:), u psa to naturalne
Poza tym - wiesz, że w czasie wojny, kiedy nie bylo środków dezynfekujących, to rany żołnierzy często wylizywały psy. Bo to pomagało Tak mi opowiadał pan, który był sanitariuszem w czasie II wojny św.
Ja też wychowałam się z psami i kotami, przemycałam je do łóżka, jak mama nie widziała i wyrosłam na kawał baby
zejde z tematu (modka mnie zje ) wiem, ze to naturalne. Sam wychowałam się z psem, ale tamten piesek - kundel, do tego który mam obecnie nijak się nie ma. Obecny to śmierdziel, gównżerca
ja też się staram nie przesadzać, chociaż mam swoje "zboczenia", nie lubię psa w domu i jak tylko ktoś z psem do mnie wchodzi to później wszystko myje i piorę, często słyszy się, ze psy są czystsze niż ludzie, ale ja jakoś nie mogę przełknąć tego, że mi wszystko liże i zaślinia druga sprawa klamki, pieniądze i inne często dotykane przedmioty przez obcych ludzi, ja nie mam możliwości umycia rąk to muszę mieć żel antybakteryjny... w domu nie używam, nie sterylizuje, ale poza domem to dla mnie konieczność
Profil: Imię: Kasia
Im. dziecka: Nataniel, Alan
Nastrój:
Wysłany: 2011-03-24, 11:33
no to rzeczywiście "zboczenie" pranie wszystkiego po psie, mycie żelem antybakteryjnym
moje dziecko, jest "lizane" przez swoje psy, mimo że psa zabraniam to nie sposób za każdym razem upilnować. Natu uwielbia zabawy z psami i nie sposób mu tego zabronic, lada, kładzie się, przytula, siada na nie. Psy sa odpchlana i odrobaczane regularnie, kąpiel też ich nie mija - wiec czego chcieć więcej .
Małemu zdarzy się zjeść z podłogi, utaplać w błocie, włazi na wszystko, siniaków ma pełno, a będzie pewno jeszcze więcej wraz z jego wiekiem, pomysły ma glupie a ja no cóż - na niektóre pozwalam na inne nie .
a powiedzcie jakie macie podejście to otwartych placów zabaw a w szczegolności piaskownic - mam koleżankę, która absolutnie nie wpuszcza dziecka do piasku bo zbyt wiele zarazków, bakterii, psy, koty sikaja itp. Co wy na to??
Ja do kwestii pasa podchodzę inaczej, ale swojego psa, który wiem, że jest czysty i zadbany.
Ale np. jak dziecko mi się bawi w piaskownicy a potem nagle głodne woła o coś do jedzenia i ma spożywać to rękami to oczywiście takie żele zabijające bakterie są fajne. Nie mówcie, że Wasze dzieci jedzą brudnymi rękami?
Nie no... Brudnymi nie. Co innego na wycieczce całodniowej, gdy wiadomo, że się pobrudzi a wody nie będzie. Mogą być chusteczki nawilżone, może nawet żel, ale iść do sklepu z żelem w torebce, tego już sobie nie wyobrażam Potem taki dzieciak w przedszkolu czy w jakimkolwiek większy skupisku ludzi pierwszy łapie najgorsze świństwa.
Motylek, piaskownicy nie lubię z innych względów - piasek w ubraniach, butach, no i zdarza się sypnąć nie tam gdzie trzeba - do oczka np... Co do psów, kotów itp... Bez przesady. Nasze pokoleniebawiło się tak godzinami i nikt nie robił alarmu. A jaka frajda z mokrych babek Nie wiem, takie moje zdanie.
Informacje: Wiek: 31 Dołączyła 873 dni temu Posty: 2681 Skąd: Kraków
Profil: Imię: Ania
Im. dziecka: Zosia, Filip
Nastrój:
Wysłany: 2011-03-24, 15:27
motylek napisał/a:
mam koleżankę, która absolutnie nie wpuszcza dziecka do piasku bo zbyt wiele zarazków, bakterii, psy, koty sikaja itp. Co wy na to??
Częściowo ma rację - tasiemiec psi to paskudztwo, a niestety dużo osób myśli, że psa wystarczy raz odrobaczyć i że można mu pozwalać się załatwiać wszędzie
Dawniej nikt sie nie ośmielił pomyśleć, żeby psu pozwolić się załatwić w piaskownicy.
Ale na ogrodzonym placu czy przy kulturalnych sąsiadach, nie ma co przesadzać - u nas Zosia może w piasku bawić się do woli, u rodziców wolę ją na drabinkach czy huśtawce zająć.
Kontakt z bakteriami i innymi brudami jest nam potrzebny, żeby ćwiczyć układ odpornościowy.
Mnie bardzo wkurza moda na środki czystości "usuwające 99% bakterii". 1. po co?? 2. Zostaje ten 1% najgorszych, a zabijając pozostałe dajemy im miejsce do rozmnażania się - po iluśtam mamy zamiast super-sterylnej łazienki łazienkę pełną najbardziej zajadłego syfu
_________________ "Bo istnieją gwiazdy i niebieskie kraby pustelniki"
Toteż właśnie... Wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Nie cierpię przesady w takich sprawach. Nie da się, nawet z wielkiej miłości, stworzyć sterylnego świata dla naszych dzieci. Poza tym, czy byłyby w nim szczęśliwe? I tu odsyłam ponownie do artykułu z pierwszego posta.
Informacje: Wiek: 29 Dołączyła 497 dni temu Posty: 2392
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2011-03-24, 16:01
Moja znajoma pilnuje dzieci pewnej pani która jest moim zdaniem chora na punkcie bakterii. Do tego stopnia, ze ma w domu wyznaczoną strefę czystosci do której nikt nie może wchodzić. (niania również) Tylko i wyłącznie przeznaczona do spania nocnego. W ciągu dnia dzieci spią w innej strefie. Maluch ma 8 miesięcy i zakaz raczkowania. Niania ma przykazane, że nie wolno sadzać dziecka na podłodze. Nie może sie bawić na podłodze, nawet na kocyku. dziecko ma 16 smoczków. Jesli smoczek upadnie na podłogę to trzeba go wsadzic do sterylizatora. Po zebraniu 16 z podłogi wszystkie są sterylizowane (jakie trudne słowo - mam nadzieje ze go nie przekrecilam). Opowiadała jeszcze duzo dużo róznych dziwactw swojej pracodawczyni ale nie pamiętam. Najbardziej szokuje mnie zakaz raczkowania. Przeciez dziecko cwiczy kręgosłup raczkująć. Aaaaa, dziecko ma 8 misiecy jak już wspomniałam i nie jest przepajane. je tylko i wyłącznie mleko. Innych smaków podobno nie zna. Ciągle im choruje na zapalenie oskrzeli, przez co musi byc inhalowane. Dopiero jak ta moja znajoma powiedziała tej kobiecie, że dziecko musi pic po tych inhalacjach to zaczęła mu wodę dawać.
_________________ Jeszcze Cię nie znam, a już Cię kocham....
Moja kuzynka urodziła 2 miesiące po mnie. Była załamana, ponieważ po jakimś czasie jej córkę zaczęła męczyć wysypka. Kuzynka nie wiedziała już co robić i w końcu poszła do lekarza. Diagnoza: Zbyt sterylne warunki w domu. Okazało się,że kuzynka codziennie sprzątała mieszkanie, w tym kurze, odkurzanie, mycie podłóg. Wszystkie naczynia w których gotowała dla córy sterylizowała. Przeszła na zwykły tryb życia i problemy skórne minęły.
Sterylność jest zła nie tylko dla dzieci Ja sama miałam przez kilka lat fazę na punkcie sprzątania łazienki, Boże, ile ja tam płynów używałam, ile czasu spędzałam na szorowaniu - to szok jakiś!!! Najgorsza była sobota - 3,4 godziny w łazience to była norma, a w niedziele poprawiałam po kąpielach Tyle straconego czasu...
A potem okazało się, że jestem alergiczką i dostałam astmy oskrzelowej. Byłam zdruzgotana.
Na szczęście zaczęłam mądrzeć, przestałam walczyć z łazienką i podłogami Astma mi od tego nie minęła, ale moje życie stało się prostsze A astma mi się wyciszyła dzięki ciąży i mam nadzieje, że nawrotów choroby nie bedzie
w każdym razie, moje dziecko bedzie się brudzić, robić zupy w kałuży i bawić się z psami Choć bedę o nią drżeć, ale postaram się panować nad sobą
no to rzeczywiście "zboczenie" pranie wszystkiego po psie, mycie żelem antybakteryjnym
nie używam żelu po psie, powiedziałam, ze myję i piorę, zwykłą wodą i zwykłym proszkiem, nie lubię psa w domu, jego śliny i zapachu, po prostu...
żelu antybakteryjnego używam przed jedzeniem na mieście, gdzie nie mam ciepłej wody i mydła, żeby umyć ręce...
co do placu zabaw, nie mam nic przeciwko, bawimy się w piaskownicy bez żadnych oporów, ale jeśli potem mamy coś jeść to żel idzie w ruch, w takich miejscach jest wszytsko, łacznie z bakteriami kału, jesli wierzyc naukowcom, a ja niekoniecznie mam ochotę jeść czyjąś kupę
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum