczytałam kiedys bardzo mądre stwierdzenie pewnej pani psycholog.

Kupiłaś sobie nowe ciuchy, potem przyszło kilka koleżanek i chciało je pożyczyć. Co robisz?


naturalnym jest, że to Twoje i to Ty decydujesz o tym komu pożyczysz i czy w ogóle.

Małe dzieci nie mają zlej woli. Nie chcą się dzielić nie przez złośliwość.

Dobrym sposobem jest to o czym pisała Madzia81 - wymiana. Jeśli przychodzą koledzy/kolezanki niech ich mamy biorą ze sobą zabawki na wymianę.

Co do innych zasad wychowywania dzieci. Należy pamiętać, że tak samo krytycznie na nasze metody mogą patrzeć rodzice innych dzieciaków. Co dla mnie oczywiste i dobre, dla innego może być zupełnie beznadziejne.

I jeszcze słówko w sprawie charakterów dzieci. te są przeróżne i nie ma jednej metody wychowawczej która dobrze się sprawdzi na dzieciach o odmiennych charakterach. jedne są towarzyskie inne nie. Jedno cierpliwie poczeka na swoją kolej a inne wpadnie w histerię. Rodzic nie wybiera sobie charakteru dziecka, moze go dobrymi przykładami nakierowywać, kształtować, ale z pewnymi cechami człowiek sie rodzi.
 
 
 
Madzia81 





Informacje:
Wiek: 30
Dołączyła 1639 dni temu
Posty: 4459

Profil:
Wysłany: 2012-04-19, 14:11   

odświeżam temat po dzisiejszej sytuacji na placu zabaw.
Krzyś spotkał koleżankę, bardzo dobrą, z którą zawsze się świetnie bawią. po chwili na plac przyszedł inny kolega tej dziewczynki. dołączył do zabawy. i po chwilce mój synuś się wycofuje, odchodzi, przychodzi do mnie się pożalić, że oni nie chcą się z nim bawić. ale widzę, że ta dziewczynka co chwilę Krzysia woła, ciągnie za sobą, wciąga do zabawy. a On cały czas niezadowolony z obecności tego drugiego chłopca. żal mi się go zrobiło. taki smutny. mówię: bawcie się razem, w trójkę. ale coś nie potrafił. po chwili ten drugi poszedł, jak zostali sami we dwoje znów zabawa na całego. ale coś mi to siedziało i w drodze powrotnej już do domu pytam dlaczego tak się zachowywał, dlaczego odchodził od tej dwójki, choć koleżanka go wołała cały czas. no i mi w końcu powiedział, że ten drugi chłopiec mówił ciągle do niego po nosem: wynocha. tak, żeby nikt z dorosłych nie słyszał.
powiedziałam, żeby następnym razem mi o wszystkim mówił. żdaję sobie sprawę, że takich sytuacji będzie coraz więcej. zawsze reagować? znając siebie, to od razu zwróciłabym uwagę temu chłopcu (gdybym wiedziała). powinnam?

i jeszcze co do pożyczania zabawek w piaskownicy. znajomym dzieciom Krzyś pożycza.obcym nie chce. tłumaczę, proszę, ale zazwyczaj nie chce się dzielić. kiedyś zapytałam dlaczego i usłyszałam w odpowiedzi tak: bo jak ja nie wezmę swoich zabawek, to dzieci mi też swoich nie chcą pożyczać. takie głupie rozumowanie? wydaje mi się, że nie i że od 3-latka nie można wymagać żeby w takiej sytuacji był ten grzeczniejszy i pożyczał. i chyba dam spokój z nakłanianiem go do pożyczania obcym.
co myślicie?
_________________


 
 
 
WweronikaA 
w dwupaku





Informacje:
Dołączyła 841 dni temu
Posty: 1943

Profil:
Nastrój:
zadowolona

Wysłany: 2012-04-19, 14:20   

Madzia81 napisał/a:
zawsze reagować? znając siebie, to od razu zwróciłabym uwagę temu chłopcu (gdybym wiedziała). powinnam?

oczywiście że tak.
Zapytać najlepiej tak żeby rodzić czy opiekun usłyszał dlaczego wyganiasz Krzysia? czy coś w tym stylu ;-)
Ja bym tak zrobiła.
Madzia81 napisał/a:
co myślicie?

3 latkowi ciężko chyba wytłumaczyć jeszcze coś takiego.
A w jego rozumowaniu jest logika, może mu się tak zdarzyło że nie miał zabawek i nikt nie pożyczył mu swoich <bezradny>
_________________

Tulimy się z twoim ojcem w objęciach lecz coraz nam dalej do siebie.
Dystansujesz nas, rośniesz, bezczelnie kopiesz, Stajesz między nami maleńki, rywalu by nas jeszcze mocniej zbliżyć nad kołyską...
 
 
 
Laurel 





Informacje:
Dołączyła 684 dni temu
Posty: 3531

Profil:
Im. dziecka: Dominika, Patryk, Kubuś
Wysłany: 2012-04-19, 14:52   

Madzia81 napisał/a:
zawsze reagować? znając siebie, to od razu zwróciłabym uwagę temu chłopcu (gdybym wiedziała). powinnam?



Ja uważam, że przy takich małych dzieciach tak. Gdy mowa o dzieciach szkolnych, to już inny temat, bo warto, by same sobie powoli próbowały radzić w trudnych sytuacjach. Ja bym grzecznie poprosiła tego chłopca, żeby pobawił się też z moim synkiem.

Madzia81 napisał/a:

i jeszcze co do pożyczania zabawek w piaskownicy. znajomym dzieciom Krzyś pożycza.obcym nie chce.


No i super. Po pierwsze; takie pożyczanie wszystkiego wszystkim nie jest wcale dobre - mój Patryk, biorąc pod uwagę jego uległość i to, że się zwykle dostosowuje do innych, po prostu stałby się ciapą, gdyby tego od niego wymagać. On da wszystko, jeśli ktoś chce (choć zabrać też potrafi ;-) ). Wydaje mi się, że dziecko powinno mieć świadomość własności - jeśli coś należy do niego, może, ale nie ma obowiązku się tym dzielić. Krzyś widocznie już to wie, skoro pożycza znajomym dzieciom.
_________________
 
 
 
madzia 





Informacje:
Dołączyła 1640 dni temu
Posty: 2885

Profil:
Wysłany: 2012-04-19, 15:08   

Madzia81, ja kiedys mialam podobnie, chcialam a raczej myslalam, ze bede wpajac corce, zeby pozyczala zabawki. Pewnego razu ktos na forum napisal, ze to zaden obowiazek, bo i my swoich rzeczy czasami nie lubimy pozyczac, prawda? Przynajmniej nie ma takiego nakazu. To samo czuja dzieci a, ze one szczere i niczego nie udaja, to bronia swoich rzeczy. No i co zrobc?

Jeszcze dodam, ze widze jak w przedszkolu dziecko bierze cos innemu i Pani reaguje i mowi, ze teraz sie to dziecko tym bawi, i o dziwo te dzieciaki grzecznie puszczaja zabakwe. Nie ma szrpania, placzu i obrazania sie, tylko szacunek od najmlodszego. Nie zawsze trzeba kazac maluchowi, ze ma ustapic. Drugi tez musi zrozumiec, ze nie zawsze ma to co chce :-)
_________________
 
 
 
motylek 
ZŁOŚNICA





Informacje:
Dołączyła 1417 dni temu
Posty: 1989

Profil:
Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
zakochana

Wysłany: 2012-04-19, 22:13   

dzieci to tacy mali dorośli :lol: jak w normalnym swiecie jednemu dasz innemu nie jednego lubisz innego nie :-P

U Natka w przedszkolu dzieci czasem przynoszą zabawki, Natu nie przynosi, jak go pytałam czy chce zabrać coś do przedszkola to stwierdził: "nie bo dzieci zabiorą albo zniszczą..."

Natek w sumie chetnie się dzieli no chyba że mu się cos bardzo upatrzy to nie da, no i inna sprawa jesli chodzi o brata - temu po złośliwości potrafi nie dać :-P

jesli chodzi o sytuację z placu zabaw- małym dziecią trzeba pomóc zareaagować, bo poprostu nie rozumieją dlaczego coś się dzieje, starsze niech próbóją same załatwiac problemy :mrgreen:
jak w zeszłym roku dwujka dzieciaków - takich szkolnych przezywało Natka to opiep..., jak na placyk przysły dzieci z podstawówki i chłopiec zaczał bawić sie samochodem Natuśka to nic nie mówiłam ale jak go zgubił to objechałam.. wychowawczynię a dlaczego- bo kazała mu szukać (nie znalazł) ale słowem ani on ani ona nie przyszli i nie powiedzieli że samochód się zgubł nie przeprosili, gdyby nie to że widziałam sytuacje to bym nie wiedziała co chłopak tak szuka w piasku

W przedszkolu jest chłopczyk który z opowiesci małego bije inne dzieci, jak sie pytam czy ciebie tez to Natek mówi że tak a jak sie pytam co wtedy robisz to mały mówi że mu oddaje... a ja nigdy mu nie powiedziałam że ma nie oddać że to żle, bo niestety realia dzisiejszego dziecięcego świata sa takie jak u dorosłych nie mozna pozwolic aby ktos wlazł ci na głowę i cię nie szanował...
_________________


 
 
 
Odpowiedz do tematu

Podobne Tematy
Temat Forum Odpowiedzi
Brak nowych postów Przyklejony: Nasze dzieci
Wszytkie dzieci 56
Brak nowych postów Ile śpią Wasze dzieci?
Wszytkie dzieci 87
Brak nowych postów jak zasypiają wasze dzieci???
Wszytkie dzieci 98
Brak nowych postów Ile waza i mierzą WASZE dzieci??
Wszytkie dzieci 351
Brak nowych postów Jak duże były Wasze dzieci po porodzie?
noworodki i niemowlaki 117

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group